niedziela, 31 października 2010

III. Scen nr 22


An – Anka
A – Aśka
S – Sebastian
K – Kuba
-------
(...)
Asia wyciągnęła komórkę i przeczytała treść wiadomości. Zbladła. Zaczęła się nerwowo rozglądać wokół siebie...
A: Anka, spadamy stąd
An: Aśka, o co chodzi
A: Później pogadamy, teraz jak najszybciej stąd chodźmy
An: Dobra, dokąd?
A: Najlepiej do Sebastiana
Anka już o nic więcej nie pytała. Pojechały do mieszkania Seby, gdzie niespodziewanie zamiast niego zastały Kubę.
A: Gdzie Seba?
K: Poszedł do sklepu, zaraz wróci. Coś się stało?
A: Tak, muszę z nim porozmawiać
K: Aha, a czy mogłabyś teraz porozmawiać ze mną?
A: Jasne, o co chodzi?
K: Kocham cię
W tym momencie do mieszkania wszedł Sebastian, a Anka wybuchła płaczem i wybiegła.
A: Żartujesz, prawda?
K: Nie, mówię to co czuję
Asia kompletnie nie wiedziała co zrobić. Spojrzała na Sebastiana. On tylko postawił zakupy na stole i poszedł do swojego pokoju. Wbiła wzrok w podłogę.
A: Kuba, jesteś moim przyjacielem, ale nic więcej, rozumiesz?
K: Rozumiem. Potrzebujesz czasu aby to przemyśleć
A: Nie. My nigdy nie będziemy parą
K: Tak ci się tylko wydaje, za kilka dni porozmawiamy o nas, jestem pewien że zmienisz zdanie
Wyszedł. Aśka przez chwilę stała w osłupieniu. Nie wierzyła w to co mówił. Z zamyślenia wyrwał ją jakiś dźwięk dochodzący z pokoju obok. Uchyliła lekko drzwi i zobaczyła Sebastiana, który siedział na krześle i grał smutną melodię na gitarze. Domyśliła się o co chodzi. Zamknęła drzwi i westchnęła. Po chwili dostała kolejnego smsa. Kolejna groźba. Nie miała wątpliwości kto za tym stoi. Spróbowała zadzwonić do Anki, ale ta nie odbierała. Udało się za piętnastym razem.
A: Ania?
An: Zostaw mnie w spokoju! A ja myślałam że jesteś moją przyjaciółką! Głupia byłam! Nie dzwoń do mnie więcej, nie chcę cię znać!
A: Cholera, mam tego wszystkiego dość
S: Co?
A: Nic, nic, zmęczona jestem
S: Wszystko w porządku?
A: Tak, tak, mam po prostu gorszy dzień
S: Nie tylko ty
A: Masz ochotę na spacer?
S: Nie
Wrócił do swojego pokoju. Asia widziała w jego zachowaniu niechęć, która była skierowana do niej. Mimo że nic nie zrobiła to cierpiała. W szafce znalazła jakiś sznur, który wzięła ze sobą i poszła do parku. Było już ciemno. Sama nie wierzyła że chce to zrobić. Miała już iść do jednego z drzew, kiedy ktoś ją złapał za rękaw. Odwróciła się. Bardzo dobrze znała tą twarz. W tej chwili wszystko było jej obojętne, więc niewiele myśląc. Z całej siły kopnęła mężczyznę w brzuch. Ten tylko upadł z bólu. W Asię wstąpił jakiś napad furii i zaczęła go kopać jak opętana. Gdy zobaczyła że ktoś biegnie w tę stronę, uciekła. Następnie poszła do Anki.

An: Aśka? Mówiłam ci już że nie chcę cię znać
A: Mogę wejść?
An: Nie
Anka już miała zamknąć drzwi, ale Aśka przytrzymała je ręką
A: Mogę?
An: Nie
Aśka się wkurzyła, wyciągnęła broń i wycelowała w Ankę
An: No co ty, chyba nie strzelisz?
A: Tak myślisz?
An: Ok, wejdź
A: A teraz siadaj i słuchaj mnie uważnie
An: Ok
A: Moja wina że Kuba się we mnie zakochał?! Moja?!
An: Nie
A: To dlaczego do cholery mnie o to obwiniasz?!
An: Byłam zdenerwowana
A: To jest twoje usprawiedliwienie?!
An: Nie, nic mnie nie usprawiedliwia. Przepraszam cię. Z całego serca cię przepraszam
Aśka schowała broń i usiadła obok Anki
A: Ja też przepraszam. Nie wiem co się dzisiaj ze mną dzieje
An: W porządku. Najważniejsze że sobie wszystko wyjaśniłyśmy
A: A najgorsze jest to że do Kuby nie dociera że dla mnie jest tylko przyjacielem i że to się nie zmieni
An: Może to nie jest facet dla mnie
A: Może
W pokoju rozległ się dźwięk telefonu Aśki. Znowu dostała smsa... C.D.N.

środa, 27 października 2010

III. Scen nr 21


An – Anka
A – Aśka
S – Sebastian
K – Kuba
-------
(...)
Chwilę później zauważył siedzącego na ławce mężczyznę, palącego papierosa. Przypatrzył się dokładnie i był pewny na 100% że to jest Kuba. Podszedł do niego.
S: Kuba, co ty tu robisz?
Kuba spojrzał na niego. Przez chwilę nic nie mówił, jednak po chwili wstał i podał mu rękę.
K: Sebastian, miło cię znowu zobaczyć. Dawno się nie widzieliśmy
S: No fakt, trochę czasu minęło
K: Trochę? 9 lat to dla ciebie trochę? To przecież kawał czasu
S: Jakie 9 lat, o czym ty mówisz?
K: Przecież ostatni raz widzieliśmy się po zdaniu matury
S: Ale potem pracowaliśmy tutaj na komendzie
K: Czekaj... coś takiego mi się śniło, ale w rzeczywistości...
S: Chodź ze mną
Sebastian zaprowadził Kubę na komendę. Na wydziale byli tylko Bartek i mundurowi. Przyjaciele poszli do biura. Kuba usiadł przy swoim biurku, wziął jeden z raportów i zaczął go czytać.
K: O cholera...
S: Co jest?
K: Wszystko sobie przypomniałem! Seba, przepraszam cię za wszystko
S: Nie ma sprawy, ja też cię przepraszam. No i dobrze że jesteś z powrotem... Zaraz, zaraz, jak to przypomniałem? To znaczy że...?
K: Tak. Kiedy wyjechałem miałem wypadek. Częściowo straciłem pamięć. Ale teraz będąc tutaj już wszystko mi się przypomniało
S: To co, idziemy na piwo?
K: Chętnie
Dwie godziny później Kuba pojechał do swojego mieszkania, a Seba do swojego. Ania już spała, więc Kuba cicho poszedł do kuchni, aby zrobić sobie herbaty. Niestety obudził Anię, która myślała że to jakiś włamywacz. Wzięła broń i wskoczyła do kuchni.
An: Kuba?
K: A kto? Minę masz jakbyś ducha zobaczyła
Oboje się uśmiechnęli. Ania była w szoku, nie potrafiła z siebie wydobyć ani słowa.
K: Usiądź, wszystko ci opowiem.
Usiadła na krześle i cały czas uważnie słuchała Kuby. Była szczęśliwa z dwóch powodów, że jej przyjaciel się odnalazł, a drugiego nie potrafiła określić.
K: ...i tak, dzięki pomocy Sebastiana wszystko sobie przypomniałem
An: Ale ty przecież nie masz siostry
K: Jest coś o czym nie wiesz. To jest moja przyrodnia siostra, dowiedziałem się o tym rok temu
An: Aha, a masz zamiar wrócić do pracy?
K: Oczywiście. Jutro z samego rana idę do starego
An: To może powinniśmy iść spać?
K: Masz rację. Dobranoc
An: Dobranoc
Następnego dnia Kuba zrobił tak jak powiedział. Stary bardzo chętnie przyjął go z powrotem. Do rozpoczęcia pracy mieli jeszcze pół godziny, które co do minuty spędzili na rozmowie, głównie Kuba opowiadał Asi, Tomkowi i Kamilowi co się z nim działo przez ten czas. Następnie wzięli się za wypełnianie raportów.

