niedziela, 30 maja 2010

II. Scen nr 11


Objaśnienia:
A – Aśka
An – Anka
K – Kuba
S – Seba
R – Rafał
T – Tomek
M - Marek
-------
(...)
Nowy szef i Seba poszli, a w biurze zaczęły się spekulacje, o co chodzi.
M: Sebastian, nie mów nikomu kim jestem
S: Oczywiście, że nie powiem wujku.
Podali i uścisnęli sobie dłonie
M: Jak się wam tutaj pracuje?
S: Dobrze, tylko czasami za dużo raportów
M: A śledztwa trudne?
S: Czasami tak
M: Kto tu najdłużej pracuje?
S: A wiesz, że nie wiem. Ja tu pracuję jakieś 3 miesiące.
M: Dobra, możesz iść. Jakby co, to rozmawialiśmy o sprawach organizacyjnych i powiedz aby przyszła do mnie ta osoba, która najdłużej tu pracuje.
S: Ok, zaraz przyjdzie
Seba wrócił do biura i zaraz podeszli do niego pozostali komisarze.
A: Co chciał?
S: A nic, takie sprawy organizacyjne
K: A dokładniej?
S: O której zaczynamy pracę, o której kończymy pracę, czy mamy przerwy i takie tam duperele. Kto z was najdłużej pracuje?
R: W policji czy na tej komendzie?
S: Na komendzie
An: Ja
S: Idź do niego, ma jakąś sprawę do ciebie
10 minut później
K: No i co?
An: A nic pytał się o to jak sobie radzimy, czy jesteśmy zgraną grupą i takie tam nudy
T: Aśka mam info dla ciebie
A: No mów
T: Ten gość o pseudonimie Gandalf, którego szukasz...
A: No co?
T: Jest zagranicą. Nie wiemy dokładnie gdzie, ale poza Polską. Będzie trudniej go znaleźć
A: Cholera jasna
S: Nie ma innego sposobu na odnalezienie go?
A: Może i jest. Odświeżyłam parę kontaktów z dawnej klasy.
K: I co?
A: Czekam na odpowiedź
Trzy godziny później
A: Słuchajcie, mam!
S: Co?
A: Adres Gandalfa. Mieszka teraz w Londynie, na Oxford Street (nie wiem czy naprawdę jest taka ulica w Londynie, po prostu tak mi przyszło do głowy)
An: Ktoś musi pojechać z nim pogadać
R: Tylko kto?
A: Najlepiej trzy osoby, tylko czy stary się zgodzi?
S: Zgodzi
A: Jesteś pewien?
S: Tak, biorę to na siebie
A: No więc tak. Anka ty jedziesz na pewno. Kogo jeszcze bierzesz?
An: No to Kuba, bo bez jego żartów to ja umrę z nudów
Zaśmiali się
K: Bo moje żarty są najlepsze
A: Dobra, to jeszcze jedna osoba
R: Sebastian niech jedzie, dobrze mówi po Angielsku
A: Zgadzasz się?
S: No dobra, idę po zgodę
Wrócił po pięciu minutach.
An: Co tak cicho tam było?
A: Nie krzyczał?
S: Nie
R: A zgodził się?
S: Tak. Przecież mówiłem, że to załatwię
A: Ty to chyba masz dar przekonywania.
S: A jak. Jutro jedziemy.
A: No to powodzenia
R: No ja też życzę
An, K i S: Dzięki
Następnego dnia, Londyn.
K: No więc to tu mieszka
An: Duży dom
S: Nieźle się urządził
An: Idziemy?
K: No pewnie...C.D.N.

czwartek, 27 maja 2010

II. Scen nr 10


Objaśnienia:
A – Aśka
An – Anka
K – Kuba
S – Seba
R – Rafał
T – Tomek
Ka – Kamil
St - Stary
-------
(...) A: Dobra, to nie będzie łatwe, ale zdobędę te dowody.
An: Jak ty chcesz to zrobić?
A: Sama nie wiem. Zacznę od kojarzenia faktów. Tylko mam pewien problem.
An: Jaki?
A: No jak trzeba będzie gdzieś pojechać
An: Przecież ci pomożemy.
K: Tylko musisz powiedzieć co mamy robić
A: Narazie wracajcie do wypełniania raportów.
Ka: Jutro przyjdzie nowy stary
R: No to będziemy musieli się mu przypodobać, to może da nam dodatkowy urlop.
Zaśmiali się.
T: Dobra, wracajmy wszyscy do pracy.
Dzień im minął szybko. Seba i Kuba zawieźli Aśkę i pomogli jej wejść do domu (mieszkała na trzecim piętrze, więc jej samej ciężko by było wejść po schodach ze złamaną nogą). Następnego dnia rano, w biurze siedzą już Anka, Kuba, Seba i Aśka.
K: A gdzie Rafał? Powinien już być
S: Dzwoniłem do niego 5 minut temu. Zaspał i będzie za nie całe dwie godziny
K: Za ile?
S: No za tyle co powiedziałem.
K: Za dwie godziny? Tyle czasu szykuje się do pracy?
S: Jakie dwie? Aha, cholera przejęzyczyłem się. Ma być za nie całe pół godziny.
K: No teraz lepiej. Dziewczyny, co u Anki?
An: Chciałaby już wrócić do pracy
A: Odpoczęła przez te kilka dni, a teraz jej się nudzi.
K: Wcale jej się nie dziwię.
An: Tak? Przecież ty zawsze narzekasz, że przydał by ci się urlop
K: No ale bez przesady. Odpocząć trzeba, ale nie za długo
S: Aśka, dowiedziałaś się czegoś?
A: W tej sprawie z Kamilem?
S: No w tej
A: Prawdopodobnie wiem kto to zrobił
K: Prawdopodobnie?
A: To tylko trop i trzeba go sprawdzić
S: Czyli jest robota dla nas.
An: No więc kogo podejrzewasz?
A: Czytaliście w gazecie, 9 lat temu, w kwietniu o tym napadzie na szkołę?
S: W kwietniu 2001?
A: Tak, wtedy
An: Chodzi ci o ten artykuł, w którym opisali napad na szkołę, gdzie spalili dokumenty, archiwum i ukradli sprzęt?
A: Tak, o to chodzi. Do prasy się to nie przedostało, ale do kilku osób, kto pomógł złapać sprawców
K: Ale co ma to wspólnego z tą sprawą
A: Poczekaj chwilę, a się dowiesz. Wczoraj Bartek mi powiedział, że rozmawiał kiedyś z Kamilem o tym dlaczego poszedł do policji. Wtedy mu opowiedział co go skłoniło do tego, właśnie ten napad – to Kamil pomógł policji ich złapać. Dwa tygodnie po napadzie doszło do wypadku.
S: Podejrzewasz sprawców?
A: Nie, bo oni byli wtedy w pierdlu
R: Więc kto?
K: Czy ty przypadkiem nie miałeś być teraz w drodze na komendę.
R: Trochę źle policzyłem czas. Okazało się, że zapomniałem kupić kawy, więc stwierdziłem, że nie mam co do roboty w domu i przyjechałem na komendę
S: I podsłuchiwałeś
R: I tak byście mi powiedzieli.
An: No tak, ale zawsze mogłeś od razu wejść do biura, jak przyjechałeś.
R: Nie chciałem przerywać
S: Teraz przerwałeś.
R: A no rzeczywiście. Dobra, Aśka kontynuuj.
A: Podejrzewam brata jednego z uczestników napadu. Ma pseudonim Gandalf.
S: Gandalf? To tak jak ten czarodziej z książek Tolkiena
A: Taki miał pseudonim.
K: Ciekawe dlaczego.
A: To był jego ulubiony bohater, a poza tym ma podobne nazwisko. Chodził do tej samej klasy co ja i Kamil. Bartek próbuje ustalić, gdzie on teraz mieszka, a ja popytam parę osób z mojej dawnej klasy
Wtedy do biura wszedł mężczyzna około czterdziestki, a wraz z nim Tomek.
T: To jest nasz nowy szef, pan Marek
St: Witam, pewnie będziecie mówić na mnie stary, nie mam nic przeciwko temu, ale możecie też mówić do mnie po imieniu.
An: Ja jestem Anka
R: Ja Rafał
A: A ja Aśka
K: A ja jestem Kuba
S: No i zostałem ja, Sebastian
Seba pomyślał, że nie musiał się przedstawiać, bo przecież znał Marka, a on znał jego.
St: Mogę do was mówić po imionach?
S: Jasne
St: Sebastian chodź na chwilę do gabinetu
Nowy szef i Seba poszli, a w biurze zaczęły się spekulacje, o co chodzi.
St: Sebastian, nie mów nikomu kim jestem
S: Oczywiście, że nie powiem... C.D.N.

