piątek, 30 lipca 2010

Nie potrafię żyć bez ciebie cz. 3


Objaśnienia:
A – Aśka
An – Ania
K – Kuba
S – Seba
R – Rafał
An2 – Anka 2
T – Tomek
Pa – Paulina (żona Sebastiana)
-------
(...)
A: Ok, czekam, to do zobaczenia
S: Do zobaczenia
Dokończył jeść zapiekankę w barze przy dworcu i pojechał do Asi. Gdy dojechał była już godzina 10:00. Zadzwonił do domofonu. Otworzyła mu drzwi. Szybkim krokiem, stawiając nogi na co drugim schodku (tak jest szybciej xD) dotarł na trzecie piętro. Zapukał do drzwi. Asia otworzyła mu i wpuściła do środka.
S: No to pokaż ile tego masz
Asia wskazała palcem na pokój na przeciw kuchni. Na stole było pełno raportów.
S: O cholera. To chyba jakieś zaległości z ostatnich pięciu lat.
A: Całkiem możliwe
S: To co? Wypełniamy?
A: Im szybciej zaczniemy, tym szybciej skończymy
Tymczasem na komendzie, w biurze siedzą Anki, Kuba oraz Rafał.
R: Ej, Tomek!
T: Co jest?
R: Masz jakiś dzień dobroci dzisiaj?
K: Chyba dla zwierząt
T: A skąd takie wnioski?
R: No bo żadnej sprawy nie ma
T: To nie ode mnie zależy czy jest sprawa czy nie
R: Ale raportów też nie ma
T: No to się ciesz
R: Przecież się cieszę
Tomek wyszedł z biura. Raporty, które mieli wypełniać dał Aśce. Po raz kolejny ktoś go zawołał.
T: Co tym razem?
An: Słuchaj, skoro nie ma żadnej sprawy, ani żadnych raportów, to musimy tutaj siedzieć?
T: Tak, musicie tutaj siedzieć przynajmniej do 16:00
An2: Cholera, a byśmy poszły na zakupy
K: Wam tylko zakupy w głowie
An: Cicho bądź Kuba
K: Rafał, idziemy wieczorem na piwo?
R: Czemu nie.
An2: A wam tylko piwo w głowie
K: Ale my nie chcemy iść na piwo w czasie pracy (uśmiechnął się)
T: No dobra, możecie iść
Anki wyskoczyły ze swoich miejsc, jak oparzone. Krzyknęły tylko chłopakom na pożegnanie cześć i wybiegły do samochodu. Tomek również wyszedł z biura, ale o wiele wolniej.
R: Na szczęście nie dałem Ance mojej karty kredytowej
K: Przynajmniej trochę swoich oszczędności uratujesz
Usłyszeli kroki. Ktoś szedł do biura komisarzy. Słychać było że osoba, która idzie do biura ma buty na obcasach. Na pewno nie była to któraś Anka – one do pracy nie ubierały butów na obcasach. Pomyśleli że może to Aśka. Nie, ona nie lubiła chodzić w butach na obcasach. Zastanawiali się kto idzie do biura.
Pa: Dzień dobry panie Jakubie, dzień dobry panie Rafale
R: O cholera
K: Dla kogo dobry, dla tego dobry. Czego?
Pa: Jest Sebastian?
R: Dla ciebie nie ma
Pa: Mógłby pan być trochę milszy?
R: Może mógłbym, ale nie chce mi się
Pa: Skoro nie ma tu Sebastiana to gdzie jest?
K: Nie wiemy, nie chodzimy za nim
Pa: A kiedy będzie w pracy?
K: Dzisiaj i jutro ma wolne
Pa: Aha, dziękuję za informację
Wyszła z biura. Rafał i Kuba spojrzeli na siebie. Pomyśleli to samo – gdyby wiedzieli to i tak by nie powiedzieli by jej gdzie jest Sebastian. Tymczasem on i Aśka nadal wypełniali raporty.
A: Chcesz kawy?
S: Pod warunkiem że ty zrobisz
A: A myślałem że ty zrobisz
S: To źle myślałaś. Zresztą ty robisz o wiele lepszą kawę niż ja
A: No dobra, zrobię tej kawy
S: Która godzina?
A: 12:06
S: Siedzimy nad tym już dwie godziny, a zrobiliśmy już prawie jedną trzecią raportów. Nieźle nam idzie
A: Może zrobimy sobie przerwę? Trzeba zrobić zakupy i ugotować obiad
S: Racja
A: To chodźmy na zakupy
S: A kawa?
A: Napijemy się jak zjemy
S: No dobra
Poszli do najbliższego supermarketu. Asia ciągała Sebastiana po całym sklepie. Gdy wrócili była już 13:30.
S: Nigdy więcej nie idę z tobą na zakupy?
A: Tak? A dlaczego?
S: Musiałem ganiać za tobą po całym sklepie. A do tego razem z dojściem do mieszkania trwało to półtorej godziny
A: Ty to byś najchętniej pojechał na pizzę do baru.
S: A po co się męczyć z gotowaniem?
A: I tu cię mam. Nie umiesz gotować
S: Ja? Ja nie umiem gotować? Zaraz pokażę ci że się mylisz
A: No to proszę bardzo, gotuj
Sebastian przez godzinę robił obiad. Asia cały czas się mu przyglądała.
A: To jest jadalne?
S: No pewnie
Asia spróbowała potrawy przygotowanej przez Sebastiana.
A: Muszę przyznać, że jednak umiesz dobrze gotować
S: Dobrze?
A: Nawet bardzo dobrze. Gdzie się nauczyłeś gotować?
S: Mieszkałem sam przez dwa lata, więc musiałem się nauczyć, przecież nie jeździłbym codziennie do baru
A: A przepisy skąd miałeś?
S: Z internetu
Po tym jak zjedli, odpoczęli kilka minut. Do wypełniania raportów wrócili o godzinie 15:00. Oczywiście po kolejnych dwóch godzinach pisania musieli zrobić kolejną, tym razem godzinną przerwę. Potem już tak dobrze im nie szło pisanie – nie chciało się im. Pisali słuchając przy tym radia. Gdy skończyli była godzina 21:00.
S: To ja już będę szedł
A: Dzięki za pomoc
S: Dzięki za miło spędzony czas
Asia pomyślała żeby teraz powiedzieć mu prawdę, wyznać swoje uczucia.
S: A na kolację to może pójdziemy jutro?
A: Bardzo chętnie
Sebastian odwrócił się do drzwi. Podobnie jak ona zastanawiał się czy powiedzieć prawdę o swoich uczuciach. Podszedł do drzwi i położył dłoń na klamce. Miał już na nią nacisnąć, kiedy Asia się odezwała.
A: Sebastian
Odwrócił się i podszedł do niej. Patrzyli sobie prosto w oczy.
A: Ja już dłużej tak nie mogę, muszę ci to powiedzieć.
Nabrała powietrza w płuca i powiedziała: Kocham cię. Cały czas patrzyli sobie prosto w oczy. On się tylko uśmiechnął. Ich twarze się zbliżyły. Delikatnie ją pocałował. Potem coraz bardziej namiętnie. Chcieli by ta chwila trwała wiecznie. Na chwilę się od niej odsunął.
S: Ja też cię kocham, tylko nie wiedziałem jak ci o tym powiedzieć. Jesteś pewna że tego chcesz?
A: Tak
Ponownie zaczęli się całować. Sebastian wziął ją na ręce i zaniósł do sypialni... C.D.N.