Tymczasem Sebastian położył się na kanapie i włączył telewizor. Jednak wcale nie słuchał tego co było w telewizji, tylko myślał. Myślał o Asi. Dlaczego ona tak mu się podoba? Nie potrafił sobie odpowiedzieć na to pytanie. Nawet nie wiedział kiedy to się zaczęło. Na początku jej nie lubił, a teraz? On się aż tak zmienił czy ona? A może tylko mu się wydawało że jej nie lubi? Przez jego głowę przelatywało setki podobnych pytań i na każde z nich nie potrafił odpowiedzieć. Miał kompletną pustkę w głowie. Nie był w stanie wyciągnąć żadnych wniosków, nie potrafił także myśleć o niczym innym. Zakochał się? Kiedyś obiecywał sobie że nigdy się już nie zakocha, ale jednak to uczucie jest zbyt silne. Sam już nie wiedział co o tym wszystkim myśleć...

Po pracy Ania i Asia udały się na zakupy, a następnie do kawiarni na plotki.
An: Wiesz, zakochałam się
A: Naprawdę? To fantastycznie
An: Nie wiem czy to dobrze, nigdy nie miałam szczęścia w miłości
A: To może teraz będziesz miała. A w kim się zakochałaś?
An: W Kubie. Ale on dzisiaj prawie wcale nie zwracał na mnie uwagi
A: No wiesz... dawno w pracy nie był, więc pewnie chciał się na niej skupić
An: Ale widziałam że czasami spoglądał na ciebie
A: Czy ty myślisz że... nawet tak nie żartuj! Kuba to jest wspaniały przyjaciel, ale nic więcej dla mnie nie znaczy
An: Nie wiem, może mi się tylko wydawało. A ty masz kogoś na oku?
A: Nie. Mówiłam ci przecież że mnie żaden facet nie zechce
An: Z takim podejściem to ty nikogo nie znajdziesz
A: Trudno. Ale wiesz, ostatnio coraz częściej zaczynam myśleć o Sebastianie. Nie uwierzysz, ale ostatnio śniło mi się że braliśmy ślub
An: Oby to był proroczy sen
A: Ania!
An: No dobra, dobra. Zakochujesz się w nim
A: Eee tam
An: Mówię ci, zakochujesz się w nim. Zaczynasz o nim coraz częściej myśleć, śni ci się po nocach, potem będziesz cały czas o nim myślała aż w końcu w pracy będziesz wpatrywała się w niego i zamiast wypełniać raporty, to będziesz na nich serca rysować
A: Nawet mnie nie strasz. Mówiłam to już wiele razy i powiem po raz kolejny: Miłość nie jest dla mnie. Może lepiej zmieńmy już temat
An: Ok
A: Poczekaj chwilę, tylko odczytam smsa
Asia wyciągnęła komórkę i przeczytała treść wiadomości. Zbladła. Zaczęła się nerwowo rozglądać wokół siebie... C.D.N.

niedziela, 24 października 2010

III. Scen nr 20


An – Anka
An2 – Anka 2
A – Aśka
R – Rafał
S – Sebastian
-------
(...)
An: Wiem kim był ten mężczyzna z parku. To był... Kuba
A: Jesteś pewna?
An: Na 99%
A: I ty go nie poznałaś? A on ciebie też nie?
An: No widzisz, jakoś tak wyszło
A: Dobra, idę zadzwonić do Seby aby rozwiązał to zadanie
An: Widzisz, Seba taki dobry z matmy, a mu się w pracy nie przydaje
A: Kiedyś na pewno mu się przyda. On te zdolności z matmy to ma niesamowite. Zaraz wracam, potem zajmiemy się Kubą
Asia po otrzymaniu rozwiązania przekazała je swojemu bratu. Była pod wrażeniem umiejętności Sebastiana. W ostatniej klasie maturalnej zrobił totalną dominację z matmy w swojej klasie. Ze wszystkich sprawdzianów miał 6, reszta prac na 5, maturę zdał mając wszystko dobrze rozwiązane... a on wybrał pracę, gdzie wcale jest to niepotrzebne. Ale wiedziała że on bardzo lubi swoją pracę. Oderwała się od swoich myśli i wróciła do biura. Powiedziała Ani, aby jechała do domu, Tomkowi zleciła szukanie Kuby, a sama pojechała do drugiej Ani, ponieważ poprosił ją o to Sebastian, który cały czas sprzątał bałagan zrobiony przez Rafała. Godzinę później obudził się z wielkim kacem.
S: Ale żeś wczoraj zaimprezował
R: Musisz tak krzyczeć?
S: Ale ja wcale nie krzyczę. Pokłóciłeś się z Anką?
R: Nie, to nic takiego, tylko chwilowy kryzys
S: Jasne, bo ci uwierzę. Mów prawdę
R: Seba...
S: Mów
R: Anka mnie zdradziła
S: Co? Żartujesz, prawda?
R: Nie, nie żartuję. Wczoraj mi to powiedziała
S: I pewnie jesteś na nią wściekły i obrażony, co?
R: A ty byś nie był?
S: Nie wiem, nie byłem w takiej sytuacji
R: Więc nie wiesz co czuję
S: Staram ci się pomóc. Właściwie to wam
R: Wam? Czyli komu?
S: Tobie i Ance
R: Z nami już koniec
S: Definitywnie
R: Tak
S: Kochasz ją?
R: Tak, ale po tym...
S: Potrafisz jej wybaczyć?
R: Nie wiem...
S: Więc posłuchaj mnie teraz uważnie i nie przerywaj mi. Nigdy nie byłem w takiej sytuacji, ale powiem ci swój pogląd na ten temat. Mojej siostrze uratowało to małżeństwo, może i wasze uratuje. Wyjedź gdzieś na jakiś czas, tak ze dwa tygodnie. Musisz sobie wszystko przemyśleć. Jeżeli dojdziesz do wniosku ze nie potrafisz żyć bez niej, będziesz w stanie jej wybaczyć. Jeżeli jednak będziesz chciał na nowo ułożyć sobie życie, samemu lub z inną kobietą, to będzie oznaczało że tak naprawdę nigdy nie kochałeś Anki, że tylko ci się wydawało. Każdy przecież zasługuje na drugą szansę. Jeżeli ona tego żałuje, to tej drugiej szansy nie zmarnuje. Przemyśl to wszystko o czym ci powiedziałem, o tym co było i to co masz zamiar zrobić. Cześć
R: Cześć
Sebastian wyszedł. Rafał postanowił posłuchać jego rady, zadzwonił do starego z prośbą o dwutygodniowy urlop, wynajął sobie pokój w jednym z pensjonatów w Zakopanem i wyjechał by wszystko sobie w spokoju przemyśleć. Tymczasem u Ani i Asi:
An2: Asia, ja naprawdę żałuję tego co się wydarzyło
A: Kochasz go?
An2: Tak
A: To dlaczego o niego nie walczysz? Musisz pokazać mu że ci na nim zależy
An2: Ale on nie chce mnie widzieć
A: Jeżeli naprawdę cie kocha to ci wybaczy i da drugą szansę. Tylko musisz dać mu trochę czasu
An2: Tak myślisz?
A: Tak, właśnie tak myślę
An2: Gdybym mogła to bym cofnęła czas
A: Ale nie możesz. Seba miał gadać z Rafałem, pogadam z nim co Rafał mu powiedział
An2: Dzięki
A: Nie ma sprawy

Sebastian zanim poszedł do domu, postanowił przejść się po parku, tym samym, w którym Ania spotkała Kubę, ale on przecież nie wiedział o tym. Wyciągnął z paczki papierosa i go zapalił. Chwilę później zauważył siedzącego na ławce mężczyznę, palącego papierosa. Przypatrzył się dokładnie i był pewny na 100% że to jest Kuba... C.D.N.

sobota, 23 października 2010

III. Scen nr 19


An – Anka
An2 – Anka 2
A – Aśka
R – Rafał
S – Sebastian
-------
(...)
Wbiegł na komendę, wpadł do pokoju asystentów i zabrał broń. Tamten stał w biurze i celował Rafała, obok którego stał Kamil. Sebastian rozpędził się i wbiegł w mężczyznę. Następnie wycelował w niego bronią.
S: Rafał, skuj go
R: Już się robi
Rafał wykonał polecenie. Kamil wziął go i wyprowadził z biura.
R: Cały jesteś?
S: Tylko trochę poobijany. Gdzie reszta?
R: Pojechali cię szukać. Wiesz, Aśka się o ciebie martwiła
S: Zadzwoń żeby wracali, ja idę sobie zrobić kawy
Rafał wziął telefon i zadzwonił do Asi. Kiedy usłyszała że Sebastian jest na komendzie, w jej głosie było słychać radość. Potem ciągle męczyła Ankę, by szybciej jechała. Reszta dnia minęła im na pracy i rozmowie, głównie z Sebastianem. Następnego dnia rano Anka postanowiła że wyjątkowo nie skorzysta z samochodu, a na nogach pójdzie na komendę. Miała jeszcze dużo czasu, więc postanowiła przejść się jeszcze do parku. Szła alejką, kiedy nagle zauważyła pewnego mężczyznę, który wydawał jej się znajomy. Szedł w przeciwnym kierunku niż ona, więc dobrze widziała jego twarz. Była pewna że go zna, ale nie mogła sobie przypomnieć kto to był. Odwróciła się, ale tego mężczyzny już nigdzie nie było. Poszła na komendę, jednak cały czas myślała o tym, co wydarzyło się w parku...