niedziela, 23 maja 2010

II. Scen nr 9


Objaśnienia:
A – Aśka
An – Anka
K – Kuba
S – Seba
R – Rafał
T – Tomek
Ka – Kamil
B – Bartek
-------
(...) Ka: Wypełniać raporty, a nie mi tu jęczeć!
K: Patrzcie jaki ważny się zrobił.
R: Ty zastępujesz starego czy Tomek?
Ka: Tomek bo co?
S: To nie zgrywaj takiego „koksa”
K: Tomek mówił, że Aśka ma dostać więcej raportów?
Ka: Może tak, może nie
K: Lepiej mnie nie wk**wiaj
R: Anka idź po Tomka
An: Ok
Ka: A ty (zwrócił się do Aśki) wypełniaj raporty, a nie marudź to szybciej skończysz suko
A: Odp**rdol się ode mnie!
S: Jak ty żeś do niej powiedział?
Seba wstał z krzesła i chciał się rzucić na niego z pięściami, ale zatrzymali go Kuba i Rafał
Ka: Tak jak słyszeliście
K: Seba spokojnie
R: Przeproś ją
Ka: A jak nie to co?
S: To tak cię p**rdolnę, że cię krew zaleje
Ka: Nie przeproszę tej k**wy
Teraz zdenerwowało to również Kubę i Rafała. Puścili Sebę, który od razu zaczął bić Kamila, a sami postanowili go wesprzeć
R: Za bardzo teraz przegjąłeś k**wiszonie
Ka: Zostawcie mnie, zasłużyła na to
Rozpętała się bójka, dołączył do niej również Bartek który nie słyszał rozmowy, więc pomagał Kamilowi. Aśka krzyczała, aby się uspokoili, ale co w takiej sytuacji może dać krzyk? Wtedy do biura wszedł Tomek, a za nim Anka
T: Spokój!! Co tu się dzieje?!
An: Zaczęło się od kłótni, tak jak ci mówiłam
T: Anka idź po apteczkę, opatrzysz ich. Aśka, co było dalej, po tym jak Anka wyszła z biura
A: Kamil powiedział żebym wypełniała raporty i nazwał mnie suką. Gdyby nie moja noga, to bym mu tak przy...
T: Dobra, co było dalej? Zaczęli się już bić?
A: Jeszcze nie. Chłopaki chcieli żeby mnie przeprosił i mieli rację. A on zamiast tego nazwał mnie k**wą i wtedy się zaczęło. Co ja ci takiego zrobiłam? No co?
B: Cholera, a ja ci jeszcze pomagałem!
T: Kamil chodź ze mną, musimy pogadać
Kamil wyszedł za Tomkiem nie mówiąc ani słowa.
A: Dzięki chłopaki. Broniliście mojego honoru
K: Nie ma sprawy, jesteś przecież naszą przyjaciółką
R: A przyjaciele są po to, aby się wspierać i sobie pomagać
An: No to już was opatrzyłam.
S: Oby Tomek się czegoś dowiedział, bo ten konflikt jest nie do wytrzymania. Sami widzice do czego już doszło
Do biura wrócił Bartek
B: Chciałem was przeprosić
K: Nie ma sprawy, przecież nie wiedziałeś, co Kamil nawygadywał
B: Ale teraz już wiem i jest mi głupio
R: Spoko, nic się nie stało. Nie mamy ci tego za złe, że go broniłeś. Trzech na jednego to nie jest wyrównana walka
S: Dobra, najlepiej skończmy temat bójki, a zajmijmy się całym konfliktem. Asia nie podejrzewasz dlaczego on cię tak nienawidzi?
A: Nie mam pojęcia. Chodziliśmy do tej samej klasy w liceum, ale wtedy mało kłótni było. Potem na początku trzeciej klasy liceum gdzieś zniknął i to tyle.
Wtedy do biura wszedł Tomek.
S: I co?
T: Aśka znasz się na mechanice samochodowej?
A: Ja mam się znać na mechanice samochodowej? Niby skąd.
T: A wiesz jak uszkodzić hamulce.
A: Nie znam się na tym
An: Coś sugerujesz?
T: Ja? Nic. Ale Kamil twierdzi, że rozwaliłaś hamulce w jego samochodzie albo kogoś o to poprosiłaś
A: To jakiś absurd!
K: Nie no, ja w to nie wierzę
R: Ja też nie
T: Skoro nie znasz się na mechanice samochodowej to są dwa wyjścia. Albo kogoś poprosiłaś o zniszczenie hamulców w jego samochodzie albo nie masz z tym nic wspólnego. Ja wierzę w to drugie
A: To było miesiąc po tym jak zrobił prawo jazdy. To dlatego wtedy tak zniknął, miał wypadek
T: On obwinia cię o ten wypadek. Mówi, że niewiele brakowało, a by zginął
S: A niby jaki miałaby mieć motyw?
T: Też go o to zapytałem. Tydzień przed wypadkiem on całował się z twoją siostrą i widział to jej chłopak, który ją rzucił. Motywem miałoby być to, że chciałaś się na nim zemścić za rozwalenie związku twojej siostry
A: Tamtego chłopaka mojej siostry nienawidziłam, więc nawet bym mu podziękowała
T: Powiedział też, że jeżeli to nie ty, to on chce na to jakieś dowody. Śledztwo osiem lat temu stanęło w miejscu i je umorzyli.
A: Dobra, to nie będzie łatwe, ale zdobędę te dowody...C.D.N.

