niedziela, 4 września 2011

Miłość pokona wszelkie przeszkody cz. 6


Minęło kilkanaście minut nim otrzymał smsa od Asi. Wstał z łóżka ziewając i poszedł po nią, żeby osobiście dopilnować by bezpiecznie wróciła do domu. Rozglądał się dokładnie, lecz nikogo nie zauważył.
- Wracamy? - zapytał podchodząc do niej i obejmując ramieniem
- Tak, nie mogę się doczekać kiedy znów położę się w swoim łóżku – odpowiedziała ziewając
Szli powolnym krokiem w ciszy i od czasu do czasu spoglądali na gwiazdy. Niestety, kiedy byli już o kilka kroków od klatki schodowej, ktoś zagrodził im drogę.
- Czego jeszcze chcesz? - zapytał ostro Sebastian
- Policzyć się z tobą – wycedził przez zaciśnięte zęby
- Jeszcze ci mało? - parsknął kpiąco
- Tym razem oberwiesz – rzekł podchodząc do niego. Sebastian chciał się zamachnąć, lecz Asia pociągnęła go za rękę
- Odpuść – powiedziała surowo. Kiedy przechodzili obok Marcina, ten złapał Aśkę za rękę
- Puszczaj! - krzyknęła wyrywając mu się. Sebastian dał się sprowokować i popchnął go. Zaczęła się szamotanina. Jeden próbował powalić na ziemię drugiego. Asia zobaczyła, że Marcin uzyskuje przewagę, więc pobiegła po pomoc. Marcin podłożył nogę i popchnął Sebastiana, tak że potknął się o nią i upadł na ziemię. Zaraz po tym jego przeciwnik przydusił go kolanem, przyciskając je do jego klatki piersiowej.
- I co teraz? Taki cwany jesteś?! - wrzasnął wyciągając scyzoryk z kieszeni
- Nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa – odpowiedział półszeptem
- No to je powiedz, bo teraz z tobą skończę – powiedział z szatańskim uśmiechem przystawiając mu nóż do szyi. Sebastian złapał go za rękę tak mocno, że Marcin otworzył dłoń i zacisnął zęby z bólu. Wykorzystując chwilę nieuwagi przeciwnika, wyśliznął się spod jego nogi i wstał. Drugi z chłopaków także po chwili się podniósł. Przez kilkadziesiąt sekund mierzyli się wzrokiem stojąc w świetle latarni. Marcin powoli podszedł do Sebastiana, który spodziewając się ciosu i przygotowując się do obrony, nagle poczuł ból, pieczenie i utratę sił w nodze. Spojrzał na nią i zobaczył wypływającą krew, następnie przeniósł wzrok na Marcina, który w ręce trzymał zakrwawiony nóż. Natychmiast wszystko zrozumiał. Próbował ustać na jednej nodze, ale przeciwnik powalił go na ziemię i przystawił nóż do gardła. Sebastian myślał, że to już koniec, lecz w tej samej chwili bardzo mocno uderzył Marcina w głowę, że aż stracił przytomność. Zobaczył pochylające się nad nim dwie osoby, jedną z nich była Asia, a drugą był jakiś mężczyzna, przypuszczał że to jej ojciec, którego jakoś do tej pory nie miał okazji poznać.
- Wszystko w porządku? - zapytała zaniepokojona
- Prawie – odetchnął z ulgą, że już po wszystkim
- Coś cię boli? - oglądała go i zauważyła ranę na udzie
- Noga, chyba już zauważyłaś – odpowiedział przymykając oczy. Po kilku minutach przyjechali policjanci, którzy zabrali Marcina, a ojciec Asi pomógł Sebastianowi wejść po schodach i dojść do pokoju. Kiedy położył się na łóżku, Agnieszka, która pracuje jako pielęgniarka w szpitalu, opatrzyła ranę i zostawiła go samego ze swoim narzeczonym.
- Dziękuję ci, że stanąłeś w obronie mojej córki – zaczął spokojnie – co to za sprawa z tym chłopakiem?
- Przyczepił się do Asi i nie chciał dać jej spokoju. Dzisiaj, kiedy wychodziła do koleżanki to czekał na nią pod klatką i próbował gdzieś zaciągnąć, więc go przepędziłem, teraz chciał się na mnie odegrać – wytłumaczył się
- Dlaczego Asia mi o tym nie powiedziała? Nie ufa mi? - spytał zaniepokojony
- Nie, to nie tak. Ona nawet nie chciała mojej pomocy. Nic panu nie mówiła, bo nie chciała pana dodatkowo obarczać. Myślała, że sama sobie poradzi – odpowiedział pocieszająco
- Dzięki tobie nic jej nie jest – powiedział uścisnąwszy mu rękę
- Najważniejsze, że wszystko dobrze się skończyło – rzekł machając obojętnie ręką
- No chyba nie wszystko – pokazał na jego nogę
- Kilka dni i znów będę chodził, proszę się nie martwić
- No dobrze, jeszcze raz ci dziękuję. Wracaj szybko do zdrowia – poklepał go po ramieniu i wyszedł z pokoju. Chwilę potem pojawiła się tam Asia, podziękowała mu osobiście, ucałowała go w policzek i pożegnała się. Wychodząc obiecała, że będzie go odwiedzać. Na koniec przyszła porozmawiać ciotka.
- Wiedziałam, że twoje nocne chodzenie się tak skończy – powiedziała surowo
- Ciociu, proszę cię...
- Ale tym razem jestem z ciebie dumna
- Mama wie? - zapytał po chwili milczenia
- Jeszcze z nią nie rozmawiałam – odpowiedziała patrząc w okno – nie wiem jak jej o tym powiedzieć
- Może lepiej będzie jak na razie nic jej nie powiemy? - zaproponował nieśmiało
- Ma prawo wiedzieć jak się czujesz i co się dzieje – rzekła karcąco
- Teraz nie potrzebnie byśmy ją martwili, a kiedy wyzdrowieję to wszystko jej wytłumaczę – nie dawał za wygraną
- Boisz się, że tutaj przyjedzie, prawda? - zapytała nagle
- Nie chcę jej denerwować – odpowiedział wymijająco
- No dobrze, niech będzie na twoje – powiedziała wzdychając
- Dziękuję ciociu
- Nie ma za co. A teraz wypoczywaj – zgasiła światło i wyszła z pokoju. Napisał smsa do Asi i nie wiadomo kiedy zasnął z telefonem w ręku czekając na odpowiedź.

5 komentarzy :

  1. Nie doczekam się środy, to jest bardzo wciągające! Wydarzy się pewnie coś niespodziewanego ;-) i na pewno to"coś" będzie świetnie opisane x). Pozdrawiam. A scen chyba nie muszę się powtarzać? Fantastyczny.  Bea W11

    OdpowiedzUsuń
  2. hmm..  bardzo fajny scen i w następnym też stawiam na akcję;)

    OdpowiedzUsuń
  3. taaaak. czekam na środę, wolę nie zastanawiać się, co będzie dalej, tylko zaczekać. czego chcesz, nie było zle. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawy scenek :)

    OdpowiedzUsuń