piątek, 29 kwietnia 2011

IV. Scen nr 17


Scen dedykowany M.J (już ty dobrze wiesz za co xD)
-------
Godzinę później, przesłuchanie Sebastiana.
Sebastian: Powiecie mi po co mnie tu przywieźliście?
Inspektor1: Jesteś oskarżony o zabójstwo
Sebastian: O zabójstwo? Chyba ci coś odwaliło
Inspektor1: Tobie odwaliło. Widziano cię na miejscu zbrodni
Sebastian: No i co z tego? To nie znaczy że kogoś zabiłem
Inspektor2: Ale nie udzieliłeś pomocy poszkodowanemu
Sebastian: Jak miałem pomóc martwemu, co?
Inspektor2: Widziałeś zbrodnię?
Sebastian: Tak
Inspektor1: Kto go zabił?
Sebastian: Szukajcie a znajdziecie
Inspektor1: Kto go zabił?!
Lecz on im nie powiedział. Postanowili go zatrzymać na 48 godzin, myśleli że jak trochę posiedzi to się wygada, jednak Sebastian dobrze wiedział, że nic na niego nie mają i będą musieli go wypuścić. Trafił do aresztu, siedział w celi z gościem skazanym za kradzieże i włamania. Po południu zostali wypuszczeni na spacerniak. Był zdziwiony kiedy zobaczył tam Maćka.
Sebastian: Złapali cię?
Maciek: Nie. Sam się zgłosiłem
Sebastian: Przyznałeś się?
Maciek: Tak. Nie potwierdziłeś że to ja?
Sebastian: Nie. I nie mam zamiaru tego robić. Pojutrze i tak mnie wypuszczą, bo nic na mnie nie mają
Maciek: Dobra, spadaj
Sebastian: Co? O co chodzi?
Maciek: Mam na pieńku z jednym gościem i lepiej żeby cię ze mną nie widział
Sebastian: Dobra, trzymaj się
Wrócił do celi. Do wieczora rozmawiał ze współwięźniem. Potem próbował zasnąć, jednak zbyt szybko mu się to nie udało... Przyśniło mu się, że wyszedł z więzienia. Nazywali go żmiją, ponieważ jak twierdzili (ci co go tak nazywali) nie ma w nim żadnych dobrych uczuć, tylko wcielone zło. Zanim jednak wyszedł na wolność, do więzienia przyjechała Asia. Przesłuchiwała go. Jednak rozmowa zeszła na prywatne tematy. Twierdziła, że kiedyś zabił jej narzeczonego. Nie panował nad sobą i czuł potrzebę zabicia kogoś, kiedy wyjdzie na wolność. Chciał porwać Aśkę, torturować ją, a następnie zabić. Kiedy wyszedł z więzienia, dołączył do mafii, którą kierował Kuba, jego kolega z komisariatu. Z tym że tu nie miał nic wspólnego z policją, poza konfliktami. Trzy dni później Aśka i Kamil przyjechali do domu Kuby by porozmawiać. Kiedy odjechali, Sebastian pojechał za nimi. Zobaczył ich z daleka, a gdy wysiadł z samochodu ogłuszył Aśkę i zastrzelił Kamila. Zabrał ze sobą nieprzytomną kobietę i uciekł. Potem zdobył się na szczerą rozmowę z Aśką, dlaczego jest taki a nie inny, dlaczego nie potrafi kochać, pomagać i współczuć. Poprosiła go by pomógł jej uciec. Wyznała mu, że popełniła błąd, że był dla niej kimś więcej niż tylko przyjacielem, ale zbyt późno to zrozumiała. Wyszedł z pokoju, w którym ją przetrzymywali. Namieszała mu w głowie, wzbudziła w nim wątpliwości, ale nie przywróciła tego dawnego dobrego charakteru. Anka i Rafał zaczęli coś węszyć. Sebastian zaczął się domyślać, że ich także trzeba będzie się pozbyć, tak jak Kamila. Szybko zdobył mocną pozycję u szefa co nie spodobało się najbardziej zaufanemu dotychczas pracownikowi – Łysemu. Sebastian wiedział, że musi być bardziej czujny, bo może mieć przez niego poważne kłopoty. Naszły go wspomnienia. Aśka dla niego zrobiła tyle dobrego, ale zrobiła także jeden błąd. Błąd, który nie był warty tego, by przekreślać wszystko co było między nimi. Zaczynał się zastanawiać nad swoim postępowaniem. Zgodził się pomóc Aśce w ucieczce. Następnego dnia wieczorem przyszedł Rafał z kilkoma policjantami i nakazem rewizji. Kubie wydawało się, że są już zgubieni, jednak Sebastian udowodnił że jest nieobliczalny, nieprzewidywalny, potrafi zaryzykować, byle by osiągnąć cel. Poszedł na górę, gdzie chwilę później pojawił się Rafał. Po krótkiej wymianie zdań Sebastianowi udało się uzyskać nad nim przewagę. Wyszli tylnym wyjściem i odjechali samochodem. Zabił go na jakiejś leśnej uliczce. Wziął jego telefon i wysłał do Tomka smsa by odciągnąć podejrzenia. Potem utopił jego samochód i wrócił do Kuby. Później spróbował wyprowadzić Aśkę z domu. Widział, że śledzi ich Łysy, jednak zobaczył w tym szansę pozbycia się go. Kiedy Łysy ich złapał i przywołał Kubę, Sebastian podstępem zwalił całą winę na przeciwnika. Dzięki temu mógł go zabić. Zaprowadził Aśkę z powrotem do pokoju, gdzie wszystko jej wyjaśnił. Planował zabić Kubę. Następnego dnia rozmawiała z nim Anka. Wiedziała że to on zabił Rafała. Ostrzegała go, że znajdzie dowody. Wiedział, że musi ją usunąć. Przed tym sprawdził jeszcze zaufanie Kuby do niego. Było niemal bezgraniczne. Wieczorem poszedł pod komendę. Kiedy Anka wyszła, złapał ją i udusił. Tomek widział co się stało. Wiedział także kto to zrobił. Obiecał zemstę. Sebastian wrócił do domu Kuby. Kiedy szef zdradził mu swoje plany odnośnie Aśki, sprzeciwił się. Jednak chwilę później potwierdził, że się zgrywał. Coś się w nim przełamało i zaczynał żałować całego swojego postępowania. Uśpił czujność szefa i zabił go. To miało być jego ostatnie zabójstwo... Poszedł po Aśkę, której oznajmił że jest wolna. Z radości rzuciła mu się na szyję. Jednak plany znów uległy pokrzyżowaniu. Na dole czekał Tomek i celował do nich z broni. Aśka go przekonała, żeby ją odłożył. Sebastian pozwolił im odejść. Oni nie poszli, tylko rozmawiali między sobą. To był błąd. Sebastian zobaczył ciało Kuby i znów poczuł żądzę krwi. Zabił Tomka i przyznał się przed Aśką do wszystkich zabójstw dokonanych po wyjściu z więzienia. Aśka zrozumiała że on nie panuje nad sobą i jest nieobliczalny. Spróbowała z nim zagrać o swoje życie, nie miała nic do stracenia. Wyznała mu miłość, uspokoiła go. Podeszła bliżej i przytuliła. I znowu popełniła błąd. Wzięła wazon, który stał na szafce obok i rozbiła go na jego głowie. On wstał i rzucił ja na podłogę. Patrzyli sobie w oczy. Wstała i zaczęła go całować. Tego się nie spodziewał. Odsunął ją od siebie, zamachnął się i z całej siły walnął ją w głowę. Przez chwilę walczyli ze sobą, do momentu, gdy Aśka wzięła broń i zadzwoniła po ekipę. Sebastian wtedy powiedział jej, że ma dowody, że była wtyką mafii. Obojga czekało więzienie. Jednak Sebastian nie miał zamiaru oddawać się w ręce policji. Wyciągnął z szafki sznur. Miał zamiar się powiesić. Aśka poprosiła go by ją zabił. Spełnił jej prośbę i strzelił do niej. Zsunął się z krzesła i...
Wtedy otworzył oczy i zobaczył, że jest w więzieniu. Wrócił myślami do rzeczywistości i zdał sobie sprawę, że to był tylko sen.
-------
Tak, po to było to głosowanie, aby streścić opowiadanie, które otrzyma najwięcej głosów. Dlaczego tak? Bo to jest mój dwusetny scenek w karierze, dwusetny scenek na tym blogu. Dziękuję wszystkim czytelnikom, za te ponad 60000 odwiedzin i 1596 komentarzy (w tej chiwli było tyle). Bez was to by się nie udało, bo gdybym pisał sam dla siebie, nie publikowałbym tego. Cieszę się, że wam się nadal podobają moje scenki i mam nadzieję, że to się nie zmieni. Kto wie, może razem będziemy cieszyć się z trzysetnego scenka na tym blogu? Póki co jest 200, a następny ukaże się w niedzielę.