sobota, 22 maja 2010

II. Scen nr 8


Objaśnienia:
A – Aśka
An – Anka
An2 – Anka2
K – Kuba
S – Seba
R – Rafał
T – Tomek
Ka – Kamil
St – Stary
L – Lekarz
-------
(...) Anka wypadła i straciła przytomność. Na szczęście kierowca samochodu, który jechał za samochodem starego, zauważył ją i zadzwonił po pomoc. Po kilku minutach przyjechała karetka i zabrała ją do szpitala...
Tymczasem w szpitalu. Z sali, w której leży Aśka wyszedł lekarz.
S: Panie doktorze, co z nią?
L: Panowie są kimś z rodziny?
K: Jesteśmy z policji, a to nasza przyjaciółka
L: No jeżeli są państwo z policji...
Zdenerwowany Kuba pokazał odznakę.
K: Teraz pan wierzy?
L: No dobra powiem panom. Pani Joanna ma złamaną nogę, lekkie wstrząśnienie mózgu i była postrzelona w lewe ramię, ale na szczęście kula tylko otarła się o jej ramię. Ze szpitala będzie mogła wyjść pojutrze, a do pracy będzie mogła wrócić za tydzień, ale będzie musiała pracować w biurze, dopóki nie zdejmiemy gipsu z nogi. Teraz musi leżeć i odpoczywać. Możecie do niej wejść.
Chłopacy weszli do sali i zobaczyli leżącą z nogą w gipsie i ręką w bandażu Aśkę.
S: Cześć, jak się czujesz?
A: Cześć wam, mogło być o wiele gorzej. Co powiedział lekarz?
K: Masz lekkie wstrząśnienie mózgu, a o złamaniu nogi i postrzelonej ręce wiesz?
A: Na szczęście kula tylko otarła się o ramię i nie uszkodziła nic
S: Miałaś dużo szczęścia.
A: Znaleźliście Ankę?
S: Jeszcze nie, Anka i Rafał jej szukają.
A: Wiesz gdzie stary ma działkę?
K: No jasne! Dlaczego my wcześniej na to nie wpadliśmy.
S: Przetrzymywał was tam?
A: Tak
K: Wiedzieliśmy o działce, ale gdy dowiedzieliśmy się, że to stary was porwał, to kompletnie o niej zapomnieliśmy. Idę zadzwonić do Anki i Rafała, aby tam pojechali
S: Powiedz, co się wtedy stało?
A: No więc tak: Zepsuł mi się samochód i poszłam na komendę na nogach. Wtedy podjechał stary i powiedział, że jedzie na komendę, że mnie podwiezie, żebym wsiadała, to się nie spóźnię.
S: I wsiadłaś?
A: Tak. Gdy jechaliśmy, przyłożył mi chustkę do ust i zasnęłam. Potem obudziłam się związana w szopie na narzędzia, na jego działce. Potem przywiózł Ankę, siedziałyśmy tam, aż w końcu powiedział, że jedna z nas ma jechać z nim. Anka mówiła, że jedziemy obie albo żadna, ale wtedy on wyciągnął broń, więc powiedziałam, że ja pojadę. W samochodzie do mnie strzelił, ale kula tylko się otarła o mnie. Potem wyrzucił mnie z jadącego samochodu, wprost pod inny i obudziłam się tutaj.
K: Ankę znaleźli
A i S: Gdzie?
K: Przywieźli ją tutaj, jest nie przytomna. Lekkie wstrząśnienie mózgu, złamana noga i ręka.
A: Zrobił z nią to, co zrobił ze mną, ale bez broni
Do Seby zadzwonił telefon.
S: Tak Tomek?
T: Namierzyliśmy starego
S: Gdzie?
T: Kieruje się na wylotówkę z Krakowa, w stronę Katowic. Ja i Kamil tam jedziemy.
S: Dobra, ja i Kuba też tam pojedziemy
Po kilkuminutowym pościgu udało się złapać starego. Tydzień później o 8:00, w biurze siedzą Anka, Kuba, Aśka, Seba i Rafał. Do biura wchodzi Kamil ze stertą raportów.
Ka: Prezenty mam dla was
K: O nie!
An: Kuba, nie marudź
S: To może ja na poprawę nastroju kawy zrobię
R: Dobra myśl
A: Seba
S: Tak?
A: Chory jesteś?
S: Nie, a co?
A: Nigdy nie byłeś chętny do robienia kawy
K: Nie mów nic, bo się rozmyśli
S: Czasami mam tak wielką ochotę na kawę, że przewyższa moje lenistwo. I tak jest dzisiaj.
K: To idź rób tą kawę
Do Anki zadzwonił telefon.
An2: Cześć Ania
An: Cześć, jak twoje zdrowie?
An2: Lepiej. Co tam u was na komendzie?
An: Raporty i kawa. Wyobraź sobie, że Seba sam się zgłosił, aby zrobić kawę.
An2: Jakieś święto dziś?
An: Może
An2: Wpadniesz do mnie dzisiaj z Aśką? Urządzimy sobie babski wieczór
An: No pewnie, o 19:00, ok?
An2: Ok, narazie
An: Narazie. Aśka dzisiaj na 19:00 idziemy do Anki
A: No i dobrze. Nie będzie musiała siedzieć sama.
S: Kawa gotowa.
Seba rozdał każdemu po kubku kawy. A Kamil każdemu stertę raportów.
A: Zaraz, zaraz
Ka: Co jest?
A: Dlaczego ja mam więcej raportów niż inni?
Ka: Tak jakoś wyszło
A: Tak jakoś wyszło? To, że mnie nie lubisz, to nie znaczy, że masz utrudniać mi pracę!
An: Kamil, to już była przesada
Ka: Wypełniać raporty, a nie mi tu jęczeć!
K: Patrzcie jaki ważny się zrobił...C.D.N.

czwartek, 20 maja 2010

II. Scen nr 7


Objaśnienia:
A – Aśka
An – Anka
An2 – Anka2
K – Kuba
S – Seba
R – Rafał
T – Tomek
Ka – Kamil
B – Bartek
St – Stary
-------
(...) A: Anka?
An2: Aśka? Ciebie tez porwał?
A: Jak widać. Znam ten głos, ale nie mogę skojarzyć kto to.
An2: Ja wiem kto to jest.
A: Kto?
An2: To jest stary, nasz szef
A: Co?? Ale jak cię porwał
An2: Poszłam do sklepu i gdy wychodziłam podjechał stary. Powiedział, że mam wsiąść do samochodu, bo mam wracać na komendę, a on tam jedzie. Podczas jazdy przystawił mi do ust jakąś szmatę i dalej nie pamiętam. Jak się obudziłam, to on już mnie prowadził tutaj.
A: Ze mną zrobił podobnie
An2: Ale dlaczego on nas porwał? Czego od nas chce?
A: Też chciałabym to wiedzieć
Tymczasem biuro. Znudzeni komisarze wypełniają raporty. Do biura wchodzą Tomek i Kamil.
T: Patrzcie, kto wrócił
An: O, Kamil
K: Po dwumiesięcznym urlopie
Ka: No odpocząłem sobie, przez ten czas
R (do Seby): To jeden z asystentów. Był przez dwa miesiące na urlopie bezpłatnym, a teraz wraca do pracy.
S: On pracuje z Tomkiem i Bartkiem?
R: Tak
Seba podszedł do Kamila
S: Cześć, Seba jestem
Ka: Ja jestem Kamil. Słyszałem, że pracujesz tu niewiele ponad miesiąc. Jak ci się podoba w Krakowie i na naszej komendzie?
S: Kraków to wspaniałe miasto, a na komendzie dobrze mi się pracuje, chociaż czasami jest za dużo raportów.
Wszyscy się zaśmiali
Ka: I co tam u was?
An: Mamy teraz trudną sprawę
Ka: Jaką?
R: Aśkę i Ankę porwali
Ka: No to Ankę musimy znaleźć, oby nic jej się nie stało
S: Nie zapominaj o Aśce
Ka: Mam nadzieję, że już nigdy jej nie zobaczę
Po tych słowach wyszedł
S: Co mu jest?
An: No właśnie sami nie wiemy
K: Ciągle się tylko kłóci z Aśką
R: I nawet nie wiemy dlaczego
S: Więc to dlatego miał ten urlop
K: Możliwe
Dwa dni później, godzina 08:00. Do biura, w którym siedzą Anka, Rafał, Kuba i Seba wchodzi stary.
St: Dzień dobry, wiecie już coś w sprawie porwania pani Anny i pani Joanny
S: Ciągle nic
St: A dlaczego zawsze mnie okłamywaliście?
An: My?
K: Ależ skąd, nigdy pana nie okłamywaliśmy
St: Skoro pan tak twierdzi, to...
R: To co?
St: To chyba to jest prawda
Stary wyszedł. Pojechał na ogródki działkowe, gdzie na swoim terenie, w szopie na narzędzia przetrzymywał Aśkę i Ankę.
St: Koledzy się nie spisali, więc któraś z was idzie teraz ze mną. Wybierać między sobą
An2: Albo żadna z nas, albo obie
St: Wybierać między sobą powiedziałem!
Wtedy wyciągnął broń.
A: Ja pójdę
An2: Aśka nie!
St: Taki jest wasz wybór?
An2: Nie!
A: Tak
Wziął Aśkę i gdzieś ją zabrał. Tymczasem w biurze.
B: Słuchajcie, mam coś nowego i ważnego
S: Mów
B: Aśka przed porwaniem wsiadła do czyjegoś samochodu
An: Czyjegoś?
B: Tomek sprawdza czyj, ale wiemy, że to był ten sam, do którego wsiadła Anka
T: Wiem, czyj to samochód
K: Czyj?
T: Wiecie, że stary ma 3 samochody?
R: Ale co on ma z tym wspólnego?
T: Użył właśnie jednego z tych trzech samochodów. To on je porwał
K: Namierzajcie go
T: Ok
30 minut później
T: Znaleźliśmy Aśkę
S: Gdzie?
T: Teraz jest w szpitalu, nieprzytomna. Ma złamaną nogę, lekkie wstrząśnienie mózgu, została też postrzelona w rękę. Powinna odzyskać przytomność za jakąś godzinę
K: Niech no stary pojawi się na komendzie, to już po nim
S: Robimy tak: Ja i Kuba jedziemy do szpitala i czekamy, aż Aśka się obudzi, a wy próbujcie szukać Anki
An i R: Ok
Tymczasem na działce
St: No i po twojej koleżance
An2: Co jej zrobiłeś, ty sk**wisynu
St: To co trzeba było zrobić. Zastanawiam się co zrobić z tobą. Dam ci wybór – możesz zostać postrzelona i porzucona w lesie albo możesz zostać wyrzucona z samochodu, może nawet wprost pod inny samochód. Co wybierasz?
An2: To drugie
St: Myślisz, że przeżyjesz? Twoja koleżanka wyleciała wprost pod inny samochód i małe jest prawdopodobieństwo, że przeżyła.
An2: Dlaczego to robisz, ty pop**rdolony k**wiszonie?
St: Bo ciągle mnie okłamywaliście, naśmiewaliście się ze mnie i przez was naśmiewali się ze mnie również na innych komendach! Że nie znam się na byciu komendantem komendy! Teraz pokażę na co mnie stać.
Stary zabrał ją do samochodu i pojechał na autostradę. Miał zamiar zrobić to co z Aśką – wyrzucić ją z rozpędzonego samochodu, wprost pod inny samochód (gdy wyrzucał Aśkę zjechał na lewy pas ruchu i ją wyrzucił na prawy pas. Anka wypadła i straciła przytomność... C.D.N.