A: Aniu
An:...
A: Aniu
An: yyy... mówiłaś coś?
A: Stało się coś?
An: Nie, nic
A: Przecież widzę, mnie nie oszukasz. Cały czas jesteś zamyślona, nieobecna
An: No dobra. Jak szłam na komendę, to poszłam się jeszcze przejść do parku. Spotkałam tam pewnego mężczyznę...
A: ...i się zakochałaś
An: Aśka... no w sumie... chyba masz trochę racji, skoro cały czas o nim myślę. Ale nie o to chodzi
A: Więc o co?
An: Jestem pewna że go znam, ale nie mogę sobie przypomnieć kto to był
A: Dobra, wypełniajmy te raporty, bo zaraz Sebastian wróci z toalety i lepiej by nie słyszał o czym gadamy...
S: Pewnie o facetach
A: Podsłuchiwałeś
S: Nie no, skąd. Właśnie wracałem, słyszałem od słowa raporty
A: Dobra, dobra, stary w każdej chwili może przyjść i nas ochrzanić
S: Właśnie, będziecie mnie przed nim kryć?
An: A co? Fajki ci się skończyły i do sklepu idziesz?
S: Nie, jadę zobaczyć co z Rafałem, bo nie przyszedł do pracy i nawet nie zadzwonił
A: Dobra, jedź
Po kilku minutach Sebastian dojechał pod blok. Wszedł po schodach na trzecie piętro i zapukał do drzwi. Otworzyła mu zapłakana Ania.

S: Cześć. Wszystko w porządku?
An2: Nie ważne. Po co przyjechałeś?
S: Ja do Rafała
An2: Nie ma go, wyprowadził się
S: Co się stało? Pokłóciliście się?
An2: Nie wtrącaj się i idź stąd
Zamknęła drzwi. Sebastian wzruszył ramionami w geście bezradności, po czym podszedł do samochodu. Wyciągnął z kieszeni paczkę papierosów i zapalił jednego z nich. Sięgnął do kieszeni po telefon i miał już dzwonić do Rafała, kiedy wpadł do głowy mu pomysł, że może być w swoim starym mieszkaniu. Pojechał tam i zapukał do drzwi. Nikt mu nie otwierał, więc nacisnął na klamkę. Drzwi były otwarte. W salonie zobaczył śpiącego na kanapie Rafała, a na podłodze dwie butelki po wódce i pięć puszek po piwie. Zadzwonił do Asi, że już dzisiaj nie pojedzie na komendę. Postanowił trochę posprzątać...

A: Ania
An: Co?
A: Mam dla ciebie pewne zadanie
An: No dawaj
A: Wskazówki zegara wskazują godzinę 6:00. O której godzinie najszybciej wskazówki się pokryją?
An: To jest zadanie z matmy?
A: Tak. Mojemu bratu się nudzi na historii, więc napisał mi smsa, że takie będzie zadanie na sprawdzianie z matmy i żebym za 10 minut zadzwoniła do niego i powiedziała mu jak to rozwiązać i jakie jest rozwiązanie
An: Przecież wiesz że miałam 3 z matmy
A: Ja miałam 4, ale nie mam pojęcia o rozwiązaniu tego zadania
An: Czekaj, Seba miał 5 z matmy...
A: Ale jego tu nie ma. Dobra, zadzwonię do niego
An: Wiem!
A: Co wiesz? Rozwiązanie?
An: Wiem kim był ten mężczyzna z parku. To był... C.D.N.

środa, 20 października 2010

III. Scen nr 18


An – Anka
An2 – Anka 2
A – Aśka
R – Rafał
K – Kamil
M – Magda
-------
(...)
Na górze nic nie znaleźli, na parterze też nic. Zeszli więc do piwnicy. Tam znaleźli tylko telefon Sebastiana i plamę krwi.
A: Kur..
R: Był tu, ale się spóźniliśmy
An2: A jeśli to nie jego krew? Może go tu jednak wcale nie było?
R: Myślę że jednak był. Wezwę techników
Trzydzieści minut później, komenda:
A: Cholera, co teraz robimy?
An: W tej chwili nie mamy żadnego tropu, więc ciężko będzie
An2: Może jeszcze raz przesłuchamy Magdę?
An: Wątpię czy to coś da
A: Mam pewien pomysł
R: Jaki?
A: Powiedz Tomkowi żeby przygotował Magdę do przesłuchania. Jak to nie pomoże to jedynym wyjściem jest czekanie
Rafał poszedł do Tomka. Pięć minut później Aśka dokończyła pić kawę i udała się do pokoju przesłuchań.
M: Już mówiłam, nic ci nie powiem
A: Na pewno?
M: Tak
A: No to pójdziesz siedzieć za porwanie, może nawet za zabójstwo
M: Co ty p***dolisz?! Nic na mnie nie macie!
A: Nic? Twoim wspólnikiem jest twój narzeczony, tak?
M: Co to ma do tego?
A: Odpowiedz
M: No dobra, to on
A: Twój narzeczony tak cię kocha że cię wykorzystał i zostawił z kłopotami. Skontaktował się z nami telefonicznie. Powiedział nam że to ty wszystko wymyśliłaś i zabiłaś Sebastiana
M: On kłamie! To nie jest prawda!
A: Na twoim miejscu bym się na nim zemściła
M: Ale jak?
A: W tym przypadku powiedziałabym gdzie ma swoje kryjówki
Komisarze nerwowo czekali w biurze. Mieli nadzieję że Aśce uda się wyciągnąć z niej jakieś nowe informacje. W tej chwili nie mieli żadnego punktu zaczepienia, mogli tylko czekać. Chwilę później do biura wróciła Aśka. Jej mina nie zwiastowała nic dobrego.
A: Dajcie mi kawy
R: Aśka, piłaś już dwie
A: Dajcie mi kawy!
An: Dziesięć minut temu skończyłaś poprzednią
A: Do jasnej cholery, dajcie mi tej kawy!!
An2: No dobra, Rafał idź zaparz
R: Czego ja?
An2: Rafał idź
Anka popatrzyła na niego z ukosa, więc Rafał wyszedł.
An2: Asiu czy ty...
A: Wiem o co chcesz spytać. Nie, nie zakochałam się w nim. Ale to mój najlepszy przyjaciel, ta przyjaźń dla mnie jest naprawdę bardzo ważna, dlatego mi tak zależy
An: A co powiedziała?
A: Nic, jest uparta jak nie wiem
R: Kawa gotowa
A: Dzięki
K: Aśka, Magda chce gadać
A: Aniu, pójdziesz?
An: Jasne
K: Ale ona powiedziała że będzie rozmawiać tylko z tobą
A: Ehh... nawet kawy nie można w spokoju wypić
K: Taka praca
Upiła łyk kawy i poszła. Po pięciu minutach wróciła, szybko zabrała kurtkę z wieszaka i zawołała Anię i Tomka aby z nią jechali i Kamila by wezwał antyterrorystów. Nadzieja na odnalezienie przyjaciela ponownie w niej odżyła. Bardzo chciała po tej akcji zobaczyć Sebastiana całego i zdrowego. Jechała bardzo szybko jak wariat. Była pewna że tym razem się uda. Jednak niestety, intuicja ją zawiodła. Widać było, że nie dawno ktoś był w mieszkaniu, ale teraz było puste. Rozczarowana wsiadła do samochodu i oddała kluczyki Ani.