wtorek, 26 kwietnia 2011

IV. Scen nr 16


Nie trafił. Sebastian szybko wyciągnął broń i strzelił do Alfreda. Trafił w głowę. Mężczyzna nie miał szans przeżyć. Jego ciało upadło bezwładnie na asfaltową ścieżkę. Sebastian przez chwilę stał w osłupieniu. Maciek podbiegł do niego i popchnął go do przodu, by się ruszył.
Maciek: Na co czekasz?! Spadamy!
Sebastian: Zabiłem go, rozumiesz?
Maciek: Nieważne, spadajmy póki nikt nas jeszcze nie widział
Sebastian pobiegł za Maćkiem. Stracił koncentrację, przejął się tym, co zrobił. Zachował się nieprofesjonalnie. Nie chciał go zabijać, ale podczas strzału ręka mu zadrżała. On, który zawsze trafiał do celu, po raz pierwszy nie trafił tam gdzie celował. Pierwszy raz kogoś zabił. Było mu ciężko na sumieniu. Maciek przywiózł go pod hotel, jednak musiał wszystko za niego zrobić, wymeldował go i zabrał rzeczy z pokoju. Sebastian tak jakby znajdował się w innym świecie, nie zauważał i nie rozumiał co się wokół niego dzieje. Dojechali do Krakowa, zatrzymał się pod jego mieszkaniem.
Sebastian: Ja naprawdę nie chciałem go zabić...
Maciek: To nie twoja wina. To był mój plan i za to niepowodzenie jestem winny
Sebastian: Nie wiem jak to się stało
Maciek: Sebastian. Popatrz na mnie
Sebastian odwrócił się i spojrzał na kolegę.
Maciek: Jego śmierć obciąża tylko moje sumienie. To ja doprowadziłem to tej sytuacji, więc ja jestem winny
Sebastian: Nie rozumiesz nic
Maciek: Rozumiem. Tylko się broniłeś, nic więcej
Sebastian: Nawet jeśli, to policja tego nie zrozumie. Zamkną mnie
Maciek: Policją ty się nie martw. Ważne żeby ciebie i twojego sumienia to nie męczyło. Policja nas nie złapie, a nawet jeśli... tobie nic nie zrobią. Jakby co powiedz, że to ja strzelałem
Sebastian: Dlaczego mam obciążać ciebie swoimi zeznaniami?
Maciek: Bo ja i tak będę miał dożywocie. Ludzie Alfreda będą wiedzieli, że to ja za tym stoję i będą próbowali mnie zabić, ale dodatkowo podrzucą policji dowody na mnie za zabójstwa sprzed czterech lat
Sebastian: Dobra. Przywieziesz tu Aśkę?
Maciek: Jasne
Po pół godziny Aśka wraz ze swoją torbą pojawiła się u Sebastiana. Lekko uśmiechnął się do niej, ale ona nie miała zamiaru odpowiadać mu tym samym. Była wściekła.
Asia: Możesz mi powiedzieć, gdzie byłeś od wczoraj i dlaczego nie odbierałeś telefonu?!
Sebastian: Nie chcesz wiedzieć
Asia: Właśnie, że chcę. O co tu do cholery chodzi?
Sebastian: Byłem... na Dolnym Śląsku
Asia: Na Dolnym Śląsku? Po jakiego grzyba?
Sebastian: Wczoraj był u nas Maciek
Asia: Wiem i co ci mówił?
Sebastian: Cztery lata temu był płatnym mordercą
Asia: Co?! Chcesz mi powiedzieć, że jechałam samochodem z zabójcą?
Sebastian: Tak. Skończył z tym, ale przeszłość przypomniała o sobie. Dostał zlecenie...
Asia: Co ty masz z tym wspólnego?
Sebastian: Dostał zlecenie na mnie. Miał mnie zabić
Asia: Ale tego nie zrobił
Sebastian: Pomógł mi pozbyć się zleceniodawcy
Asia: Co chcesz przez to powiedzieć? Zabiliście go?
Sebastian: To był wypadek, plan tego nie zakładał
Asia: Kto strzelał?
Sebastian: Ja, ale... Maciek powiedział, że jeśli policja by nas znalazła mam powiedzieć że to on, bo i tak dostanie dożywocie
Asia: Nie wierzę... zabiłeś człowieka...
Sebastian: Aśka, ja naprawdę nie chciałem. Celowałem w klatkę piersiową, ale... ręka mi zadrżała i trafiłem w głowę. Nie miałem zamiaru go zabić. To był wypadek. Wierzysz mi?
Asia: Wierzę. Ale dlaczego musiałbyś kłamać przed policją?
Sebastian: Przecież wiesz jacy są policjanci, sami nimi jesteśmy. A ci z wewnętrznego to jeszcze gorsze żmije
Asia: Zapomniałeś o jednej ważnej rzeczy. Mogą dać ci wyrok za nieudzielenie pomocy
Sebastian: Cholera jasna... nic się nie klei! Widocznie czeka mnie kryminał. Tylko dlatego, że ratowałem się przed kimś, kto chciał mnie zabić
Asia: Poczekaj, coś wymyślę... on zginął na miejscu?
Sebastian: Tak
Asia: Pierwsza pomoc trupowi by nie pomogła. Więc wyrok za nieudzielenie pomocy ci nie grozi
Sebastian: Faktycznie... cholera, dlaczego zawsze muszę się wplątać w jakieś kłopoty?
Asia: Bo pracujesz w policji. I przez to masz dużo wrogów
Sebastian: A ty masz teraz rację. Masz ochotę na coś do jedzenia?
Asia: W sumie to tak, nie jadłam jeszcze kolacji
Sebastian: No to chodźmy do kuchni

