niedziela, 30 stycznia 2011
Prawdziwa przyjaźń cz. 5
Dwóch policjantów przesłuchiwało go w gabinecie dyrektora. Powiedział jak było, ale oni nie chcieli mu wierzyć, że to było w obronie własnej. Jednak nie zatrzymali go, tylko zabronili mu wyjeżdżać z miasta. Czekała go jeszcze rozmowa z dyrektorem szkoły. Chociaż nie wiedział czy można było tak to nazwać, ponieważ nie zdążył nic powiedzieć. Dyrektor oznajmił mu, że zostanie wyrzucony ze szkoły i wyprosił go z gabinetu. Poszedł do swojej klasy pożegnać się z kolegami. Nie byli z tego faktu zadowoleni, ale nic nie można było zrobić. Wrócił do domu, na wieś. Może to było jego przeznaczenie? Minęło kilka najbliższych dni. Wyznaczono już termin rozprawy. Był piękny sobotni poranek. Mimo że świeciło słońce, było chłodno. Znowu szukał sobie jakiegoś zajęcia, nudziło mu się. Postanowił, że przejdzie się do sklepu, może coś kupi, a może nie. Miał dzisiaj dziewiętnaste urodziny, więc wypadałoby coś postawić, ale komu? Nie zastanawiał się dłużej nad tym, tylko ubrał buty i kurtkę, po czym wyszedł z domu. Pięć minut później był już przed sklepem. Na ławce, jak zawsze, musiał siedzieć ktoś z piwem lub tanim winem, które w smaku nie było dobre, ale pili je, bo było tanie. Tym razem byli to jego koledzy, z którymi chodził do gimnazjum. Jeden z nich miał skończone 18 lat, pozostałym brakowało jeszcze kilka miesięcy, ale to nie stanowiło żadnej przeszkody.
Mateusz: Najlepszego, od nas wszystkich
Sebastian: Dzięki
Mateusz: Napijesz się?
Sebastian: A wiesz że nawet chętnie?
Mateusz podał mu butelkę z piwem. Sebastian wziął ją i usiadł obok nich na ławce.
Paweł: Słyszałem, że cię wylali ze szkoły?
Sebastian: Już kilka dni temu
Paweł: Za co?
Sebastian: Z takim jednym gościem się pobiłem, on nakłamał w zeznaniach i... tak wyszło
Paweł: Jak chcesz to możemy pojechać do tego gościa i z nim pogadać
Sebastian: Dzięki, ale lepiej nie. I tak już wystarczająco mam kłopotów
Mateusz: Policja?
Sebastian: Tak. Twierdzą, że chciałem go zabić. Ale mniejsza z tym, nie obchodzi mnie to. A co tam u was słychać?
Marek: Jak zawsze, czyli teraz nuda, od wiosny w pole
Paweł: Takie nasze przeznaczenie, nie?
Sebastian: No tak... a z dziewczynami jak?
Mateusz: Przecież wiesz jak to jest u nas... jak chcesz ładną to w mieście musisz szukać
Marek: Właśnie, Paweł, zarywasz do tamtej blondyny?
Sebastian: Jakiej blondyny?
Mateusz: Tuż przed tym jak przyszedłeś do sklepu weszła taka ładna blondynka, na oko ze 18 lat, widać że nie od nas, chyba z miasta, no i ciekawe czego tutaj szuka
Marek: Albo kogo
Mateusz: No właśnie
Paweł: Dajcie spokój, wtedy tylko sobie żartowałem
Marek: Dobra, idzie, masz okazję
Wtedy ze sklepu wyszła Asia. Sebastian szybko schował butelkę z piwem za siebie, był zaskoczony jej obecnością tutaj. Jeszcze bardziej byli zaskoczeni jego koledzy, kiedy zobaczyli, że zbliża się w ich stronę.
Asia: Cześć
Sebastian: Cześć
Asia: Możemy pogadać?
Sebastian: Jasne, o co chodzi?
Asia: W cztery oczy
Sebastian: Dobra, poczekaj chwilkę
Odeszła kawałek, a on wstał i pożegnał się z kolegami.
Mateusz: Skąd ty masz taką ładną dziewczynę?
Sebastian: Ze szkoły i to nie jest moja dziewczyna
Mateusz: Jak bym wiedział, to też bym się uczył
Sebastian: Dobra, idę, cześć
Mateusz: Cześć
Razem z Asią poszli w kierunku jego domu. Kiedy odeszli już od sklepu, Sebastian od razu zaczął rozmowę.
Sebastian: Po co przyjechałaś?
Asia: Nie cieszysz się?
Sebastian: No cieszę się, ale skoro chcesz żeby nazywali cię moją dziewczyną...
Asia: Że co?!
Sebastian: Tu nie jest tak jak w mieście. Tutaj wszyscy się znają, plotki się szybko rozchodzą i skoro widzą nas razem to od razu pomyślą, że jesteś moją dziewczyną. Tak tu jest
Asia: Dobra, mniejsza z tym. Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin
Sebastian: Dziękuję
Asia: Powinieneś postawić mi przynajmniej kieliszek wódki
Sebastian: Chciałabyś
Asia: No pewnie
Sebastian: Jestem starszy od ciebie, więc pozwól że to ja zadecyduję
Asia: Oj tam, trzy miesiące różnicy...
Sebastian: Dobra, przyjechałaś tylko po to by mi złożyć życzenia?
Asia: A jeśli tak, to co?
Sebastian: Nic, tak tylko pytam
Asia: Tak naprawdę to chcę porozmawiać o twoich kłopotach z prawem
Sebastian: No tak, mogłem się domyślić
Przez chwilę panowała niezręczna cisza. Żadne z nich nie wiedziało co teraz powiedzieć. Doszli pod dom Sebastiana.
Sebastian: Chodź, pogadamy w środku
Asia: Rozumiem, że masz zamiar przedstawić mnie swoim rodzicom
Sebastian: Nie, bo ich nie ma. Pojechali do miasta coś załatwić, ale nie powiedzieli mi co
Asia: Pewnie szykują ci jakąś niespodziankę na dzisiejsze urodziny
Sebastian: Ciekawe...
Asia: Wątpisz?
Sebastian: Tak
Asia: Przypomnij sobie moje słowa wieczorem i wtedy zobaczysz że moja intuicja się nigdy nie myli
Sebastian: Dobra, chodźmy do środka
Weszli do środka. Sebastian zaprowadził Asię do swojego pokoju. Gdy tam weszła, nie wierzyła że to jest jego pokój. Wszystko lśniło z czystości.
Asia: To naprawdę twój pokój?
Sebastian: Co cię tak dziwi?
Asia: Że jest tu tak czysto... i ładnie
Sebastian: Czasem mnie nie doceniasz. Napijesz się czegoś?
Asia: Nie, dzięki
Sebastian: Więc o czym tak konkretnie chciałaś ze mną porozmawiać?
Asia: Jarek wrócił do szkoły wczoraj...
Sebastian: I co?
Asia: Gadałam z nim
Sebastian: Na mój temat?
Asia: Tak. Przeproś go
Sebastian: Ja mam jego przeprosić? Że niby za co?!
Asia: Słuchaj, jak go przeprosisz on powie całą prawdę, dyrektor cię przywróci i nie będzie tej całej rozprawy
Sebastian: Mam to gdzieś, wolę już nawet pójść siedzieć niż jego przeprosić
Asia stanęła przy oknie. Wiedziała że nie będzie go łatwo przekonać, ale miała nadzieję, że jednak się jej uda. Zamknęła oczy i pomyślała chwilę co zrobić, aby namówić Sebastiana.
czwartek, 20 stycznia 2011
Prawdziwa przyjaźń cz. 4
Szarpała się, lecz bez efektu. Bała się najgorszego... Nagle usłyszała czyjś głos. Od razu go poznała, to był głos Sebastiana. Nie wiedziała skąd i po co się tu znalazł, ale jednak się cieszyła, że jest tutaj.
Jarek: Spadaj stąd
Sebastian: Powtarzam ci, zostaw ją
Jarek: Bo co mi zrobisz?
Sebastian: A chcesz w ryj?
Jarek: Co? Taki kozak z ciebie?
Sebastian: Na co jeszcze czekasz, chodź jak taki twardy jesteś
Chłopak puścił Asię i podszedł do Sebastiana. Jednak już na samym początku dostał kilka silnych ciosów. Ponowił próbę ataku, jednak po raz kolejny zakończyła się otrzymaniem kilku ciosów. Sebastian cały czas stał spokojnie i czekał na ruch przeciwnika. Ten cały czas stał jakieś dwa metry od niego. Asia cały czas stała w miejscu i obserwowała sytuację. Czuła, że zaraz coś się stanie. Obaj czekali na to, co zrobi drugi. W końcu Sebastian postanowił wykonać ruch. Zrobił jeden krok do przodu, a tamten od razu wyskoczył do przodu z nożem. Jednak odległość między nimi była wystarczająca, by Sebastian zdążył się odsunąć. Złapał go za rękę i chciał wytrącić mu nóż, jednak się nie udało. Zaczęli się szarpać. Aśka nie wiedziała co ma robić, była przerażona. Nagle zobaczyła, że w tym całym zamieszaniu nóż wbija się w brzuch Jarka. Sebastian się odsuwa, a chłopak upada na ziemię...
Asia: Coś ty zrobił?!
Sebastian: Nie wiem, cholera... nie wiem... Ja bym nigdy... to jakoś samo tak wyszło
Asia: Co robimy?
Sebastian: Sprawdź puls
Asia: Żyje
Sebastian: Dobra, dzwoń po karetkę i spadamy
Zrobili tak jak powiedział. Jednak Sebastian nie zauważył że na garniturze ma plamy krwi... Zauważyła to Kaśka, która właśnie razem z Maćkiem prowadziła Tomka do jednego ze stolików.
Kasia: Ej, co to za plamy na twoim garniturze?
Sebastian: yyy...
Asia: Przez przypadek oblałam go winem
Sebastian: No... tak było
Kasia: Oj, Aśka, ale tyś niezdarna
Asia: No co? Już go przeprosiłam
Maciek: To dlatego was tak długo nie było?
Kasia: No, długo go przepraszałaś i byliście tylko we dwójkę...
