- No cześć chłopaki, jak tam? - powitał ich, siląc się na odrobinę entuzjazmu
- Czysto. Mamy ślady opon, ale to niewiele da.
- Czyli gość podjechał tu samochodem?
- Na to wygląda. Ofiara zginęła tutaj, facet musiał przebywać tu już wcześniej albo przyjechał tu ze sprawcą. Nie ulega wątpliwości, że jesteśmy na miejscu zbrodni. Do zabójstwa doszło w tym miejscu – Bartek i Sebastian wymienili porozumiewawcze spojrzenia.
- Zaraz, zaraz. Jeśli tu doszło do zbrodni to... - urwał na chwilę, licząc na propozycje ze strony kolegów – To zginął w nocy i znaleziono go dopiero teraz? Dziwne.
- A to już musisz pytać Adama – przypomniał mu jeden z techników. Sebastian skinął głową, odwrócił się na pięcie i powolnym krokiem ruszył w stronę samochodu. Chwilę później dogonił go Bartek, chcąc podzielić się z nim swoim błyskiem inteligencji.
- Nasza ofiara mogła zginąć w ciągu dnia.
- I co? Nikt by nie usłyszał strzału? Nikt by nie zareagował? Nie, to niemożliwe – uśmiechnął się ironicznie, uważając tę teorię za absurdalną.
- A jeśli sprawca miał zamontowany tłumik?
- Mówisz? Dobra, mniejsza z tym – machnął ręką zrezygnowany – Zamiast bawić się w zgadywanki, poczekajmy na raport z sekcji zwłok. Wtedy będziemy mieli pewność, kiedy zginął. A tymczasem... Ja już jestem po robocie, wracam do siebie. Trzymaj się – rzucił do Bartka, po czym wsiadł do samochodu, zapalił silnik i ruszył z piskiem opon. Spojrzawszy na zegarek stwierdził, że nie jest jeszcze tak późno i może wyjść do klubu lub do baru na wieczór.
Jeszcze tego samego dnia, po burzliwej rozmowie z Martą, Maciek postanowił uciec się do niekonwencjonalnych metod działania przeciw Adrianowi. Skoro żona nie pozwoliła mu załatwić sprawy legalnie, przed sądem, trzeba było wymyślić coś innego.
- Nie mogę dopuścić do rozprawy, Marta nie chce wykorzystać kluczowego argumentu – mówił sobie w myślach, jadąc do hotelu, gdzie zatrzymał się rywal – Nie pozwolę, żeby mieszał się w nasze życie. Nie pozwolę, żeby jeden człowiek zniszczył to, co budowaliśmy wspólnie przez osiemnaście lat.
Od kolegi z wydziału narkotykowego uzyskał namiary na jednego z dilerów. Wcześniej kupił od niego narkotyki, a teraz zamierzał podrzucić je do samochodu Adriana, a następnie zastawić na niego pułapkę – rutynowa kontrola drogowa, podczas której funkcjonariusze trafią na ten niewielki woreczek z niedozwoloną substancją. Jego plan miał jednak jedną poważną wadę – jak dostać się do samochodu mężczyzny?
Zatrzymał swój samochód przed hotelem i pewnym krokiem wszedł do budynku. Rozejrzał się dookoła, skręcił w stronę recepcji, w celu uzyskania informacji. Uśmiechnął się ładnie do młodej dziewczyny, która tam pracowała, lecz urok osobisty nie wystarczył, by otrzymać odpowiedź na pytanie. Musiał więc uciec się do planu B – gdy pokazał odznakę dowiedział się o wszystkim, co chciał wiedzieć. Otóż Adriana nie było w tym momencie w hotelu, a jego samochód zniknął z parkingu przed południem. Tak więc musiał odłożyć swoje zamiary na później. Jednak im dłużej myślał nad tą sprawą, tym więcej wątpliwości się pojawiało. W końcu zatrzymał swój samochód gdzieś nad Wisłą, niedaleko mostu, wyciągnął z kieszeni torebkę z białym proszkiem i rozejrzał się dookoła. Upewniwszy się, że nikogo nie ma w pobliżu, wyrzucił go do rzeki. Aż podskoczył ze strachu, kiedy zaczął dzwonić jego telefon.
- No tak, nie ma nic gorszego policjant przyłapany na gorącym uczynku – powiedział sobie, odetchnąwszy z ulgą. Ignorując dzwoniący aparat, wsiadł do samochodu i odjechał. Pragnął jak najszybciej znaleźć się w domu. Czuł, że powinien teraz być przy swojej żonie, dzieciach, przy rodzinie. On potrzebował ich, a oni jego.
- Słuchaj, ja już nie wiem co mam robić. Zaczynam wariować z tego wszystkiego – zwierzał się Sebastianowi następnego ranka – Chciałem nawet podrzucić mu narkotyki, tylko po to, żeby odczepił się od mojej rodziny, rozumiesz?
- Ale czego ten facet od was tak naprawdę chce?
- Nie wiem. Chodzili kiedyś z Martą, nagle się rozstali, zniknął... a teraz po 18 latach sobie przypomniał, że miał taką piękną dziewczynę – skłamał, nie chcąc by dowiedział się, że to nie Maciek jest biologicznym ojcem Karoliny. Choć znali się dobrych parę lat, przyjaźnili się i sobie ufali, nie potrafiłoby mu to przejść przez gardło. Nie dlatego, że spojrzałby na niego inaczej, bez znaczenia była jego reakcja, lecz dlatego, iż komisarz tego nie uznawał. Uważał się za ojca nastolatki i był dumny, że tak wychował córkę.