Wspólnie zrobili kolację i ją zjedli. Następnie poszli na kanapę i włączyli jakiś film. Zadzwonił telefon, więc Sebastian ruszył swoje cztery litery z kanapy (nogi, a myśleliście że co? xD) i odebrał. Dzwonił Tomek, który przekazał, że stary cofnął im resztę urlopu i jutro muszą się stawić w pracy. Wzięli prysznic (oczywiście osobno) i położyli się spać w swoich pokojach. Następnego dnia rano, w biurze czekała na nich niemiła niespodzianka. Dwóch policjantów z wydziału wewnętrznego siedziało na ich biurkach.
Asia: Ej, na tym się pisze, nie siedzi, chyba że u ciebie w domu krzesła służą do bicia po ryju jak patelnia
Inspektor: No my się chyba już znamy, co? Nie denerwuj się tak, złość piękności szkodzi.
Asia: No to chyba często się denerwujesz. Zresztą co ty o piękności możesz wiedzieć, jak nawet w lustrze nie masz na co patrzeć. A do tego masz jakieś siano na głowie
Inspektor zaczął poprawiać swoje włosy jak laluś.
Inspektor: Moje włosy są piękne, nie nazywaj ich sianem
Sebastian: Dobra, czego chcecie?
Inspektor2: Proszę pokazać jakiś dokumencik tożsamości
Sebastian westchnął, wywrócił oczami i pokazał dowód osobisty.
Inspektor2: Zgadza się, więc teraz proszę oddać odznaczkę i pistolecik. Jest pan zatrzymany na przesłuchanko, po nim zdecydujemy co dalej czy wypuścimy pana czy zatrzymamy w areszciku. Pawełek, która godzinka?
Inspektor: Ale ja nie mam siana na głowie, co nie?
Inspektor2: Nie masz sianka, ale spójrz na swój zegareczek i powiedz mi która jest godzinka
Sebastian: Jeden pedałek, drugi zdrabnia co tylko się da
Inspektor2: No, licz się ze słówkami. Dawaj rączki, skujemy w kajdaneczki i pójdziemy do samochodziku
Sebastian: Nie ma takiej potrzeby, sam pójdę
Wyprowadzili go z biura. Aśka domyśliła się w jakiej sprawie, więc wyciągnęła telefon i wybrała numer do Maćka. Nie odbierał.