Asia: Sugerujesz coś?
Kasia: Nie no, coś ty
Asia: Zmieńmy lepiej temat. Co z Tomkiem?
Maciek: Trochę sobie porzygał i teraz zasypia nawet na stojąco, sami widzicie
Asia: Trzeba by go odwieźć do domu
Sebastian: Dobra, zamówię taksówkę i się tym zajmę
Ich rozmowę przerwał sygnał karetki, która zatrzymała się niedaleko sali, w której mieli zabawę. Wszyscy zaczęli wychodzić i oglądać co się dzieje. Poszli także Kaśka i Maciek, zostawiając Tomka z Sebastianem i Asią w opustoszałej sali.
Asia: I co teraz?
Sebastian: Zamów taksówkę. Przecież tak nie będziemy tu z nim stać
Asia: A jeśli...
Sebastian: Aśka, spokojnie. Nic się nie bój, ja się wszystkim zajmę
Asia: Na pewno?
Sebastian: Nic się nie bój, ok?
Asia: Ok
Dwadzieścia minut później przyjechała taksówka. Udało im się przebić przez tłumy stojące na zewnątrz i odwieźli Tomka. Asia dalej poszła na nogach, a Sebastian wrócił przed salę, w której jeszcze trwała impreza. Kawałek dalej kręcili się technicy z policji. Poszedł za róg, wziął kask i go założył, wsiadł na pożyczony od sąsiada motor i pojechał z powrotem do domu. W sobotę cały czas nie wychodził z domu, a w niedzielę tylko do kościoła, na mszę. Wydawało się, że zapomniał o wydarzeniach piątkowej nocy, jednak to tylko tak mogło wyglądać. Cały czas to gdzieś w nim siedziało i go martwiło. W poniedziałek, kiedy tylko przyszedł do szkoły, od razu podeszła do niego Asia i odeszli na bezpieczną odległość od klasy, by mogli porozmawiać.
Kasia: Ciekawe o czym rozmawiają...
Maciek: A o czym mogą rozmawiać?
Tomek: Pewnie o jakiejś lekcji, czy czymś podobnym
Kasia: Nie, wtedy by nie odchodzili na taką odległość, by nic nie było słychać. Oni muszą rozmawiać o miłości... to takie romantyczne...
Maciek: Akurat, innych tematów nie mają do rozmowy?
Kasia: Jak są zakochani to wiadomo, że nie
Tomek: A skąd ty wiesz że oni są zakochani?
Maciek: No właśnie, skąd wiesz?
Kasia: Ehh... zobaczcie jak oni na siebie patrzą
Tomek: Rozmawiają to i na siebie patrzą. Ja nie widzę tu nic nadzwyczajnego
Maciek: Ja też nie. Kobiety... wam tylko romanse i miłości w głowie, tylko to widzicie
Kasia: Tak? To może się założymy czy oni są już parą?
Maciek: Proszę bardzo, o co?
Kasia: Jak przegrasz to przywalisz Tomkowi
Tomek: Ej!
Maciek: Dobra, a jak ty przegrasz to pocałujesz Tomka
Tomek: Że co?!
Kasia: Dobra, ale mówię ci że to ty przegrasz
Tomek: A może mnie tak zapytacie o zdanie?
Kasia: Nie
Tomek: No fajnie, mam przewalone
Maciek: Jak zawsze
Kasia: Ej, Asia!
Asia: Co?
Kasia: Chodźcie tu na chwilę. Ładnie razem wyglądacie. Jesteście parą?
Asia: Co? Żartujesz?
Kasia: Nie, pytam całkiem serio
Sebastian: Nie wiem co ci przyszło do głowy, ale mogę ci odpowiedzieć, że nie jesteśmy parą
Maciek: No proszę wygrałem
Asia: Co wygrałeś?
Maciek: Yyy... nieważne. Kaśka, do roboty
Kasia: Kiedyś ci się za to odpłacę
Kaśka objęła Tomka szyję rękoma i pocałowała go. Wśród uczniów rozeszły się jakieś ciche szmery i śmiechy. Wtedy Maciek zauważył, że w ich stronę zbliżają się policjanci i dyrektor. Zawołali Sebastiana, który bez słowa poszedł za nimi.
poniedziałek, 17 stycznia 2011
Prawdziwa przyjaźń cz. 3
Ten scenek dedykuję Niki z okazji jej urodzin. Jeszcze raz wszystkiego najlepszego.
Mijały kolejne dni. Studniówka coraz bliżej. Impreza, na którą czeka większość uczniów klasy 3b. Ostatnia okazja by zabalować przed maturą. Przez następne trzy miesiące pozostaną tylko powtórki i nauka. Wreszcie nadszedł ten dzień. Ostatni piątek stycznia. Chłopaki przyszli ubrani w koszule, krawaty i garnitury. W ciągu dwa i pół roku nauki w liceum nigdy nie wyglądali tak poważnie. Dziewczyny natomiast miały na sobie suknie. Wszystkie wystrojone od stóp do głów. Niektóre wyglądały naprawdę prześlicznie, niektóre ładnie, ale bez rewelacji, no i były też takie, którym nawet piękna suknia i makijaż nie pomagały. O 20:00 rozpoczęła się impreza. Na początek, na środku sali stanął dyrektor i zaczął wygłaszać przemówienie, którego i tak słuchali tylko nieliczni.
Kasia: Ale przynudza...
Asia: Niech kończy, bo mnie uszy rozbolą
Kasia: Dobrze że gada teraz, a nie później
Asia: Dlaczego?
Kasia: Bo wszyscy by usnęli
Obie się uśmiechnęły i odbiegły myślami od ciągnącej się wypowiedzi dyrektora. Po dwudziestu minutach gadania, dyrektor, cały spocony (przez co większość uczniów musiała powstrzymywać śmiech, co przychodziło im z trudem), zakończył przemówienie i wzniósł toast. Każdy odetchnął z ulgą. Wszyscy rozsiedli się przy stolikach, które były ustawione w drugiej części wielkiej sali, wynajętej specjalnie dla uczniów. Podano im przekąski, a godzinę później rozpoczęły się tańce. Asia i Kasia siedziały przy stoliku i rozmawiały. Ich pogawędkę przerwał Tomek, który „porwał” Kasię na parkiet. Sebastian zauważył że Asia siedzi sama, więc podszedł do niej.
Sebastian: A co pani tu tak sama siedzi, co?
Asia: Moja towarzyszka poszła na podbój parkietu
Sebastian: Z kim?
Asia: Z Tomkiem
Sebastian: A ty?
Asia: Co ja?
Sebastian: Nie idziesz tańczyć?
Asia: Nie
Sebastian: Dlaczego?
Asia: Nie mam z kim
Sebastian: No to chodź ze mną
Asia: Coś ty... żartujesz?
Sebastian: Niby dlaczego? Mówię całkiem poważnie. Coś jest nie tak ze mną?
Asia: Nie, wszystko ok
Sebastian: To o co chodzi?
Asia: Bo ja...
Sebastian: No...
Asia: Nie umiem tańczyć
Sebastian: Co?
Asia: No tak, dobrze słyszałeś
Sebastian: Eee tam...
Asia: Co eee tam? Nie idę i koniec
Sebastian: Idziesz
Asia: Nie
Sebastian: Tak
Asia: Nie
Sebastian: Bo cię tam siłą zaciągnę
Asia: Daj spokój, mówię ci że nie, a ty dalej swoje
Sebastian: Wiesz co?
Asia: Co?
Sebastian: Obrażam się
Asia: Nie nabiorę się na to
Sebastian: Ale ja teraz nie żartuję
Asia: Ej, no nie bądź taki
Sebastian: Będę
Asia: Dobra, wygrałeś. Ale idziemy przy jakiejś wolnej piosence, ok?
Sebastian: Ok
Asia: A nie będzie ci przeszkadzało jak ci kilka razy nadepnę na nogę?
Sebastian: Nie przesadzaj, dasz sobie radę
Około dwie minuty później wyszli na parkiet. Asia na początku zachowywała się dość ostrożnie, ale po chwili rozluźniła się i tańczyła, jakby to była dla niej codzienność. Kiedy piosenka się skończyła zeszli z parkietu i usiedli przy stoliku.
Sebastian: Dobrze sobie poradziłaś
Asia: Ty wiesz, to nawet przyjemne
Sebastian: No widzisz. A ty nie chciałaś iść
Asia: Oj, no miałeś rację. Wiesz co?
Sebastian: No co?
Asia: Ja chcę jeszcze raz
Sebastian: No to chodź
Asia: Nie teraz, za chwilę
Sebastian: Wiesz, ładnie dzisiaj wyglądasz
Asia: Dzięki. Ty też dzisiaj nieźle wyglądasz
Sebastian: Nie przesadzaj. To co, idziemy?
Asia: Jasne że tak
Po tańcu rozeszli się w inne strony. Spotkali się, kiedy do Kaśki (która stała obok Asi) podszedł ledwo stojący na nogach Tomek, za którym szli Maciek i Sebastian.
Tomek: Będę rzygał...
Kasia: Maciek, do kibla z nim
Maciek: Jasne
We trójkę opuścili salę. Asia pytającym wzrokiem spojrzała na Sebastiana.
Sebastian: No co? Słaby łeb ma
Asia: Ile żeście wypili?
Sebastian: Pół litra na trzech
Asia: Ciekawe jak żeście to podzielili między siebie
Sebastian: Oj tam, mniejsza z tym
Asia: Idę się przewietrzyć, jakby co, to jestem na zewnątrz
Sebastian: Ok, idę zobaczyć jak tam Tomek się czuje
Wzięła kurtkę z szatni i wyszła na zewnątrz. Przeszła kawałek i się zatrzymała. Przymknęła oczy. Delikatny chłodny wietrzyk rozwiewał jej włosy. Nagle poczuła, że ktoś zatyka jej usta ręką i ciągnie w stronę krzaków. Próbowała się wyrwać, ale nie miała na tyle siły, by mogło się to udać.
sobota, 15 stycznia 2011
Prawdziwa przyjaźń cz. 2
Wszedł do gabinetu polonistycznego, gdzie teraz jego klasa miała lekcję. Wszyscy uczniowie wzrok skierowali w jego stronę.