środa, 28 lipca 2010

Nie potrafię żyć bez ciebie cz. 2


Objaśnienia:
A – Aśka
An – Ania
K – Kuba
S – Seba
T – Tomek
P – Podejrzany
Pr – Przestępca
Ki – Kierowca
Pa – Paulina (żona Sebastiana)
-------
(...)
Całą ich rozmowę słyszał Tomek, który podsłuchiwał. Wkurzył się, że Aśka jemu odmówiła, a z Sebą się umówiła. Powiedział sobie w myślach: „Jeszcze tego pożałujecie. Seba za to że się z nią umawia, a ona za to że mnie odrzuciła”
O 20:30 zaczęli przygotowywać prowokację. Jednak podejrzany zmienił miejsce spotkania na peron 4. Pojechali na dworzec główny PKP. Dwadzieścia minut później wszystko było gotowe.
S: Pamiętasz co masz mówić?
P: Tak
S: Pamiętaj że nasi otoczyli cały teren, więc nawet nie próbuj uciekać
P: Jasne panie komisarzu
A: Cholera
S: Co jest?
A: Miał tu być pociąg o 20:21, a jeszcze go tu nie ma! Jeśli przyjedzie o 21:00 to cała prowokacja może pójść na marne, bo w tłumie ludzi ciężko go będzie znaleźć
Wtedy odezwał się głos zapowiadającego pociąg: „Opóźniony pociąg InterRegio do Gliwic wjedzie na tor szósty przy peronie czwartym.”
S: K**wa
Gdy pociąg nadjechał pojawił się przestępca. Był biznesmenem. Jego ofiara odkryła jakieś jego przekręty, które chciała ujawnić.
Pr: Chodźmy na dworzec RDA, może tam będzie mniej ludzi
P: Jasne
Seba i Kamil poszli za nimi. Antyterroryści musieli zostać, żeby tamci ich nie zauważyli. Cały plan się zawalił. Poszli za nimi na płytę dolną dworca RDA. Rzeczywiście, było tam mało ludzi.
Pr: Twoja kasa, trzymaj
P: Dobra, sp**rdalamy!
Pr: Że co?
P: Psy mnie złapały i musiałem wziąć udział w ich zasadzce, by mieć szansę uciec
Pr: K**wa mać! Chciałeś mnie sprzedać!
P: Szybko, do tego busa, psy idą!
Bus miał już odjeżdżać ze stanowiska. Przestępca i podejrzany szybko wskoczyli do środka. Kierowca zamknął drzwi i ruszył. Kamil i Seba stanęli przy wyjeździe z płyty dolnej. Pokazali kierowcy by się zatrzymał.
Ki: Słucham, o co chodzi?
Seba wyciągnął broń i poszedł na tył busa, gdzie siedzieli podejrzany i przestępca. Kamil wyjaśnił kierowcy że są z policji i gonili tych dwóch, którzy wsiedli do busa w ostatniej chwili. Wyprowadzili ich, a kierowca pojechał dalej. Po akcji Seba pojechał do domu. Oczywiście nie obyło się bez kolejnej kłótni.
Pa: Gdzie znowu byłeś?
S: A co ciebie to obchodzi?
Pa: Jestem twoją żoną i mam prawo wiedzieć
S: Zapomniałaś dodać że się rozwodzimy
Pa: To może znalazłbyś sobie jakieś mieszkanie i się wyprowadził?
S: A niby dlaczego mam się wyprowadzać z tego mieszkania? Przecież ono jest moje
Pa: Już nie długo będzie także moje
S: Chcesz jednak podział majątku?
Pa: A co?
S: Nie dostaniesz tego mieszkania, nie oddam ci go
Pa: O tym zadecyduje sąd
S: To się jeszcze okaże
Wszedł do swojego pokoju i zamknął drzwi. Zastanawiał się co zrobić by Paulina przy podziale majątku nie dostała połowy wartości mieszkania. Musiałby je sprzedać, a wcale nie miał takiego zamiaru. Bardzo mu się podobało, rodzice mu je kupili gdy oznajmił im, że przeprowadza się do Krakowa. Pomyślał że przepisze je na Kubę – znał go przecież od dziecka, miał do niego bezgraniczne zaufanie. To on namówił go żeby został policjantem i żeby wyjechali do Krakowa. Sebastian nigdy nie żałował tej decyzji. Leżąc tak na kanapie i rozmyślając zasnął. Rano obudził go dźwięk telefonu. Spojrzał na wyświetlacz – dzwonił do niego Kuba.
S: Kuba, co ty chcesz o czwartej rano?
K: Jakiej czwartej? Szósta rano jest, a z tego co wiem rzadko ci się zdarza spać dłużej niż do szóstej
S: Gdyby nie ty to by mi się dzisiaj zdarzyło. Po co dzwonisz?
K: Stary dał tobie i Aśce dwa dni wolnego
S: Aha, dzięki, to ja idę dalej spać
K: Czekaj
S: Co?
K: Idziemy wieczorem na piwo?
S: Nie mogę, już się umówiłem
K: Ej, idziesz na piwo i mnie nie bierzesz ze sobą?
S: Nie idę na piwo (uśmiechnął się, gdy to mówił). Idę na kolację
K: Z Aśką?
S: Tak
K: No to miłego wieczoru
S: Dzięki
Kuba się rozłączył, a Seba dalej się położył. Jednak nie mógł już zasnąć – jak już się obudził, to nie zaśnie, chyba że jest jeszcze przed piątą. Przez dłuższy czas nie wychodził z pokoju, ponieważ nie chciał się natknąć na swoją żonę. Musiał jednak wyjść do kuchni, aby zrobić sobie śniadanie, a tam mógłby się na nią natknąć. Pomyślał że szybko się wymknie z domu i pójdzie zjeść coś na mieście.
Tymczasem u Aśki ktoś puka do drzwi. Otworzyła je i zobaczyła Tomka.
T: Cześć, wiem że masz wolne, ale ktoś musi to wypełnić
Zza pleców wyciągnął torbę, a z niej wyciągał raporty, które kładł na szafkę przy drzwiach.
T: Na jutro masz to wypełnić
A: Na jutro? Tomek ty oszalałeś?
T: Nie
A: Przecież mi to zajmie jakieś 12 godzin!
T: Miłego wypełniania
Uśmiechnął się szyderczo i poszedł do samochodu. To były wszystkie zaległe raporty, jakie znalazł. Powiedział sobie w duchu: „No to teraz nie pójdziesz na kolację z Sebą”. Był z siebie zadowolony. Zawsze musiał mieć to co chciał. Potrafił dość mocno uprzykrzyć życie (o czym w przyszłości przekona się Sebastian). Asia zadzwoniła do Sebastiana.
A: Cześć
S: Cześć
A: Chyba będziemy musieli odwołać dzisiejszą kolację
S: Dlaczego? Coś się stało?
A: Tomek przywiózł mi pełno raportów, zajmie mi to jakieś 12 godzin
S: Aż tyle tego jest? Pomóc ci?
A: Jeśli chcesz
S: Dobra, to przyjadę do ciebie, będę za 20 minut
A: Ok, czekam, to do zobaczenia
S: Do zobaczenia
Dokończył jeść zapiekankę w barze przy dworcu i pojechał do Asi... C.D.N.

wtorek, 27 lipca 2010

Nie potrafię żyć bez ciebie cz. 1


Witam wszystkich po dziewięciodniowej przerwie (to chyba była najdłuższa przerwa w historii tego bloga). Szczerze mówiąc nie mogłem się doczekać kiedy napiszę wam pierwszą część nowego opowiadania. A teraz nowe opowiadanie:
-------
Objaśnienia:
A – Aśka
An – Ania
K – Kuba
S – Seba
R – Rafał
An2 – Anka
T – Tomek
P – Podejrzany
-------
Siedział w biurze popijając kawę. Nikogo oprócz niego jeszcze tam nie było. Dochodziła dopiero 7:00, a w pracy on i jego przyjaciele mieli się stawić na 8:00. Wtedy do biura wszedł Kuba.
K: Co ty tak wcześnie w pracy?
S: A ty?
K: Wiesz jaki jestem. Nie potrafię spać długo. Mimo że położyłem się spać o 23:00 to i tak wstałem o 5:30. Nie chciało mi się już w domu siedzieć. No to teraz mów co ty tak wcześnie tutaj.
S: Nie mogłem już wytrzymać w domu. Ja tam chyba kiedyś nerwicy dostanę.
K: Aż tak źle między wami?
S: Z nią się nie da wytrzymać. Do tego utrudnia rozwód. Najgorsze jest to że nie mam się gdzie wyprowadzić. Ty masz zbyt małe mieszkanie, Rafałowi i Ance nie chcę przeszkadzać, a przecież z drugą Anką albo Aśką nie będę mieszkał
K: Z drugą Anką nie, ale z Aśką, czemu nie, przecież się w niej podkochujesz
S: No i co z tego, to że ją ją kocham to nie znaczy, że mogę z nią zamieszkać
K: A jeśli ona cię kocha?
S: A jeśli nie?
K: Oj Seba, to to jesteś uparty
S: Taki mam charakter
Wstał i podszedł do okna. Chciał zapalić papierosa, ale przypomniał sobie, że stary zabronił im palić w biurze.
S: Idziesz zapalić?
K: Jasne
Wyszli przed komendę. Tam spotkali Rafała i Ankę
R i An2: Cześć
S: Cześć
K: Witajcie gołąbeczki
R: Kuba nie nabijaj się
An2: Zobaczymy co będzie jak ty się zakochasz
K: Dobra, dobra, pożartować nie można?
R: Można, ale ty trochę przesadzasz
K: Taki mam charakter
An2: Gdzieś już to słyszałam
R: Jak Aśka przekonywała Sebastiana co do prowokacji i mówiła że jest uparty
An2: Dobra, idziemy
Anka i Rafał weszli do budynku, w którym mieściła się komenda.
K: Seba
S: Tak?
K: Skoro kochasz Aśkę, to dlaczego jej nic nie powiesz?
S: Bo jesteśmy przyjaciółmi. Wolę aby o tym nie wiedziała, bo jeśli ona mnie nie kocha, a by się dowiedziała to zaczęła by mnie unikać. I wtedy nawet przyjaźni między nami nie ma.
K: Wybierasz mniejsze zło?
S: Tak będzie lepiej
Po pięciu minutach Sebastian i Kuba również poszli na górę. Po kilku minutach do komisarzy dołączyły Aśka i Anka. Do biura wszedł Tomek.
T: Raporty dla was
An: Dzięki wielkie, nie możesz chociaż raz przynieść nam wiadomości że mamy wolne?
A: Jak ma taka wiadomość to Kamila do nas wysyła, jakby bał się o tym powiedzieć
T: Bo ja wam zawsze przynoszę złe wieści
An: Tomek, czy ty się kiedykolwiek zmienisz?
T: Może kiedyś (uśmiechnął się szyderczo). Aśka chodź na chwilę
Wyszli z biura i poszli do pokoju asystentów, w którym nikogo nie było.
A: O co chodzi?
T: Masz jutro wolny wieczór?
A: Tak, a co?
T: Poszłabyś ze mną na kolację?
A: Nie, dzięki. Fajnie że o mnie pomyślałeś, ale wolę dzisiaj posiedzieć w domu
T: Ok, rozumiem. Powiedz Sebastianowi że wasz podejrzany jest gotowy na przesłuchanie.
Wyszła z pokoju i poszła do biura. Zawołała Sebastiana i poszli przesłuchać podejrzanego.
S: I co masz nam do powiedzenia? Za współudział pójdziesz siedzieć
P: Nie macie żadnych dowodów
A: Twój kolega nam wszystko powiedział. Ze szczegółami.
P: Ciekawe co wam naopowiadał, pewnie kłamstwa jakieś, żeby ratować swój tyłek
A: Zacznij mówić prawdę, jeżeli się przyznasz to sąd złagodzi twój wyrok
P: Sp**rdalaj
S: Grzeczniej
P: No dobra, szantażowałem go.
A: Wiemy to
P: Ale nie dlatego że z nim współpracowałem, widziałem jak ją zabił, więc pomyślałem że to dobra okazja, aby wyciągnąć od niego kasę.
S: A wiesz że to karalne. Ale mamy dla ciebie propozycję. Jeżeli nam go wystawisz to sąd złagodzi ci wyrok
P: Ok
S: Dzwoń do niego, że chcesz kolejną kasę
Podejrzany zadzwonił do szantażowanego. Mieli już na niego dowody, ale nie mogli go złapać.
P: Dzisiaj o 21:00 na dworcu PKP
S: Ogłupiałeś?! Tam będzie pełno ludzi!
P: Na peronie piątym nie będzie wtedy żadnego pociągu.
S: Ale na innych będą! No ale dobra, niech już będzie, ważne żeby udało się go złapać.
Wyszli z pokoju przesłuchań. Sebastian przez chwilę zastanawiał się nad tym co powiedział mu Kuba: Skoro kochasz Aśkę, to dlaczego jej nic nie powiesz? Pomyślał że może warto zaryzykować. Korzystając z tego że byli sami na korytarzu zaczął rozmowę.
S: Asia
A: Tak?
S: Bo ja...
A: Tak?
Pomyślał że przecież nie może jej tego powiedzieć tak prosto z mostu i w takim miejscu.
S: Bo ja chciałem cię zaprosić na kolację
A: A twoja żona?
S: Co mnie ona obchodzi, przecież się z nią rozwodzę
A: No to kiedy ta kolacja?
S: Jutro wieczorem masz czas?
A: Tak
S: To o 19:00 przyjadę po ciebie, ok?
A: Ok
Całą ich rozmowę słyszał Tomek, który podsłuchiwał. Wkurzył się, że Aśka jemu odmówiła, a z Sebą się umówiła. Powiedział sobie w myślach: „Jeszcze tego pożałujecie. Seba za to że się z nią umawia, a ona za to że mnie odrzuciła”... C.D.N.