poniedziałek, 25 kwietnia 2011

IV. Scen nr 15


Sebastian: Skoro zabijasz po cichu to nie mógłbyś mnie tu zabić, ponieważ Aśka cię widziała
Maciek: Masz rację. To mocny argument. Ale za słaby dla mnie, bo i tak mi grozi niebezpieczeństwo, w więzieniu byłbym bezpieczniejszy
Sebastian: Czyli mnie zabijesz?
Maciek: Nie zrobię tego ze względu na naszą znajomość. Nie dałeś się zastraszyć, to dobrze
Schował broń. Sebastian nie rozumiał po co ktoś chce go się pozbyć. Upewnił się, że Aśka ich nie podsłuchuje.
Maciek: Wiesz dlaczego tu jestem?
Sebastian: Skoro mnie nie zabiłeś to nie wiem
Maciek: Przyszedłem cię ostrzec, a jeśli się zgodzić to także pomóc
Sebastian: Kto zlecił ci moje zabójstwo?
Maciek: Brat gościa, który zgwałcił twoją siostrę. Ma całkiem mocną grupę. Nie mam zamiaru wykonywać zlecenia na ciebie, ale będę musiał się ukrywać, bo będą mnie szukać. W twoim przypadku... wystarczy, że pozbędziemy się zleceniodawcy, reszta da ci spokój
Sebastian: Skąd wiesz?
Maciek: Przecież byłem płatnym zabójcą przez rok, byłem blisko różnych gangów
Sebastian: Aśki nie będzie próbował załatwić?
Maciek: Nie. Jemu chodzi tylko o ciebie. Załatw Aśce jakąś opiekę i wyjedź
Sebastian: Niby dokąd? Długo mam się ukrywać?
Maciek: Opracowałem plan. Wyjeżdżasz do innego miasta, około 200 km stąd. Załatwiłem pokój w hotelu na cztery dni. Jutro powiem, że zniknąłeś, ale cię znalazłem i pojedziemy po ciebie. Gdzieś w drodze go załatwię, a jak nie to w parku się z tobą umówię, on będzie ze mną i tam się go pozbędziemy
Sebastian: Chcesz go zabić?
Maciek: Nie. Mówiąc załatwimy miałem na myśli zaaresztujemy. Kiedy z nim pojadę, jeden z jego ludzi, moja wtyka, podrzuci na komendę dowody przeciwko niemu
Sebastian: Dziwny ten plan. Wydaje się trudny do zrealizowania, ale dobra, gdzie mam się udać?
Maciek: Brzeg, miasto na Dolnym Śląsku. Hotel znajduje się przy ulicy Piastowskiej. Musisz tam być najpóźniej jutro o 12:00
Sebastian: Dobra, będziemy w kontakcie telefonicznym
Maciek wyszedł z mieszkania. Sebastian poprosił Asię, żeby przygotowała się do przeprowadzki i wyszedł do kuchni. A co gdyby Maciek go nie ostrzegł? Pewnie zostałby postrzelony i albo by zginął, albo by przeżył. Miał mieszane uczucia. Z jednej strony się cieszył, że ma szansę się uratować, ale z drugiej... wydawało mu się, że coś pójdzie nie tak... i może się to źle skończyć. Wszystkiego przewidzieć nie można, a co ma być to będzie. Jeśli ma zginąć to zginie, jeśli nie od kuli to inaczej. Raz już oszukał przeznaczenie, ale to nie znaczy, że uda mu się po raz drugi. Aśka po 15 minutach była gotowa. Wziął jej torbę i zeszli do samochodu. Przez całą drogę domagała się wyjaśnień, jednak Sebastian milczał jak grób. Kiedy dojechali Aśka poszła za nim. Zapukał do drzwi mieszkania. Otworzył im Marek. Był zdziwiony na ich widok, szczególnie widząc, że Sebastian ma torbę. Wpuścił ich do środka.
Asia: Może mi wreszcie wyjaśnisz o co chodzi?!
Sebastian: Nie denerwuj się, zaraz wszystko powiem
Marek: Co mają znaczyć te torby?
Sebastian: Aśka, zamieszkasz tu na jakieś 3 – 4 dni
Asia: Że co?! Słuchaj, jeżeli...
Sebastian: Cicho, nic nie mów. Mam pilną sprawę do załatwienia, a ty nie powinnaś być teraz sama. Marek, opiekuj się nią, cześć
Nim zdążyli cokolwiek powiedzieć Sebastian zniknął za drzwiami. Przez chwilę patrzyli na siebie zdziwieni. Marek wzruszył ramionami.
Marek: Nic o tym nie wiedziałem. W ogóle, co on taki zdenerwowany był?
Asia: Zaraz... to po tej rozmowie z Maćkiem. Zadzwonię do niego, on powinien wiedzieć
Po 5 próbach odłożyła telefon i usiadła zrezygnowana na kanapie.
Asia: Nie odbiera
Marek: Chyba powinniśmy porozmawiać o tym co się między nami wydarzyło
Asia: Masz rację. Co masz mi do powiedzenia?
Marek: Od tamtej chwili nie mogę o tobie zapomnieć, cały czas myślę o tobie. Asiu, ja się w tobie zakochałem
Asia: Marek... ja wtedy byłam pijana, nie kontrolowałam się. Nie wiedziałam co robię i gdybym była trzeźwa do tego by nigdy nie doszło. Nie gniewaj się na mnie, ale to co się stało między nami to był błąd. Ja nic do ciebie nie czuję. Przepraszam
Marek: Nie przepraszaj, nie twoja wina, że się w tobie zakochałem. Skoro twierdzisz, że nic z tego nie będzie... nie pozostaje mi nic innego jak się z tym zgodzić. Nigdy bym nie zrobił czegoś wbrew tobie. Mam nadzieję, że będziesz kiedyś szczęśliwa
Asia: A ja mam nadzieję, że znajdziesz kogoś, kto cię będzie szczerze kochał
Marek: Skoro już sobie wszystko wyjaśniliśmy, to może zjemy coś na kolację?
Asia: Bardzo chętnie, idź i zrób coś
Marek czuł ogromny ból w sercu. Cierpiał, ale nie mógł zrobić czegoś, czego Aśka by nie chciała. I to oraz jej obecność, choćby jako znajomej albo przyjaciółki, pomagało go ukoić. Żadna kobieta nie zraniła go tak bardzo, ale też żadna kobieta nie przejmowała się nim, nie przepraszała go za coś, czemu nie była winna. Właściwie to ona wcale go nie zraniła, on sobie wyobraził coś, co dla niej było nierealne i przez to cierpiał. Czyli można rzec, że on sam sobie zadał ten cios, sam siebie zranił. Dlatego nie powinna go przepraszać. A jak to wyglądało z perspektywy Aśki? Nie wiedział, jednak domyślił się, że skoro go przeprosiła, to musi czuć się w jakimś stopniu, choćby troszeczkę winna.
Następnego dnia około godziny 19:00 Maciek i Alfred dojechali do Brzegu. Maciek umówił się z Sebastianem w Parku Wolności, niedaleko obwodnicy. Samochód zatrzymali na osiedlu domków jednorodzinnych, znajdującym się tuż przy parku. Omawiali szczegóły akcji zabicia Sebastiana.
Alfred: Słuchaj, ty tu zostaniesz, siedzisz za kierownicą, ja pójdę go zabić, wracam tu i spadamy
Maciek: Przecież to ja miałem go zabić
Alfred: Zmiana planów
Wysiadł z samochodu. Maciek nerwowo wyciągnął komórkę i wybrał numer do Sebastiana. Na nieszczęście, zostawił ją w hotelu, więc nie mógł odebrać. Zdenerwowany Maciek wysiadł z samochodu i pobiegł w kierunku, gdzie miał się spotkać z Sebastianem. Po chwili zobaczył, że Alfred powoli zbliżał się do Sebastiana. Miał już wycelowaną broń, wystarczyło tylko podejść bliżej, aby nie chybić. Maciek przecząco pokręcił głową, nie miał wyjścia. Zawołał Sebastiana, krzycząc tak głośno jak tylko mógł. Poskutkowało, policjant się odwrócił. Alfred był daleko, jednak strzelił, bo teraz miał największe szanse by trafić, póki Sebastian nie zdążył schować się za jakimś drzewem.