Nauczycielka: No proszę, spóźniamy się na lekcję, co?
Sebastian: Byłem u dyrektora
Nauczycielka: Taaak?
Sebastian: Tak
Nauczycielka: Jakoś nie chce mi się wierzyć
Sebastian: Może pani to sprawdzić
Nauczycielka: Bardzo chętnie, jak kłamiesz to idziesz do odpowiedzi
Sebastian: Proszę bardzo
Polonistka wyszła z klasy, a Sebastian poszedł na jej sam koniec i usiadł w ostatniej ławce, która była pusta. Przed nim siedziały Asia i Kasia. Blondynka odwróciła się do niego, a on westchnął ciężko.
Sebastian: Co?
Asia: Jak byś kłamał to byś miał u niej przej**ane, wiem to
Sebastian: Gówno tam wiesz
Ze złością odwróciła się z powrotem w stronę tablicy. Trzeba było przyznać, że chyba sobie nie przypadli do gustu. Chwilę później wróciła polonistka. Jej ulubiony uczeń zaczął opowiadać o Mickiewiczu. Zawsze się nim zachwycała (uczniem) i nawet trochę faworyzowała. To wkurzało innych. Po raz kolejny postawiła mu piątkę za aktywność. Na pytanie o Norwidzie zgłosiła się Asia. Sebastian doszedł do wniosku, że jest całkiem niegłupia. Wiedziała wszystko, a nawet więcej niż mieli na lekcji. Wszyscy w klasie nie mieli wątpliwości że zasłużyła na stopień bardzo dobry, a nawet celujący.
Nauczycielka: No cóż... bardzo ładnie powiedziałaś, 4 z minusem
Asia usiadła ze smutkiem. Wszyscy spojrzeli na nią. Nagle Sebastian podniósł się z krzesła.
Nauczycielka: Co jest?
Sebastian: Poj**ało cię?
Nauczycielka: Co to miało być?!
Sebastian: Protestuję. Asia powiedziała znacznie więcej niż mieliśmy na lekcji, zasługuje na wyższy stopień!
Nauczycielka: Zaraz pójdę z tym do dyrektora, zobaczymy czy dalej będziesz taki mądry
Sebastian: Nie strasz mnie, bo się nie boję
Nauczycielka: Taaak?
Kasia: Zgadzam się z Sebastianem
Nauczycielka: Oboje pożałujecie... ktoś jeszcze?!
Wtedy wstali Rafał i Maciek. Uczniowie siedzący w ławkach spoglądali na stojących i po chwili wstawali następni. Ostatecznie Sebastiana nie poparł Karol, który musiał być najlepszy i był strasznie zapatrzony w siebie. Nauczycielka wyszła ze złością z klasy. Do końca lekcji siedzieli w klasie.
Asia: Dziękuję
Sebastian: Nie ma za co
Asia: Jest, stanąłeś w mojej obronie
Sebastian: Eee tam... po prostu wygłosiłem swoje zdanie na ten temat
Asia: Skromny jesteś
Sebastian: Nie, ja jestem po prostu zwykły chłop ze wsi
Asia: Ale jednak inteligentny i odważny
Sebastian: Dobra, przestań już. Przepraszam cię za moje zachowanie... byłem wredny i arogancki
Asia: Dobra, nic się nie stało
Dopiero teraz spojrzała na otwarty zeszyt, który leżał na ławce. Zwróciła uwagę na jego pismo. Pisał wyraźne i dokładne litery. Widać było że mocno przy tym dociskał długopis do kartki. Takiego charakteru pisma u chłopaka jeszcze nie widziała... Była nim (pismem, nie Sebastianem xD) zachwycona, oczarowana, że nawet nie słyszała co się do niej mówi.
Kasia: Ej, Aśka
Asia: Co?
Kasia: Za dwie minuty dzwonek
Asia: Aha
Kasia: Nie sądziłam że Sebastian potrafi być taki miły
Asia: Ja też nie. Myślisz że teraz zyska szacunek i zacznie być lubiany w naszej klasie?
Kasia: Po tym co zrobił to myślę że tak
Rzeczywiście, było tak jak Kasia powiedziała. Relacje Sebastiana z innymi uczniami w klasie zdecydowanie się poprawiły. Widać było że go polubili. Najlepsze relacje miał z Asią. Dużo czasu na przerwach spędzali na rozmowach. Jednak cały czas coś go martwiło. Jeden dzień. Środa, 19 stycznia. To był dzień niepewności dla niego, ponieważ tego dnia po raz pierwszy po ich bójce, w szkole miał pojawić się Kuba. Nie wiedział jaka będzie jego reakcja i nie wiedział co zrobi reszta uczniów klasy 3b. Cały czas miał jednak cichą nadzieję, że wszystko jakoś się poskłada i problemy w szkole się skończą. I ta nadzieja się spełniła. Kiedy przyszedł do szkoły Kuba już czekał.
Kuba: No, miałem nadzieję że przyjdziesz
Sebastian: Czemu miałem nie przyjść?
Kuba: No... nie wiem. Powinniśmy pogadać
Sebastian: Tez tak uważam
Kuba: W cztery oczy
Sebastian: No dobra, chodźmy
Odeszli od reszty osób z klasy, którzy już przyszli do szkoły. Obstawiali oni jak zakończy się ich rozmowa.
Kuba: Przepraszam cię. Nie powinienem był się tak zachowywać
Sebastian: Ja też przepraszam
Kuba: No, mocno mi przylałeś
Sebastian: Chyba trochę za mocno
Kuba: Najważniejsze że potrafimy się przyznać do błędu
Sebastian: Dokładnie
Kuba: To co? Zgoda?
Sebastian: Zgoda
Podali sobie ręce i uścisnęli. Sebastian rozmawiał z Maćkiem, a Kuba gdzieś poszedł z Rafałem i Tomkiem.
Tomek: Nie rozumiem, przecież ty nigdy nie odpuszczasz
Kuba: Może kiedyś trzeba spróbować? Przesadziłem to i przeprosić musiałem
Rafał: Chyba jak ci przywalił to ci coś odbiło. Ale ogólnie to spoko gość
Tomek: Więc nawet dobrze zrobiłeś że się z nim dogadałeś
Kuba: Wcześniej mówiłeś co innego
Tomek: Bo ta wasza rozmowa krótko trwała, to się zdziwiłem
Kuba: Eee tam
Ich rozmowę przerwał szkolny dzwonek. Niechętnie ruszyli w stronę sali, w której mieli mieć lekcję.
czwartek, 13 stycznia 2011
Prawdziwa przyjaźń cz. 1
Liceum w Łodzi. Gabinet dyrektora. Przed biurkiem siedzi chłopak z klasy 3, maturalnej. Właśnie ważyły sie jego losy w tej szkole. Był tu dopiero od dwóch tygodni. Został karnie przeniesiony tutaj za palenie papierosów i bójki. Jednak w środku nie był taki, na jakiego wyglądał. Nie był bezwzględny, oschły i niemiły. Jego twarz nie wyrażała żadnych uczuć. Zawsze dążył do celu, nigdy się nie poddawał. Zaczął przypominać sobie jak do tego doszło, dlaczego dał się ponieść emocjom...
Wszystko zaczęło się już na samym początku, kiedy tylko po raz pierwszy pojawił się w swojej nowej klasie. W poprzedniej szkole czuł się dobrze, ale miał kilku wrogów. Powiedzieli mu tylko: Od stycznia idziesz do innej szkoły. Nie miał innego wyboru. Pewnie przekroczył próg sali, w której jego nowa klasa miała lekcje. Usiadł w pustej ławce. Dziewczyny przyglądały mu się z niechęcią, a chłopaki z nienawiścią. A przecież nic im nie zrobił, nie znali go jeszcze, a już mieli wrogie nastawienie do niego. Dlaczego? Bo mieszka na wsi. Nie może tego zrozumieć, dlaczego z tego powodu uważają go za gorszego. Chciał być wykształcony i miał na to duże szanse. Może nie wyglądał na takiego, ale był naprawdę bardzo inteligentny, posiadał wielką wiedzę. Lekceważyli go i wyśmiewali. Znosił to, ale tylko do czasu... jego cierpliwość przecież też ma swoje granice. Słyszał że wszystkich nowych tak traktowali. Żaden z nich nie wytrzymał dłużej niż dwa tygodnie. Wychodzi na to, że on także, bo dyrektor wyrzuci go za bójkę. Sięgnął pamięcią do wydarzeń dzisiejszego poranka...
Kuba: No proszę, proszę, a gdzie traktor zaparkowałeś?
On i jego grupa, którą wszędzie chodzili razem, zaśmiali się szyderczo. Sebastian nie zareagował i poszedł dalej. Stanął pod klasą i przymknął oczy. Było mu coraz trudniej zapanować nad sobą. Nie radził sobie. Zresztą był teraz inny niż kiedyś... mniej odporny na stres, bardziej nerwowy i przede wszystkim miał więcej problemów niż dawniej. To go zmieniło, nie był już miły dla każdego, dla nieznajomych stał się chłodny i oschły. Najlepsza dla niego była samotność. Przez to zamknął się w sobie. Usłyszał kawałek rozmowy dziewczyn.
Kasia: Uczyłaś się na sprawdzian?
Asia: Pewnie, ale nie wiem co z tego wyjdzie
Kasia: A ty Aniu?
Asia: Coś ty, przecież Anka wie wszystko. Ona zawsze musi mieć dobre oceny
Ania: Po prostu jestem ambitna, ty nie za bardzo
Asia: Znam swoje mozliwości. I zawsze to do nich dostosowuje wymagania i oczekiwania wobec wyników w nauce
Ania: No proszę, mądra się znalazła
Asia: A kto miał ostatnio lepszą ocenę z matmy?
Kasia: Dobra dziewczyny, spokój. Która zapyta nowego... yyy... jak mu tam było?
Asia: Sebastian
Kasia: No, to która go zapyta?
Ania: Aśka niech idzie
Asia: No dobra
Zauważył że podchodzi do niego. Udawał, że nic nie słyszał i nie wie o co chodzi. Świetnie potrafił maskować uczucia i udawać, nawet jeśli było inaczej. Tak więc Aśka nic się nie domyśliła, że słyszał rozmowę jej, Kaśki i Anki.