niedziela, 18 lipca 2010

Wszystko będzie dobrze cz. 5


Objaśnienia:
A – Aśka
An – Ania
K – Kuba
S – Seba
R – Rafał
An2 – Anka
St – Stary
L – Lekarz
-------
(...)
A: Ale teraz cię potrzebuje!
S: Ale ja go nie potrzebuję...
An: Aśka wstawaj
Otworzyła oczy. Zobaczyła że leży na kanapie w salonie Anki. Uświadomiła sobie że to był tylko sen.
A: Co jest?
An: Już 7:00. Zresztą chyba nie najlepiej spałaś, jesteś cała spocona
A: To tylko zły sen, mam nadzieję że tak nie będzie w rzeczywistości
An: Za 15 minut śniadanie
A: Mogę skorzystać z łazienki?
An: Jasne
Aśka wyjęła ręcznik i czyste ubrania ze swojej torby i poszła się odświeżyć. Zastanawiała się jak powie Sebastianowi o tym wszystkim. Po 15 minutach wyszła. Razem z Anką zjadły śniadanie i pojechały na komendę. Na korytarzu spotykały starego.
A i An: Dzień dobry
St: Dzień dobry. Przyjechała pani nas odwiedzić?
A: Mam do załatwienia parę spraw w Krakowie i postanowiłam przyjechać do starych znajomych
St: A jak pani idzie praca we Wrocławiu?
A: Świetnie, nawet mniej raportów jest
St: Przepraszam, muszę wracać do pracy. Miłego dnia życzę
An: Miłego dnia
A: Zobaczymy czy będzie taki miły...
St: Mówiła coś pani?
A: Nie, nic, tylko odpowiedziałam miłego dnia
An: Chyba ma dobry dzień dzisiaj
A: Całkiem możliwe. A w biurze nikogo jeszcze nie ma...
An: Sebastian zaraz powinien być, zawsze przyjeżdża o 7:45
A: Tak punktualnie?
An: Też mnie to dziwi, może to po tym sanatorium
An2: Asia, cześć
R: Cześć
A: Cześć
An2: Przyjechałaś nas odwiedzić?
A: Mam do załatwienia kilka spraw w Krakowie i przy okazji przyszłam na komendę
An2: Fajnie że wpadłaś
R: Zapomniałbym wam powiedzieć
An2: O czym?
R: Dzwonił do mnie Kuba, że się spóźni i żeby mu wymyślić wymówkę przed starym
A: Jak zawsze
An: Cały Kuba
S: Cześć
Dopiero po chwili zauważył Asię.
An, An2 i R: Cześć
A: Cześć. Słuchaj, musimy pogadać
An: Ok, to my wyjdziemy
R: Będziemy pilnować aby nikt nie wchodził do biura
S: Tylko jak będziecie pilnować to zatkajcie uszy
R: Będziemy pilnować, a nie podsłuchiwać
A: Zawsze wam coś do ucha wpadnie
An: Ale zaraz o tym zapomnimy
An2: Dobra, wychodzimy
Asia i Sebastian zostali sami w biurze. Stali na przeciwko siebie, po obu stronach biurka. Asia nie wiedziała od czego ma zacząć.
S: Przyjechałaś specjalnie, aby ze mną porozmawiać?
A: Tak, to bardzo ważne
S: No to mów
A: Jak mnie zostawiłeś to...
S: Wiem że nic nie usprawiedliwia tego co zrobiłem, ale proszę wybacz mi
A: Daj mi dokończyć
S: Ok
A: Byłam wtedy w ciąży, z tobą
Sebastian odwrócił się i podszedł do okna.
A: Nie powiedziałam ci, bo nie miałam z tobą kontaktu
S: A miesiąc temu?
A: Wtedy uznałam że jeżeli nasz syn cię nie potrzebował to i teraz też nie będziesz mu potrzebny. Ale myliłam się...
S: Co chcesz przez to powiedzieć?
A: On jest w szpitalu. Potrzebny jest przeszczep wątroby. Lekarze wycięli by kawałek twojej i wszczepili ją naszemu synowi. Jeżeli się nie zgodzisz to on umrze. Błagam zgódź się.
S: Jedźmy do szpitala
Wyszli z biura. Gdy przechodzili obok kuchni, gdzie siedzieli pozostali komisarze Seba odezwał się na chwilę.
S: Rafał, jakby stary o mnie pytał to powiedz że mam pilne sprawy rodzinne
R: Ok
Szybko pojechali do szpitala. Stan Kacpra powoli się pogarszał. Poszli do lekarza, który miał wykonywać operację.
L: Czyli zgadza się pan zostać dawcą?
S: Tak
L: Kiedy był pan ostatnio w szpitalu?
S: Miesiąc temu
Asia i Sebastian wystraszyli się, że przez to trzeba będzie szukać innego dawcy.
L: Z jakiego powodu był pan w szpitalu? Choroba?
S: Nie, przez wypadek samochodowy
L: Czy zgadza się pan wiedząc że mogą się pojawić komplikacje, a w konsekwencji zagrożenie pańskiego życia?
S: Zgadzam się
L: Poinformowałem pana już o wszystkim, o czym musiałem, więc teraz proszę to podpisać
Podał mu zgodę. Sebastian ją podpisał. Gdy wyszli z gabinetu Asia się do niego uśmiechnęła.
A: Dzięki
S: Nie ma za co, przecież to też mój syn i będę ratował jego życie
A: Idę do niego
Dwa dni później przeprowadzono operację. Asia bardzo się bała. Na szczęście nie było żadnych komplikacji. Gdy Sebastian obudził się po operacji przyszła do niego Asia.
S: Udało się?
A: Tak, nie było żadnych komplikacji
S: Asia, wybacz mi to co kiedyś zrobiłem, byłem młody i głupi. Do dzisiaj tego żałuję. Wybacz mi, proszę
A: Wybaczyłam ci już dawno, ale bałam się spotkania z tobą
S: Wiesz, ja cię nadal kocham
Asię zamurowało. Miała mętlik w głowie. Przekonał ją że się zmienił. Nie wiedziała co ma mu odpowiedzieć. Wyszła nic mu nie mówiąc. Westchnął i obrócił głowę na drugą stronę...
Kacper wracał do zdrowia. Asia poprosiła o przeniesienie z powrotem do Krakowa. Od czasu tamtego spotkania w szpitalu nie widziała się z Sebastianem. W końcu spotkali się na komendzie.
A: Cześć
S: Cześć
A: Jak się czujesz?
S: Dobrze, ale lekarz powiedział staremu żeby przez najbliższe dwa tygodnie nie wypuszczał mnie w teren
A: No to pewnie już szykuje dla ciebie zapas raportów
S: Jedyne czego nie lubię w tej pracy
A: Wiesz, przemyślałam to wszystko co mi powiedziałeś podczas ostatniej rozmowy. Jeśli chcesz to dam ci drugą szansę. Nie powiedziałam ci tego, ale ja również cię kocham.
S: Cieszę się że dałaś mi drugą szansę, tym razem jej nie zmarnuję
Tydzień później
S: Wiesz Kuba, miałeś rację. Kiedy miałem ten wypadek i powiedziałeś mi że wszystko będzie dobrze, nie wierzyłem. Myślałem że może wrócę do zdrowia, ale byłem prawie pewny że życia prywatnego już nigdy sobie nie ułożę.
K: Dzisiaj po pracy idziemy na piwo, ty stawiasz
S: Pod warunkiem że Asia się zgodzi
K: To musisz z nią pogadać by się zgodziła. I częściej mnie słuchaj, bo ja zawsze mam rację
3 miesiące później Asia i Sebastian wzięli ślub, a rok po ślubie urodziła im się córeczka. Kacper wyzdrowiał i był bardzo zadowolony że jego rodzice znowu są razem.


