Objaśnienia:
A – AśkaAn – Anka
K – Kuba
S – Seba
R – Rafał
T – Tomek
M - Marek
-------
(...)
Nowy szef i Seba poszli, a w biurze zaczęły się spekulacje, o co chodzi.
M: Sebastian, nie mów nikomu kim jestem
S: Oczywiście, że nie powiem wujku.
Podali i uścisnęli sobie dłonie
M: Jak się wam tutaj pracuje?
S: Dobrze, tylko czasami za dużo raportów
M: A śledztwa trudne?
S: Czasami tak
M: Kto tu najdłużej pracuje?
S: A wiesz, że nie wiem. Ja tu pracuję jakieś 3 miesiące.
M: Dobra, możesz iść. Jakby co, to rozmawialiśmy o sprawach organizacyjnych i powiedz aby przyszła do mnie ta osoba, która najdłużej tu pracuje.
S: Ok, zaraz przyjdzie
Seba wrócił do biura i zaraz podeszli do niego pozostali komisarze.
A: Co chciał?
S: A nic, takie sprawy organizacyjne
K: A dokładniej?
S: O której zaczynamy pracę, o której kończymy pracę, czy mamy przerwy i takie tam duperele. Kto z was najdłużej pracuje?
R: W policji czy na tej komendzie?
S: Na komendzie
An: Ja
S: Idź do niego, ma jakąś sprawę do ciebie
10 minut później
K: No i co?
An: A nic pytał się o to jak sobie radzimy, czy jesteśmy zgraną grupą i takie tam nudy
T: Aśka mam info dla ciebie
A: No mów
T: Ten gość o pseudonimie Gandalf, którego szukasz...
A: No co?
T: Jest zagranicą. Nie wiemy dokładnie gdzie, ale poza Polską. Będzie trudniej go znaleźć
A: Cholera jasna
S: Nie ma innego sposobu na odnalezienie go?
A: Może i jest. Odświeżyłam parę kontaktów z dawnej klasy.
K: I co?
A: Czekam na odpowiedź
Trzy godziny później
A: Słuchajcie, mam!
S: Co?
A: Adres Gandalfa. Mieszka teraz w Londynie, na Oxford Street (nie wiem czy naprawdę jest taka ulica w Londynie, po prostu tak mi przyszło do głowy)
An: Ktoś musi pojechać z nim pogadać
R: Tylko kto?
A: Najlepiej trzy osoby, tylko czy stary się zgodzi?
S: Zgodzi
A: Jesteś pewien?
S: Tak, biorę to na siebie
A: No więc tak. Anka ty jedziesz na pewno. Kogo jeszcze bierzesz?
An: No to Kuba, bo bez jego żartów to ja umrę z nudów
Zaśmiali się
K: Bo moje żarty są najlepsze
A: Dobra, to jeszcze jedna osoba
R: Sebastian niech jedzie, dobrze mówi po Angielsku
A: Zgadzasz się?
S: No dobra, idę po zgodę
Wrócił po pięciu minutach.
An: Co tak cicho tam było?
A: Nie krzyczał?
S: Nie
R: A zgodził się?
S: Tak. Przecież mówiłem, że to załatwię
A: Ty to chyba masz dar przekonywania.
S: A jak. Jutro jedziemy.
A: No to powodzenia
R: No ja też życzę
An, K i S: Dzięki
Następnego dnia, Londyn.
K: No więc to tu mieszka
An: Duży dom
S: Nieźle się urządził
An: Idziemy?
K: No pewnie...C.D.N.