sobota, 23 kwietnia 2011

IV. Scen nr 14


Sebastian: Aśka, kto ci to zrobił?
Asia: Czarek... nie spodziewałam się tego po nim
Sebastian: Jaki Czarek?
Asia: Mój narzeczony... teraz już były narzeczony
Sebastian: Rozstaliście się?
Asia: On nie pozwolił mi odejść, ale po tym co mi zrobił... tylko że on mi nie da spokoju
Sebastian: Pomogę ci. Jeszcze nie wiem jak, ale pomogę
Patrzył na nią i czuł coś dziwnego. Jakby coś zraniło mu serce, jakby czuł się temu winny. Nie wiedział skąd się wzięło to uczucie. Strasznie mu było żal Aśki i w tej chwili poszedłby obić mordę Czarkowi, gdyby nie to, że musiałby zostawić ją samą.
Asia: Co tak na mnie patrzysz? Pewnie myślisz jak to się stało, że policjantka nie potrafiła się obronić
Sebastian: Nie. Szkoda mi ciebie. Ten bydlak musi za to pożałować
Asia: Zrób coś, żeby dał mi spokój. Tyle wystarczy
Ich rozmowę przerwało pukanie do drzwi. Sebastian spojrzał przez wizjer, zobaczył jakiegoś nieznajomego mężczyznę. Domyślił się kto to jest. Lekko uchylił drzwi.
Czarek: Jest Aśka?
Sebastian: Jaka Aśka?
Czarek: Ta, która z tobą pracuje
Sebastian: Aha, o nią chodzi. Nie, nie ma jej tutaj. Dlaczego pytasz?
Czarek: Gdzieś poszła i nie wiem gdzie, a nie odbiera telefonu
Sebastian: Jak coś będę wiedział to zadzwonię
Czarek: Dzięki, cześć
Sebastian: Do zobaczenia... (dopowiedział szeptem) na komendzie
Czarek: Mówiłeś coś jeszcze?
Sebastian: Nic, może ci się wydawało?
Zamknął drzwi i wrócił do Asi. Kobieta delikatnie się uśmiechała.
Asia: Co za idiota, dał się nabrać
Sebastian: Asia, to nie tak, że ja się do ciebie nie przyznaję...
Asia: Przestań, nie musisz się tłumaczyć. Zrobiłeś to dla mojego bezpieczeństwa
Sebastian: Właśnie to chciałem powiedzieć
Asia: Dziękuję
Sebastian: Nie ma za co
Asia: Jest, specjalnie dla mnie, żeby mi pomóc, pakujesz się w kłopoty
Sebastian: Jutro załatwię nam tydzień wolnego. Pojedziemy po twoje rzeczy, co?
Asia: Nie, nie jedź ze mną. On będzie wiedział, że jestem u ciebie
Sebastian: To inaczej. Złożysz oskarżenie o pobicie
Asia: Nie. Ale możemy go inaczej załatwić
Sebastian: Jak?
Asia: Podobno w pracy przechowuje narkotyki. Trzeba by było sprawdzić tą informację
Sebastian: Zajmiemy się tym jutro, teraz odpocznij
Następnego dnia Sebastian zadzwonił do starego. Szef niechętnie, ale jednak zgodził się na tydzień wolnego dla niego i dla Asi. Chwilę później do jego gabinetu przyszedł Maciek.
Maciek: Można?
Stary: Proszę wejść. Co pana do mnie sprowadza?
Maciek: Nie zajmę wiele czasu. Chciałem złożyć wymówienie
Stary: Dlaczego? Przecież świetnie się tutaj panu pracuje
Maciek: Tak, i gdyby to ode mnie zależało, zostałbym. Niestety, moje sprawy prywatne zmusiły mnie do podjęcia takiej decyzji
Stary: No cóż... szkoda, że tracę tak dobrego policjanta. Zgodnie z umową obowiązuje pana dwutygodniowy okres wypowiedzenia
Maciek: Nie da się jakoś tego obejść?
Stary: Mogę dać panu urlop bezpłatny
Maciek: Świetnie, biorę go
Stary: Dziękuję za współpracę. Do zobaczenia
Maciek: Do widzenia
Maciek pożegnał się z każdym z osobna. Ciężko mu było odchodzić, ale nie miał wyjścia. Gdyby został, groziłoby mu niebezpieczeństwo. Spakował swoje rzeczy i odszedł. W drzwiach zatrzymał się jeszcze na chwilę i odwrócił by po raz ostatni zobaczyć swoje biurko. Wyszedł. Pojechał do domu, gdzie spakował najpotrzebniejsze rzeczy. Niestety, nawet teraz musiał płacić za błąd popełniony w młodości. Następnie pojechał nad Wisłę, gdzie jego zleceniodawca chciał się spotkać. Mężczyzna wsiadł do samochodu na miejsce pasażera.
Maciek: Mieliśmy się spotkać w piątek, po co chciałeś dzisiaj?
Alfred: Nie ma co czekać aż trzy tygodnie. Mam sposób aby to obejść
Maciek: Co żeś wymyślił?
Alfred: Jutro go zabijesz, a potem uciekniesz do Australii. Załatwiłem ci już fałszywy paszport i bilet na pojutrze. Od tej pory będziesz miał spokój, nie będziesz miał żadnych zleceń i wreszcie zaczniesz nowe życie, tak jak chciałeś. To takie wynagrodzenie za to, że zburzyłem to co już sobie ułożyłeś. Ale teraz ci zniknie groźba, że znowu przeszłość coś ci zniszczy, czyli lepiej, co?
Maciek: Tak. Komisarz jutro będzie martwy. Tylko nie wtrącaj się w to co będę robił, jasne?
Alfred: Spoko. Wiem, że jesteś profesjonalistą i nie muszę cię sprawdzać
Maciek: Dobra, teraz spadaj, bo muszę jechać się przygotować do jutrzejszej akcji
Alfred: Dobra, już
Alfred opuścił samochód, a Maciek odjechał. Tymczasem Sebastian razem z Asią i Tomkiem pojechali do Czarka. Potwierdziły się informacje, o których mówiła Aśka. W biurku jej byłego narzeczonego znaleziono 50g kokainy oraz 100g amfetaminy. Sebastian i Tomek stanęli obok Aśki, jeden z jednej strony, a drugi z drugiej. Drzwi otworzył im Czarek, który na widok Aśki się uśmiechnął.
Czarek: Widzę, że przyszłaś z obstawą. Będzie ci ona całkiem niepotrzebna
Asia: Przyszłam tylko po rzeczy
Czarek: Wejdź. A wy tu poczekajcie
Sebastian: Nie ma mowy, idziemy z nią
Czarek: Was tu nie zapraszałem
Tomek: Ale Aśka tak
Wcisnęli się do środka na siłę. Zdenerwowany Czarek poszedł do kuchni, wziął nóż i schował go za plecami. Sebastian i Tomek poczekali aż Aśka się spakuje. Wtedy stała się rzecz niespodziewana. Tomek odwrócił się, a Czarek wtedy wbił mu nóż w klatkę piersiową. Sebastian widząc to rzucił się na mężczyznę i obalił go na podłogę. Wyjął swoje kajdanki i skuł go.
Sebastian: Aśka, zajmij się nim!
Po 10 minutach przyjechała karetka i radiowóz. Policjanci zabrali Czarka, a Asia wróciła z Sebastianem do domu.
Asia: Mogę u ciebie zostać przez kilka dni? Nie chcę być teraz sama
Sebastian: Jasne, zostań tak długo jak tylko chcesz
Asia: Na pewno nie będę ci przeszkadzała?
Sebastian: Wręcz przeciwnie, twoje towarzystwo będzie dla mnie dobre, przynajmniej będę miał z kim pogadać
Asia: Dziękuję ci, za wszystko
Sebastian podszedł do niej i ją przytulił. Czuł się szczęśliwy, że zostanie z nim jeszcze przez kilka dni. Niestety, plany musiały ulec zmianie, kiedy wieczorem przyszedł Maciek.
Maciek: Możemy porozmawiać w cztery oczy?
Sebastian: Jasne
Poszli do innego pokoju. Maciek wyjął broń i wycelował mu w głowę.
Sebastian: Co chcesz zrobić?
Maciek: Pięć lat temu zostałem płatnym mordercą. Byłem świetny, nie zostawiałem żadnych śladów. Rok później rzuciłem to, ponieważ zostałem policjantem. Wyjechałem na drugi koniec Polski, żeby zostawić przeszłość za sobą. Musiała kiedyś dać o sobie znać. Dostałem zlecenie na ciebie. Muszę cię zabić
Sebastian: Nie zrobisz tego
Maciek: Dlaczego miałbym tego nie zrobić? Jestem gotowy do strzału, wystarczy jedna chwila i po tobie
Zachowywali spokój. Stali przed sobą w ciszy, w niewielkiej odległości od siebie i mierzyli się wzrokiem.