sobota, 17 lipca 2010

Wszystko będzie dobrze cz. 4


Objaśnienia:
A – Aśka
An – Ania
K – Kuba
S – Seba
R – Rafał
An2 – Anka
M – Maciek
Ar - Arek
St – Stary
-------
(...)
Udała się do służbowego mieszkania, gdzie się rozpakowała, a po trzech godzinach odpoczynku pojechała na komendę. Tam przywitał ją jeden z asystentów – Arek.
Ar: Słucham panią
A: Szukam biura komendanta
Ar: To ty jesteś nową panią komisarz o której stary mówił?
A: Chyba tak. Aśka jestem, miło mi
Podała mu dłoń, on ją uścisnął.
Ar: Arek, jeden z asystentów. Chodź, zaprowadzę cię do starego
Odprowadził ją pod biuro i ostrzegł, że stary jest wredny. Zapukała do drzwi i usłyszała proszę. Otworzyła drzwi i weszła do biura. Zobaczyła tam siedzącego na obrotowym krześle mężczyznę, wyglądał na około 40 – 45 lat.
St: Proszę usiąść
Asia usiadła na krześle po drugiej stronie biurka starego.
St: Więc pracowała wcześniej pani w Krakowie?
A: Tak
St: Pani została przeniesiona do nas na własną prośbę, czy sprawiała pani jakieś kłopoty w pracy i dlatego?
A: Na własną prośbę
St: Zna pani miasto?
A: Tak, mieszkałam tu gdy chodziłam do liceum
St: Dobrze, nie mam więcej pytań. Będzie pani pracowała z panem Maćkiem. Arek zaprowadzi panią do biura komisarzy.
Podniósł słuchawkę telefonu, wcisnął jeden klawisz i powiedział: „Arek podejdź do mojego biura”. Asystent posłusznie wykonał polecenie. Stary kazał mu zaprowadzić Aśkę do biura. Gdy weszli tam od razu zapanowała cisza.
Ar: To jest Aśka, będzie pracować z Maćkiem. To ja was zostawiam, zapoznajcie się.
Arek wyszedł z biura. Jeden z mężczyzn siedzących w biurze wstał i podszedł do Aśki. Wyglądał groźnie, ale ona wcale się go nie przestraszyła. Podał jej rękę, ona ją uścisnęła.
M: Mam nadzieję, że dobrze nam się będzie pracowało.
A: Też mam taką nadzieję
M: To są Magda i Piotrek.
Przywitali się z Aśką i wrócili do raportów. Maciek i Asia dostali wolne, z tym że najpierw Maciek musiał pokazać jej całą komendę, dopiero wtedy mogli wyjść.
Miesiąc później, komenda w Krakowie. W biurze siedzą Anki, Kuba i Rafał. Do biura wchodzi Sebastian.
S: Cześć pracoholiki
K i R: Cześć nierobie
Anki tylko nie chętnie odburknęły coś pod nosem i wyszły do kuchni.
S: A im co?
K: Zgadnij
S: Wiedzą o sprawie z Aśką?
R: Nom
S: A gdzie ona jest, muszę z nią pogadać
K: No właśnie...
R: Nie wiemy
S: Jak to nie wiecie?
K: Przeniosła się na inną komendę
R: Powiedziała tylko dziewczynom gdzie, ale one i tak nie powiedzą
Tymczasem w kuchni
An: Tylko nie mów mu gdzie jest Aśka
An2: Jasne, ale chyba trochę za ostro go potraktowaliśmy
An: Zasłużył na takie traktowanie
Wróciły do biura. Komisarze cały dzień wypełniali raporty, które przyniósł im Tomek, który był cały dzień zadowolony, ponieważ następnego dnia rozpoczynał mu się dwutygodniowy urlop. Wieczorem Anka siedziała w domu i oglądała telewizję. Wtedy usłyszała dzwonek do drzwi. Otworzyła je i zobaczyła całą zapłakaną Asię
An: Asia? Co ty tu robisz? Coś się stało?
A: Mogę wejść?
An: Jasne
Asia weszła do mieszkania, a Ania zamknęła drzwi.
An: Usiądź. Chcesz coś do picia?
A: Wody
An: Zaraz przyniosę
Poszła do kuchni, nalała wody do szklanki i po chwili wróciła do salonu.
An: Opowiadaj
A: Wszystko mi się układało aż do dzisiejszego poranka. Świetnie dogadywałam się z innymi pracownikami komendy. Dzisiaj rano zadzwoniła do mnie moja mama. Kacper jest w szpitalu, potrzebny jest przeszczep wątroby. Dawcą musi być Sebastian ponieważ Kacper ma jego grupę krwi. Sebastian musiałby zgodzić się, aby wycieli mu fragment wątroby i wszczepili Kacprowi.
Mówiła to przez łzy. Gdy skończyła jeszcze bardziej się rozpłakała. Ania ja przytuliła.
An: Nie martw się, wszystko będzie dobrze
A: A co jeśli się nie zgodzi?
An: Zgodzi się, zobaczysz
Asia ciągle płakała. Ania starała się ją pocieszyć. Po kilku minutach Asia zasnęła ze zmęczenia...
A: Sebastian musimy porozmawiać
S: Wydaje mi się że nie mamy o czym rozmawiać
A: Wysłuchaj mnie, proszę
S: No dobra, daję ci 5 minut
A: Mamy syna, jak mnie zostawiłeś to byłam w ciąży
S: Co?! Dlaczego mi nie powiedziałaś wcześniej?!
A: Bo uznałam że nie zasłużyłeś na to żeby być jego ojcem. Ale teraz jesteś mu potrzebny
S: Wiesz co?! Nie obchodzi mnie czy on mnie potrzebuje
A: Jak możesz być taki okrutny?! Jeżeli nie zgodzisz się zostać dawcą to on umrze!
S: Zawsze uważałaś że byłem, jestem i będę okrutny. Nie chciałaś mnie nigdy więcej widzieć, a teraz? Zresztą nie zasłużyłem na to by być jego ojcem, nigdy mnie nie potrzebował
A: Ale teraz cię potrzebuje!
S: Ale ja go nie potrzebuję... C.D.N.

piątek, 16 lipca 2010

Wszystko będzie dobrze cz. 3


Objaśnienia:
A – Aśka
An – Anka
K – Kuba
S – Seba
R – Rafał
An2 – Anka 2
St – Stary
-------
(...)
Aśka spojrzała na Sebastiana, a on na nią.
A: Przepraszam was na chwilę, muszę wyjść.
Wybiegła z komendy prosto przed siebie.
An: Pójdę za nią
Ania wyszła z biura
An2: Ja idę do kuchni, a wy se pogadajcie
Anka wyszła, a chłopacy zostali sami.
S: Wszystko będzie dobrze, tak? Nic nie będzie dobrze!
K: Sebastian uspokój się
S: Jak mam się uspokoić, co?!
R: Dlaczego się tak zdenerwowałeś?
S: To była ona, kiedyś ją zostawiłem bez słowa, to o niej wam opowiadałem w szpitalu. Nie dziwię się jej że nie chce mnie widzieć. Na pewno nie będzie chciała ze mną pracować. K**wa mać! A miało być dobrze!
K: Słuchaj, jutro jedziesz do sanatorium, tam odpoczniesz i będziesz miał rehabilitację
S: Masz racje, przyda mi się odpoczynek. Dziękuję wam
R: Nie ma za co, przecież jesteśmy przyjaciółmi.
S: Odwiezie mnie któryś z was do domu.
K: Jasne, nie ma sprawy
Tymczasem w parku Anka szuka Aśki. Widziała tylko jak wbiega na jedną z alejek, potem jej nie widziała. Postanowiła chwilę odpocząć. Usiadła na ławce przy stawie. Wtedy zauważyła postać na ławce kilka metrów dalej. Była to Asia. Ania podeszła i usiadła obok Asi.
An: To on kiedyś cię zostawił?
Asia tylko kiwnęła głową że tak.
An: Nie spodziewałam się tego po nim. A był taki porządny.
A: Ania
An: Tak?
A: Ja nie chcę go więcej widzieć. Chyba jutro nie przyjdę do pracy.
An: Jutro jedzie do sanatorium, więc go nie będzie
A: Chyba złożę wniosek o przeniesienie
An: Jesteś tego pewna?
A: Tak.
An: A twój syn? Znowu będzie musiał zmienić szkołę
A: Do wakacji będzie mieszkał u mojej mamy, a potem go wezmę do siebie. Wiesz co jest najgorsze?
An: Co?
A: Kiedy go zobaczyłam... Wszystkie uczucia odżyły... Ja go nadal kocham, mimo tego że mnie tak bardzo zranił
An: Jesteś w stanie mu wybaczyć?
A: Chyba nie. Muszę o nim zapomnieć. Idę do domu, wymyśl jakąś wymówkę dla starego
An: Ok, jasne
A: Ania
An: Tak?
A: Dziękuję
An: Nie ma za co
A: Jest, zawsze mnie wspierałaś w trudnych chwilach
An: A ty mi zawsze pomagałaś kiedy miałam kłopoty
A: Do jutra
An: Do jutra
Ania wróciła na komendę i powiedziała staremu, że Aśka się źle czuła i poszła do domu. Komisarze dokończyli wypełniać raporty i pojechali do domów. Asia nie mogła zasnąć. Myślała o Sebastianie, czy mu wybaczyć, czy dać drugą szansę? Ostatecznie doszła do wniosku, że skoro raz tak postąpił to i drugi raz tak zrobi. Zasnęła dopiero nad ranem. Długo nie spała, bo musiała wstać i jechać na komendę. Przyjechała i od razu poszła do starego.
St: Jest pani pewna?
A: Tak. Muszę wyjechać z Krakowa, sprawy osobiste
St: No cóż... Znajdę dla pani miejsce na jakiejś innej komendzie. Jest mi przykro ze tracę tak dobrą policjantkę, ale nie mogę przecież pani zatrzymywać. Proszę przyjść do mnie popołudniu.
A: Dziękuję za wyrozumiałość
St: A teraz niech pani wykorzysta okazję aby po raz ostatni wypełniać raporty na tej komendzie
Wyszła i skierowała się do biura. Nikomu nie mówiła że była u starego, wiedziała tylko o tym Ania. Po południu Asia poszła do gabinetu komendanta.
St: Odpowiada pani praca na komendzie we Wrocławiu?
A: Oczywiście, mieszkałam tam gdy chodziłam do liceum, więc znam miasto. Dziękuję bardzo
St: Nie ma sprawy, w tej teczce ma pani wszystkie dokumenty dotyczące przeniesienia. Od teraz ma pani wolne, jutro o 12:00 ma pani się stawić tam na komendzie.
A: Do widzenia
St: Do widzenia
Asia poszła do biura.
A: Słuchajcie, muszę wam o czymś powiedzieć
An2: Mów
A: Muszę wyjechać z Krakowa i dostałam przeniesienie
K: To przez Sebastiana, tak?
A: To moja prywatna sprawa
Asia pożegnała się z ekipą i wyszła z komendy. Poszła do domu się spakować. O 2:12 miała pociąg do Wrocławia. W pociągu spędziła ponad 5 godzin (z powodu remontu torów na trasie pociąg się opóźnił) Dochodziła 8:00. Wysłała smsa do Ani, że jest we Wrocławiu i aby nikomu z komendy o tym nie mówiła, bo mogliby wygadać Sebastianowi. Udała się do służbowego mieszkania, gdzie sie rozpakowała, a po trzech godzinach odpoczynku pojechała na komendę... C.D.N.