Tymczasem Sebastian siedział za kierownicą samochodu. Kiedy zapaliło się zielone światło, ruszył. Jego podstęp się udał. Wmówił napastnikowi, że jego narzeczona, czyli Magda, zdradziła go. On oczywiście chciał wiedzieć z kim. Kiedy zagroził mu bronią, Sebastian odpowiedział że z Kubą, a następnie powiedział, gdzie Kuba w tej chwili przebywa. Oczywiście tak naprawdę nie wiedział gdzie on jest, ale dzięki temu w odpowiedniej chwili może spróbować uciec. Dojechali pod komendę. Mężczyzna zabrał kluczyki, zamknął samochód i poszedł na komendę. Sebastian zaś wybił przednią szybę i wyszedł z samochodu. Wbiegł na komendę, wpadł do pokoju asystentów i zabrał broń. Tamten stał w biurze i celował Rafała, obok którego stał Kamil... C.D.N.

niedziela, 17 października 2010

III. Scen nr 17


An – Anka
An2 – Anka 2
A – Aśka
S – Seba
R – Rafał
K – Kamil
M – Magda
-------
(...)
Magda ruszyła samochodem, a nieznajomy wyciągnął broń i przystawił do głowy Sebastianowi.
S: Co jest?
M: Bądź cicho to nic ci się nie stanie
S: Gdzie jedziemy?
M: Co cię to obchodzi? Mówiłam bądź cicho
Dojechali do jakiegoś domku na obrzeżach miasta. Mężczyzna zabrał Sebastianowi broń, a następnie zaprowadził go do piwnicy, a Magda pojechała na komendę. W piwnicy jedynym źródłem światła było niewielkie okienko. Pomieszczenie w którym był zamknięty było dość duże i rozległe. Były też tam różne meble, poustawiane w rzędach. Sebastian pomyślał że jest szansa schować się między nimi i w odpowiedniej chwili uciec. Zastanawiało go dlaczego porwali i co Magda ma z tym wspólnego...

Dzień komisarzom minął na wypełnianiu raportów. Próbowali także znaleźć rodzinę Kuby, ale jego rodzice nie żyją, a o jego bracie wiedzą tylko tyle że mieszka gdzieś w Stanach Zjednoczonych. Nadzieja już całkowicie „umierała”. Asia gdy wróciła do domu, próbowała dodzwonić się do Sebastiana, jednak niestety bez skutku. Zaczynało ją to trochę martwić. Wzięła prysznic i poszła spać. Obudziła się ok. 4 rano, cała zalana potem. Śniło jej się że prowadziła sprawę zabójstwa policjanta. Twarz była zmasakrowana, ale znaleziono przy nim dokumenty Sebastiana. Wstała i poszła do drugiego pokoju. Nie było go. Zaklęła pod nosem i wzięła telefon do ręki. Znów nikt nie odbierał... Intuicja mówiła jej że coś mu się stało. Ubrała się i szybko pojechała na komendę...
A: Ania? Co ty tu robisz?
An: Sprawdzam czy dobrze sprawdziliśmy wszystkie tropy w sprawie Kuby
A: Ania... przecież wczoraj sprawdziliśmy ostatni trop
An: Dobra, a co ty tu robisz o w pół do piątej
A: Sebastian nie wrócił do domu, mam złe przeczucia
An: Co? Przecież stary mówił że jego partnerka powiedziała że dzwonił do niej że nie przyjdzie do pracy, bo źle się czuje i zostaje w domu
A: O k**wa! Porwali go!
An: Co robimy?
A: Nie ma wyjścia, dzwoń po Ankę i Rafała
Pół godziny później Anka i Rafał byli już biurze. Oprócz nich siedzieli tam jeszcze Asia, druga Ania i Kamil.
R: Po co nas tu ściągnęłyście o 5 rano?
A: Sebastian został porwany
R: Co?
An2: Kiedy?
A: Wygląda na to że wczoraj. Ja bym podejrzewała jego dotychczasową partnerkę
K: Zdążyłem już sprawdzić bilingi z telefonu Seby. Ona kłamie, on nigdzie wczoraj nie dzwonił
An2: Ale jaki mogłaby mieć motyw?
A: Nie wiem, jak tylko przyjdzie do pracy, musimy ściągnąć ją na przesłuchanie
K: Zajmę się tym
A: Kamil
K: Co?
A: Jako podejrzaną, nie jako świadka
K: Ok, jak przyjdzie, to ją zaprowadzę do pokoju przesłuchań

An2: Gorzej jak nie przyjdzie
An: Lepiej by przyszła
R: Innego tropu nie ma?
A: W tej chwili nie
Dwie godziny później w pracy zjawiła się Magda. Gdy zobaczyła Kamila, chciała uciec, ale nie zdążyła. Zaprowadził ją do pokoju przesłuchań.
A: Wiesz dlaczego tu jesteś?
M: Tak. Ale nic wam nie powiem, bujaj się
A: Sama się bujaj. Dlaczego to zrobiłaś?
M: To przez ciebie. Odbiłaś mi chłopaka w liceum, nie pamiętasz?
A: Pamiętam. Nie byliście już razem. A co to ma wspólnego ze sprawą?
M: Przyjaźnicie się. Wiem że jak mu się coś stanie to będziesz cierpieć
A: Gdzie go przetrzymujecie?
M: Skąd wiesz że mam wspólnika?
A: Intuicja, słyszałaś coś o tym?
M: Tak. Ale tego już nie powiem
Aśka dalej próbowała, ale jej się nie udało. Poszła do biura i usiadła przy biurku. Przez przypadek strąciła telefon ręką. Podniosła go i wtedy przyszło jej coś na myśl. „Ale jestem głupia, że też wcześniej na to nie wpadłam!” - pomyślała. Niespodziewanie szybko wybiegła z biura, co zdziwiło Rafała i Anki. Pobiegli za nią.
A: Kamil spróbuj namierzyć telefon Sebastiana!
K: Ok, robi się!
An: Myślisz że to coś da?
A: O 4 rano był włączony. Musimy spróbować, Magda nie chce nic mówić, to nasz jedyny trop!

Sebastian cały czas obmyślał plan ucieczki. Wczoraj słyszał kłótnię Magdy z jej wspólnikiem, może to da się jakoś wykorzystać? Usłyszał że ktoś schodzi do piwnicy. Schował się za szafą która stała przy samych drzwiach. Gdy się otworzyły rzucił się na tą osobę, która weszła. Nie spodziewał się jednak że on ma nóż, który wbił w ramię Sebastiana, odepchnął go i wyciągnął broń...

Kamilowi udało się namierzyć telefon Sebastiana. Asia, Ania i Rafał jechali już tam z antyterrorystami. Dziesięć minut później byli już przed domem. Na górze nic nie znaleźli, na parterze też nic. Zeszli więc do piwnicy... C.D.N.