piątek, 22 kwietnia 2011

IV. Scen nr 13


Marek: To ja już pójdę, cześć
Szybkim krokiem zszedł po schodach na dół. Sebastian patrzył z ukosa na Aśkę.
Asia: Za 10 minut będę gotowa. Wejdziesz?
Sebastian: Wolę poczekać na dole
Zamknęła drzwi. Tak jak mówiła, po dziesięciu minutach pojawiła się w samochodzie. Zapadła niezręczna cisza.
Asia: Pewnie zaraz mi odpalisz wykład
Sebastian: Nawet nie mam takiego zamiaru. Jesteś dorosła, to twoje życie i robisz z nim co chcesz, a mi nic do tego
Asia: Ale jednak coś ci nie pasuje
Sebastian: Masz rację. Nie pasuje mi to, że zaciągnęłaś go do łóżka. Ty wiesz co on teraz sobie pomyśli? Że możecie być parą
Asia: To że spędziliśmy noc to był przypadek
Sebastian: Przypadek? Przez przypadek to dziecko można zrobić
Jej oczy się zaszkliły. Odwróciła głowę w stronę szyby. To nie było dobre porównanie, zapomniał o tym, co powiedziała mu poprzedniego dnia.
Sebastian: Przepraszam. Nie chciałem tego powiedzieć. Głupio mi
Asia: Myślisz, że wystarczy pójść ze mną do restauracji, a potem można mnie przelecieć jak jakąś dziwkę, co?
Sebastian: Nie, tylko...
Asia: Tylko co?
Sebastian: Dziwi mnie, że zdradziłaś narzeczonego
Asia: Właśnie, proszę cię, nie mów mu o tym
Sebastian: Przecież nawet go nie znam
Asia: W ogóle, nikomu nie mów
Sebastian: Jasne
Nie miał ochoty na dalszą rozmowę. Wiedział, że będzie musiał porozmawiać z Markiem. Wizja uświadamiania go, że żadnego związku z Aśką nie stworzy wydawała mu się misją praktycznie niewykonalną. Doskonale wiedział jak to jest kiedy się zakochasz, a ktoś studzi twój zapał, że nic z tego nie będzie. Punktualnie o 8:00 pojawili się w biurze. Siedzieli już tam Anka i Kuba, którzy dzień wcześniej zakończyli śledztwo.
Sebastian: No, widzę raporciki wypełniamy
Kuba: Ty się tak nie szczerz, bo na ciebie też czekają
Sebastian: Zakończyliście już sprawę?
Ania: Tak. Udało nam się zamknąć wszystkich z gangu Słodkiego
Asia: Słodki? Ciekawa ksywa
Ania: Wzięła się stąd, że był bardzo przystojny, a laski, które uwodził, mówiły że jest właśnie słodki
Asia: Ania, możemy pogadać w cztery oczy?
Asia: Jasne
Dziewczyny wyszły z biura. Za drzwiami minęły się z Maćkiem.
Maciek: A im co?
Kuba: Wiesz jakie są kobiety, nigdy nie wiadomo co im strzeli do głowy
Sebastian: Pewnie plotki albo umawiają się na zakupy, bo co innego by robiły?
Kuba: Skoro już mówimy o umawianiu się. Co powiecie dzisiaj wieczorem na piwo?
Sebastian: Bardzo chętnie
Maciek: Ja niestety nie mogę. Ale z tego co wiem Tomek ma wolny wieczór, pogadajcie z nim
Sebastian: Dobra, to co? Do pracy?
Kuba: Jasne
Tymczasem w kuchni Aśka radziła się Ani co powinna zrobić w zaistniałej sytuacji:
Asia: No i widzisz, teraz nie wiem co mam zrobić
Ania: Myślisz, że ci wybaczy?
Asia: Myślę, że jeśli mnie naprawdę kocha to po pewnym czasie zdecyduje się mi dać drugą szansę
Ania: A jeśli nie?
Asia: Wtedy będziemy musieli się rozstać, chociaż wolałabym, żeby do tego nie doszło
Ania: Chcesz mu powiedzieć?
Asia: Sama nie wiem... Może lepiej żeby nie wiedział?
Ania: Chcesz go okłamywać?
Asia: No właśnie nie...
Ania: Więc mu powiedz
Asia: Jesteś pewna?
Ania: Tak
Asia: Dzisiaj wraca z delegacji... Z pewnością będzie chciał ze mną spędzić miły wieczór. Chyba masz rację, powinien wiedzieć. Będzie to trudne, ale... okłamywanie go wydaje mi się jeszcze trudniejsze
Ania: Wracajmy do biura, bo chłopaki się wkurzą