środa, 19 maja 2010

II. Scen nr 6


Objaśnienia:
A – Aśka
An – Anka
An2 – Anka2
K – Kuba
S – Seba
R – Rafał
T – Tomek
St – Stary
G – Głos
-------
(...) Komisarze spokojnie prowadzili kolejne śledztwa lub wypełniali raporty. Jednak nie przeczuwali, że stanie się coś złego...
Pewnego zimnego, deszczowego poranka. W biurze siedzą Anka, Kuba i Sebastian.
S: Okropna pogoda
An: Nom, codziennie pada. Dobrze, że nie mamy żadnej sprawy, bo na taką pogodę, to by mi się nie chciało jeździć.
K: Za to Anka i Rafał nie mają takiej wygody jak my.
An: Współczuję im. Ten maj jak narazie jest okropny
S: Nie wiecie, gdzie jest Aśka? Powinna być już na komendzie 20 minut temu
K: O cholera
An: Co?
K: Stary nadchodzi
Od razu wzięli się do raportów. Szybko myśleli nad wymówką dla Aśki, bo wiedzieli, że stary nienawidzi spóźnień.
St: Pani Anna i pan Rafał są w terenie?
An: Tak, prowadzą sprawę
St: A gdzie pani Joanna?
S: Bo...
St: Nie zaczynamy zdania od „bo”.
S: Ja do niej dzwoniłem i ona powiedziała, żebym przekazał panu, że źle się dzisiaj czuje i nie przyjdzie dzisiaj do pracy.
St: Lepiej żeby to była prawda, bo jak nie, to wyciągnę z tego konsekwencje.
Stary wyszedł, a Anka próbowała się do niej dodzwonić.
S: Jadę do niej
K: Pojadę z tobą. Jak stary będzie o nas pytał to coś wymyśl
An: Jak czegoś się dowiecie, to dzwońcie
S i K: Ok
Pojechali, ale niczego się nie dowiedzieli. Wrócili więc niezadowoleni.
An: Nic?
S: Nic
T: Namierzyłem jej telefon
An, K i S: Gdzie?
T: Dziwne, bo w twoim mieszkaniu
An: Moim?
T: Też mnie to dziwi
S: Jedziemy
Pojechali i nie zastali tam nikogo. Na stole leżał telefon Aśki i kartka.
An: Zabawa się zaczyna. Pani komisarz narazie się nic nie stało, ale to tylko kwestia czasu. Nie wiecie jaki mam plan i nie spodziewacie się tego, co zamierzam zrobić. Jeżeli chcecie odzyskać swoją przyjaciółkę, musicie być cierpliwi i nie możecie jej szukać. Za dwa dni dam wam szansę odzyskania jej. Musicie tylko ciągle mówić prawdę tego dnia.
S: To jakiś psychol
Do Kuby zadzwonił telefon
K: Słucham
R: Cześć Kuba, gdzie jesteście? Tomek mówił, ze Aśkę porwali i jej telefon namierzył w domu Anki
K: No to prawda. Jeszcze tam jesteśmy, ale zaraz wracamy na komendę
R: To przyjedźcie jak najszybciej, mam ważną sprawę
K: Ok, widzimy się na komendzie, cześć
R: Cześć
S: Co jest?
K: Wracamy na komendę, wyjaśnię wam wszystko po drodze
Jak zrobił tak powiedział. Wrócili na komendę, tam w biurze czekał na nich Rafał
K: Mów o co chodzi
R: Anka zaginęła
An: Co??
R: Ty będziesz następna, na pewno
K: Anka, nigdzie sama nie chodź
An: Ok
S: Jak to się stało?
R: Zakończyliśmy sprawę, ona poszła do sklepu i już nie wróciła. Na nagraniach z kamery widać jak wsiada do jakiegoś samochodu
K: Wsiada??
R: Też mnie to dziwi
S: To może jednak nie została porwana
R: Też w to zwątpiłem, ale ktoś podrzucił na komendę tę kartkę
K: Zabawa się rozkręca. Pani komisarz narazie się nic nie stało, ale to tylko kwestia czasu. Nie wiecie jaki mam plan i nie spodziewacie się tego, co zamierzam zrobić. Jeżeli chcecie odzyskać swoją przyjaciółkę, musicie być cierpliwi i nie możecie jej szukać. Za dwa dni dam wam szansę odzyskania jej. Musicie tylko ciągle mówić prawdę tego dnia.
S: Cholera tylko pierwsze zdanie się zmieniło, poprzednia kartka była taka sama
An: Więc co robimy?
K: Chronimy cię
S: I czekamy te dwa dni
Tymczasem u Aśki. Leży w jakieś drewnianej szopie.
A: Cholera, gdzie ja jestem? Jak ja się stąd wydostanę? Co teraz będzie?
Cały czas tylko to jej przechodziło przez głowę. Wtedy otworzyły się drzwi i wszedły dwie osoby. Jedna osoba trzymała drugą, która się szarpała
G: Spokój k**wa!
Posadził tamtą osobę na podłodze.
G: Wszystko w rękach waszych przyjaciół. Od nich zależy wasz los, chociaż oni nie są tego świadomi.
Po tych słowach wyszedł.
An2: Cholera, psychol pi**dolony
A: Anka?
An2: Aśka? Ciebie tez porwał?
A: Jak widać. Znam ten głos, ale nie mogę skojarzyć kto to.
An2: Ja wiem kto to jest.
A: Kto?
An2: To jest....