- Ale... ona cię nie zostawi, prawda?
- Skądże. Tylko że ten facet wprowadza zamęt w nasze życie. Zaczyna działać mi na nerwy. Dziewczyny chodzą zestresowane, w szczególności Marta, a jeszcze jak pomyślę, że ten frajer ma czelność nachodzić ją w pracy... - urwał, ponieważ w biurze pojawiła się jego partnerka, Anka.
- Ups, chyba pojawiłam się nie w porę – uśmiechnęła się nieśmiało, powstrzymując się od pytań, choć bardzo była ciekawa, o czym mówi komisarz.
- Nie no, wchodź. Pogadamy innym razem, co Seba?
- Pewnie – obaj uśmiechnęli się sztucznie, nie chcąc przyznać, że mimo wszystko miała rację
- Mamy wezwanie – mruknęła, przebierając coś w papierach – Kolejne zabójstwo pod supermarketem, prawdopodobnie to samo co wczoraj. Nie patrz tak na mnie, to stary nas włączył do sprawy – wyjaśniła, dostrzegając zdumioną minę Sebastiana. W odpowiedzi odwrócił się on w drugą stronę, patrząc tym razem na Maćka.
- Ja też dowiaduję się dopiero teraz.
- To co, jedziemy?
- Jasne...
- Nie, nie i jeszcze raz nie! - denerwowała się Anka w samochodzie. Kolejna ofiara, znów brak znaczących śladów, które mogłyby ich naprowadzić na jakikolwiek trop, a rozmowa z patologiem nie wniosła nic nowego do sprawy. Zanim zdecydowali się wrócić na komendę, postanowili się naradzić. Żadnemu z nich nic nie przychodziło do głowy, aż w końcu Sebastian doznał nagłego olśnienia...
- Pokręcę się trochę po okolicznych melinach. Może ktoś go widział, może mają jakichś wrogów...
- Słucham? Ty chyba nie mówisz tego poważnie? - Anka nie ukrywała swojego zdziwienia
- Dlaczego nie?
- Myślisz, że tacy ludzie będą chcieli gadać z policją? No nie wiem, może jak przekupisz ich skrzynką taniego wina... Ale nie, nie sądzę. Wino zabiorą, a i tak nic nie powiedzą.
- Aniu – przerwał jej Maciek – On wcale nie musi mówić, że jest z policji – obaj mężczyźni uśmiechnęli się chytrze. Jeden do zera dla nich. W tym momencie pani komisarz musiała ustąpić i przyznać rację kolegom.
- Powiem, że jestem bratankiem jednego z nich – kontynuował Sebastian – Może w ten sposób się czegoś dowiem. Wezmę samochód, dobrze?
- A jak wrócimy na komendę? - spytała lekko oburzona
- Służbowy spacer wcale by wam nie zaszkodził – zaśmiał się – Pojedziecie z mundurowymi, co? No, chcę zobaczyć uśmiechy na waszych twarzach. Więcej entuzjazmu!
- No dobra, wysiadka – zakomunikował jego kolega z pracy, otwierając drzwi samochodu. Anka jeszcze zdążyła podnieść zaciśnięte kciuki w górę i życzyć Sebastianowi powodzenia.
czwartek, 30 maja 2013
poniedziałek, 27 maja 2013
Comeback
Tego nie przewidziałem. Nie tak miało być, nie tak to sobie wyobrażałem. Życie jest jednak pełne niespodzianek, miłych, ale także tych nieprzyjemnych. Tym razem jest to pierwszy przypadek, zarówno dla mnie, jak i dla czytelników. Kiedy rezygnowałem z dalszego pisania, zarzekałem się, że nie wrócę. Stało się jednak inaczej. Po miesiącu zacząłem odczuwać braki tego, co do tej pory robiłem, więc wymyśliłem nową fabułę i ograniczyłem się do samych kryminalnych historii. To nie było to, co daje mi największą radość. Nie porwało mnie tak bardzo jak to, co tworzyłem przez te 3 lata, co tak nagle, niespodziewanie przerwałem. Teraz muszę się do tego przyznać - to był błąd. Kiedyś co prawda trzeba będzie już ostatecznie zakończyć przygodę z tym blogiem, ale jeszcze nie teraz, jeszcze na to zbyt wcześnie.
Choć nie piszę na najwyższym poziomie, to jednak wierzę, że są osoby, którym moja twórczość się podoba. Wracam nie tylko dla was, ale także dla siebie. Jestem pewien, iż ta informacja was, stałych czytelników ucieszy. Spodziewajcie się kolejnej części niebawem.
Pozdrawiam, qwerty95/Bari
Choć nie piszę na najwyższym poziomie, to jednak wierzę, że są osoby, którym moja twórczość się podoba. Wracam nie tylko dla was, ale także dla siebie. Jestem pewien, iż ta informacja was, stałych czytelników ucieszy. Spodziewajcie się kolejnej części niebawem.
Pozdrawiam, qwerty95/Bari
czwartek, 16 maja 2013
Czy ktoś tu jeszcze zagląda?
Po przeszło miesiącu wróciłem, aby zajrzeć, jak to kiedyś, dawniej było... Jeśli ktoś jeszcze tu wchodzi i tęskno mu za tekstami qwertego, zapraszam na mój nowy blog, który funkcjonuje od maja ;) Tym razem jednak skupiam się tylko na śledztwach, życie prywatne będzie pojawiać się w bardzo małych ilościach, bądź wcale.
http://behind-the-dark-corner.blogspot.com/
Zapraszam!
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)