Wieczorem Aśka niecierpliwie czekała na powrót narzeczonego. Trochę się denerwowała. Na wszelki wypadek spakowała swoje rzeczy. Po pracy ustaliła z Anką, że w razie czego będzie mogła zamieszkać u niej na kilka dni. Czarek miał być już dziesięć minut temu, co zwiększało jej poddenerwowanie.
Tymczasem Maciek stał nad Wisłą i wpatrywał się w płynącą rzekę. Podszedł do niego jakiś facet, z którym się wcześniej umówił. Policjant nie miał zbytniej chęci na rozmowę, jednak tamten mężczyzna nalegał na spotkanie.
Maciek: Czego chcesz?
Facet: No, no, tak witasz kolegę po 4 latach bez spotkania?
Maciek: Nie mam czasu na pogaduszki, gadaj o co ci chodzi
Facet: Mam dla ciebie zlecenie
Maciek: Od 4 lat nie przyjmuję żadnych zleceń
Facet: Ale dla mnie zrobisz wyjątek, co?
Postanowił z ciekawości się dowiedzieć kogo on chce się pozbyć. Zdecydował się rozpocząć z nim niebezpieczną grę i przyjąć zlecenie, którego nie zamierzał wykonać.
Maciek: Kogo trzeba się pozbyć?
Facet: Zdjęcia nie muszę ci pokazywać, bo wiesz jak on wygląda. Sebastian, policjant, który pracuje u was od kilku dni.
Zamurowało go. Spodziewałby się nawet zlecenia na swoją byłą żonę, ale nigdy na kogoś, kto z nim pracuje. Nie wiedział co ma powiedzieć. Postanowił ustalić jak najdłuższy termin na wykonanie zlecenia.
Maciek: Dlaczego mam go usunąć?
Facet: Bo jesteś w tym najlepszy
Maciek: Nie chodzi mi o to, dlaczego ja mam to zrobić, tylko dlaczego trzeba go usunąć
Facet: Mój brat przeleciał taką fajną laskę, ona oczywiście nie chciała. To była siostra tego waszego komisarza i on zamknął mi brata do pierdla. Nie mogę mu tego darować
Maciek: Dobra, podejmę się tego tylko ze względu na naszą znajomość. Ciche zabójstwo policjanta do łatwych nie należy, dlatego potrzebuję trzy tygodnie czasu
Facet: Ile?! Oszalałeś?!
Maciek: Najpierw muszę się pozbyć go z pracy, potem dopiero mogę go zabić
Facet: Dobra, to ty jesteś specjalistą. Spotkamy się tu o tej samej porze, za 4 dni, poinformujesz mnie o postępach w zleceniu
Maciek: Jasne
Mężczyzna odszedł, Maciek został sam. Miał mętlik w głowie. Wiedział, że przeszłość prędzej czy później o sobie przypomni. Ma trzy tygodnie by jakoś to załatwić. Dlaczego się tego podjął? Proste, gdyby tamten wynajął kogoś innego znacznie trudniej byłoby pomóc. Nie tylko Sebastian znalazł się w niebezpieczeństwie, ale także i on. Nie wiedział co robić... Poinformować go czy nie? Zabić zleceniodawcę? Nie, przecież on ma swoich ludzi, którzy nie dadzą mu spokoju. Trzeba było wymyślić jakiś świetny plan...
Czarek wrócił do domu z półgodzinnym opóźnieniem. Aśka od razu zaczęła z nim rozmawiać.
Asia: Słuchaj... muszę ci o czymś powiedzieć
Czarek: Stało się coś?
Asia: Tak. Musisz wiedzieć, że... że cię zdradziłam
Czarek: Co? Z kim?
Asia: Nie powiem ci
Czarek: Aśka coś ty zrobiła...
Asia: Wyprowadzę się
Czarek: Nie! Musisz ponieść karę za to co zrobiłaś!
Podszedł do niej i ją uderzył. Upadła na ziemię.
Asia: Wiem, zasłużyłam. Ale nie powinieneś tego robić
Czarek: Zamknij się! Należysz do mnie i tylko do mnie!
Asia: Nie jestem twoją własnością!
Na to uderzył ją po raz drugi.
Czarek: Jak będziesz posłuszna to będę spokojny
Godzinę później. Sebastian leży na kanapie przed telewizorem. Kilka minut temu wrócił z baru, gdzie był na piwie z Kubą i z Tomkiem. Odpoczynek zakłóca mu pukanie do drzwi. Mężczyzna niechętnie wstaje i idzie otworzyć.
Sebastian: Aśka? Co ci się stało?
Nie miała siły odpowiedzieć. Była pobita. Ledwo trzymająca się na nogach Asia oparła się o futrynę. Sebastian podszedł bliżej i pomógł jej wejść do mieszkania. Zamknął drzwi, wziął ją na ręce, zaniósł do salonu i położył na kanapie.