piątek, 14 maja 2010

II. Scen nr 5


Objaśnienia:
A – Aśka
An – Anka
An2 – Anka2
K – Kuba
S – Seba
R – Rafał
L – Lekarz
-------
(...) Postrzelony został również Kuba. On i Sebastian zostali przewiezieni do szpitala, na operację. Pod salą operacyjną reszta komisarzy czekała na wieści o ich stanie zdrowia.
A: Mam nadzieję, że nic poważnego im się nie stało
An: My też mamy taką nadzieję
R: Teraz możemy tylko bezczynnie czekać na informacje o ich stanie zdrowia
An2: Jak tylko wyjdzie lekarz, to się go zapytamy
R: Aśka
A: Tak?
R: Myliliśmy się co do Sebastiana. Miałaś rację
An: Będziemy musieli go przeprosić, gdy się obudzi po operacji
An2: Narazie to operacja jeszcze trwa i nic więcej nie wiemy
Siedzieli, milczeli i nerwowo czekali. Najbardziej denerwowało ich to, że byli bezradni, nic nie mogli zrobić. Około godziny 23:00 (napadli ich około 18:00, a operacja zaczęła się około 19:30) z sali operacyjnej wyszedł lekarz. Dziewczyny spały na krzesłach, a Rafał nerwowo chodził po korytarzu. Gdy zauważył lekarza, podszedł do niego.
R: Co z nimi?
L: Pan z rodziny?
R: Jestem ich przyjacielem
L: W takim razie nie mogę panu nic powiedzieć
R: A jak powiem, że jestem z policji?
L: A jest pan?
Rafał wyciągnął odznakę.
L: W takim razie mogę panu powiedzieć
R: No więc słucham
L: Ten postrzelony w brzuch (chodziło o Sebastiana, Kuba został postrzelony w klatkę piersiową) stracił bardzo dużo krwi, miał rozerwane jelito, więc będzie musiał uważać na to co je. Drugi, postrzelony w klatkę piersiową miał bardzo dużo szczęścia, bowiem kula ominęła płuco, ale uszkodziła dwa żebra.
R: Na jakich salach leżą?
L: Pierwszy jest w cięższym stanie i dlatego leży na sali pooperacyjnej, wstęp tylko w fartuchu ochronnym (czy jak to się tam nazywa), a drugi jest w lepszym stanie, leży w sali 33. Powinien obudzić się jutro rano, więc proszę mnie powiadomić, gdy się obudzi.
R: Oczywiście
Rafał poszedł najpierw przed salę Seby. Stał tam kilka minut, a potem poszedł do sali Kuby. Następnego dnia rano.
A: O cholera, zasnęłyśmy
An2: Która godzina
An: 6:30
A: Już na pewno po operacji i na pewno coś wiadomo
An: A gdzie Rafał?
A: Dobre pytanie
An2: Pewnie siedzi w bufecie i żre śniadanie, pod warunkiem, że wszystko w porządku z Sebą i Kubą
An: No więc chodźmy do bufetu
A: Czekajcie
An i An2: Co?
A: Mamy 6:30
An: I co z tego?
An2: No tak bufet jeszcze zamknięty
An: To co robimy?
A: Szukamy go, ale najpierw chodźcie do automatu po kawę
Akurat gdy szły, zobaczyły Rafała gadającego z lekarzem. Podeszły bliżej i wtedy lekarz poszedł.
An2: Co z nimi?
R: Sebastian został przewieziony do normalnej sali, bo odzyskał przytomność, ale jest jeszcze słaby i musi leżeć. Lekarz mówił, że stracił dużo krwi i powinien dużo odpoczywać. Musi też uważać na to, co je, bo miał zszywane jelito i nie może przez najbliższe dwa tygodnie jeść rzeczy ciężkostrawnych
An: A Kuba?
R: Kuba musi leżeć, ma złamane dwa zebra, też już się wybudził.
A: W których salach leżą?
R: Kuba w 33, a Seba w 31
A: To ja idę do Seby. Idzie ktoś ze mną?
An: Ja pójdę
An2: Ok, to wy idźcie do Seby, a my idziemy do Kuby. Za 30 minut robimy zmianę
A, An i R: Ok
U Seby:
A i An: Cześć
S: Cześć
An: Jak się czujesz?
S: Nieźle, ale mogłoby być lepiej
A: Lekarz mówił, że nie możesz jeść ciężkostrawnych potraw przez najbliższe dwa tygodnie, bo miałeś zszywane jelito
S: Przez ile?! Dwa tygodnie?!
An: Już wraca do zdrowia
Zaczęli się śmiać. Tymczasem u Kuby.
K: Znudziło mi się leżenie. Pójdę na spacer do Seby.
An2: Nawet nie próbuj
R: Masz dwa złamane żebra, a ty chcesz spacerować?
K: A co? Mam tu tak cały czas leżeć?
R: Nie masz wyjścia
Potem rozmawiali. Miesiąc później (sory za taki przeskok w czasie, ale mam pomysł na ciekawe akcje). Sebastian i Kuba wrócili już do pracy. Komisarze dogadali się z Sebą. Byli już dobrymi przyjaciółmi. Spokojnie prowadzili kolejne śledztwa lub wypełniali raporty. Jednak nie przeczuwali, że stanie się coś złego... C.D.N.

wtorek, 11 maja 2010

II. Scen nr 4


Objaśnienia:
A – Aśka
An – Anka
An2 – Anka2
K – Kuba
S – Seba
R – Rafał
N – Napastnik
N2 – Napastnik 2
-------
Wszyscy siedzą w biurze i wypełniają raporty. Seba wychodzi gdzieś, a 2 minuty później wchodzi dwóch gości w kominiarkach, z bronią w ręku. Związali wszystkich komisarzy i posadzili w kącie.
Jeden siedział w biurze, a drugi chodził po korytarzu.
N: I co psy? Dwa lata temu cała wasza komenda złapała mój gang! Teraz uciekło kilku z nas i przyszedł czas na zemstę. Ale najpierw poczekamy, aż dadzą nam 2 miliony złotych, zemścimy się na was, a potem uciekniemy.
K (szeptem): Jest jakaś szansa, aby rozluźnić sznury?
An: Chyba nie
N: Cisza! Co to za rozmowy?
Seba, który był w toalecie, wszystko słyszał, ponieważ toaleta była obok biura.
N2: Słuchaj
N: Co?
N2: Muszę do kibla
N: To idź
Seba schował się tuż przy drzwiach i gdy ten wszedł to Seba mocno go walnął w głowę. Ten osunął się na ziemię.
S: Teraz mam szansę ich uratować
Zdjął bluzę i kominiarkę napastnika i założył je na siebie. Tamtego przykuł kajdankami do rury. Wtedy wyszedł.
N: No i co? Załatwiłeś potrzebę
Seba kiwnął głową, że tak.
N: To idź dalej pilnować korytarza.
Seba podszedł do napastnika i powiedział mu coś na ucho. Nie zaatakował go, bo wiedział, że gdy coś pójdzie nie tak, to jest po nim i po reszcie komisarzy. Musiał mieć kogoś do pomocy.
N: Blondyna wstawaj!
Aśka wstała, chociaż miała z tym problemy, bo była związana.
N: Pójdziesz z moim kolegą, zabawi się z tobą
Seba złapał Aśkę za ramię, a ona zaczęła się wyrywać. Oczywiście Seba był silniejszy i zabrał ze sobą Aśkę do kuchni. Zamknął drzwi, wtedy Aśka zaczęła krzyczeć.
An2: Nie no cholera
R: Jak byłbym rozwiązany...
N: Ale nie jesteś panie komisarzu. Dobry towar mój kolega sobie wybrał.
K: Ty sk**wielu i tak cię złapią
Tymczasem w kuchni
S: Cicho bądź
Wtedy Seba zdjął kominiarkę
A: Seba?!
S: Ciszej. Posłuchaj mnie uważnie: Byłem w toalecie, gdy na nas napadli. Jeden, gdy poszedł do toalety ogłuszyłem go, wziąłem jego bluzę i kominiarkę. Jeżeli będę udawał tamtego, to on nie spodziewa się ataku.
A: To czego jeszcze go nie zaatakowałeś?
S: A jak coś pójdzie nie tak? Muszę mieć kogoś do pomocy. Obróć się to rozetnę sznury
Aśka odwróciła się, a Seba rozciął jej sznury.
S: Masz moją broń, bądź w gotowości, ja go zaatakuję.
A: Ok
Seba wrócił do biura po 5 minutach.
N: Gdzie ona?
S: Leży tam
N: Ej, co ci się stało z głosem?
Seba podszedł do niego
S: Nic
Walnął go w brzuch, tak że tamten się zgiął i wystrzelił (cały czas trzymał broń w ręce). Seba upadł na podłogę i wtedy Aśka strzeliła. Komisarze nie wiedzieli co się dzieje. Aśka po chwili podbiegła do komisarzy z nożem.
A: Dawajcie ręce, rozetnę wam sznury
K: Ale Aśka, co i jak się stało?
A: Nie ma czasu na pytania. Zaraz mogą przybiec pozostali
An: Zostało ich trzech. Jeden u starego w gabinecie, drugi na niższym piętrze z asystentami (zabrano ich, aby nie gadali z komisarzami) i innymi policjantami, a trzeci przy wejściu
R: Ja lecę do starego, ty Kuba leć na niższe piętro, Anki i Aśka niech tu zostaną i zajmą się Sebą.
Udało się złapać wszystkich napastników. Postrzelony został również Kuba. On i Sebastian zostali przewiezieni do szpitala, na operację. Pod salą operacyjną reszta komisarzy czekała na wieści o ich stanie zdrowia...C.D.N.