Asia: Cześć
Sebastian: Cześć
Asia: Uczyłeś się na sprawdzian?
Sebastian: Co? Aha, ten sprawdzian. No... nie
Asia: Aha, no trudno
Sebastian: A po co chcesz to wiedzieć?
Asia: Nic, tak tylko pytam
Sebastian: Pytać to możesz kogo chcesz, ale ode mnie się odczep, jasne?
Asia: Miły to ty nie jesteś
Sebastian: No brawo, aleś ty spostrzegawcza. Nie wiedziałem że istnieją inteligentne blondynki
Asia: Wal się
Odeszła. Musiał trochę odreagować i akurat trafiło na nią. Zaklnął w myślach myśląc o sprawdzianie z matmy. Rzeczywiście, nie uczył się i spodziewał się totalnej klapy. Był zaskoczony, kiedy udało mu się bez większych problemów rozwiązać wszystkie zadania. Na przerwie podszedł do niego Kuba.
Kuba: Przeginasz chłopie
Sebastian: Odwal się, o co ci chodzi?
Kuba: Ładnie potraktowałeś Aśkę, nie?
Sebastian: Która to Aśka?
Kuba: Ta ładna blondynka, która rozmawiała z tobą przed matmą
Sebastian: Nikt jej nie kazał podchodzić do mnie i rozmawiać
Kuba: Mniejsza z tym, tak być nie będzie. Dzisiaj po lekcjach solówa, kumasz?
Sebastian: Sp**rdalaj
Kuba: Cos ty powiedział?
Sebastian: To co słyszałeś. Robię to dla twojego dobra, bo nie chcę byś wylądował na sali operacyjnej
Kuba: Aleś ty troskliwy, naprawdę...
Kuba zamachnął się i pięścią walnął go w twarz. Sebastian przyjął mocny cios i dotknął swojej wargi. Była rozcięta i leciała z niej krew. Wpadł w furię. Ze złością w oczach rzucił się na Kubę, Nie miał na tyle siły, by obronić się przed Sebastianem, który przycisnął go do ściany i okładał pięściami. Wokół nich zbiegła się cała klasa, obserwując całe zajście. Wszyscy chcieli by to Kuba wygrał, jednak on tracił siły i z coraz więszym trudem, oparty o ścianę utrzymywał się w pozycji stojącej. W końcu po jednym z ciosów upadł. Wtedy przyszedł jeden z nauczycieli. Jeden z uczniów opowiedział mu co się tutaj wydarzyło. Koledzy Kuby, Rafał i Tomek, pomogli mu wstac i potrzymywali go. Miał rozcięty luk brwiowy, podbite oko, z nosa leciała mu krew, a twarz była strasznie blada. Nie docieralo do niego co się wokół dzieje. Był półprzytomny. Nauczyciel zaprowadził Sebastiana do gabinetu dyrektora. Kiedy szedł, odwrócił się jeszcze do tyłu. Cała klasa zbiegła się przy Kubie. I teraz siedzi w gabinecie dyrektora już od dwudziestu minut. Jest pewien że zostanie wyrzucony ze szkoły, już ma tak dużo na koncie, że wystarczy jeden niewielki wybryk, a już może się to dla niego źle skończyć. Właśnie do gabinetu wszedł dyrektor. Miał poważny wyraz twarzy.
Sebastian: Długo jeszcze mnie będzie pan dyrektor trzymał w niepewności?
Dyrektor: Tobie naprawdę zależy by się uczyć w naszej szkole?
Sebastian: Tak
Dyrektor: To co to miało znaczyć dzisiaj? Ten uczeń, którego pobiłeś ma połamany nos, został przewieziony do szpitala, trzeba sprawdzić czy nie ma innych obrażeń
Sebastian: Nie zapanowałem nad nerwami i... całą resztę juz pan zna
Dyrektor: Co cię doprowadziło do takiego stanu nerwów?
Sebastian: To są moje prywatne sprawy i pozwoli pan, że zachowam to dla siebie
Dyrektor: Dobrze, ale na przyszłość te prywatne sprawy proszę załatwiać poza szkołą, jasne?
Sebastian: Tak jest
Dyrektor: Masz drugą szansę. Wracaj na lekcje
Sebastian: Dziękuję
Sebastian wstał z krzesła i opuścił gabinet dyrektora. Odetchnął z ulgą i poszedł do klasy, w której miał teraz lekcje. Wiedział jednak, że to nie koniec problemów i trudności, jakie go napotkają w tej szkole.
poniedziałek, 10 stycznia 2011
Nieodpowiednia kobieta cz. 6
Następnego dnia Asia, gdy się obudziła, zauważyła że w sypialni nie ma Sebastiana. Przez myśl jej przeszło że znowu ją zostawił... Ubrała szlafrok i poszła do kuchni. Jej ukochany stał przy kuchence i smażył jajecznicę.
Sebastian: Jak sie spało?
Asia: Z tobą wspaniale. Czyli to jednak mnie wybrałeś?
Sebastian: Oczywiście. Już dawno bylibyśmy razem, gdyby Paulina nie bawiła się moimi uczuciami
Asia: Co masz na myśli?
Sebastian: Ona mnie wcale nie kochała. Gdybym wcześniej ją zostawił...
Asia: Nie ma co gdybać
Sebastian: Masz rację. Zmarnowała mi dwa lata życia, ale przecież przed sobą mam jeszcze znacznie więcej. I co najlepsze, mogę je spędzić z tobą
Asia: Jakie masz plany na przyszłość?
Sebastian: Prywatne?
Asia: Oczywiście że prywatne
Sebastian: Rozwieść się z Pauliną, a potem... zobaczymy
Asia: Co znaczy zobaczymy?
Sebastian: Jeśli wtedy jeszcze będziesz mnie kochać to ci się oświadczę
Asia: Dobra, to jak najszybciej się postaraj o ten rozwód
Sebastian: Mam przecież do tego powód
Asia: No właśnie
Sebastian: Słuchaj, a nie widziałaś gdzieś mojej broni?
Asia: Na szafce wczoraj położyłeś
Sebastian: To jest broń prywatna, a mi chodzi o służbową
Asia: Pewnie na komendzie zostawiłeś
Sebastian: Pewnie jak zawsze masz rację
Po zjedzonym śniadaniu Asia wzięła prysznic i oboje pojechali na komendę. Kiedy wysiedli z samochodu stało się coś, czego nikt się nie spodziewał. Padł strzał. Aśka dostała w klatkę piersiową i upadła na ziemię. Sebastian zauważył na ulicy uciekającą postać. Nie biegł za nią, wolał zostać przy Asi. Zadzwonił po pogotowie. Uklęknął przy niej, wyciągnął kilka chusteczek higienicznych i przyciskał do rany. Przed komendą pojawili się Anka, Rafał i Kamil, którzy usłyszeli strzał, gdy byli w biurze. Mimo wszelkich starań Sebastiana, krew cały czas leciała.
Sebastian: Wytrzymaj jeszcze trochę, błagam
Asia: Nie dam rady, to już koniec.
Sebastian: Nie rób mi tego
Asia: Przepraszam
Sebastian: Nie zamykaj oczu... patrz na mnie!
Asia: Nie mam już siły...
Powieki wydawały jej się coraz cięższe. Traciła kontakt z otaczającą ją rzeczywistością. Coraz trudniej było jej oddychać. Zamknęła oczy...
Sebastian: Asia... kocham cię
Zebrała w sobie resztki sił. Z trudem podniosła powieki i spojrzała na pochylającego się nad nią Sebastiana.
Asia: Ja... ja ciebie też... kocham...
Tym razem zamknęła oczy na zawsze. Przestała oddychać. Sebastian wstał i ze łzami w oczach patrzył na jej martwe ciało. Ania i Rafał ze smutkiem przyglądali się całej scenie. Po chwili obok nich pojawił się Kamil.
Kamil: Patrzcie co znalazłem kilka metrów dalej
Przez chustkę higieniczną trzymał w palcach broń.
Anka: Wygląda na to że ktoś z tej broni do niej strzelił
Rafał: Daj do ekspertyzy. Seba... zajmiemy się śledztwem
Sebastian: Ok, dzięki
Stał w bezruchu kilka minut. Gdy zabrali już ciało Aśki na sekcję zwłok, a Ania, Rafał i Kamil poszli na komendę, pojechał do jej mieszkania. Trzy godziny później zadzwonił do niego telefon. Nie znał numeru, który do niego dzwonił, ale odebrał.
Rafał: Byłbyś w stanie zabić Aśkę?
Sebastian: Oszalałeś?! Oczywiście że nie!
Rafał: Prokurator uważa co innego. Broń z której zabito Aśkę należy do ciebie! Rozumiesz to?!
Sebastian: Tak, to poważny dowód przeciwko mnie. A niech mnie aresztują, i tak moje życie nie ma już sensu
Rafał: Do cholery jasnej, specjalnie dzwonię do ciebie z innego numeru żeby cię ostrzec! Wiem że jesteś w stanie się oczyścić z zarzutów i znaleźć prawdziwego zabójcę. To twój obowiązek!
Sebastian: Masz rację. Dzięki
Rafał: Nie ma za co. Jakby coś to do ciebie nie dzwoniłem
Sebastian: Jasne
Sebastian szybko wziął najważniejsze rzeczy ze sobą. Był już na klatce schodowej, kiedy usłyszał że na górę wchodzą już policjanci! Szybko uciekł do góry, na czwarte piętro. To była jego jedyna szansa na ucieczkę. Wierzył że mu się uda. Gdy wszyscy antyterroryści i policjanci weszli do mieszkania szybko zbiegł na dół. Wskoczył do swojego samochodu i odjechał. Widzieli to policjanci, którzy byli w mieszkaniu Aśki. Byli pewni że ktoś go poinformował. Przekazali innym jednostkom dane samochodu, którym uciekał Sebastian. Ale on nie był idiotą. Na parkingu przed jednym z supermarketów zostawił swoje Renault i uciekł. Dotarł na obrzeża miasta. Tam jeden z jego znajomych miał dom. Spokojnie mógł się ukryć na strychu...