czwartek, 15 lipca 2010

Wszystko będzie dobrze cz. 2


Oficjalne wyniki turnieju już są – potwierdziły moje wyliczenia. Dziękuję wszystkim za miłe komentarze, a teraz druga część opowiadania.
Wszystko będzie dobrze cz. 2
-------
Objaśnienia:
A – Aśka
An – Anka
K – Kuba
S – Seba
R – Rafał
An2 – Anka 2
T – Tomek
-------
S: To że teraz tutaj leżę to jest kara za to co zrobiłem w przeszłości.
R: A co takiego zrobiłeś?
S: Opowiem wam wszystko jak na spowiedzi, tylko mi nie przerywajcie.
K: Ok, mów
S: Miałem wtedy 22 lata, a ona 19. Była piękna i inteligentna. Miała długie blond włosy
K: To są inteligentne blondynki?
R: Zdarza się
S: Kuba nie przerywaj
K: Ok, mów dalej
S: Oświadczyłem się jej nawet... Ale wtedy mąż jej matki, który mnie nienawidził, zastraszał mnie, że on już wybrał dla niej narzeczonego i mam ją rzucić. Ja ją naprawdę kochałem. Groził mi że jak nie odejdę od niej to jej coś zrobi. Nie powiedziałem jej nic, tylko bez słowa zniknąłem z jej życia. Nawet żadnego listu z wyjaśnieniem, nic. Już wtedy zepsułem swoje życie. Zasłużyłem na taki los, jaki mnie spotkał.
R: Sebastian, może mogłeś inaczej postąpić, rozsądniej, ale ty chciałeś ją ratować i mogłeś tylko zostawić jej list z przeprosinami.
K: Rafał ma rację
S: Mówicie tak tylko dlatego bo jesteście moimi przyjaciółmi
R: Nie wiem jakbym postąpił w twojej sytuacji, ale myślę że powinieneś przestać się tym zadręczać
K: Dobra, my idziemy, cześć
R: Cześć
S: Cześć
Rafał i Kuba wyszli z sali. Sebastian rozmyślał co się teraz może dziać z tą kobietą. Pomyślał że jeżeli wyzdrowieje to ją odszuka. Odszuka i będzie ją błagał o wybaczenie. Rozmyślał o niej i chwilach z nią spędzonych. To był najpiękniejszy okres w jego życiu. Pamięta jak pierwszy raz się spotkali. Szedł wieczorem w parku. Było już ciemno, ścieżkę oświetlały latarnie. Zauważył wysoką postać idącą w jego kierunku. Był to jego sąsiad. Nie lubił spotykać sąsiadów poza osiedlem. Założył kaptur i odwrócił głowę w drugą stronę. Zauważył leżącą na ścieżce osobę. Ścieżka nie była oświetlona. Skręcił na nią, wyjął z kieszeni latarkę i włączył. Podszedł do leżącej osoby. Miała skręconą kostkę. Początkowo się go wystraszyła – przez założony kaptur, myślała że to jakiś złodziej, który zechce jej ukraść pieniądze. Sebastian zabrał ją do samochodu, zawiózł do szpitala, a potem do domu. Kiedy mogła chodzić, w ramach podziękowania zaprosiła go na kawę. Tak zaczęli się spotykać.
Następnego dnia, komenda.
A: Cześć
An: Cześć
A: Nikogo więcej nie ma?
An: Anka i Rafał mają na 9, a Kuba pojechał do Sebastiana
A: Idę zrobić sobie kawę
An: Zrobisz też dla mnie?
A: Jasne
K: Dla mnie też zrób
A: Dobra, zrobię też tobie, ale tylko dlatego że mam dzisiaj dzień dobroci dla zwierząt
K: Miło z twojej strony
An: A co ty już wróciłeś od Seby?
K: Tak
An: Ma już ciebie dość?
Zaśmiały się z Aśką
K: No bardzo śmieszne. Aśka idź lepiej pilnuj kawy
A: A co? Ma nogi i ucieknie?
Znów się zaśmiały
K: Ja nie wiem co dzisiaj z wami jest, ciągle się śmiejecie
An2 i R: Cześć
An, K i A: Cześć
R: Co im jest?
K: Śmieją się z byle czego
A: Wy podobno macie na 9
An2: Mieliśmy
R: Stary zadzwonił i nas ściągnął do raportów, Tomek ma zaraz przynieść
An: Dobra, dobra. Co u Seby?
K: Wychodzi dzisiaj
An: Naprawdę? To świetnie
K: Świetnie by było gdyby lekarz go wypuścił. On chce wyjść na własne żądanie
A: Jego sprawa
K: Tak, tyle ze ledwo chodzi o kulach
An: No i co tu poradzić
R: Wiem!
An: Co wiesz?
R: Co na to poradzić
A: Co?
R: Seba pojedzie do sanatorium
An2: Czasem jednak myślisz
R: Jak chcę to potrafię
A: Dobra, idę po kawę
K: Ciekawe dlaczego tak szybko wyszła
T: Czas na raporty
R: O nie
An2: Rafał nie narzekaj
K: No to pewnie Aśka będzie kilka godzin tą kawę parzyć
An: Kuba!
K: Żartowałem
T: Miłego wypełniania życzę, połamania długopisów.
Tomek miał wychodzić, gdy do biura wchodziła Aśka z kawą.
T: Aśka zrób sobie nowej kawy, ja wezmę twoją, co?
A: Nie mam czasu na robinie nowej kawy, muszę przecież wypełniać raporty
Wszyscy się uśmiechnęli. Potem zabrali się za wypełnianie raportów. Około godzinę później Aśka wyszła do toalety. Komisarze usłyszeli jak ktoś powoli wchodzi do biura. Nikt nie podniósł głowy znad raportów, ponieważ myśleli że to Aśka wróciła.
S: No proszę, jacy zapracowani
R: Seba, co ty tu robisz
Od razu wszyscy zostawili raporty i się z nim przywitali.
S: Może jeszcze nie jestem w szczytowej formie, ale powoli ją odzyskuję. Coś nie widzę mojej nowej partnerki, a na oczy mam przecież zdrowe
K: Humor także powraca. A Aśka zaraz przyjdzie. Siadaj, bo widzę że ciężko jest ci stać na tych kulach
Posunął mu krzesło obrotowe.
S: Dzięki
A: A co to przerwa w pracy?
An: Twój partner z pracy przyszedł nas odwiedzić to i przerwa
Aśka spojrzała na Sebastiana, a on na nią.
A: Przepraszam was na chwilę, muszę wyjść.
Wybiegła z komendy prosto przed siebie... C.D.N.