niedziela, 9 maja 2010

II. Scen nr 2


Objaśnienia:
A – Aśka
An – Anka
An2 – Anka2
K – Kuba
S – Seba
R – Rafał
Ad – Adam
T – Tomek
-------
Następnego dnia, godzina 7, w biurze siedzi Aśka. Przychodzą Anka i Kuba.
An: A ty sama?
A: Mamy na 8
An: To może ja kawy zrobię
K: Dobra myśl, a ty Aśka co tak siedzisz sama w biurze?
A: Nie chciałam siedzieć sama w domu
K: Były jakieś problemy z nowym?
A: Z Sebastianem? Nie, to równy gość
K: Pamiętaj...
A: Wiem, jak będą z nim jakieś problemy, to mam od razu wam mówić
K: Wiesz, nie wygląda na miłego
An: Kawa gotowa. Gadacie o Sebastianie?
A: Tak. Może nie wygląda na miłego, ale odnoszę wrażenie, że to miły, spokojny i wrażliwy facet
K: Nie zapominaj, że jest agresywny
A: Skąd to wiesz
An: Podczas, gdy my siedziałyśmy u mnie i piłyśmy wino, chłopaki wybrali się na piwo
K: Ktoś próbował się włamać do jednego z samochodów przed pubem
An: Oczywiście chłopaki mają wyczucie czasu i akurat wtedy wyszli
K: No i wtedy Seba go złapał i był cholernie agresywny dla niego
A: No ale do przestępców trzeba być agresywnym
An: A jak on będzie agresywny dla nas? Nie znamy go przecież
A: Eee tam, nie przesadzajcie
Zmienili temat i dalej rozmawiali. Gdy przyszedł Seba, Anka i Kuba przestali się odzywać. Potem przyjechali Anka2 i Rafał, którzy zachowywali się tak samo jak Anka i Kuba. Po kilku minutach do biura przyszedł Tomek. Wysłał na miejsce zbrodni Aśkę i Sebastiana. Atmosfera w biurze rozluźniła się.
A: Cześć Adam. To jest Sebastian, od wczoraj pracuje ze mną
Ad: Cześć, Adam jestem
S: Sebastian, możesz mi mówić Seba
Podali sobie ręce.
A: Idę do techników
S: Co mamy?
Ad: Żadnych śladów poza śladami duszenia
S: Robota fachowca?
Ad: Na to wygląda, ofiara prawdopodobnie została tutaj uduszona. Dzisiaj po południu będziecie mieć raport
S: Ok, narazie
Ad: Narazie
A: Dowiedziałeś się czegoś?
S: Uduszona tutaj, są tylko ślady po duszeniu, innych nie ma. A ty się czegoś dowiedziałaś?
A: Ofiara mieszkała w Kielcach.
S: W Kielcach?
A: Tak. Ciekawe co tutaj robiła.
S: Musimy się tego dowiedzieć. Co teraz robimy?
A: Wracamy na komendę, zlecamy Tomkowi sprawdzenie naszej ofiary i skontaktowanie się z kielecką policją
S: No to jedziemy.
W drodze na komendę.
S: Twoi koledzy z pracy mnie nie lubią?
A: Skąd wiesz?
S: Widać po ich zachowaniu
A: Pogadam z nimi
S: Oni po prostu potrzebują czasu, muszą mnie lepiej poznać
Wtedy zadzwonił telefon Aśki.
A: To Tomek
S: Daj głośnomówiący
A: Tak Tomek, co jest?
T: Kolejne zabójstwo, takie jak to poprzednie.
A: Ofiara uduszona, żadnych śladów, tylko ślady duszenia?
T: Tak
Tomek podał im namiary na miejsce zbrodni. Pojechali tam, czekali już na nich Anka2 i Rafał
An2 i R: Cześć
A i S: Cześć
An2: Początkowo to my mieliśmy mieć tę sprawę, ale wygląda na to, że to ten sam sprawca co w tej waszej sprawie
R: Stary powiedział, że prowadzimy tę sprawę w czwórkę
S: Aha, to dobrze, może we czwórkę szybciej rozwiążemy tę sprawę
Aśka zauważyła że coś szeleści w krzakach. Podeszła tam i ktoś ją wciągnął i zaczął dusić... C.D.N.

II. Scen nr 3


Objaśnienia:
A – Aśka
An – Anka
An2 – Anka2
K – Kuba
S – Seba
R – Rafał
T – Tomek
P – Przestępca
St – Stary
-------
Aśka zauważyła że coś szeleści w krzakach. Podeszła tam i ktoś ją wciągnął i zaczął dusić.
S: A gdzie Aśka?
R: Była tu jeszcze przed chwilą
An2: Widziałam, jak szła w stronę tych krzaków.
Pokazała palcem na krzaki. Aśce zaczynało brakować powietrza, dusiła się. Pomyślała, że to sprawca tych dwóch zabójstw ją dusi.
S: Chodźmy sprawdzić
Seba i Rafał podeszli do krzaków.
R: Tam ktoś na pewno jest
S: Wchodzimy
Wskoczyli w krzaki i zobaczyli leżącą na ziemi Aśkę i uciekającą postać
R: Biegnij za nim, ja się zajmę Aśką
Seba pobiegł, a Rafał nachylił się nad Asią. Zobaczył, że ciężko oddycha.
R: Aśka, żyjesz
Wtedy ona lekko się podniosła.
A: Tak, pewnie myślał, że już nie oddycham
R: Dasz radę wstać?
A: Tak, a gdzie Anka i Seba?
R: Anka przy samochodzie, a Sebastian pobiegł za nim
Wtedy zobaczył, że Sebastian kogoś prowadzi
R: Złapał go
S: Spokój k**wa!
P: Zamknij ryj psie!
S: Ryj to masz ty!
P: Zaj**ię cię, obiecuję ci to
S: Jeszcze jedno słowo, a będziesz bez zębów
P: Taa jasne
S: Zabierzcie go, bo mnie wk**wiać zaczyna
R: Wygląda na to, że to on udusił obie ofiary
A: Na pewno. Jak mnie dusił to powiedział do mnie: Udusiłem tamte dwie, ty będziesz trzecia
S: Czyli sprawa zakończona
R: Możemy wracać na komendę
Pojechali, a w biurze siedzieli Anka i Kuba.
An: I jak wasza sprawa
K: Podobno złapaliście mordercę
A: Tak, udało nam się
S: Tomek!!
T: Tak?
S: Powiadomiłeś rodziny ofiar?
T: Tak. A podejrzany jest już gotowy do przsłuchania
S: Idziesz?
A: A mógłbyś sam to zrobić? Nie chcę już go widzieć na oczy.
S: Ok, to idę
Sebastian poszedł na przesłuchanie, a Aśka poszła do kuchni zrobić kawy. Wtedy rozwinęła się rozmowa o Sebie. Po chwili Aśka przyniosła kawy.
R: Mówię wam, taki był wkurzony, że lepiej było się mu nie przeciwstawiać
K: Aż tak go wkurzył ten przestępca?
An2: Zobaczycie sami po przesłuchaniu, na pewno się wkurzy
A: Znowu go obgadujecie? Tylko plotki wam w głowie, tak? Nie macie nic innego do roboty?
Aśka wkurzona wyszła z biura. Gdy szła korytarzem, akurat nieszczęśliwie się złożyło, że wkurzony przesłuchaniem Seba wychodził z pokoju przesłuchań i uderzył drzwiami Aśkę, która upadła na podłogę.
S: Jasna cholera, Aśka nic ci nie jest?
A: Chyba nie
Wtedy podbiegła reszta komisarzy
R: Chodź Kuba, zaniesiemy ją na biurko
S: Aśka przepraszam, zbyt nerwowo otworzyłem drzwi
A: To moja wina, mogłam patrzeć gdzie idę
An: Przyniosę wodę
Wtedy niespodziewanie do biura wszedł stary
St: Co tu się dzieje? Dlaczego państwo nie pracujecie? Dlaczego pani Joanna leży na biurkach?
S: Ja panu to wszystko wyjaśnię, bo to moja wina
St: Proszę do mojego gabinetu
Poszli do gabinetu, a w biurze Aśka już usiadła na krześle.
K: No widzisz
A: Was widzę
R: On jest zbyt agresywny
K: Wkurzył się i wyładował agresję na tobie
A: Niby skąd on mógł wiedzieć, że ja akurat będę przechodzić? To był czysty przypadek. Nie doszukujcie się teorii spiskowych, tylko dlatego, że go nie lubicie.
Przerwali rozmowę, bo zobaczyli, że Seba wraca. Każdy pojechał do swojego domu (Aśkę odwieźli, nie pozwolili jej samej jechać)...
Tydzień później. Wszyscy siedzą w biurze i wypełniają raporty. Seba wychodzi gdzieś, a 2 minuty później wchodzi dwóch gości w kominiarkach, z bronią w ręku. Związali wszystkich komisarzy i posadzili w kącie...C.D.N.