Dwa dni później odbył się pogrzeb Aśki. Sebastian na niego nie poszedł, ponieważ tam zostałby złapany. Postanowił wreszcie jakoś dostać się do Pauliny. Z pomocą Rafała znalazł jej nowy adres i dotarł tam. Pan komisarz pojechał z powrotem na komendę, a Sebastian pewnym krokiem wszedł do domu, w którym aktualnie mieszkała. Drzwi nie były zamknięte na klucz, więc nie miał z tym większych problemów. Zastał Paulinę w kuchni.
Paulina: Co ty tu robisz?
Sebastian: Przyjechałem porozmawiać
Paulina: O rozwodzie?
Sebastian: Nie. To ty zabiłaś Aśkę, wiem to
Paulina: Tak, zabiłam ją. Ale niczego mi nie udowodnisz! To ciebie szukają, nie mnie. Zabrałam twoją broń i z niej strzeliłam, by zmylić podejrzenia na ciebie
Sebastian: No i udało ci się
Paulina sięgnęła po broń i wycelowała w Sebastiana.
Paulina: Nie ruszaj się, a ja zadzwonię po policję, żeby przyjechali po ciebie
Sięgnęła do kieszeni po telefon. Sebastian jednak zignorował to co mówiła. Powoli zbliżał się do niej.
Paulina: Stój, bo cię zastrzelę
Sebastian: No to na co jeszcze czekasz? Strzelaj do cholery!
Nie spodziewała się takiej reakcji. Nie wiedziała co robić, była przerażona. Sebastian stał tuz przy niej i patrzył jej prosto w oczy. Nie widziała tego, co dawniej. Teraz widziała w nich tylko gniew i nienawiść. Wytrącił jej broń z reki i z całej siły walnął pięścią w policzek. Upadła. Uderzenie było tak silne, że nie miała siły wstać. Odwróciła się i spojrzała na Sebastiana. On cały czas się w nią wpatrywał.
Paulina: Nie sądziłam że jesteś w stanie mnie uderzyć
Sebastian: No to się myliłaś
Pomógł jej wstać. Oparła się o parapet i czekała na to co zrobi. Wtedy zacisnął swoje ręce na jej szyi.
Paulina: Puść mnie
Sebastian: Obiecałem sobie że się zemszczę na osobie, która zabiła Asię
Mocniej ścisnął ręce. Traciła powietrze w płucach. Przymknęła oczy. Spodziewała się że jednak w ostatniej chwili ją puści. Nie zrobił tego. Udusił ją. Zabrał ręce z jej ciała, które bezwładnie osunęło się na podłogę. Dotarło do niego co zrobił... Asia by tego nie chciała. Ale już było za późno. Skoro była zbrodnia, to musi być także kara. Wyciągnął telefon i zadzwonił do Ani. Po piętnastu minutach przyjechała wraz z technikami.
Ania: Ty się ciesz że prokurator nie wie, gdzie jesteś
Sebastian: To nie ja zabiłem Aśkę
Podał jej do reki dyktafon.
Sebastian: Tu masz nagranie jak Paulina przyznaje się do zabicia Aśki. Ale za to już moge iść siedzieć. Próbowała mnie zabić, więc... jakoś wytrąciłem jej broń, zacisnąłem ręce na jej szyi i... przesadziłem
Ania: Wiesz, może sąd uzna że działałeś w obronie koniecznej
Sebastian: Nie zmienia to faktu że ją zabiłem
Spojrzał na nią i wyciągnął ręce przed siebie.
Ania: Ej, no co ty...
Sebastian: Skuj mnie
Ania: Wiesz że nie chcę tego robić...
Sebastian: Ania...
Niechętnie wyciągnęła kajdanki i skuła Sebastiana. Znała go bardzo dobrze i wierzyła że było tak jak mówi. Najchętniej by go wypuściła. Ciężko było jej to zrobić, ale nie miała innego wyjścia, tymbardziej że dobrowolnie poddał się aresztowaniu
Ania: Jesteś zatrzymany pod zarzutem zabójstwa
niedziela, 9 stycznia 2011
Nieodpowiednia kobieta cz. 5
Kolejny dzień przesiedział w domu. Rafał go odwiedził, ale Sebastian i tak z nim nie chciał rozmawiać. Jutro musiał podjąć decyzję. Decyzję, od której zależało jak będzie wyglądała reszta jego życia, z którą kobietą je spędzi. Dochodziła już godzina 20:00. On cały czas leżał, a Rafał próbował nawiązać z nim rozmowę.
Rafał: Co się w ogóle z tobą dzieje?
Sebastian: ...
Rafał: Odpowiesz mi w końcu, do cholery, czy nie?
Sebastian: Mówiłem, nie musisz tutaj siedzieć
Rafał: Słuchaj, chcę ci pomóc
Sebastian: Nie potrafisz
Rafał: To chociaż podnieść cię na duchu. Podjąłeś decyzję?
Sebastian: Nie. Wszystko zależy od przebiegu mojej jutrzejszej rozmowy z Pauliną
Rafał: Zobaczysz, ułożysz to sobie jakoś. Jak nie z jedną to z drugą
Sebastian: Albo z żadną
Rafał: Nie bądź pesymistą
Sebastian: Dobra, zostaw mnie samego
Rafał: Ok, jak chcesz. Na razie
Sebastian: Cześć
Rafał wyszedł z mieszkania. Chwilę później Sebastian usłyszał, że ktoś otwiera drzwi i wchodzi do salonu.
Sebastian: Rafał, mówiłem ci żebyś...
Paulina: To ja
Sebastian dopiero teraz spojrzał na osobę, która przyszła. Wstał i podszedł do niej. Chciał ją pocałować w policzek, ale się odsunęła
Sebastian: Ale mi niespodziankę zrobiłaś, nie spodziewałem się że przyjedziesz dzisiaj. Gdzie masz bagaże?
Paulina: Najpierw chcę z tobą porozmawiać
Sebastian: O naszym małżeństwie?
Paulina: Tak. Może usiądźmy
Sebastian: Ok. Napijesz się czegoś?
Paulina: Nie. Nie mam ze sobą bagaży
Sebastian: Dlaczego?
Paulina: Wyprowadzam się
Sebastian: Co?!
Paulina: To koniec. Nasz związek nie ma sensu
Sebastian: I te dwa lata nic dla ciebie nie znaczą?!
Paulina: Nie. Dla mnie liczy się to co jest teraz
Sebastian: Ty idiotko! Dlaczego mi wcześniej o tym nie powiedziałaś?! Zmarnowałaś dwa lata mojego życia!
Paulina: Posłuchaj...
Sebastian: Zamknij się! To ty mnie posłuchaj. Gdyby nie ty teraz byłbym szczęśliwy z inną kobietą. A ty po prostu mnie wykorzystałaś! Żeby mieć kogoś kto cię zawsze będzie wspierał i poświęcał dla ciebie! Byłem w stanie zrobić dla ciebie wszystko! A ty mówisz że to nic nie znaczy!
Paulina: A ty co? Skoro mogłeś być z inną to czego mnie nie zostawiłeś?!
Sebastian: Bo myślałem że cię kocham! I sprawiałaś takie wrażenie że też mnie kochasz!
Paulina: I teraz wszystkie pretensje masz do mnie, tak?
Sebastian: A co? To ty masz romans, nie ja!
Paulina: Skąd wiesz?
Sebastian: A niby gdzie mogłabyś się wyprowadzić? Do swojego kochanka. Na co jeszcze czekasz, biegnij do niego!
Paulina: Mam tu jeszcze kilka drobiazgów, muszę je spakować
Sebastian: To idź i pakuj. Nie chcę cię więcej widzieć. Wracam za pół godziny i lepiej bym cię tutaj nie spotkał
Sebastian wyszedł z mieszkania trzaskając drzwiami. Na zewnątrz padał deszcz. Jednak dla niego to nie miało znaczenia. Poszedł do parku. Krople deszczu spływały po jego twarzy, która nie pokazywała żadnych uczuć. Paulina go zraniła, złamała mu serce. Kochał ją, ale także nienawidził. Sam nie wiedział jak to możliwe. Gdyby nie ona, byłby teraz szczęśliwy z Asią. A teraz... nie wszystko jednak stracone. To tylko dwa lata, a przed sobą ma jeszcze o wiele więcej. Co najważniejsze, może je spędzić z Asią. Pół godziny później wrócił do domu. Widok jaki tam zastał doprowadził go do szału. W kuchni na podłodze leżały porozbijane wszystkie szklanki, talerze, a także inne naczynia. W salonie na podłodze leżała rozbita żarówka i jakieś szklane butelki (oczywiście rozbite). Jedna z nich przykuła jego uwagę. Była to butelka po wódce, którą trzymał na okazję, kiedy musiałby się napić. Już kilka razy sięgał po nią, nie wypił jej, ale zawsze rozwiązał problem. Wkurzył się. Podszedł do sypialni. Na podłodze była jakaś czerwona plama. Przeszło mu przez myśl, że jest to krew. Nachylił się by dokładniej się temu przyjrzeć. Poczuł zapach alkoholu. Czyli to było wino, nie krew. Spojrzał na łózko. Leżały na nim porozcinane poduszki i zbita lampka nocna. Na koniec zajrzał do łazienki. Tam tylko na lustrze była narysowana szminką trupia czaszka. Wariatka – pomyślał i wyszedł z mieszkania. Poszedł do Asi. Po drodze tylko zadzwonił do Rafała poinformować go o swoim wyborze...
Asia leżała na kanapie popijając czerwone wino. Nie myślała o niczym, tylko odpoczywała. Usłyszała dźwięk domofonu. Nie zareagowała, postanowiła że nie będzie otwierać, to ta osoba sobie pójdzie. Pomyślała że ta taktyka będzie skuteczna. Chwilę później została wyprowadzona z błędu – usłyszała głośne punkanie do drzwi. Zaklnęła pod nosem i niechętnie wstała otworzyć drzwi. Zdziwiła się kiedy zobaczyła w nich Sebastiana.
Asia: Co ty tu robisz?
Sebastian: Mogę wejść?
Asia: Jasne
Sebastian wszedł do salonu, a Asia zamknęła drzwi i poszła za nim.