wtorek, 13 lipca 2010

Wszystko będzie dobrze cz. 1


Turniej się jednak skończył wczoraj, więc dzisiaj napisałem NN. Na początku w turnieju startowało nas 27, a w finale zostało 7 najlepszych. Oficjalnych wyników jeszcze nie ma, ale policzyłem że mam drugie miejsce! Dziękuję wszystkim, którzy trzymali za mnie kciuki i życzyli mi powodzenia, to mnie bardziej zmotywowało. Podałbym wam link do newsa z klasyfikacją turnieju, ale nie ma go jeszcze xD
A teraz nowe opowiadanie (jeszcze nie wiem na ile części):
Wszystko będzie dobrze cz. 1
-------
Objaśnienia:
A – Aśka
An – Anka
K – Kuba
S – Seba
R – Rafał
An2 – Anka 2
T – Tomek
-------
Był piękny poranek. Zapowiadał się kolejny słoneczny dzień. Sebastian leżał na szpitalnym łóżku. Miał obandażowaną dłoń, rękę w okolicy łokcia i nogę w gipsie po kilkakrotnym złamaniu. Za godzinę miał mieć kolejną operację. Wspominał jak do tego doszło...
2 dni wcześniej:
K: Stary kazał ci przekazać dwie rzeczy
S: Mówcie
An: Pomożesz nam w śledztwie
K: A za 2 dni przyjdzie twoja nowa partnerka. Ponoć ładna
An: Kuba!
K: No co
An: Ty tylko patrzysz czy ładna. Ważne aby była inteligentna, radziła sobie w pracy i dogadywała się z Sebastianem
S: Młoda?
An: 3 lata młodsza od ciebie
S: No czyli jakieś doświadczenie ma. Żeby tylko nie była nerwowa
An: A dlaczego?
S: Bo rola nerwowego to moja rola
Uśmiechnął się i wyszedł do kuchni. Później obgadywali akcję z Anką, Kubą i dowódcą At-ków. Ustalili pozycje i pojechali na miejsce się przygotować. Był już wieczór. Pościg się rozpoczął. Sebastian gonił samochodem przestępców. Zbliżali się powoli do blokady drogowej. Tuż przed nią jeden z nich, siedzący na miejscu pasażera, zrobił coś czego Sebastian się nie spodziewał. Przestępca wziął butelkę do ręki. Była to butelka zatkana jakąś ścierką, a w niej było paliwo. Wychylił się z samochodu. Podpalił butelkę i rzucił prosto w samochód Sebastiana. Płomienie buchnęły na przodzie auta. Sebastian zaczął hamować. Gdy zatrzymał samochód szybko z niego wyskoczył. Zaczął oddalać się od płonącego samochodu. Kilka metrów dalej przestępcy zawrócili i kierowali się wprost na Sebastiana. Nie zdążył odskoczyć na bok. Potem obudził się w szpitalu...
R: Cześć Seba, jak przed operacją?
S: A jak ma być? Skoro pierwsza operacja nic nie dała to i następna też nie da. Najpierw mi się życie prywatne zawaliło, a teraz nawet do pracy nie będę mógł wrócić
R: No co ty. Wrócisz do policji, zobaczysz
S: Nawet jeśli to tylko za biurko
R: Co ty, zawsze byłeś optymistą, a teraz masz takie pesymistyczne podejście?
S: Nigdy nie ufałem lekarzom
R: Wszystko będzie dobrze, zobaczysz
S: Taa, jasne
Rafał pokręcił przecząco głową
R: Przyjadę do ciebie wieczorem, Kuba też przyjedzie. Trzymam kciuki za operację
S: Dzięki
Miał wątpliwości czy druga operacja pomoże. Miała być tylko jedna, żeby poskładali nogę, ale pojawiły się komplikacje i stracił czucie w tej nodze. Druga operacja miała je przywrócić. Jednak Sebastian w to nie wierzył. Błąd przy pierwszej operacji był kolejnym powodem, aby nie ufać lekarzom. Kiedy miał 14 lat w szpitalu zmarła jego matka. Przez błąd lekarzy, pomylili wyniki badań i dali jej środek na który miała alergię. Rozmyślał tak dopóki nie zabrali go na blok operacyjny. Tymczasem komenda:
An2: I co z Sebastianem?
R: Nie wierzy w tą operację
An: Mam nadzieję że się uda
K: Wszyscy mamy taką nadzieję
R: Zastanawia mnie tylko jedno
K: Co?
R: Dlaczego nie chce widzieć nas wszystkich tylko mnie i Kubę
An2: Pewnie dlatego że jesteście jego najlepszymi przyjaciółmi
R: Ale wy jesteście jego najlepszymi przyjaciółkami
An: Ale wy jesteście facetami, więc bardziej woli z wami gadać
Do biura wszedł Tomek.
K: Tylko nie mów że kolejna sprawa lub kolejne raporty
T: Ani to pierwsze, ani to drugie. Przyszła nowa
Wtedy weszła nie wysoka blondynka, wcale nie wyglądała na policjantkę. Włosy opadaly jej na ramiona.
An: Asia?
A: Ania?
An: Cześć, co ty tu robisz?
A: Cześć, od dzisiaj pracuję
An: Co za niespodzianka, tyle lat się nie widziałyśmy
A: Jakieś 9 lat
An: Sporo czasu. Ale ty się nic nie zmieniłaś
A: Ty też nie wiele. Tak naprawdę to cię poznałam dopiero po głosie
Anka, Rafał i Kuba patrzyli zdziwieni. Ania wytłumaczyła im, że chodziły razem do pierwszej klasy liceum, ale Asia potem wyprowadziła się z miasta. Ania, Anka i Asia poszły po pracy do kawiarni, a chłopaki pojechali do Seby. Asia najpierw zapoznała się lepiej z Anką, a ptem zaczęły już rozmawiać we trójkę jakby wszystkie znały się od dzieciństwa.
An: Asia, co się u ciebie zmieniło przez te 9 lat, opowiadaj
A: Charakter mi się nie zmienił
An: Dalej taka nerwowa jesteś?
A: Zawsze taka byłam
An2: A narzeczonego albo męża miałaś?
A: Miałam narzeczonego, ale pewnego dnia zniknął i już go nigdy więcej nie widziałam. Może to i lepiej, bo jakbym go spotkała to chyba bym go zabiła. A ja głupia go kochałam. Słuchajcie ja muszę lecieć, bo moja mama pilnuje mi dziecka, a pewnie chce już odpocząć
An: Asia...
A: Tak?
An: Ojcem dziecka jest ten, który cię zostawił?
A: On nie wiedział że jestem w ciąży, ale to i tak nie usprawiedliwia go że mnie zostawił bez słowa. Do jutra
An i An2: Do jutra
Tymczasem szpital:
K: Cześć Sebastian
R: Cześć
S: Cześć
K: I jak po operacji?
S: Efekty mają być w ciągu 24 godzin. Wiecie co chłopaki?
K i R: Co?
S: To że teraz tutaj leżę to jest kara za to co zrobiłem w przeszłości... C.D.N.

niedziela, 11 lipca 2010

II. Scen nr 26


Objaśnienia:
A – Aśka
An – Anka
K – Kuba
S – Seba
R – Rafał
An2 – Anka 2
T – Tomek
MA – Mama Asi
TA – Tata Asi
Mi – Michał
Ki – Kierowca
-------
(...)
Anka zaczęła odkładać broń, ale Sebastian nawet się nie ruszył.
Mi: Ostatni raz ostrzegam
Wtedy Sebastian strzelił. Trafił w piłę mechaniczną, taki miał cel. Wściekły Michał rzucił palącą się piłę i pobiegł do innego pomieszczenia. Sebastian za nim. Było tam drugie wyjście. Kawałek dalej stały dwa motory. Na jeden z nich wskoczył ścigany, szybko założył kask i ruszył. To samo zrobił Sebastian.
An: Wszystko dobrze?
A: Jestem tylko trochę poobijana
Asia spróbowała wstać i upadła na drewnianą podłogę
An: Co jest?
A: Chyba mam złamaną nogę
An: O cholera! Ogień!
Altanka zaczynał się palić. Anka próbowała pomóc Asi, ale nie miała na tyle siły aby ją podnieść. Nagle z sufitu spadła płonąca belka. Palił się jeden z końców belki, spadł on tuż obok Asi. Drugi koniec belki spadł na głowę Anki, która bezwładnie opadła na podłogę. Asia była zrozpaczona. Nie miała siły żeby uciec z płonącego pomieszczenia, więc nawet nie miała szans aby wyciągnąć z niego przyjaciółkę. Asia ze zmęczenia straciła przytomność...
Tymczasem Sebastian nadal gonił na motorze Michała. Obaj mieli kłopoty z utrzymaniem się na motorów na wyboistych leśnych ścieżkach. Przestępca kierował się w stronę miasta. Silniki motorów ryczały jakby zaraz miały wybuchnąć. Jechali z dużą prędkością pod górkę. Sebastian powoli się zbliżał do ściganego. Brakowało mu już tylko jakieś 5 metrów kiedy nagle wyrzuciło ich w powietrze (na szczęście nie wysoko, około metra nad ziemią). Było to efektem szybkiego podjazdu pod górkę. W chwili gdy motory wyleciały w powietrze ścieżka zaczęła „biec” w dół. Sebastian przednim kołem swojego motoru uderzył w tyle koło motoru Michała. Obaj z dużymi uślizgami wylądowali na asfalcie. Zbliżali się do skrzyżowania. Michał dodał gazu, a Sebastian zwolnił. Ścigany zderzył się z samochodem. Kierowca wysiadł z samochodu.
Ki: Wariaty jedne, tylko na motorach się ścigają! Ja to zgłoszę na policję!
S: Nie trzeba, ja jestem z policji (pokazał odznakę). Dziękuję za pomoc w ujęciu groźnego przestępcy
Ki: Czyli to był pościg policyjny?
S: Tak
Ki: W takim razie przepraszam
S: Nie ma za co, dzięki panu nie musimy już się za nim uganiać
Sebastian zauważył że Michał się podnosi z ziemi. Wyciągnął wtedy broń i powiedział:
S: Jesteś aresztowany za 16 morderstw, próbę kolejnego, ucieczkę przed policją i spowodowanie wypadku. Dożywocie jak nic dostaniesz. Na kolana, łapy na kark.
Michał posłusznie wykonał polecenie. Sebastian go skuł (swoje kajdanki miał ze sobą) i czekał na radiowóz miejscowej policji.
Mi: Nie będę miał dożywocia, zobaczysz, skierują mnie na leczenie jak kiedyś i w przyszłości znowu dokonam takich osiągnięć
S: Zamknij się, nie takie przechwałki aresztowanych już słyszałem
Przyjechali i zabrali go do aresztu. Sebastian pojechał do domu rodziców Asi.
TA: Złapaliście go?
S: Tak. Co z Asią?
K: Jest w szpitalu
R: Ma poparzoną rękę, ale na szczęście to poparzenie nie jest poważne. Poza tym jest trochę poobijana.
T: Jej mama przy niej siedzi
S: A ty Tomek jak się czujesz?
T: W głowie mi się już nie kręci, ale jeszcze trochę wymiotuję
TA: Mocno tym krzesłem w głowę oberwał, lekarz stwierdził lekkie wstrząśnienie mózgu
T: Eee tam, przeżyję
K: Tylko że druga Ania leży nie przytomna w szpitalu
S: Co jej się stało?
R: No bo jak był ten pożar w tej altance, to belka spadła z dachu
TA: Prosto na jej głowę
Tymczasem szpital. Asia leży w sali. Jej mama wyszła na chwilę do bufetu. Stwierdza że ma zabandażowaną rękę. Nie pamięta co się wydarzyło, tylko to jak na Ankę spada belka.
MA: Asia, Bogu dzięki, żyjesz!
Uśmiechnęła się do matki.
A: Co się dokładnie stało? Nie mogę sobie nic przypomnieć poza tym że Anka oberwała belką w głowę
MA: Poczekaj, pójdę po drugą Anię, ona ci opowie
Chwilę później weszła do sali z Anką
An2: Cześć Asia
A: Cześć. Co się dokładnie wydarzyło?
An2: Tomek oberwał krzesłem od tego Michała, u niego w domu i trzeba go było zawieźć do szpitala. Michał uciekł, a za nim pojechali Anka i Seba. Tomek powiedział że wytrzyma i żebym jechała za nimi. Pojechaliśmy i po drodze spotkaliśmy Marka, więc pojechał z nami. Jak dojechaliśmy pod tą altankę to ona się paliła, więc ja i Marek pobiegliśmy, a Tomek został w samochodzie. Wyciągnęliśmy was w ostatniej chwili.
A: A co z Anką?
An2: Nadal nie przytomna, ale lekarz mówi, że wyjdzie z tego, z każdą minutą jest coraz lepiej
A: To dobrze
Dziecku Asi i Seby nic się nie stało. Anka wyzdrowiała, Tomek też. Wszyscy wrócili do Krakowa. Dwa miesiące później Asia i Sebastian wzięli ślub. Około pięć miesięcy po ślubie Asia urodziła córeczkę. Wszyscy byli szczęśliwi.