sobota, 8 maja 2010

II. Scen nr 1


Objaśnienia:
A – Aśka
An – Anka
An2 – Anka nr 2
K – Kuba
S – Seba
R – Rafał
St – Stary
T – Tomek
-------
Na pewnej komendzie pracował policjant. Dostał kolejną sprawę, morderstwo, jak zawsze. Okazało się, że ofiara została zastrzelona z jego broni. Został zawieszony, chodził wściekły. Na jego szczęście nie zamknęli go do pierdla. Sprawdzono jego alibi, które się potwierdziło. Dzięki temu przywrócono go do pracy, ale nikt mu nie ufał. Nie mógł dłużej znieść tej atmosfery, postanowił się przenieść. Dostał przeniesie do Krakowa...
A na komendzie w Krakowie, w biurze siedzi blondynka z długimi włosami do ramion, brunetka z trochę krótszymi włosami i mężczyzna o krótkich czarnych włosach. Wypełniają raporty, a raczej udają, że je wypełniają, ponieważ woleliby prowadzić sprawę, niż siedzieć w biurze, gdy jest piękna, słoneczna pogoda.
A: Uwaga, stary idzie
Od razu zamilkli i zaczęli naprawdę wypełniać raporty.
St: Widzę, że pracujecie, więc nie będę wam przeszkadzał
Po tym poszedł, a oni odetchnęli z ulgą. Wtedy przyszedł Tomek.
K: Powiedz, że mamy sprawę
T: Nie tym razem
An: To o co chodzi
T: Aśka masz iść do starego
A: Jasna cholera, pewnie się będzie dopytywał dlaczego się wczoraj spóźniłam. Kto się wygadał?
T: Nie patrz tak na mnie, ja nic nie mówiłem
A: To się okaże
Aśka poszła do starego i w międzyczasie myślała nad wymówką. Zapukała i usłyszała:
St: Otwarte!!!!
A: Wzywał mnie pan?
St: Tak, proszę usiąść
A: Bo to było tak, że...
St: Ale co było?
Asia szybko domyśliła się, że stary wezwał ją z jakiegoś innego powodu i nic nie wie o spóźnieniu
A: Nic, nic, mogę wiedzieć po co pan mnie wezwał?
St: Miesiąc temu odszedł z policji pani partner, tak?
A: Tak
St: Od tego czasu pracuje pani sama, a dokładniej pomaga pani w śledztwach pani Ani i panu Kubie, tak?
A: Tak
St: Od jutra już pani z nimi nie pracuje.
A: Zwalnia mnie pan?! Niby dlaczego?!
Pod drzwiami stali Anka, Kuba i Tomek i podsłuchiwali rozmowę.
K: Za co chce ją zwolnić?
An: Nie wiem, zaraz się dowiemy, jak będziemy cicho.
St: Źle mnie pani zrozumiała, nadal pracuje pani na tej komendzie, ale już nie będzie pani pomagać w śledztwach, tylko je prowadzić
A: Sama?
St: Nie, znalazłem dla pani partnera. Chciał się przenieść i akurat u nas jest wolne miejsce. To wszystko.

A: Dziękuję, do widzenia
St: Do widzenia
Wtedy Anka i Kuba szybko uciekli do biura, a Tomek do asystentów. Aśka wróciła do biura.
An: Co chciał?
K: Umieramy z ciekawości.
A: Od jutra będę miała partnera w pracy. Przynajmniej nie będę musiała sama wypełniać raportów i wreszcie będę mogła prowadzić śledztwa.
R: Czy myśmy dobrze słyszeli?
A: Zależy co słyszeliście
An2: Że będziesz miała partnera w pracy
A: No to dobrze słyszeliście
An2: Kiedy ma przyjechać?
A: Jutro ma być w pracy
K: Aśka
A: Co?
K: Jak będą z nim kłopoty to odrazu mów, ok?
R: Wtedy my se z nim pogadamy
A: Ok
Pozostała część dnia minęła im na wypełnianiu raportów. Nastepnego dnia, 7 rano, wszyscy są już w biurze.
T: No, no, rzadko spotykany widok, wszyscy już tak wcześnie w pracy. Wiem na kogo czekacie, więc umilę wam to oczekiwanie i podzielę się z wami informacjami o nim.
R: A co? Zdobyłeś jakieś?
T: Tak. Jest wysoki, wysportowany, silny, ma niedługie, czarne włosy
Na korytarzu akurat szedł mężczyzna o takim opisie. Tomek był tak zafascynowany plotkami, że mówił głośno, tak, że Seba wszystko słyszał.
T: Poprosił o przeniesienie, bo był podejrzany o zabójstwo, a sprawa nie wyjaśniła się do końca!
A: Tomek...
T: Nie przerywaj mi. Mówią, że jest wredny, nie lubi blondynek. Aśka masz przekichane...
Sebastian stanął za Tomkiem i lekko go trącił. Tomek obrócił się i zobaczył groźnie patrzącego na niego Sebastiana.
S: Skąd masz te informacje?
T: Z komendy, w której wcześniej pan pracował
S: Od moich pseudokolegów?
A: Dlaczego pseudokolegów?
S: Bo tylko udawali, że są moimi kolegami
An: To ile jest prawdy w tych plotkach?
S: To, że byłem podejrzany o zabójstwo. Przeniosłem się na tę komendę, ponieważ po tamtej sprawie stracili do mnie zaufanie i nie mogłem znieść atmosfery w moim otoczeniu. Mam nadzieję, że tu będzie inaczej, ale wygląda na to, że się myliłem.
An2: Po prostu chcieliśmy coś o panu wiedzieć, ale nie wiedzieliśmy, że pańscy koledzy z tamtej komendy nakłamią
Jakoś się porozumieli i zapoznali. Komisarze tylko udawali zadowolonych, bo naprawdę Seba nie wywarł na nich dobrego wrażenia. Nie znali go i nie wiedzieli, co może zrobić, a plotki dodały niepewności...C.D.N.

piątek, 7 maja 2010

Policjant czy przestępca cz. 4


Objaśnienia:
A – Aśka
An – Anka
K – Kuba
S – Seba
-------
Wtedy padły następne dwa strzały. Okazało się, że Anka i Kuba postanowili osobiście pogadać z Sebastianem, a gdy mieli wchodzić do sali usłyszeli strzał. Postrzelili tamtych przestępców i czekali na wieści o Aśce. Spytali Sebastiana o to co się stało, on im wszystko opowiedział.
An: A te dokumenty należą do pana?
S: Te z teczki?
K: Tak
S: One nie należą do mnie, mój kolega mi je dał na przechowanie. Gdy dowiedziałem się, do kogo naprawdę należą, postanowiłem ich nie oddać, znaleźć tych przestępców i ich zamknąć.
K: Niech pan się nie martwi, pomożemy panu
An: Idę załatwiać wypis
K: Dobra, ja idę zobaczyć co z Aśką.
Wtedy Sebastian zaczął rozmyślać. Myślał czy nie rzucić tego w cholerę i wyjechać za granicę czy jednak spróbować złapać tych groźnych przestępców. Z rozmyślań wyrwał go głos Anki.
An: Niech się pan zbiera, załatwiłam panu wypis
S: Dziękuję
An: Nie ma za co, czekam przed salą
W tym samym czasie Kuba rozmawia z Aśką.
K: Jak się czujesz?
A: Dobrze, tylko ręka mnie trochę boli
K: Masz szczęście, że kula tylko zahaczyła o twoją rękę
A: No gdyby nie Anka i ty to nie wiem co było ze mną i z Sebastianem
K: Rozmawiałem z lekarzem, powinnaś zostać na obserwacji
A: Nie, nie zostanę tutaj. Ktoś musi wam pomóc
K: Damy sobie radę, a dla ciebie lepiej będzie jak zostaniesz w szpitalu
A: Mówiłam już, że nie zostanę i zdania nie zmienię
K: Nie ma nic gorszego niż uparta blondynka
A: Jest coś gorszego niż uparta blondynka
K: Co?
A: Rozwścieczona blondynka
K: A no tak, zapomniałem
A: Więc nie namawiaj mnie na zostanie na obserwacji, bo się wścieknę
K: No dobra, dobra
Potem każdy z komisarzy pojechał do swojego domu. Aśka nie zgodziła się na pozostanie w szpitalu na obserwacji i nikt nie był w stanie przekonać jej, aby zmieniła zdanie. Na telefon Seby założony był podsłuch w razie gdyby dzwonili przestępcy, aby upomnieć się o swoją teczkę. Tak też było. Umówili się na spotkanie, podczas którego mieli zabić Sebastiana. Jednak komisarze opracowali genialny plan, który pozwolił im na rozbicie całej grupy przestępczej, a także na złapanie wszystkich należących do niej przestępców...KONIEC!!!