sobota, 16 października 2010

III. Scen nr 16


An – Anka
An2 – Anka 2
A – Aśka
S – Seba
R – Rafał
T – Tomek
M – Magda (partnerka Seby)
-------
(...)
Po chwili ponownie usłyszał dźwięk swojej komórki, ale nawet jej nie wyciągnął. Około 10 minut później dojechał pod swój blok. Wysiadł z samochodu i poszedł do mieszkania. Wszedł do kuchni, a tam na podłodze leżała nieprzytomna Asia. Wziął ją na ręce i zaniósł na kanapę. Myślał że symuluje aby wzbudzić w nim litość. Ale tak nie było. Gdy się obudziła spojrzała na niego błagalnym wzrokiem. On tylko się odwrócił i wyszedł. Chciała z nim teraz porozmawiać, przeprosić go, ale nie miała już siły żeby ponownie wstać. Musiała poczekać aż nabierze sił, albo Sebastian sam do niej przyjdzie. Zasnęła. Gdy się obudziła była godzina 20:30. Z niemałym trudem wstała i powoli, opierając się o meble i o ściany doszła do pokoju Sebastiana. Siedział w fotelu i wpatrywał się w telewizor. Nawet nie zauważył jak weszła. Usiadła na krześle, które stało przy samym wejściu do pokoju.
A: Możemy pogadać?
S: Zajęty jestem
A: Wpatrywaniem się w reklamy? Ciekawe zajęcie
S: Nawet bardzo
A: To dla mnie bardzo ważne, proszę
S: No dobra, dam ci pięć minut
A: Przepraszam za swoje zachowanie. Jest mi naprawdę głupio. Masz rację, nie potrafiłam docenić twojej opieki
S: Masz szczęście, że mam dzisiaj dobry dzień
A: Wrednie się zachowałam
S: Dobrze że zauważyłaś swój błąd. I że chcesz go naprawić. Masz ochotę na pizzę?
A: Właściwie... tak
Sebastian wziął do ręki telefon i zadzwonił do pizzerii.
A: Nie mów że znasz numer na pamięć
S: Znam. Przecież wiesz jak to jest w naszej pracy, nie zawsze jest czas na gotowanie
A: A dodając do tego że nie umiesz gotować...
S: Umiem. Tylko nie zawsze mi się chce
A: Ciekawe...
S: Co takiego?
A: Czy to co ugotujesz jest jadalne?
S: Zależy dla kogo gotuję
A: Na przykład dla mnie
S: No to jadalne. Wiesz, jest coś o czym powinnaś wiedzieć
A: Tak?
S: Tylko słuchaj uważnie i mi nie przerywaj
A: No dobra mów
S: Wróciłem do policji. Przez najbliższy miesiąc pracuję na narkotykowym, a potem u was
A: Naprawdę? To wspaniale. Cieszę się że znowu będziemy razem pracować
S: Ja też
Popatrzył na nią. Patrzyli się tak na siebie przez chwilę, patrzyli sobie prosto w oczy. Ich twarze zaczęły się powoli do siebie zbliżać, dzieliło ich już niewiele, centymetry, milimetry i... zadzwonił dzwonek do drzwi. Sebastian westchnął i poszedł otworzyć. Był to dostawca pizzy, którą zjedli, a potem położyli się spać, Asia w swoim pokoju, a Sebastian w swoim.
Minął miesiąc. Dla Sebastiana był to ostatni dzień w wydziale narkotykowym. Asia już pojechała do biura, ponieważ miała na 8, a on na 9. Zaparzył sobie kawy i usiadł przed telewizorem. Dokończył oglądać drugi trening Formuły 1 przed GP Japonii na torze Suzuka, po czym wyszedł z mieszkania. Zdziwił się, kiedy zobaczył swoją partnerkę pod swoim blokiem.
M: Wsiadaj, bo się spóźnimy
S: Czy ja śnię, czy ty przyjechałaś by mnie podwieźć do pracy?
M: Nie, nie śnisz
S: A nie powinno być odwrotnie?
M: Nie. Pracujemy razem ostatni dzień, więc chcę zostawić po sobie dobre wrażenie

Tymczasem w biurze Asia, obie Anie i Rafał wypełniają raporty. Rafał wychodzi i po chwili wraca zdenerwowany, z kanapką w ręku.
R: Tomek!
T: Co jest?
R: Czy możesz mi wyjaśnić co się stało z druga taką samą kanapką?
T: Pewnie ktoś ją zjadł, nie byłem to ja, ale muszę powiedzieć ci że świetnie smakuje ta twoja kanapka, tylko Kuba miał lepsze
An: No właśnie, miał. Przecież on musi gdzieś być!
A: Aniu, ta sprawa jest już zamknięta. Szukaliśmy go, ale nie znaleźliśmy
An: A może źle szukaliście
An2: Nigdzie go nie było. Po prostu przepadł, tak jakby wcale nie istniał
A: Czekaj, możesz mieć rację. Jeżeli dane, których używał nie były jego prawdziwymi danymi?
An2: Nie, to nie logiczne
A: Fakt
An: Na pewno wszystkie tropy sprawdziliśmy?
An2: Tak, chyba tak
A: Nie!
R: Co?
A: Nie sprawdziliśmy jednego tropu! Rodzina!
R: O kurde! Tomek sprawdź gdzie mieszkają rodzice Kuby i jego brat
T: Już się robi

Sebastian wraz ze swoją partnerką jechali samochodem. Nagle Magda zjechała na pobocze i zatrzymała się.
S: Co ty robisz?
M: Muszę zadzwonić, a przecież nie można rozmawiać prowadząc samochód
S: Słusznie, ale nie możesz zadzwonić później?
M: Nie, muszę teraz
S: Ehh...
Wtedy do samochodu na tylne siedzenia wsiadł mężczyzna.
S: Ej, koleś wyjazd
M: Zamknij się
Magda ruszyła samochodem, a nieznajomy wyciągnął broń i przystawił do głowy Sebastianowi... C.D.N.

środa, 13 października 2010

III. Scen nr 15


An2 – Anka 2
A – Aśka
S – Seba
R – Rafał
St – Stary
-------
(...)
Obaj zaczęli ją bić i kopać gdzie popadnie. Opadła na ziemię. Oni jednak nie przestali jej kopać. Sebastian gdy to zobaczył wpadł w furię. Szybko odepchnął atakujących go mężczyzn, po czym podbiegł do tych dwóch, którzy kopali Asię. Popchnął jednego z nich, że aż się przewrócił, a drugiego walnął z pięści w twarz. Wyciągnął broń i strzelił dwa razy w powietrze. Nagle nie wiadomo skąd wybiegli Tomek, Kamil i Bartek. Razem z Rafałem zajęli się aresztowaniem, a Sebastian nachylił się do Asi. Dopiero teraz zauważył że jest nieprzytomna.
S: Ty kretynie! Sam chciałeś się bić z sześcioma?!
R: Miał być jeden, nie wiedziałem że ich tyle będzie
S: Pomyśl co by było, gdybym nie pojechał za tobą i nie wezwał pomocy!
Rafał poszedł do samochodu. Sebastian wziął Asię na ręce. Wtedy odzyskała przytomność, ale nie miała siły nic powiedzieć. Zawiózł ją do szpitala, gdzie opatrzono jej rany, a następnie zawiózł do mieszkania. Tam położył ją na kanapie i delikatnie przykrył kocem, a następnie zrobił jej ciepłej herbaty
S: Jak się czujesz?
A: Całkiem dobrze, tylko sił mi brakuje
S: Dlatego leżysz i odpoczywasz, już ja dopilnuję byś nie wstawała
A: Ale...
S: Nie ma żadnego ale
A: Ehh... z tobą nie wygram
S: No wiadomo, przecież jestem uparty
A: Czasami całkiem niepotrzebnie
S: Ale w tej sytuacji akurat to dobrze
A: Wiesz, że nie znoszę nadopiekuńczości?
S: Nie
A: No to teraz wiesz
S: Tak łatwo się mnie nie pozbędziesz
Asia robiła wszystko by zdenerwować Sebastiana. Nie chciała by się nią zajmował, chciała być samodzielna i nie chciała by poświęcał dla niej aż tyle swojego czasu. Jednak Sebastian cały czas się nią zajmował, wydawało się jej że jej plan nic nie daje. Kiedy po raz piąty z rzędu celowo wylała herbatę, tym razem na rękaw jego bluzy nie wytrzymał.
S: Słuchaj, wszystko ma swoje granice, moja cierpliwość też
A: O co ci chodzi?
S: Myślisz że nie widzę?! Specjalnie to robisz! Nie chcesz bym się tobą zajmował, tak?! Dlaczego mi tego nie powiesz?! Starasz się mnie wkurzyć abym zrezygnował! I udało ci się! Jak chcesz być samodzielna, to proszę bardzo, radź sobie sama! Nie będę się starał dla kogoś, kto nie potrafi tego docenić!
Wyszedł trzaskając drzwiami. Doszła do wniosku że miał rację. Mogła mu od razu powiedzieć, a tak... Teraz czuła się głupio, zachowała się jak wredna, samolubna idiotka. Zasnęła około 22:00. Sebastian wrócił kilka minut później. Następnego dnia, gdy Asia wstała Sebastiana już nie było. Z trudem wstała i poszła do kuchni. Napiła się soku, wróciła na kanapę, położyła się i ponownie zasnęła.