środa, 7 lipca 2010

II. Scen nr 25


Objaśnienia:
A – Aśka
An – Anka
K – Kuba
S – Seba
R – Rafał
An2 – Anka 2
Ka – Kamil
MA – Mama Asi
TA – Tata Asi
M – Marek
Mi – Michał
-------
(...)
Kuba nie był w stanie opanować ślizgającego się samochodu. Rafał i Kuba w samochodzie wpadli do stawu. Tymczasem Sebastian wyjął kanister z paliwem z bagażnika swojego samochodu i dolał paliwa do baku. Ruszył w kierunku, w którym wcześniej pojechali Rafał i Kuba.
R: Cholera, nie dość że nam ten sk**wiel uciekł to jeszcze utoniemy!
K: Próbuj otworzyć szybę, nie otwieraj drzwi, bo wtedy woda szybko wleci do samochodu, a tak to mamy jakieś dwie minuty
R: K**wa mać! Zablokowały się!
K: Rafał spokojnie...
R: Jak mam być spokojny jak za kilka minut się utopię w tym cholernym aucie!
K: Rafał nie panikuj! Musisz wybić szybę obok siebie
R: Czym mam ją wybić?!
Kuba zamachnął się i wybił szybę obok Rafała, to samo zrobił z szybą obok siebie. Obaj zaczęli wyrzucać pozostałości szyby, które trzymały się drzwi. Wyskoczyli przez okna i dopłynęli do brzegu. Wtedy podjechał Seba.
S: Wszystko w porządku?
K: Tak...
R: ...ale uciekł nam
S: Cholera. Dobrze że jesteście cali. Chodźcie do samochodu, wracamy do domu rodziców Asi
Pojechali, tam Kuba i Rafał siedzieli owinięci kocami, aby się nie przeziębili. Seba zadzwonił do Tomka, aby spróbował namierzyć telefon Asi. Mama Asi opatrzyła rękę Kubie (rozciął ją gdy wybijał szyby)
S: Obie Anki, Marek i Tomek już tu jadą. Marek porozmawia z tutejszymi policjantami w sprawie samochodu. Kamil próbuje namierzyć Asię.
TA: Oby nic się jej nie stało
K: To nasza wina, nie potrzebie jechaliśmy z wami do sklepu
MA: To nie jest wasza wina, nie mogliście tego przewidzieć
An, An2 i T: Dzień dobry
MA i TA: Dzień dobry

S, K i R: Cześć
An, An2 i T: Cześć
An: Kamil już dzwonił?
S: Jeszcze nie
An2: Jak to się stało?
S: Mi brakło paliwa, a Kuba i Rafał pojechali za nim
K: Jak już się z nim zrównaliśmy to on nas zepchnął na trawę i nie dałem rady opanować szybko jadącego, ślizgającego się samochodu
R: I wpadliśmy do stawu
An: Na szczęście nic wam nie jest
T: Marek dzwoni. Cześć, co tam?
M: Cześć, ten Michał już kiedyś zabijał tak kobiety, ale w Szczecinie, teraz się przeniósł do Krakowa
T: Nie miał wyroku?
M: Skierowali go na przymusowe leczenie, ale po trzech miesiącach zachowywał się normalnie, więc uznali że wyzdrowiał
T: Ok, dzięki za informacje
S: Co tam?
T: Marek dzwonił, ten Michał był leczony psychiatrycznie
An2: Wiecie co?
S: Co?
An2: Jedźmy sprawdzić jego dom
T: No dobra i tak nic innego teraz nie możemy zrobić. Seba masz broń?
S: Tak, wziąłem ją ze sobą
Pojechali tam, mama Asi podała im adres. Zobaczyli otwarte drzwi od domu i od piwnicy.
An: Ja idę z Sebą, ty idź z Tomkiem
An2: Ok
S: Tomek sprawdźcie dom, a my piwnicę, może tam przetrzymuje Asię
T: Ok
An2: Idę sprawdzić piętro
T: Ok, ja idę do salonu
Mi: O k**wa
T: Stój, policja! Na ziemię!
On wytrącił broń Tomkowi i walnął go krzesłem. Anki i Sebastian od razu przybiegli. Na głowie policjanta pojawiła się krew. Seba kątem oka zobaczył jak Michał wrzuca coś do samochodu
S: Jadę za nim!
An: Jadę z tobą!
Sebastian wybiegł z domu jak oparzony. Chwilę później do samochodu wsiadła Anka. Jednak Michał zdążył kawałek odjechać i nie wiedział że Sebastian jedzie za nim. Postanowili go śledzić. Wiedzieli że to może być jedyna szansa odnalezienia Asi. Dojechali za nim do opuszczonej altanki w lesie. Skradali się po cichu i usłyszeli głosy.
Mi: Teraz skończysz gorzej niż te wszystkie laski w Krakowie
A: I co z tego będziesz miał?! Powiedzieć ci jak skończysz? Znajdą cię i zgnijesz w pierdlu, do końca życia będziesz tam gnił, będziesz oglądał świat w kratkę!
Mi: Twój czas już minął. Możesz pożegnać się z życiem
Wtedy do akcji wkroczyli Anka i Sebastian. Michał pochylał się nad Asią. Po jej rękach i policzkach płynęła krew. Leżała związana na jakimś stole. Michał trzymał uruchomioną piłę mechaniczną przy szyi Asi.
S: Odłóż to!
Mi: Wy odłóżcie, bo jak nie to jej łeb urżnę
Anka zaczęła odkładać broń, ale Sebastian nawet się nie ruszył.
Mi: Ostatni raz ostrzegam.
...C.D.N.

niedziela, 4 lipca 2010

II. Scen nr 24


Objaśnienia:
A – Aśka
An – Anka
K – Kuba
S – Seba
R – Rafał
An2 – Anka 2
MA – Mama Asi
TA – Tata Asi
M – Marek
Mi – Michał
-------
(...)
S: Przypomniałem sobie! Kuba wiem gdzie znaleźć tego seryjnego!
K: Naprawdę? Gdzie?
Seba podał mu adres rodziców Asi, powiedział mu aby powiadomił komisarzy i Marka, ale powiedział aby jutro przyjechał tylko z Anką, a gdy obgadają szczegóły akcji to wtedy z AT-kami.
K: Seba znalazł seryjnego
An: Naprawdę?
K: Nie, na niby. Idę powiadomić Marka
R: Seba na urlopie, a tak jakby pracował
An2: Może tęskni za pracą
Zaśmiali się. Tymczasem w gabinecie komendanta:
M: Jak ustalicie wszystkie szczegóły to pojedziecie i go złapiecie. Ciekawe jak Sebastian go znalazł.
K: Powiedział mi że przypadkiem go spotkał. Tylko nie mógł sobie przypomnieć gdzie go wcześniej widział. Ludzie tam go nie rozpoznają bo list kończy pokazywali tylko w telewizji Krakowskiej.
M: Nareszcie go mamy, teraz się nam nie wymknie. Informujcie mnie o wszystkim, ok?
K: Ok
Tymczasem w pokoju Aśki i Seby
A: Mama mówiła że on pracuje w firmie ochroniarskiej w Sandomierzu i ma nocne zmiany
S: Tomek sprawdził, on jest bezrobotny
A: Czyli to jego wymówka gdyby ludzie pytali gdzie wyjeżdżał wieczorem. Jeździł do Krakowa i tam atakował kobiety
S: Jutro przyjadą Anka i Kuba, wtedy ustalimy szczegóły akcji, ale musimy namówić twoich rodziców aby zgodzili się nam pomóc. Można by zrobić aby twoja mama go tu zaprosiła i jakby przyszedł to nasi by go złapali.
A: Pogadamy z nimi o tym jutro, a teraz wróćmy do naszej rozmowy
S: Więc co chciałaś mi powiedzieć?
A: Jestem w ciąży
S:....
A: Sebastian
S: Naprawdę?
A: Tak, to drugi miesiąc
S: Nawet nie wiesz jak się cieszę. To będzie dziewczynka czy chłopiec?
A: Lekarz mówił że będzie można określić na badaniach za miesiąc
S: Byłaś u ginekologa?
A: Tak
S: Dlaczego nic nie powiedziałaś? Poszedłbym z tobą
A: Nie chciałam ci robić zbędnych nadzieji
S: Pamiętaj, w akcji nie weźmiesz udziału, a za dwa miesiące idziesz na urlop
A: Ale...
S: Nie ma żadnego ale
A: No dobra
Następnego dnia rano, w kuchni komisarze rozmawiają z rodzicami Aśki.
A: Musimy z wami porozmawiać, mamy dwie sprawy.
TA: Mówcie
A: Pierwsza z nich to że jestem w drugim miesiącu ciąży
TA: Gratuluję
MA (niechętnie): Ja też
S: Druga sprawa to że jadą tu nasi przyjaciele z komendy...
MA: Po co?
A: Mamo nie przerywaj, to się wszystkiego dowiesz. Oni tu jadą bo w mieście jest przestępca który nocą jeździ do Krakowa i tam morduje kobiety
MA: Jak on się nazywa?
A: Tym mordercą jest Michał
MA: Chyba żartujesz
A: Z takich spraw nie żartuję. Chcemy go łatwo złapać bez żadnych strzelanin, ale musicie nam pomóc.
TA: Jak?
S: Trzeba tutaj zaprosić Michała...
A: Musicie się tylko zgodzić go zaprosić. On by zapukał do drzwi, a wtedy otworzyliby drzwi antyterroryści i go złapali
TA: Zgadzam się
MA: Jeżeli to prawda że on jest przestępcą to ja tez się zgadzam
S: To jest prawda
MA: No to się zgadzam. Czyj to samochód tu przyjechał?
A: To właśnie nasi przyjaciele z komendy
R i K: Dzień dobry
TA i MA: Dzień dobry
Rodzice Asi poszli do siebie na górę, a komisarze zostali na dole.
A: A dlaczego Anka nie przyjechała?
R: Powiedziała że to prywatne sprawy i musi zostać w Krakowie
K: Dobra, powiedzieliście im co i jak?
S: Tak
R: Zgodzili się?
A: Tak
R: No to musimy opracować szczegóły
K: Kilku antyterrorystów może się schować za domem, a gdy on zapuka do drzwi oni podejdą, a wtedy drzwi otworzą koleni antyterroryści
S: Naprzeciwko domu, po drugiej stronie ulicy możemy zostawić bus z kilkoma atkami, w razie gdyby zauważył tych w domu i zaczął uciekać
Dopracowali każdy szczegół planu. Okno w kuchni (gdzie opracowywali plan) było otwarte. Na zewnątrz obok domu, przy oknie stał Michał, który podsłuchiwał ich. Domyślił się że to plan zasadzki na niego. Tata Asi, Sebastian, Rafał i Kuba pojechali do sklepu (Mama Asi wysłała tylko tatę Asi i Sebastiana, ale Rafał i Kuba chcieli pojechać z nimi). Michał pomyślał że to dobra okazja aby przechytrzyć komisarzy.
MA: Asia...
A: Tak?
MA: Przepraszam. Myliłam się. Ty i Sebastian świetnie do siebie pasujecie. Popełniłam błąd, wybaczysz mi?

