wtorek, 12 września 2017

Małżeństwo z rozsądku cz. 12

           Do końca tygodnia Joasia starała się unikać Marcina. Im bardziej się na tym skupiała, tym bardziej chciała się z nim spotkać. Chciała skończyć z niepewnością, przerwać oczekiwanie. Sytuacja w której się znalazła, nie była łatwa i coraz bardziej dawała się we znaki blondwłosa. Obiecała jednak siostrze że nie zrobi żadnego ruchu, dopóki się nie spotkają.
Sebastian do ostatniej chwili nie wiedział o wizycie Marty. Miał dobre relacje ze szwagierką, dlatego był nieco zdziwiony iż nie powiadomiła go wcześniej o swoich planach.
- Chciałam zrobić wam niespodziankę – wyjaśniła, posyłając ukradkowe spojrzenie do siostry. Joasia uśmiechnęła się i udając zaskoczenie, objęła kobietę.
Podczas gdy Sebastian został w domu z dziećmi, dziewczyny wybrały się na spacer. Musiały się pozbyć towarzystwa, by spokojnie porozmawiać o problemie Joasi. Nie miały konkretnego celu przechadzki – szły parkową alejką przed siebie, skupiając się wokół jednego tematu.
- Tracę głowę – przyznała Joasia – Na początku wydawało mi się że nic nadzwyczajnego nie robię. Po kilku spotkaniach przyłapałam się że chcę świetnie wyglądać, staram się wypaść doskonale, nie zrobić żadnej wtopy. Zastanawiałam się co myśli. Czy widzi we mnie kobietę, a może... może nawet coś więcej? Znasz to uczucie?
- Chyba znam – westchnęła Marta – Dobra, tylko nie opowiadaj o motylach w brzuchu, lekkości czy ciepło ogarniające całe ciało. Co zamierzasz?
Nie chciała słuchać o tym jak to fantastycznie czuje się siostra w towarzystwie nowego znajomego. Oprócz bolesnych wspomnień i żalu do Asi o wypominany romans, wydawało się jej że byłaby nie fair wobec Sebastiana.
- Nie wiem.
- Chyba nie myślałaś że zdecyduję za ciebie? - odparła z nutką jadu w głosie
- Myślałam że mi doradzisz.
- To zależy czy mam powiedzieć to co chcesz usłyszeć, czy prawdę.
- Marta – westchnęła z politowaniem
- Dobrze, już – postanowiła odpuścić sobie kolejne komentarze – Pomyśl o tym na chłodno. Bez emocji. Z Sebastianem przeżyłaś dziesięć lat. Kawał czasu, co? Macie dwójkę dzieci. Na zawsze jesteście połączeni. Nawet jak nie będziecie razem. A ten cały... Marian?
- Marcin.
- Marcin – powtórzyła jak echo – Dobrze go znasz? Wiesz czego możesz się po nim spodziewać?
- Nie do końca – przyznała nieco zawiedziona – Ale jedno wiem na pewno. Nie kocham Sebastiana i nigdy go nie kochałam.
Marta uśmiechnęła się pogardliwie.
- Po co za niego wyszłaś? Po co z nim w ogóle spałaś?
- Wiem że go lubisz i chciałabyś żebym z nim została – przyznała, jednocześnie zarzucając siostrze stronniczość – Pociągał mnie, zaintrygował. Fajny z niego facet, ale... Jak zdałam sobie sprawę że to nie jest ten jedyny, byłam już w ciąży. Zaproponował małżeństwo. Byłabym idiotką, gdybym odmówiła.
- Byłaś idiotką... - powiedziała cicho brunetka – Najpierw zaciążyłaś, a potem wyszłaś za faceta do którego nic nie czujesz.
- Marta – stanęła w miejscu – Przeginasz.
- Przecież wiadomo że w razie wpadki to kobieta jest w gorszej sytuacji. Powinnaś była dopilnować zabezpieczenia – dolała oliwy do ognia
- Dzięki! - rzuciła ironicznie – Jeśli tak mają wyglądać twoje złote rady to...
- To co?
Stanęły naprzeciw siebie, patrząc sobie w oczy. Wydawało się że za chwilę skoczą sobie do gardeł, chwycą się za włosy i zaczną szamotać. Jeden fałszywy ruch mógł doprowadzić do wybuchu agresji jednej z kobiet. A wtedy zareaguje też druga. Reakcja łańcuchowa, której uruchomienie wymagało zaledwie małego bodźca. Jednak Joasia zdała sobie sprawę że ma wystarczająco dużo problemów na głowie i konflikt z siostrą to ostatnia rzecz, której teraz potrzebuje.
- Nie kłóćmy się – powiedziała – To nie ma sensu.
- Chociaż raz przemówił przez ciebie głos rozsądku.
Blondwłosa nie dała się sprowokować i puściła uwagę mimo uszu. Nie rozumiała tylko skąd w Marcie tyle złości. Tak bardzo żałowała Sebastiana? A może miała już dość pomagania w podejmowaniu trudnych decyzji? Ale czy wtedy przyjechałaby do Krakowa?
- Myślisz że tak po prostu możesz zostawić wszystko i zacząć nowe życie? - spojrzała na Asię, ale odpowiedziało jej tylko zaskoczenie na twarzy blondynki – To nie jest zeszyt, z którego wyrwiesz kartki i zostawisz jedynie te puste. Przeszłość zawsze będzie się za tobą ciągnąć.
- Jeśli to ma być cena... Może warto?
- Zrobisz jak zechcesz. Moim zdaniem nie warto. Sebastian cię znienawidzi. Nie wiem co z dziećmi, czy zostaną z nim, czy z tobą. One też cię znienawidzą. Zostawisz je albo odbierzesz im ojca. I po co? Żeby bzykać się z innym facetem?
Joasia zacisnęła zęby. Słowa Marty zabrzmiały dla niej nieprzyjemnie, lecz kobieta wiedziała co mówi. Była w takim „związku”, obserwowała zachowanie swojego kochanka.
- Pomyśl że budzisz się pewnego pięknego poranka i zastanawiasz się co by było gdyby. Jakby wyglądał ten dzień, gdybyś powstrzymała pokusę i została z Sebastianem. Czy twoje dzieci byłyby grzeczniejsze. Czy miałyby więcej szacunku co ciebie. Czy twój nowy facet na pewno je akceptuje. Czy naprawdę dokonałaś zmiany na lepsze.
Nie chciała już tego słuchać. Rzuciła siostrze błagalne spojrzenie. Marta zamilkła na chwilę i objęła siostrę ramieniem.
- Bramy piekieł stoją przed tobą otworem – dodała po chwili – Sama zdecyduj czy chcesz przez nie przejść.