wtorek, 4 maja 2010

Policjant czy przestępca cz. 3


Objaśnienia:
A – Aśka
An – Anka
K – Kuba
S – Seba
L – Lekarz
-------
Aśka pojechała do szpitala, do Seby, a tam on leżał na podłodze. Pobiegła po lekarza, który kazał jej wyjść z sali. Po 5 minutach dowiedziała się, że biorą go na płukanie żołądka. Czekała aż wróci, ponieważ musiała z nim porozmawiać o aktówce. Po 10 minutach Sebę przewieźli z powrotem do sali, a Asię lekarz zawołał do gabinetu.
L: To pani go znalazła?
A: Tak, weszłam do sali i zobaczyłam, że on leży na podłodze.
L: Uratowała mu pani życie, przyszła pani w ostatniej chwili.
A: A co mu było?
L: Ktoś chciał go otruć
A: Otruć?
L: Tak, ktoś pomieszał lekarstwa z trucizną, a on to wypił, bo myślał, że to lekarstwa
A: Kiedy go pan wypisze?
L: Pojutrze
A: Dobrze, to ja już pójdę, do widzenia
L: Do widzenia
Gdy wyszła z gabinetu zadzwonił jej telefon.
An: Cześć Aśka, gadałaś z nim
A: Cześć, jeszcze nie
K: Daj mi ją do telefonu
Anka dała telefon Kubie
K: Aśka, jesteś tam od godziny i jeszcze z nim nie gadałaś?
A: Słuchaj, to jest jakaś bardziej skomplikowana sprawa. Dzisiaj, gdy weszłam do jego sali, leżał nieprzytomny na podłodze. Lekarz powiedział, że ktoś chciał go otruć.
K: Mafia boi się, że zacznie sypać
A: Nie wiem, naprawdę nic już nie wiem, idę z nim gadać.
K: Wyciągnij z niego co się da
A: Spróbuję, aha i jeszcze jedno
K: Co?
A: Załatw mu ochronę. Może on nie jest współpracownikiem mafii, a świadkiem
K: Dobra idę do Tomka
Kuba się rozłączył, Aśka poszła w kierunku sali, w której leżał Seba. W jej głowie cały czas powtarzało się pytanie: „Czy to uczciwy policjant, czy przestępca?”. Nie była pewna ani jednego, ani drugiego. W końcu weszła do sali.
S: Cześć i dzięki za ratunek
A: Cześć i nie ma za co, ale powiedz mi jedno
S: Co?
A: Dlaczego i kto chciał cię otruć. Wiem, że kogoś podejrzewasz.
S: To są moje sprawy i nie będę nikogo w to mieszał.
A: Dobrze to powiedz mi dlaczego mam ukrywać aktówkę.
S: Bo są w niej ważne dokumenty
A: No tak, dla przestępców bardzo ważne
S: Czytałaś je?
A: Tak. Musiałam wiedzieć, co przechowuję
Obserwowało i podsłuchiwało ich dwóch gości. Jeden łysy i drugi z długimi włosami ułożonymi w kucyka. To właśnie ten łysy dolał trucizny do lekarstw.
A: Ciekawe do czego ci informacje o mnie, o moich przyjaciołach, o wszystkich psach w Krakowie
S: To nie jest moja teczka. To są informacje grupy przestępczej
A: Załóżmy, że ci wierzę i chcę ci pomóc. Skoro chcą cię zabić, to musisz stąd uciec.
S: Nie chcę cię mieszać w te sprawy. One są zbyt niebezpieczne dla takiej pięknej i delikatnej kobiety jak ty
A: Nie zapominaj o tym, że jestem policjantką
S: Ja też jestem policjantem, a grozi mi niebezpieczeństwo
A: Pomogę ci
S: Nie! To zbyt niebezpieczne
A: Dlaczego nie dasz dobie pomóc
S: Bo...
Seba nie dokończył ponieważ do sali weszło tych dwóch gości, którzy ich posłuchiwali i strzelili do Aśki. Wtedy padły następne dwa strzały... C.D.N.

poniedziałek, 3 maja 2010

Policjant czy przestępca cz. 2


Ten scenek, tak jak poprzedni powstał dzięki pomocy M.J., za co bardzo jej dziękuję, że poświęciła swój cenny czas, aby mi pomóc, dlatego ten scenek, dedykuję M.J.
-------
Objaśnienia:
A – Aśka
An – Anka
K – Kuba
S – Seba
-------
Aśka poszła na komendę i wypełniała raporty. Wieczorem poszła odwiedzić Sebastiana.
S: Ukryła pani aktówkę?
A: Tak
S: To dobrze. Jak wyjdę ze szpitala to się do pani po nią zgłoszę, tylko musi pani mi zostawić namiary na siebie.
A: Wystarczy panu to, gdzie pracuję?
S: I jeszcze imię
A: Ok, pracuję na tej komendzie na pomorskiej, przed którą pan się rozbił, a na imię mam Joanna.
S: Joanna, ładne imię, tak jak ty... yyy... to znaczy tak jak pani
A: Dobra, możemy mówić sobie na ty. Mów mi Aśka.
S: A ty mi Seba. Zamierzasz częściej do mnie przychodzić?
A: Tak, bo...
S: Bo?
A: Bo to przeze mnie ten wypadek. Nie patrzyłam gdzie idę, byłam zdenerwowana. Przepraszam
S: Nie ma za co, ja też byłem zdenerwowany, no i za szybko jechałem
A: Dobra, muszę lecieć, przyjdę jutro, narazie
S: Narazie
Aśka pojechała do siebie, do domu. Cały czas aktówka Sebastiana była w bagażniku jej samochodu. Zastanawiało ją co jest w środku, więc postanowiła zajrzeć do środka. Poszła do samochodu, wzięła teczkę i wróciła do mieszkania. Znalazła tam różne dokumenty, a wśród nich teczkę, taką w jakiej trzymali raporty na komendzie. Teczka była zatytułowana: „PSY”.
A: Ciekawe co tam może być?
Otworzyła i widziała dokumenty, na których były różne informacje o różnych osobach.
A: Co to ma znaczyć? Będę chyba musiała przeprowadzić śledztwo
Przeglądała papiery i znalazła tam dane o Sebastianie. Dowiedziała się z nich ile ma lat, do jakich szkół chodził, gdzie mieszka. Najbardziej zaciekawiło ją miejsce pracy – była to inna krakowska komenda. Było tam prawie wszystko o nim. Zajrzała na następną kartkę i zbladła.
A: O cholera! On jest policjantem i współpracuje z przestępcami! Jest wtyką!
Na tej kartce były informacje o niej. Zobaczyła na następną kartkę, tam były informacje o Ance, na następnej kartce o Kubie, na kolejnej o Tomku, a na pozostałych informacje o innych policjantach pracujących w Krakowie. Postanowiła powiadomić o tym przyjaciół.
A: Anka?
An: No, a kto? Duch Święty? Co się stało?
A: Skąd wiesz, że coś się stało?
An: Bo nie dzwoniłabyś do mnie o godzinie 21:00
A: Dobra, przyjedź na komendę i powiadom Kubę, aby też przyjechał
An: Ok, ale po co?
A: Bardzo ważna sprawa, to nie na telefon
An: Dobra, pogadamy na komendzie
Anka i Kuba byli na komendzie wcześniej niż Aśka i oczywiście zastanawiali się i spekulowali o co chodzi. W końcu Aśka dojechała.
An: No dobra, powiesz nam o co chodzi?
K: No właśnie, tak to bym siedział teraz przed telewizorem i pił piwo
A: Oj Kuba, Kuba. Przeczytajcie to
Dała im teczkę
K: Psy? Co to jest?
A: Mówiłam przeczytajcie
Przeczytali, znaleźli „swoje” dokumenty i zmartwili się.
An: Skąd to masz?
A: No więc tak: dzisiaj rano około 5:00 rozbił się samochód...
K: Co to ma do tej teczki?
A: Nie przerywaj, to się dowiesz
An: Dobra, mów dalej
A: Ten samochód rozbił się przeze mnie, bo nie patrzyłam gdzie szłam, a kierowca chciał mnie ominąć i rozbił się o budynek. Podeszłam do niego, leżał zakrwawiony, ale przytomny. Poprosił mnie, o schowanie tej teczki. Wieczorem zajrzałam do niej i znalazłam teczkę.
K: A wiesz kto to jest, ten co się rozbił?
A: Tak, są w tej teczce jego akta
K: Policjant, konfident?
A: Też tak myślałam.
K: W którym szpitalu on leży? Już ja se z nim pogadam
A: Nie!!!
K: Dlaczego?
A: On nie może się dowiedzieć, że my coś wiemy. Ja go delikatnie wypytam, o to czym się zajmuje, itd. Pojadę do niego jutro.
K: Myślisz, że powinniśmy powiadomić starego?
A: Myślę, że tak
Stary się zgodził na pomysł Aśki, ale powiedział, że sprawę prowadzą we trójkę. Następnego dnia Aśka pojechała do szpitala, do Seby, a tam... C.D.N.