A: Oczywiście, że ci wybaczę. Idę na górę czytać książkę.
MA: Przyszykuję coś na obiad
Asia poszła na górę do pokoju, a jej mama do kuchni. Wtedy do domu po cichu wkradł się Michał, który mamie Asi przyłożył chusteczkę higieniczną do ust, po czym mama Asi straciła przytomność. Michał poszedł na górę i wszedł do pokoju Asi. Siedziała tyłem do drzwi i czytała książkę. Była tak skupiona na lekturze, że nie usłyszała jak ktoś wszedł. Związał ją sznurem który przywiózł ze sobą.
A: Puść mnie!
Mi: Odtrąciłaś mnie, nie chciałaś być ze mną to teraz tego pożałujesz. Skończysz tak jak te inne kobiety z Krakowa które spotkałem
Zniósł ją na dół, wyszedł z domu i wrzucił ją na tylne siedzenia swojego samochodu. Akurat wtedy ze sklepu wrócili Seba, Kuba i Rafał (tata Asi poszedł jeszcze do drugiego sklepu) i zauważyli co on robi. Michał szybko odjechał, Seba wsiadł do swojego samochodu, a Rafał i Kuba do samochodu który pożyczyli od Anki. Podczas pościgu w samochodzie Seby brakło paliwa. Rafał i Kuba gonili go, już byli tuż za nim, dzięki szaleńczej jeździe Kuby, kiedy nagle, gdy przejeżdżali obok stawu zrównali się z samochodem Michała, który zepchnął ich na trawę. Kuba nie był w stanie opanować ślizgającego się samochodu. Rafał i Kuba w samochodzie wpadli do stawu... C.D.N.

piątek, 2 lipca 2010

II. Scen nr 23


Objaśnienia:
A – Aśka
An – Anka
K – Kuba
S – Seba
R – Rafał
An2 – Anka 2
MA – Mama Asi
TA – Tata Asi
M – Marek
Mi – Michał
-------
(...)
Sebastian był pewien że gdzieś już go wcześniej widział, ale nie mógł sobie przypomnieć gdzie. Asia położyła się na boku i zaczęła czytać książkę.
S: Asia, kto to jest ten Michał?
A: Co?
S: Pytałem kim jest Michał
A: Możemy o tym porozmawiać później?
S: Tak, oczywiście
Tymczasem komenda
K: Cholera jasna!
An: Kuba nie denerwuj się tak
K: Jak mam się nie denerwować skoro seryjny wrócił?! A my nic nie mamy! Zapadł się pod ziemię czy co?
An: W końcu popełni jakiś błąd. Zastanawia mnie dlaczego zrobił sobie tyle przerwy.
R: Może czekał aż prokuratura umorzy śledztwo
An2: Raczej nie, bo by to dało jak teraz znowu zaatakował i prokuratura wznowiła śledztwo
R: A te hieny nadal tu stoją pod komendą
An: Nie ma wyjścia, ktoś musi z nimi pogadać
K: Ja na pewno nie, jestem zbyt nerwowy
R: Ja tak samo
An2: To która z nas idzie?
M: Żadna
An: To kto?
M: Ja. Zajmijcie pracą, bo komendant wojewódzki nas zabije.
Nadszedł wieczór. Seba i tata Asi poszli na piwo, a mama Asi razem z nią szykowała kolację w kuchni.
MA: Dlaczego nie lubisz Michała? Przecież to taki dobry chłopak
A: Dobry? Wątpię w to. Zresztą to są sprawy między mną a nim i nie chcę cie w to mieszać
MA: Twoja decyzja
A: A gdzie on teraz pracuje?
MA: Jest ochroniarzem w firmie w Sandomierzu, aktualnie pilnuje firmy w nocy
A: To dlatego cały dzień ma czas chodzić po cudzych domach
MA: Asiu ja go zaprosiłam. A ten twój Sebastian wcale nie jest lepszy.
A: Nie jest?! On jest troskliwy, opiekuńczy, miły, czuły.
MA: No właśnie Michał taki jest
A: Mylisz się. Mówiłam o Sebastianie. I musisz to zaakceptować, ja go kocham i weźmiemy ślub! Czy ci się to podoba czy nie!
Wyszła z kuchni i pobiegła na górę, do swojego pokoju. Czuła że nie wytrzyma jeszcze tych sześciu dni, które miała tam zostać z Sebastianem. Nie mogła zrozumieć matki, dlaczego ona tak postępuje? W dzieciństwie świetnie się z nią dogadywała, ale wtedy za bezdusznego uważała ojca. Teraz było odwrotnie: świetnie dogadywała się z ojcem, a z matką nie potrafiła. Rozmyślała nad tym dopóki nie wrócił Sebastian
A: Już wróciłeś?
S: Tak. Podobno twoja matka jest na ciebie wściekła
A: Nie potrafię się z nią dogadać. Nie wiem dlaczego ona jest przeciwna naszemu związkowi. Zresztą nie obchodzi mnie co ona myśli. Kocham cię i jej zachowanie tego nie zmieni.
S: Też cię kocham
A: Pytałeś mnie o Michała. Teraz wszystko ci opowiem
S: Zamieniam się w słuch
A: Miałam wtedy 18 lat, zdałam maturę. On był wtedy z moim chłopakiem, poszli na piwo. Gdy wracali Michał go pobił. On nie wie że ja o tym wiem. Mateusza przewieźli do szpitala i tam zmarł. Michałowi udało się wybronić przed sądem, że to był nieszczęśliwy wypadek, że oni byli pijani i on wpadł pod samochód. Michał nie dostał wyroku. Wtedy postanowiłam zostać policjantką i wracałam tutaj tylko na święta. On wtedy wyjechał do innego miasta. Wygląda na to że teraz wrócił.
Wtedy ktoś zapukał do drzwi.
A: Proszę
Mi: Asia chcę z tobą porozmawiać
A: Ale ja nie, idź stąd
Mi: To ważne
A: Wynoś się!
Mi: Asia...
S: Nie słyszałeś co powiedziała?!
Sebastian spojrzał na niego groźnie, a ten wyszedł. Po chwili ktoś znowu zapukał. Sebastian podszedł do drzwi.
S: Jeżeli to jeszcze raz on to go stąd wywalę siłą
TA: Kolacja już gotowa, chodźcie
A: Już idziemy
Zeszli na dół, usiedli do stołu i zjedli kolację z rodzicami Asi. Potem Asia poszła poczytać, a jeszcze później poszła wziąć prysznic. Sebastian siedział sam w pokoju. Wtedy przyszedł do niego tata Asi.
TA: Sebastian jest sprawa.
S: No słucham
TA: Asia się pokłóciła z matką, musimy je pogodzić.
S: Też o tym myślałem, ale jak?
TA: Pogadaj z Asią, a ja z moją żoną
S: Z Asią to już rozmawiałem
TA: I co?
S: Ona uważa że matka nie potrafi jej zrozumieć
TA: Dobra, to już coś. Jak pogadam z żoną to będziemy mogli coś ustalić.
Po piętnastu minutach do pokoju przyszła Asia.
A: Sebastian musimy poważnie porozmawiać
S: Słucham cię
A: Chciałbyś mieć ze mną dziecko?
Bała się mu powiedzieć, bała się jego reakcji. Wtedy zadzwonił telefon Sebastiana.
S: To Kuba
A: Odbierz
S: Cześć Kuba.
K: Cześć, co tam u was?
S: Odpoczywamy, a u was?
K: Cholera, znowu ten seryjny zaatakował, po dwóch miesiącach przerwy. I nic nie mamy prócz listu gończego, który był pokazywany w telewizji Krakowskiej
S: Przypomniałem sobie! Kuba wiem gdzie znaleźć tego seryjnego!...C.D.N.