Gdy usłyszał: „proszę” wszedł do gabinetu. Doskonale przecież znał to miejsce, jednak w tej chwili był spokojniejszy niż zwykle kiedy tu bywał. Usiadł na krześle naprzeciw starego.
St: Słucham pana
S: Kiedy pan do mnie dzwonił dwa tygodnie temu, powiedział że w każdej chwili mogę wrócić, a ja odpowiedziałem że to przemyślę
St: Czyli podjął już pan decyzję?
S: Tak. Chciałbym wrócić
St: Mam dla pana pewna propozycję
S: Jaką?
St: Do wydziału narkotykowego potrzebna jest jedna osoba. Znaleźliśmy już kogoś, ale może przyjść dopiero za miesiąc. Pan Rafał i reszta do tej pory świetnie sobie radzili
S: Czyli na ten miesiąc miałbym pracować w narkotykowym, a potem dołączyłbym do ekipy?
St: Tak
S: No dobrze, zgadzam się
St: Świetnie, może pan zacząć nawet od dzisiaj
Sebastian zanim poszedł na swój tymczasowy wydział, postanowił porozmawiać z Rafałem.
S: Cześć
R: Cześć. A co ty tu robisz?
S: Wracam na komendę. Najbliższy miesiąc w narkotykowym, a potem u was. No i przepraszam za wczoraj, byłem zdenerwowany
R: Ja też przepraszam. I dziękuję za pomoc
S: A z Anią już o tym rozmawiałeś?
R: Tak. Trochę się wkurzyła, że wcześniej jej nie powiedziałem
S: Wydaje mi się że już tego gościa wcześniej spotkaliśmy
R: Nie mylisz się. Afera narkotykowa w liceum, pamiętasz?
S: Pewnie
R: On był najbardziej w tym umoczony
S: I ty go złapałeś. Chciał się zemścić
An2: O cześć Sebastian. Wracasz do pracy?
S: Cześć. Rafał ci to wytłumaczy. Ja spadam, bo mnie stary ochrzani
An2: No, a my do raportów idziemy, bo nas też ochrzani
Sebastian poszedł piętro niżej, gdzie był wydział narkotykowy. Zapoznał się z ekipą i rozpoczął pracę. Kilka godzin później, gdy wracał do domu samochodem zadzwonił jego telefon. Spojrzał na wyświetlacz, to Asia dzwoniła. Przez chwile zastanawiał się czy odebrać, ale jednak schował telefon do kieszeni. Po chwili ponownie usłyszał dźwięk swojej komórki, ale nawet jej nie wyciągnął... C.D.N.

niedziela, 10 października 2010

III. Scen nr 14


An2 – Anka 2
A – Aśka
S – Seba
R – Rafał
-------
(...)
Wyciągnęła broń i powoli, dokładnie się rozglądając weszła do środka. Nie myliła się. W mieszkaniu był mężczyzna spoglądający przez okno. Asia wycelowała w niego.
A: Odwróć się!
Gwałtownie się odwrócił. Asia była całkowicie zaskoczona.
S: Aśka, chcesz żebym zawału dostał. Z bronią na mnie?
A: Przepraszam, nie wiedziałam że tu jesteś. Myślałam że ktoś się włamał
S: W porządku. Ale niespodzianka mi się udała
A: Dobra, przed drzwiami zostawiłam torby z zakupami. Zrobię kawę, a ty je wnieś do środka, ok?
S: Ok
Sebastian wyszedł i wniósł zakupy do mieszkania. Asia w tym czasie zaparzyła kawy.
S: Długo byłaś na tych zakupach?
A: Ze 3 godziny
S: Widać
A: Co?
S: Nic, nic
Chwilę później Asia postawiła na stole dwie filiżanki z kawą. Usiadła obok niego na kanapie. Zapanowała niezręczna cisza. W końcu Sebastian zaczął rozmowę.
S: I co tam na komendzie?
A: Jakoś leci. Mogę cię o coś zapytać?
S: Jasne, pytaj
A: Tak nagle przyjechałeś do Krakowa... wracasz na komendę?
Odwrócił głowę w drugą stronę. Nie wiedział co ma z tym zrobić. Z jednej strony nie chciał tam pracować, ale z drugiej brakowało mu prowadzenia śledztw, akcji, a nawet wypełniania raportów. Czuł się rozdarty wewnętrznie.
S: W tej chwili nie. Przyjechałem bo mam pewną pilną sprawę do załatwienia
A: Jaką?
S: Przepraszam cie, ale nie mogę powiedzieć. Obiecałem komuś że zachowam to w tajemnicy
A: No dobra, nie wnikam
S: O Kubie nadal żadnych wiadomości
A: Nic. Jak kamień w wodę
S: Muszę iść, umówiłem się z Rafałem na piwo
Asi wydało się podejrzane jego zachowanie. Jakie mógłby mieć sprawy, o których jej by nie powiedział? A może... Nie! Nie chciała nawet tak myśleć! Sebastian i powiązania z przestępcami... To jej się wydawało niemożliwe.
Sebastian poszedł do Rafała. Jednak nie mogli porozmawiać u niego w mieszkaniu, ponieważ Ania mogłaby coś usłyszeć.
R: Cześć
S: Cześć
An2: O Seba, cześć. Przyjechałeś nas odwiedzić?
S: Można tak powiedzieć
An2: Czyli jednak nie wracasz?
S: Ostatecznej decyzji jeszcze nie podjąłem
R: Dobra, to my idziemy
An2: Zaraz, zaraz, dokąd idziecie?
S: Na piwo
An2: Dobra, idźcie, tylko nie wypijcie zbyt dużo
Poszli do knajpy i usiedli przy jednym ze stolików.
S: Dobra, mów co się dzieje

R: Sam zobacz
Podał mu telefon. Sebastian przeczytał kilka smsów.
S: Cholera, czego tego nie zgłosiłeś staremu?
R: A nie widziałeś co pisze? Ma moją siostrę, zabije ją. Poza tym odgraża się że zrobi coś Ani
S: Masz podejrzenia kto to może być?
R: Pewnie ktoś kogo wsadziłem za kratki, a wyszedł
S: Cholera, zbyt ogólny trop. A chce czegoś w zamian za twoją siostrę?
R: Chce się ze mną bić sam na sam. Seba, co ja mam robić?
S: Musisz powiadomić starego
R: Nie zrobię tego
S: Rafał...
R: Nie. Pojadę tam sam
S: Kiedy masz się z nim spotkać? Załatwię ci wymówkę przed Anią
R: Pojutrze o 19:00
Rafał skłamał. Wiedział że tak naprawdę Sebastian chce z nim pojechać. Jednak on się zorientował, ponieważ godzinę i datę spotkania zobaczył w jednym z smsów. Następnego dnia nic ciekawego się nie działo, dopiero wieczorem. Asia widząc że Sebastian wychodzi postanowiła go śledzić. On z kolei śledził Rafała. Dojechali do jakiejś starej fabryki. Sebastian cały czas obserwował Rafała, który podszedł do jakiegoś gościa. Nagle z krzaków wyskoczyło jeszcze pięciu, którzy rzucili się na Rafała. Sebastian pobiegł przyjacielowi z pomocą, a Asia wróciła do samochodu po broń. Miała już ją wyjąć, kiedy nagle ktoś ją mocno szarpnął i przewrócił. Następnie związał jej ręce i zaprowadził do jednego gościa, który na chwilę odłączył się od walki z Rafałem. Obaj zaczęli ją bić i kopać gdzie popadnie. Opadła na ziemię. Oni jednak nie przestali jej kopać... C.D.N.