           Joasia zamierzała jeszcze tego samego dnia spotkać się z Marcinem i ostatecznie wyjaśnić mu że nic między nimi nie będzie. Chciała jak najszybciej zamknąć te sprawę. Doszła do wniosku że Marta ma sporo racji i warto jej posłuchać. Wyjątkowo nie robiła tego dla siebie, ale dla rodziny. Dla dzieci. Nie mogła pozwolić by jej decyzje wpłynęły na ich rozwój.
Brunetka zapewniła jej alibi. Sebastianowi powiedziały że wybierają się do klubu, bo dawno nie bawiły się razem. Nie miał nic przeciwko. Nie przyszło mu nawet na myśl że jego żona ma inne plany, a Marta jest razem z nią uwikłana w kłamstwo. O ile starsza z kobiet poszła na piwo, Joasia zadzwoniła do Marcina. Podał jej adres i poprosił by przyszła do jego mieszkania. Nie uważała tego za dobry pomysł, ale chciała mieć już to ze sobą. Bała się że jutro znów zmieni zdanie i braknie jej odwagi do tego spotkania.
- Cześć Asiu – uśmiechnął się na jej widok. Miał na sobie czarne spodnie i białą koszulę. Specjalnie się przebrał? Nie wykluczyła takiej możliwości. Minęła go w drzwiach, po tym jak zaprosił ją do środka.
- Nie zajmę ci dużo czasu – oświadczyła, rozglądając się po mieszkaniu. Drzwi po lewej stronie prowadziły do salonu z aneksem kuchennym. Właśnie tam zaprowadził ją Marcin.
- Napijesz się czegoś?
- Dzięki, ale nie. Chciałam tylko powiedzieć... Uważam że powinniśmy zakończyć naszą znajomość. Nie pisz, nie dzwoń, nie łaź za mną. Tak będzie lepiej.
Nie to chciał od niej usłyszeć. Podszedł bliżej, ujął jej dłoń, ale cofnęła rękę. Nie dał za wygraną. Musnął palcami jej policzek.
- Dlaczego? - spytał z niedowierzaniem
- Nie komplikujmy sobie życia.
Delikatnie podniósł jej podbródek i spojrzał prosto w oczy. Milczał, dopóki jego spojrzenie nie spotkało się z jej wzrokiem.
- Kocham cię. Chcesz być szczęśliwa?
Z trudem przełknęła ślinę. Gdzieś jednak z tyłu głowy wciąż wisiała myśl o jej postanowieniu, o tym co obiecała Marcie. Przecież ona na nią czekała. Nie mogłaby spojrzeć w oczy siostrze, gdyby teraz wróciła pokonana przez swoje słabości.
- Spotkaliśmy się dziesięć lat za późno – wyznała drżącym głosem – Przykro mi.
- Asia – szepnął błagalnym tonem. Przymknęła oczy by dłużej na niego nie patrzeć. Spod powiek popłynęły łzy. Chciała, lecz nie mogła. Zbyt wielka cena.
Nagle przy swoich ustach poczuła jego wargi. Nie wiedziała co zrobić, jak się zachować. Przez moment w ogóle nie kontrolowała swojego ciała. Dopiero po chwili zorientowała się co robi. Całowała się z nim, obejmując go. Przesunęła dłonie z karku na ramiona i odepchnęła go lekko. Zobaczyła w jego oczach pożądanie pomieszane z dezorientacją.
- Zostaw mnie, przepraszam – rzuciła, po czym wybiegła z mieszkania