Sebastian: Nie cieszysz się że mnie widzisz?
Asia: Jasne, że się cieszę, tylko... nie spodziewałam się ciebie
Sebastian: Kocham cię
Podszedł do niej, objął ją w pasie i pocałował. Ona zarzuciła mu ręce na szyję i zaczęła oddawać pocałunki.
sobota, 8 stycznia 2011
Nieodpowiednia kobieta cz. 4
Następnego dnia już około czwartej Sebastian wstał. Poszedł wziąć prysznic, a kilka minut później, wziął kartkę i długopis. Pisał coś przez jakiś czas, a gdy skończył wszedł do sypialni i położył kartkę na szafce nocnej. Był rozdarty wewnętrznie. Spojrzał na jeszcze śpiącą Asię. Dopiero teraz docierało do niego co zrobił. Zdradził żonę. Żonę, którą nadal kochał. Ale zdał sobie sprawę, że Asia także nie jest mu obojętna. Nie wiedział co ma zrobić. Musiał to wszystko przemyśleć i podjąć decyzję. To nie było łatwe, ale musiał coś zrobić. Wyszedł z jej mieszkania i pojechał do siebie. Po drodze zadzwonił do starego i poprosił o wolne. Stary bez wahania się zgodził, co wydało się mu nieco dziwne. Ale nie to było jego problemem. Serce nie było w stanie mu podpowiedzieć, którą ma wybrać, z którą będzie bardziej szczęśliwy, która jest odpowiednią kobietą dla niego, którą tak naprawdę kocha. Usiadł na kanapie, wziął z szafki butelkę wódki i rozpoczął rozmyślania. Po chwili wpatrywania się w etykietę na butelce, odłożył ją z powrotem do szafki, położył się na kanapie i wpatrując się w sufit myślał...
Asia, gdy się obudziła i zobaczyła że nie ma obok niej Sebastiana wstała, założyła na siebie szlafrok i rozejrzała się po mieszkaniu. Nie było go, więc sięgnęła po telefon, by zadzwonić do niego. Wtedy zobaczyła kartkę. Wzięła ją do ręki i usiadła na łóżku. Zaczęła czytać:
„Droga Asiu
Pewnie uznasz, że jestem tchórzem. Nie potrafiłbym teraz tobie spojrzeć w oczy. Dlatego piszę ten list. Nadal kocham Paulinę, a to co jej zrobiłem... ona na to nie zasłużyła. Jest mi tymbardziej głupio że cię do tego wykorzystałem. Nie jesteś mi obojętna, ale... wiem, skrzywdziłem cię. Z całego serca cię przepraszam. Za wszystko. Sam nie wiem czy ciebie, czy Paulinę tak naprawdę kocham. W tej chwili nie potrafię dokonać wyboru. Muszę to wszystko przemyśleć. Samemu. Dlatego proszę cię, nie dzwoń do mnie. Daj mi trochę czasu. Odezwę się. Wtedy się spotkamy i szczerze porozmawiamy. Jeszcze raz cię przepraszam.”
Przycisnęła kartkę do serca. Nie czuła się skrzywdzona przez niego, ale była smutna, że nie ma go teraz przy niej. Poszła wziąć prysznic. Postanowiła, że poczeka aż wszystko sobie przemyśli. Cały czas miała nadzieję, że to ją wybierze. Innej możliwości nie brała nawet pod uwagę. Wstała i poszła wziąć prysznic. Miała jeszcze dużo czasu by dojechać na komendę. Punktualnie o 8:00 przekroczyła próg biura. Zawołała Anię i obie poszły do kuchni.
Ania: Co jest Aśka? Co ty dzisiaj taka smutna
Asia: Musimy porozmawiać
Ania: Domyśliłam się. O czym?
Asia: A raczej o kim...
Ania: No więc o kim? O Sebastianie?
Asia: Zgadłaś
Ania: No to zamieniam się w słuch
Asia: Spałam z nim
Ania: Co?!
Asia: Czy ja mówię nie wyraźnie? Dobra, inaczej. Spędzilismy razem noc
Ania: Aśka, ja wiem co miałaś na myśli, ale wczesniej mówiłaś że...
Asia: Co mówiłam to mówiłam. A wyszło jak wyszło
Ania: No dobra, w czym problem?
Asia: On nadal kocha swoją żonę. Prosił bym mu dała trochę czasu na przemyślenia
Ania: A o czym on chce myśleć? Skoro ją kocha to niech do niej wraca i da ci spokój, a nie daje ci złudne nadzieje
Asia: Ale do mnie także coś czuje... i nie wie którą wybrać...
Ania: Masz nadzieję że to będziesz ty?
Asia: Tak, mam taką nadzieję. Coś w tym złego?
Ania: Nie, ale musisz brać pod uwagę też taką możliwość, że ciebie zostawi
Asia: Nie poddam się. Będę o niego walczyła
Ania: Wiesz, nie poznaję cię
Asia: Choćbym miała kogoś zabić, zrobię wszystko by być szczęśliwa
Ania: A z nim będziesz?
Asia: Pewnie
Ania: Ale wiesz, z tym zabijaniem to wyluzuj
Asia: Żartowałam. Ale jestem w stanie wszystko zrobić by być z nim. Oczywiście wykluczając zabójstwo. Wiesz, ta Paulina to idiotka
Ania: Dlaczego tak uważasz?
Asia: Nie docenia tego, że ma tak wspaniałego męża jak Sebastian
Ania: Wiesz, ona zajęła się swoją karierą. To przyćmiło jej uczucia
Asia: Kiedyś sobie powiedziałam, że jak będę miała rodzinę, to ona będzie najwazniejsza. I tego dotrzymam
Ania: Wracajmy lepiej do pracy, bo zaraz Rafał tu wejdzie, usłyszy o czym gadamy i będzie problem
Asia: Chodźmy
Dziewczyny wróciły do biura i zajęły się raportami. Po południu Ania i Rafał dostali sprawę. Gdy tylko zakończyli oglądanie miejsca zbrodni i przesłuchanie świadków, pan komisarz pojechał do Sebastiana. Zapukał do drzwi, ale nikt mu nie otwierał. Nacisnął na klamkę. Były otwarte. Wszedł do salonu i zobaczył że Sebastian śpi na kanapie. Obudził go i postawił przed nim szklankę herbaty.
Rafał: Na przyszłość zamykaj drzwi, bo cie jeszcze okradną
Sebastian: Dobra, dobra. Która godzina?
Rafał: Siedemnasta
Sebastian: Pojutrze wraca Paulina
Rafał: Może lepiej posprzątaj
Sebastian: Niby co?
Rafał: Nie wiem, kurze pościeraj. Widzę że masz jakiś problem
Sebastian: Masz rację. Nie wiem którą kobietę tak naprawdę kocham
Rafał: Chodzi o Paulinę i Aśkę?
Sebastian: Tak. Spędziliśmy razem noc
Rafał: No, no, rozkręcasz się pod nieobecność żony
Sebastian: Daj spokój. Lepiej daj mi jakąś radę. Co byś zrobił na moim miejscu?
Rafał: Obie są ładne, obie mają charakterek... ale na twoim miejscu wybrałbym Paulinę. Tyle razem przeżyliście, a do tego jesteście przecież małżeństwem. Przysięgaliście sobie
Sebastian: Sam nie wiem...
Rafał: Tylko przemyśl dokładnie swoją decyzję
Sebastian: Wiem, już mi to mówiłeś
Rafał: No to mówię po raz kolejny, byś o tym pamiętał
Rafał wstał i pożegnał się z przyjacielem. Wyszedł z jego mieszkania. Sebastian nawet nie chciał myśleć o swoim problemie, więc zamknął drzwi na klucz i znów położył się na kanapie.
czwartek, 6 stycznia 2011
Nieodpowiednia kobieta cz. 3
Podszedł do szafy i otworzył ją. Nie było tam żadnych rzeczy Pauliny. Wszystko zabrała ze sobą? Wydawało mu się to dziwne. Postanowił o tym więcej nie myśleć i poszedł wziąć prysznic. Kilka minut później położył się spać. W końcu jutro czekał go kolejny ciężki dzień w pracy. Komisarze zakończyli swoje śledztwo i złapali przestępcę, więc nie pozostało im nic innego jak pisać raporty. Kolejne dni mijały powoli. Praca w biurze była dla komisarzy monotonna i nudna, tymbardziej że na dworze slońce grzało, śnieg się topił, a kwiaty i pąki na drzweach zakwitały. Przyszła wiosna. Ulubiona pora roku Asi. Na szczęście stary po 7 godzinach pracy wypuszczał ich już do domu. Sebastian zawsze gdzieś jeździł i wracał dopiero wieczorem. W sumie to nic dziwnego, co miałby robić sam w domu. Za trzy dni miała wrócić Paulina. Sebastian już w myślach układał co jej powie. Dopiero teraz docenił jak bardzo mu jej brakuje. On ją naprawdę kochał, mimo że czasami na to nie wyglądało. Zbliżała się już godzina 15:00, czyli koniec pracy. Aśka zauważyła, że Sebastian nie wypełnia raportów, tylko jest myślami gdzieś daleko stąd.
Asia: Ej, co z tobą?
Sebastian: yyy... mówiłaś coś?
Asia: Tak, pytałam co z tobą jest
Sebastian: Nic nie jest, co by miałoby być?
Asia: No nie wiem, ale dzisiaj cały czas jesteś jakiś zamyślony, jesteś myślami gdzieś daleko i wcale nie możesz skupić się na pracy
Sebastian: No dobra. Za 3 dni wraca Paulina
Asia: Nie możesz się już doczekać, co?
Sebastian: Szczerze mówiąc, masz rację. Chciałbym już z nią porozmawiać, tylko...
Asia: Tylko co?
Sebastian: Boję się tej rozmowy
Asia: Dlaczego?
Sebastian: Przed wyjazdem cały czas się kłócilismy... i nie wiem czy teraz też tak nie będzie
Asia: Tęsknisz za nią?
Sebastian: Tak
Asia: Jeżeli ona też za tobą tęskni to nie masz się czego obawiać. Takie rozłąki czasem pomagają skłóconym parą, dopiero wtedy są w stanie zrozumieć ile dla siebie znaczą
Sebastian: Właśnie ja to zrozumiałem. Tylko nie wiem czy ona...