piątek, 8 października 2010

III. Scen nr 13


An – Anka
An2 – Anka 2
A – Aśka
S – Seba
R – Rafał
St – Stary
-------
(...)
A: Dzwonię do Tomka, niech go namierzy...
5 minut później
S: I co?
A: Zaraz po rozmowie z tobą wyłączył telefon
S: Cholera
A: Tomek też coś mówił o jakiejś paczce od Kuby, którą zostawił na komendzie zaadresowaną do starego
S: Do starego?
A: Tak, też mnie to zdziwiło
S: Nie podoba mi się ta sprawa
A: Mi także
Minęły trzy tygodnie. Asia i Ania siedzą w biurze. Do rozpoczęcia pracy miały jeszcze 30 minut, więc postanowiły ten czas wykorzystać na rozmowy przy kawie.
An: Miałaś rację Asiu
A: Z czym?
An: Jak mówiłaś że to już nie będzie ta sama komenda co kiedyś
A: No cóż... Brakuje przecież dwóch osób z naszej świetnej ekipy. Ale zawsze możemy się z nimi skontaktować
An: Asia...
A: No tak, zapomniałam. Nadal nie wiemy gdzie jest Kuba
An: A co tam u Sebastiana?
A: Jutro jadę go odwiedzić. Wczoraj rozmawiałam z nim przez telefon. Wszystko u niego w porządku
An: Nie ma zamiaru wrócić
A: Spróbuję go jutro nakłonić, ale nie wiem czy mi się uda, wiesz jaki on jest uparty
An: Powodzenia
A: Dzięki
Przerwały rozmowę, ponieważ do biura wszedł stary. Miał niezadowoloną minę, więc dziewczyny spodziewały się że je ochrzani.
St: Ja wiem że panie nie chcą nowych partnerów...
A: I zdania nie zmienimy
St: Ale 4 osoby to za mało. Muszę przynajmniej jeszcze jedną osobę dodać do waszej ekipy
An: Czy to konieczne?
St: No dobrze, przez najbliższy tydzień będę obserwował jak sobie radzicie i wtedy podejmę decyzję. Proszę tą informację przekazać reszcie. Aha, jeszcze jedno. Dzisiaj możecie wyjść o godzinę wcześniej
A: Dziękujemy
Kilka minut później do biura weszli Anka i Rafał. Przywitali się z Asią i Anią i usiedli przy swoich biurkach, na których były już raporty.
An: Dzisiaj możemy wyjść o godzinę wcześniej
R: Stary tak powiedział?
An: Tak, też się zdziwiłam
An2: To co dziewczyny, na zakupy?
A: Trzeba wykorzystać okazję, jestem za
An: Bardzo chętnie
R: Kobiety...

An2: Rafał podwieziesz nas, a potem przywieziesz, co?
R: Mogę wam tylko dać samochód, nie mam zamiaru czekać kilka godzin na was
An2: Dobrze że chociaż samochód dałeś
Komisarze wzięli się za wypełnianie papierów. Czas szybko im zleciał. Dziewczyny szybko pobiegły do samochodu, a Rafał spokojnie i powolnym krokiem wyszedł z biura. Chętnie poszedłby na piwo, ale właściwie to nie było z kim. Kuba nie wiadomo gdzie, Sebastiana nie ma w Krakowie, Tomek ma drugą zmianę, Kamil na urlopie, a Bartek spędza wieczór z narzeczoną. Postanowił, że zrobi sobie spacer. Chociaż nie chciał o tym myśleć, sam mu się nasunął temat o własnych problemach. „Chyba powinienem komuś powiedzieć” - pomyślał Rafał. Ani nie chciał nic mówić, aby jej nie martwić. Aśka i Anka na pewno nie dadzą rady mu pomóc. Usiadł na ławce i wyciągnął z kieszeni telefon. Włączył spis kontaktów. Zatrzymał się przy jednym numerze i po chwili rozmyślań nacisnął przycisk połączenia.
R: Cześć
S: Cześć. Cieszę się że dzwonisz
R: Ale raczej powód z którym do ciebie dzwonię cię nie ucieszy
S: Coś się stało?
R: Mam problemy. Poważne problemy. To nie rozmowa na telefon
S: Słuchaj, nie mogę teraz rozmawiać, przyjadę jutro wieczorem do Krakowa, wtedy pogadamy
R: Ok, dzięki
S: Trzymaj się, cześć
R: Cześć
Schował telefon do kieszeni, wstał i poszedł. Rozmowa z Sebastianem trochę go uspokoiła, wiedział że przyjaciel coś wymyśli. Gdy wszedł do domu od razu usiadł na kanapie i włączył telewizor...

Zakupy świetnie udały się dziewczynom. Wszystkie były zadowolone. Najpierw odwiozły Anię, która mieszkała w mieszkaniu dawniej należącym do Kuby. Potem Anka odwiozła Asię, która mieszkała w mieszkaniu Sebastiana, po czym pojechała do siebie. Asia postawiła torby z zakupami przed drzwiami mieszkania i wyciągnęła klucze z kieszeni, trącając przy tym klamkę. Drzwi się otworzyły. Asia była pewna, że zamykała drzwi na klucz. Czyli ktoś się włamał! „Sebastian mnie zabije” - pomyślała. Usłyszała kroki w mieszkaniu. Wyciągnęła broń i powoli, dokładnie się rozglądając weszła do środka... C.D.N.

niedziela, 3 października 2010

III. Scen nr 12


An – Anka
K – Kuba
A – Aśka
S – Seba
R – Rafał
-------
(...)
Sebastian zrozumiał o co chodzi, krzyknął do Asi zostań z nią i wbiegł do klatki schodowej. Szybko znalazł się w płonącym mieszkaniu. Rozejrzał się i wszedł do kuchni. Na podłodze leżał Kuba, miał rozbitą głowę, według Sebastiana prawdopodobnie coś wypadło z płonącej szafki i uderzyło go w głowę. Podniósł go i powoli szli do drzwi, ale niestety ogień zablokował im możliwość dojścia do nich. Kuba wtedy odzyskał przytomność, ale jeszcze nie był w pełni świadomy co się wokół niego dzieje.
K: Gdzie ja jestem? Cholera, ale tu gorąco... Seba? Co ty tu robisz?
S: Kuba, nie czas na wyjaśnienia, jesteśmy uwięzieni w płonącym mieszkaniu
Kuba rozejrzał się dookoła. Zobaczył tylko jedną możliwość ucieczki, na balkon. Ale dojście do drzwi balkonowych także było zablokowane przez ogień. Ale mogli jeszcze wyjść przez okno. Podeszli tam, ale nie mogli go otworzyć.
K: Cholera! Spłoniemy żywcem
S: To okno musi się otworzyć!
K: Seba, powiedz mi jedno. Ty naprawdę nie kłamałeś?
S: Nie kłamałem
K: Teraz też nie?
S: Nie kłamałbym na kilka sekund przed śmiercią!
Sebastian czuł już bliskość ognia przy swojej ręce. Zacisnął tylko zęby i postanowił jeszcze raz spróbować otworzyć okno. Nie udało się. Wkurzył się i z całej siły uderzył w szybę, która roztłukła się na drobne kawałki kalecząc jego rękę.
S: Idź pierwszy
K: Ale...
S: Idź!
Kuba wyskoczył na balkon. Sebastian miał już zrobić to samo, kiedy poczuł że nie może oddychać i traci siły. Po chwili stracił także przytomność. Wtedy Kuba z niemałym trudem wyciągnął go na świeże powietrze. Potem wszystko działo się bardzo szybko. Do mieszkania wskoczyli strażacy z gaśnicami. Po drabinie ściągnięto ich z balkonu i przetransportowano do szpitala. Kuba trafił na izbę przyjęć, gdzie opatrzyli mu ranę i oparzenia, które na szczęście nie były groźne. Asia wyszła z gabinetu lekarza, który zajmował się Sebastianem.
An: I co z nim?
A: Nie jest dobrze. Stracił przytomność, ponieważ za dużo dymu znalazło się w jego płucach. W tej chwili nie może samodzielnie oddychać
K: K**wa
An: A gdzie ja teraz będę mieszkać?
K: Możesz zatrzymać się u mnie
An: Naprawdę?
K: Tak
An: Dzięki Kuba, prawdziwy z ciebie przyjaciel
K: Ze mnie? Przyjaciel? Chyba żartujesz. Obraziłem Sebastiana, a mimo to ratował moje życie przypłacając swoim zdrowiem. To że teraz jest tutaj to moja wina
An: Nie, to nie jest twoja wina. Nie mogłeś przewidzieć tego co się stanie
K: Jeżeli on z tego nie wyjdzie, to... to ja się zabiję
Opuścił głowę w dół i wyszedł ze szpitala. Czuł się okropnie. Pojechał do swojej narzeczonej. Po długiej rozmowie przyznała jak było naprawdę. Z jednej strony Kuba się cieszył że Sebastian go okłamywał, ale jednak prawda jeszcze bardziej go zdołowała, czuł się jeszcze gorzej. Uważał że nie zasłużył na przyjaźń Sebastiana, ani na to żeby ten go ratował...
Ania i Asia nadal siedziały w szpitalu i czekały na wieści. Około 19:00 zadzwonił telefon tej pierwszej.
An: Tak Rafał?
R: Rozmawiałem ze strażakami
An: I co?
R: Podpalenie to nie było, ale jednak ktoś celowo chciał wywołać pożar i mu się udało
An: Ale jak?
R: Ktoś się włamał i uszkodził fragment instalacji gazowej w twoim mieszkaniu. Gaz ulatniający się doszedł do ognia i...
An: Aha rozumiem. Słuchaj, a Kuby nigdzie nie widziałeś?
R: Nie
An: Dobra, dzięki, cześć
R: Cześć
A: Podpalenie?
An: Nie. Ktoś uszkodził instalację gazową, przez co doszło do pożaru
A: Cholera
An: Najgorsze jest to, że ciągle nie wiemy gdzie jest Kuba. Boję się że może zrobić coś głupiego, wiesz jaki on jest
A: Wiem. Ale dobrze że chociaż zakończyły się ich kłótnie
An: I nasze
Po chwili lekarz oznajmił dziewczynom że Sebastian już się obudził i może samodzielnie oddychać. Ania została przed salą, a Asia weszła do środka.
A: Jak się czujesz?
S: Nie najgorzej. Co z Anią?
A: Na początku była trochę słaba, ale już jest ok
S: A z Kubą?
A: Opatrzyli go, ale...
S: Ale co?
A: Gdzieś poszedł, nie wiemy gdzie jest, mówił że jak z tego nie wyjdziesz to on się zabije. Ania boi się że on może nie czekać na wieści tylko od razu... Rafał go szuka
S: Ehh...
Zadzwonił telefon Sebastiana. To Kuba dzwonił
S: Tak Kuba?
K: Seba, przepraszam cię za wszystko i dziękuję za dzisiaj. Proszę cię wybacz mi
S: Wybaczam ci, w końcu jesteśmy przyjaciółmi
K: Nie zasłużyłem na takiego przyjaciela, więcej już mnie nie spotkacie, żegnaj
S: Kuba... Cholera, rozłączył się, gadał jak samobójca
A: Dzwonię do Tomka, niech go namierzy... C.D.N.

sobota, 2 października 2010

III. Scen nr 11


An – Anka
K – Kuba
A – Aśka
S – Seba
An2 – Anka 2
R – Rafał
St – Stary
-------
(...)
St: Musi pan teraz podjąć decyzję, nie mogę czekać, komendant wojewódzki się czepia. Musi pan teraz zdecydować
S: Nie przeniosę się
St: Jest pan pewny swojej decyzji?
S: Tak
St: Jest pan świetnym policjantem, ale muszę pana zwolnić. Proszę oddać legitymację i broń
Sebastian wykonał polecenie po czym wyszedł z gabinetu komendanta. Poszedł do biura. Rozejrzał się, ale Asi tam nie było. Zabrał swoje rzeczy z biurka przy którym pracował, przez 3 lata, czyli odkąd pracował na tej komendzie zawsze siedział przy tym biurku, wypełniał raporty, o różnych porach dnia, czasami nawet w nocy, w dni robocze, a czasami w święta. Żal mu było odchodzić z pracy, opuszczać to biuro, ale nie miał innego wyjścia. Zgoda na przeniesienie się byłaby tak jakby przyznaniem racji Kubie, a na to nie pozwalał mu honor. W drzwiach jeszcze odwrócił się na chwilę żeby po raz ostatni spojrzeć na biuro w którym pracował. Wyszedł.
R: Stary go zwolnił?
An: Na to wygląda, przecież zabrał swoje rzeczy
An2: Tak czy inaczej już by tu nie pracował, bo Tomek mówił że Seba miał wybierać między przeniesieniem a zwolnieniem
K: I bardzo dobrze, nie będę musiał go oglądać
An: Kuba, może jednak trochę wyluzuj
K: Ty też go będziesz bronić?
An: Nie, ale chyba jednak trochę przesadzasz
R: Szczególnie z tym co powiedziałeś Aśce, to już naprawdę była przesada
An: Kuba, pogadamy o tym po pracy
An2: Coś mi tu nie pasuje. Gdyby Seba kłamał to zgodziłby się na przeniesienie, bo praca w policji jest dla niego zbyt ważna, aby ją tracić by trzymać się nieprawdziwej wersji zdarzeń
K: Dobra, skończmy już ten temat i pracujmy
R: Dobra, dobra, nie udawaj pracocholika
An2: Oj Rafał, ciebie nigdy dobry humor nie opuszcza
Komisarze nie chętnie wrócili do przerwanego zajęcia. W tym samym czasie Sebastian wsiadł do samochodu, w którym czekała na niego Asia. Całą drogę milczała i wpatrywała się w szybę. W domu jednak Sebastian zauważył że płakała.
S: Płakałaś?
A: Nie, wydaje ci się
S: Widzę przecież, mnie nie oszukasz
A: No dobra, masz rację
S: Co się stało?
A: Nieważne. Lepiej powiedz jak rozmowa u starego
S: Ja już nie pracuję na komendzie
A: Co?!
S: Nie chciałem się zgodzić na przeniesienie, bo to by było jak przyznanie racji Kubie, więc mnie zwolnił. Dobra, udało ci się zmienić temat, ale tylko chwilowo. Czemu płakałaś?
A: Ale jesteś uparty...
S: Wiem, a więc doczekam się odpowiedzi?

A: Kuba...
S: Coś ci zrobił?
A: Nie, ale powiedział...
S: Co powiedział?
Wzięła głęboki wdech i jednym tchem powtórzyła słowa Kuby, po czym odwróciła głowę tak, by Sebastian nie widział jak znowu napływają jej łzy do oczu. On zaś podszedł do przyjaciółki i przytulił ją. Postanowił pogadać sobie z Kubą, a po tym stary rzeczywiście miałby poważny powód żeby go wyrzucić. Asia zasnęła przytulona do niego (nie spała prawie całą noc z powodu zmartwień), więc Sebastian zaniósł ją do pokoju, położył na łóżku i delikatnie przykrył kocem.

Komisarze szybko skończyli raporty i już po południu byli w swoich mieszkaniach. Anka zaprosiła Kubę do siebie, aby z nim porozmawiać. Chciała nakłonić go by przeprosił Asię. Zanim jeszcze Kuba przyszedł, zadzwoniła do niej i poprosiła o spotkanie.
An: Słuchaj Kuba, to co powiedziałeś Asi było wredne. Ja rozumiem że masz konflikt z Sebastianem, ale nie możesz obrażać Asi
K: Ania...
An: Słuchaj, masz ją przeprosić
K: No dobra, ale ona teraz nie będzie chciała ze mną rozmawiać
An: Za 15 minut tu będzie
K: Masz rację, zachowałem się wrednie. To nie na nią jestem wściekły, tylko na Sebę
An: Cieszę się że zrozumiałeś swój błąd. Napijesz się kawy?
K: Chętnie
An: Idę nastawić wodę
Ania poszła do kuchni. Czajnik elektryczny się zepsuł, więc nastawiła wodę w czajniku gazowym, po czym wróciła do pokoju, gdzie siedział Kuba.

Sebastian, gdy dowiedział się że Asia jedzie porozmawiać z Anią zaproponował że ją podwiezie. Na początku nie chciała się zgodzić, ale wiedziała że Seba nie odpuści, więc się zgodziła. Gdy dojechali pod blok, w którym mieszka Ania zobaczyli że z jednego okna wydobywa się dym, a pod blokiem stał tłum gapiów. Było to okno mieszkania Ani. Asia i Sebastian szybko wyskoczyli z samochodu i pobiegli na górę. Weszli do zadymionego mieszkania, szybko skierowali się do pokoju, gdzie na podłodze leżała Anka. Wynieśli ją z mieszkania i pomogli jej usiąść w samochodzie. Oparła głowę o siedzenie i resztkami sił wydusiła z siebie: „Kuba, na górze”. Sebastian zrozumiał o co chodzi, krzyknął do Asi zostań z nią i wbiegł do klatki schodowej... C.D.N.