Asia: Przestań. Będzie dobrze
Sebastian: Mam nadzieję
Asia: Słuchaj, mam do ciebie prośbę
Sebastian: Niech zgadnę. Żebym przestał się zamartwiać?
Asia: Więc mam dwie prośby. Jedną już zgadłeś
Sebastian: No dobra, a druga?
Asia: Zepsuł mi się samochód. A o 15:30 mam wizytę u lekarza. Podwieziesz mnie?
Sebastian: Jasne, nie ma sprawy... zaraz, zaraz, mogę wiedzieć po co jedziesz do lekarza?
Asia: Wizyta kontrolna. Około miesiąc temu pośliznęłam się i źle stanęłam na nodze. Efekt? Nadwyrężone mięśnie i ścięgna. Przepisał mi taką maść, a teraz muszę jechać na kontrolę
Sebastian: Nic wtedy nie zauważyłem żebyś miała coś z nogą
Asia: To znaczy że dobra ze mnie aktorka. Udawałam że nic mi nie jest. Chociaż to aż tak bardzo nie przeszkadzało mi w chodzeniu, tyle że sprawiało ból
Sebastian: Już piętnasta. Jedziemy?
Asia: Pewnie
Wzięli kurtki z wieszaków, założyli je i opuścili biuro. Dwadzieścia minut później Sebastian parkował samochód przed przychodnią lekarską.
Sebastian: Poczekać na ciebie?
Asia: Jak chcesz
Sebastian: No to poczekam
Asia: Siedzisz w samochodzie czy wchodzisz do budynku?
Sebastian: A wiesz, poczekam w samochodzie
Asia: Zamarzniesz tutaj. Idziesz do budynku i koniec
Sebastian: Ale...
Asia: Nie ma żadnego ale. Idziesz albo cię tam zaciągnę siłą
Sebastian: No dobra, już pójdę
Weszli do środka. W przychodni były ogromne kolejki, przez co Asia musiała dłużej poczekać. Dopiero o 17:00 ponownie wsiedli do samochodu.
Asia: Widzisz, w samochodzie byś zamarzł. Wiedziałam że będą duże kolejki
Sebastian: No dobra, miałaś rację. A skąd ty mogłaś wiedzieć o tych kolejkach?
Asia: Intuicja
Sebastian: Taa, jasne
Asia: Mówiłeś coś?
Sebastian: yyy... nic
Asia: Dobra, to zawieź mnie teraz do domu
Sebastian: A może jednak nie...
Asia: Co?
Sebastian: Nie, nic
Sebastian postanowił pojechać do restauracji i zabrać Asię na kolację. Początkowo droga do niej była taka sama jak do jej domu. Zorientowała się, że jadą w inne miejsce, kiedy minęli blok, w którym mieszkała.
Asia: Ej, przecież ja mieszkam tam
Sebastian: Przecież ja to doskonale wiem
Asia: To gdzie mnie wieziesz?
Sebastian: Zobaczysz. To niespodzianka
Kilka minut później zatrzymali się przed restauracją „Słoneczną”. Weszli do środka i usiedli przy stoliku. Aśka chciała wstać i wyjść, ale Sebastian zdążył złapać ją za rękę.
Asia: No co?
Sebastian: Nic. Przysługa za przysługę. Ja cię podwiozłem do lekarza to ty mi dotrzymasz towarzystwa przy kolacji
Asia: Ale ty cwany jesteś. Jak bym wiedziała, to bym cię nie prosiła
Sebastian: Ale na szczęście nic nie wiedziałaś o moich planach
Po kolacji Sebastian odwiózł Asię do domu. Zaprosiła go jeszcze na herbatę, w ramach podziękowania za kolację. Nie odmówił jej. Czas szybko im mijał. Dobrze się czuli w swoim towarzystwie. Siedzieli naprzeciw siebie. W pewnej chwili spojrzeli sobie prosto w oczy. Sebastian zobaczył w nich coś, czego nigdy wcześniej nie widział, poczuł coś, czego nigdy wcześniej nie czuł. Słyszał bicie swojego serca. Pragnął jej bliskości. Powoli zaczęli zbliżać się do siebie. Ich twarze były bardzo blisko siebie, kiedy nagle... zadzwonił telefon. (i w tym momencie miałem bardzo wielką ochotę przerwać xD) Oni jednak to zignorowali. Wszystko co było dookoła nie było ważne. Nic się teraz nie liczyło, tylko oni. Ich usta połączyły się w namiętnym pocałunku. Po chwili Sebastian wziął ją na ręce i zaniósł do sypialni.
poniedziałek, 3 stycznia 2011
Nieodpowiednia kobieta cz. 2
Po kilku minutach zasnął. Dopiero o ósmej rano obudził go jakis hałas dobiegający z kuchni. Wstał i poszedł zobaczyć co się dzieje. Paulina sprzątała, porozbijane wczoraj przez niego, talerze.
Paulina: No tak, ciebie w domu samego zostawić
Sebastian: Jakbyś wczoraj przyjechała to nie musiała byś tego sprzątać
Paulina: Właśnie ja nic nie muszę
Rzuciła miotłę i na podłogę i wyszła z kuchni. Sebastian poszedł za nią.
Sebastian: Nie tak miała wyglądać nasza rocznica
Paulina: Kto jak kto, ale ty powinieneś rozumieć, że czasami trzeba zostać dłużej w pracy
Sebastian: Tylko że praca w agencji reklamowej nie wymaga takiej dyspozycyjności jak moja
Paulina: Tak? Cały projekt zawalili, dzisiaj na 8:00 musiał byc gotowy. Wszystko musieliśmy robić od nowa. Całą noc pracowaliśmy, wracam do domu zmęczona, a tu bałagan i jeszcze masz do mnie pretensje?
Sebastian: A tydzień temu to co było? Wróciłem godzinę później niż powinienem, a ty z tego powodu zrobiłaś mi wielką awanturę!
Paulina: Wiesz co, daj mi spokój. A przypadkiem nie powinieneś być w pracy?
Sebastian dopiero teraz spojrzał na zegarek. Było 10 minut po godzinie ósmej.
Sebastian: K**wa, nie mogłaś mi wcześniej powiedzieć?!
Paulina: Za kogo ja wyszłam...
Sebastian: Widziały gały co brały
Szybko ubrał buty i kurtkę, zabrał z szafki telefon oraz kluczyki, po czym opuścił mieszkanie. Dwadzieścia minut później przekroczył próg biura.
Asia: Ale żeś się wkopał. Trzydzieści minut spóźnienia. Pewnie zaszaleliście wczoraj, co?
Sebastian: Daj spokój, nie mam nastroju na żarty
Asia: Coś się stało?
Sebastian: Nic szczególnego
Asia: No dobra. Stary czeka na ciebie w swoim biurze
Sebastian: Cholera, jeszcze tego mi brakowało
Asia: Co mówiłeś?
Sebastian: Nic ważnego, idę
Asia: Powodzenia
Sebastian: Dzięki, przyda się
Po dziesięciu minutach wrócił do biura i usiadł przy biurku.
Asia: No widzisz, nie było tak źle, nie wywalił cię
Sebastian: Tak, ale za to dał dziesięć karnych godzin wypełniania raportów, codziennie po dwie godziny
Asia: Zleci szybko
Sebastian: Akurat... gdzie Ania i Rafał?
Asia: Stary ich wysłał po jakieś dokumenty od komendanta wojewódzkiego
Sebastian: Ci to mają szczęście
Asia: Nagroda za punktualność
Sebastian: Nie dobijaj mnie... co z naszą sprawą?
Asia: Stoimy w miejscu. Młody chłopak, dwadzieścia sześć lat, wykształcenie wyższe, rodzina mieszka na drugim końcu Polski, pracował w szpitalu na stażu. Sąsiedzi nic nie widzieli, nic nie słyszeli, w pracy też miał dobre relacje, więc żadnego tropu nie ma, poza tym że znał ofiarę. Zabity został przecież w swoim mieszkaniu, a nie było żadnych śladów włamania
Sebastian: No to faktycznie, ciężko
Kontynuowali wypełnianie raportów. Po kilku minutach dołączyli do nich Ania i Rafał, którzy przywieźli dokumenty dla starego. Po pracy chłopaki poszli na piwo, a dziewczyny w mieszkaniu Asi plotkowały przy butelce wina.
Asia: Wiesz, powinnaś sobie kogoś znaleźć
Ania: Ty mi to mówisz? Równie dobrze mogłabym ja tobie to powiedzieć
Asia: No fakt, obie jesteśmy samotne
Ania: Twoje serca już wybrało, tylko nie tego mężczyznę co trzeba
Asia: Sebastian ma żonę, więc nie chcę niszczyć tego związku. Chociaż ostatnio nie wydaje mi się by był z nią szczęśliwy, ale może mi się tylko wydaje
Ania: Nie wydaje ci się. Słyszałam wczoraj jak rozmawiał z Rafałem w kuchni...
Asia: Podsłuchiwałaś?
Ania: Coś ty. Przechodziłam i usłyszałam
Asia: Jasne... ale dobra. No i co słyszałaś?
Ania: Ostatnio się nie dogaduje z Pauliną
Asia: Wiesz, może to tylko chwilowy kryzys
Ania: Niby w małżeńswie się zdarzają, ale to jest coś poważniejszego
Asia: Niczego nie można przekreślać
Ania: Aśka, musisz to wykorzystać. Masz szansę go zdobyć. Spełnisz swoje marzenie
Asia: Ale oni są małżeństwem...
Ania: Jeżeli wykorzystasz sytuację to Sebastian się rozwiedzie
Asia: A skąd ty taka pewna jesteś?
Ania: No wiesz, spróbować zawsze możesz
Asia: Nie, ja nie potrafię
Ania: Ehh... Aśka, każda kobieta potrafi, tylko musi chcieć i się postarać
Asia: Zmieńmy temat, co?
Ania: No dobra
Tymczasem u chłopaków:
Rafał: No i jak tam wczoraj ta wasza rocznica? Chyba się działo, skoro zaspałeś do pracy, co?
Sebastian: A no działo się...
Rafał: Dobra, nie wnikam w szczegóły
Sebastian: Daj mi dokończyć. Działo się, a mianowicie talerze, a właściwie ich resztki latały po kuchennej podłodze, wkurzyłem się, całe żarcie wywaliłem do kosza na śmieci i leżałem na kanapie przed telewizorem z puszką piwa
Rafał: A Paulina?
Sebastian: Olała mnie. Mnie i całe nasze małżeństwo. Nasz związek ma dla niej coraz mniejsze znaczenie niż dawniej, jeśli jeszcze jakieś ma
Rafał: Aż tak źle?
Sebastian: To nie jest odpowiednia kobieta dla mnie. To nie jest ta sama kobieta, z którą brałem ślub dwa lata temu. Wiesz, zaczynam się zastanawiać nad rozwodem
Rafał: Nie wnikam, ale mam do ciebie jedną prośbę
Sebastian: Jaką?
Rafał: Przemyśl to dokładnie. Nie rób nic, dopóki nie będziesz miał 100% pewności że będziesz tego żałował. Obiecaj mi to.
Sebastian: Obiecuję
Rafał: No, zbieraj się i spróbuj z nią szczerze porozmawiać
Sebastian wypił resztę piwa z kufla, pożegnał się z Rafałem i wyszedł z baru. Przez głowę przechodziły mu najpiękniejsze chwile swojego życia. Chwile, które spędził z Pauliną, jeszcze przed ślubem. Wtedy była zwykłą pracownicą agencji reklamowej, a teraz... zastępcą szefa. To chyba to stanowisko ją tak zmieniło. Wszedł do mieszkania i zobaczył na podłodze dwie torby.
Sebastian: Co jest?
Paulina: Wyjeżdżam w delegację, do Paryża
Sebastian: Na długo?
Paulina: Dwa tygodnie. Będę tam robić nowy projekt, specjalnie dla klienta, który mieszka we Francji. Zresztą, rozłąka wyjdzie nam na dobre. Odpoczniemy od siebie, a potem spróbujemy porozmawiać. Może wtedy się dogadamy
Sebastian: Masz rację. Powodzenia
Paulina: Dzięki, trzymaj się
Sebastian: Ty też. Lecisz samolotem?
Paulina: Tak, a co?
Sebastian: Odwieźć cię na lotnisko?
Paulina: Nie trzeba, zaraz tu będzie taksówka
Sebastian: To chociaż bagaże zniosę na dół
Paulina: No dobra, skoro nalegasz
Zniósł bagaże i wsadził do bagażnika taksówki, która właśnie przyjechała. Przytulił ją i pocałował w policzek na pożegnanie. Wrócił do mieszkania. Wszystko było wysprzątane. Przez głowę przeszła mu myśl czy czasem jej charakter nie wraca do tego ze starych dobrych czasów, kiedy się w niej zakochał.
niedziela, 2 stycznia 2011
Nieodpowiednia kobieta cz. 1
Dochodziła godzina siódma. W okno wpatruje się pewien mężczyzna. Właśnie tego dnia mijają dokładnie dwa lata, kiedy podjął ważną decyzję dotyczącą swojego życia. Dwa lata temu wziął ślub. Jego żona pracuje w agencji reklamowej, a on w policji. Poznali się przypadkiem, kiedy pewnego razu wjechała w jego samochód. Kiedy stali przed ołtarzem, wiedział że ją kocha, wiedział że tego chce. A teraz? Zastanawiał się nad tą decyzją. Nie był pewien co do niej czuje. Wypił resztę kawy z kubka, ubrał kurtkę i wyszedł z mieszkania. Rodzice Pauliny kupili im je jako prezent ślubny. Mieściło się na trzecim piętrze, w jednym z osiedlowych bloków. Wsiadł do swojego srebrnego Renault i pojechał na komendę. Miał jeszcze 30 minut czasu, ale postanowił że nie ma po co czekać. Szybkim krokiem przekroczył próg biura. Zdziwił się, kiedy zobaczył że Aśka jest już w pracy. Była to drobna blondynka, o delikatnej bladej cerze i niebieskich oczach. Od dwóch lat są partnerami. Razem prowadzą śledztwa, razem zbierają dowody, razem wypełniają raporty. Tworzyli zgraną parę. Koledzy nawet z nich żartowali, że razem mogliby stworzyć udany związek. Ale poza pracą łączyła ich przyjaźń, nic więcej. Jednak w głębi duszy Aśka go kochała, ukrywała się z tym, ponieważ miał żonę. Nie chciała burzyć jego szczęścia, bo to było dla niej najważniejsze.
Sebastian: A co ty dzisiaj tak wcześnie? Zawsze przyjeżdżasz tuż przed ósmą, a mamy jeszcze... 30 minut do ósmej
Asia: Nie mogłam spać, więc pomyślałam że może tutaj się przydam. A ty?
Sebastian: Jakoś tak wyszło
Asia: Akurat... pokłóciliście się?
Sebastian: Nie no, coś ty
Asia: Wiesz, mi możesz wszystko powiedzieć
Sebastian: Naprawdę, jest w porządku
Asia: Wszystkiego najlepszego
Sebastian spojrzał na nią pytającym wzrokiem.
Asia: Dzisiaj rocznica twojego ślubu, nie?
Sebastian: A, no tak
Asia: Nie mów że nie pamiętałeś
Sebastian: Pamiętałem, tylko teraz się zamyśliłem
Chciał jak najszybciej zakończyć tą rozmowę. Niezręcznie mu było opowiadać Asi o swoich kłopotach małżeńskich. Tymbardzej, że jako kobieta ma inne poglądy i trudniej by jej było go zrozumieć. Ale z drugiej strony... może to on coś źle robi i tego nie widzi? A ona mogłaby mu wtedy pomóc. Postanowił jednak, że porozmawia o tym z Rafałem. Znał go odkąd tylko zaczął pracę w policji. Rafał miał wtedy rok pracy za sobą, więc dzielił się z nim swoim doświadczeniem. Dużo czasu spędzali w pracy i się zaprzyjaźnili. Kiedy tylko przyszedł, od razu Sebastian zawołał go do kuchni. Upewnił się, że nikogo nie ma w pobliżu i zamknął drzwi.
Sebastian: Możemy pogadać?
Rafał: Jasne, o co chodzi? Aha, no i przede wszystkim wszystkiego najlepszego z okazji rocznicy
Sebastian: Dzięki. Właśnie chodzi o to moje małżeństwo...
Rafał: Co się dzieje?
Sebastian: Ostatnio jest coraz gorzej
Rafał: No wiesz, w każdym małżeństwie zdarzają się kryzysy
Sebastian: Ale ten trwa już ponad dwa tygodnie. Nigdy tak długo się nie kłóciliśmy
Rafał: Dzisiaj macie rocznicę, dobra okazja żebyście szczerze porozmawiali i się pogodzili
Sebastian: Nie wiem czy coś z tego będzie
Rafał: Dlaczego?
Sebastian: Ja chyba jej nie kocham
Rafał: Nie no, co ty w ogóle mówisz. Dwa lata temu byłeś w nią tak zapatrzony, świata poza nią nie widziałeś
Sebastian: No właśnie. Dwa lata temu. A teraz... zastanawiam się czy to jest odpowiednia kobieta dla mnie, nie wiem co do niej czuję
Rafał: To uczucie nie mogło przecież tak nagle zgasnąć
Sebastian: Muszę jeszcze dzisiaj zrobić kolację z okazji rocznicy... nie wiem nawet co mam ugotować
Rafał: Ugotuj coś, co Paulina bardzo lubi, na pewno wtedy będzie zadowolona
Sebastian: Hmm... no dobra, zrobię pieczonego kurczaka z ziemniakami i sałatką z kiszonej kapusty. Ona uwielbia to danie
Rafał: Skoro jesteśmy już w kuchni to może na rozgrzewkę zorbisz kawy?
Sebastian: No dobra, za tą rozmowę należy ci się
Rafał: Zrób cztery
Sebastian: Będziesz pił trzy kawy?
Rafał: Nie, ale dziewczyny jak zobaczą że mamy kawę, a dla nich nie mamy to nas uduszą
Rafał wrócił do biura. Tam już oprócz Aśki była jego partnerka, Ania. Chwilę później pojawił się Sebastian z czterema kubkami kawy. Usiedli przy swoich biurkach i wzięli się za wypełnianie raportów. Około 16:00 w biurze pojawił się Bartek i oznajmił Asi i Sebastianowi, że mają sprawę. W drodze na miejsce zbrodni pani komisarz zauważyła że jej partner siedzi zamyślony i nie zwraca na nic uwagi.
Asia: Ej, co jest?
Sebastian: Cholera, mieliśmy kończyć już pracę, a tymczasem musimy jechać na miejsce zbrodni...
Asia: Spieszy ci się gdzieś?
Sebastian: Miałem dzisiaj robić kolację, ale nie zdążę
Asia zawróciła i podjechała pod komendę. Zatrzymała się obok samochodu Sebastiana.
Asia: Wysiadaj
Sebastian: Co?
Asia: Pojadę sama, a ty wysiadja i jedź robić tą kolację
Sebastian: Naprawdę?
Asia: Tak. Idź już, bo się rozmyślę
Sebastian: Jesteś wspaniała, dzięki
Pocałował ją w policzek i przesiadł się do swojego samochodu. Asia pojechała prowadzić śledztwo, a Sebastian do sklepu. Kupił wszystko, co było mu potrzebne i pojechał do domu. Miał jeszcze dwie godziny by przygotować kolację. Świetnie sobie radził w kuchni. Ojciec kiedyś nauczył go gotować i teraz to skutkowało. Po jakimś czasie miał wszystko gotowe. Zgasił światło i zapalił świece. Brakowało już tylko Pauliny. Dziesięć minut później dostał od niej smsa. Przeprasza go, ale musi zostać w pracy. Wróci nad ranem. Zdenerwowany rzucił telefon na szafkę. Zgasił świece i w przypływie złości wyrzucił całe jedzenie do kosza na śmieci. Nie tak to sobie wyobrażał. Talerze rozbił na kuchennych kafelkach. Wyciągnął z lodówki puszkę piwa, włączył telewizor i położył się na kanapie.
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)