czwartek, 21 kwietnia 2011

IV. Scen nr 12


Jechali już dziesięć minut. W tej chwili stali na czerwonym świetle. Sebastian ani razu się nie odezwał odkąd wsiedli do samochodu. Dla Aśki ta cisza zaczynała się robić coraz bardziej niezręczna.
Asia: Jeśli masz jakieś pretensje do mnie, że cię kontroluję to przepraszam
Sebastian: Nie, nie mam żadnych uwag
Asia: To o co ci chodzi? Dlaczego milczysz?
Nie odpowiedział. Zobaczył, że na sygnalizacji świetlnej zapala się zielone światło, więc ruszył.
Asia: Nie chcesz mi powiedzieć, tak? Chodzi o tą wczorajszą kłótnię z matką?
Sebastian: Skąd wiesz o tej kłótni?
Asia: Marek mi powiedział. Tylko nie mówił o co poszło, bo sam nie wiedział
Sebastian: Najpierw mnie oskarżyła o wypadek Magdy
Asia: Co?! Przecież nie mogłeś tego przewidzieć
Sebastian: Ona i tak nie zmieniła zdania, mimo że podawałem konkretne argumenty. Potem powiedziała, że jestem zbyt nieodpowiedzialny, by zajmować się Mateuszem. Ale na koniec to już przesadziła. Powiedziała, że moja córka zginęła przeze mnie
Asia: Żartujesz?!
Sebastian: Nie. Ona naprawdę tak powiedziała...
Nie był w stanie więcej mówić. To naprawdę go zdołowało, poczuł się jakby to była prawda. Ale on przecież nigdy by czegoś takiego nie zrobił! Aśka spojrzała na niego. Zauważyła, że nie jest w dobrym stanie i musi go pocieszyć.
Asia: Ona chyba nie jest normalna. Nie martw się, przecież to kłamstwa
Sebastian: Jednak coś mi nie daje spokoju... Może ja faktycznie w jakiś sposób...
Asia: Przestań. Nawet tak nie myśl. Leżałeś wtedy w szpitalu i nie mogłeś doprowadzić do tego wypadku, spowodować go. Więc nie jesteś winny
Sebastian: Masz rację, niepotrzebnie się przejmuję
Asia: Ale to mówi twoja matka? Nie rozumiem tego
Sebastian: To nie jest moja matka
Asia: Nie możesz tak mówić, bez względu na to, jak się zachowuje i co mówi
Sebastian: Moja biologiczna matka zmarła po porodzie, nie znałem jej, a z Jadwigą ojciec ożenił się jak miałem dwa lata, kilka miesięcy później urodził się Marek, a około rok później Magda. Zawsze zastanawiałem się, dlaczego nie potrafię się dogadać ze swoją matką, aż w końcu pewnego dnia, kiedy ojciec się wyprowadzał wyznał mi prawdę. To był dla mnie szok. Z początku byłem na niego wściekły, ale z drugiej strony... wcześniej byłem za młody by to zrozumieć
Asia: Przepraszam, nie wiedziałam
Sebastian: W porządku. Po rozwodzie ja zamieszkałem z ojcem, w Łodzi, a oni w Kielcach. Miałem wtedy 16 lat, rok wcześniej się wyprowadziliśmy z Krakowa. A teraz tu wróciłem. Nie wiem dlaczego życie zawsze musi dać mi kopa, kiedy coś się zaczyna układać, wszystko szlag trafia...
Asia: Nie tylko ciebie życie krzywdziło. Pamiętasz jak złagodniałam na widok Mateusza?
Sebastian: Tak. Co w związku z tym?
Asia: Zawsze chciałam mieć dzieci
Sebastian: Co za problem? Twój narzeczony nie chce?
Asia: On nie ma nic przeciwko
Sebastian: Więc co stoi na przeszkodzie?
Asia: Dwa lata temu byłam w klinice na badaniach. Wykazały, że nie mogę mieć dzieci
Sebastian: To musiał być mocny cios dla ciebie, co?
Asia: Łatwo mi nie było. Ale jakoś się z tą myślą oswoję. Może kiedyś, jak wyjdę za mąż adoptujemy jakieś dziecko... Na razie o tym nie myślę, muszę się zajmować tym co jest teraz
Sebastian: Dojechaliśmy. Pomogę ci wnieść torbę
Asia: Poradzę sobie, nie musisz
Sebastian: Ale chcę
Asia: Dzięki za podwiezienie
Sebastian: Nie ma za co
Pocałowała go w policzek. Poczuł przy tym coś dziwnego... Uśmiechnął się, jego serce zabiło mocniej, czuł radość, chociaż sam nie wiedział dlaczego. Tak jakby w jednej chwili wszystkie smutki i zmartwienia go opuściły. Zaniósł torbę do mieszkania, tam Aśka mu jeszcze raz podziękowała i się rozstali. Nie wiedział co się z nim dzieje, miał ochotę skakać, śpiewać czy też tańczyć z radości i ledwo się hamował. Co sprawiło u niego taką nagłą zmianę nastroju? Spróbował się skupić, lecz nie potrafił. Postanowił nie szukać przyczyny, najważniejsze było, że miał dobry humor. Wieczorem zadzwoniła do niego, że chce jutro jechać do pracy. Nie powinna jeszcze siadać za kierownicą, więc poprosiła Sebastiana, żeby jutro rano po nią przyjechał. Mężczyzna próbował ją przekonać, żeby przez jeszcze kilka dni została w domu i odpoczęła, jednak była nieugięta. Nie pozostało mu nic innego jak zgodzić się na jej propozycję. Tymczasem Marek przyjechał po nią, by zabrać ją na kolację.
Marek: Cześć
Asia: Cześć, długo czekasz?
Marek: Nie, przed chwilą przyjechałem. Ładnie wyglądasz
Asia: Dzięki. Gdzie mnie zabierasz?
Marek: Do restauracji Słonecznej

Asia: Moja ulubiona restauracja, bardzo lubię tam chodzić, jest tam taki ładny wystrój
Marek: Dlatego wybrałem tą restaurację, wiedziałem, że się ucieszysz
Po przybyciu do restauracji Słonecznej zajęli miejsca przy zarezerwowanym przez Marka stoliku, który znajdował się w rogu sali. Cały czas towarzyszyły im dobre humory. Śmiali się, żartowali, po prostu miło spędzali czas. Po wyjściu z restauracji Marek odwiózł Asię do domu.
Asia: Dziękuję ci za miło spędzony wieczór
Marek: Cała przyjemność po mojej stronie
Asia: Może wejdziesz na górę? W restauracji nie piliśmy wina, bo ty nie mogłeś, a ja sama nie chciałam pić. Mam w domu świetne wino, włoskie. Potem możesz wrócić do domu spacerem
Marek: Wiesz co? Nie odmówię ci, bardzo chętnie się z tobą napiję
Poszli na górę. W ciągu najbliższej godziny wypili całą butelkę. Nie wiedzieli co robią, nie kontrolowali się. Marek przed spotkaniem obiecał sobie, że do niczego nie dojdzie, jednak nie wytrzymał i zbliżył swoją twarz do jej twarzy.
Marek: Piękna jesteś, wiesz?
Asia: Ale ja mam narzeczonego, zapomniałeś?
Marek: Ale on nie musi o tym wiedzieć, co?
Asia: W sumie to masz rację
Uśmiechnęła się do niego. On delikatnie ją pocałował. Aśka zarzuciła mu ręce na szyję. W tej chwili zadzwonił jej telefon, ale oboje go zignorowali...
Następnego dnia rano, Sebastian zgodnie z prośbą Aśki przyjechał po nią. Jedna z sąsiadek wychodziła właśnie z psem, więc skorzystał z okazji i wszedł do klatki schodowej. Udał się na trzecie piętro i właśnie miał zapukać do drzwi, kiedy one się właśnie otworzyły. Sebastian ujrzał Marka, który miał zamiar wychodzić, a obok niego Aśkę w szlafroku.

środa, 20 kwietnia 2011

IV. Scen nr 11


Marek poszedł do Aśki. Kobieta nie spała, tylko wpatrywała się w sufit. Delikatnie zapukał w otwarte drzwi i wszedł do środka.
Marek: Jak się pani czuje?
Asia: W porządku, a kim pan jest?
Marek: Jestem bratem Sebastiana, Marek, miło mi
Asia: Asia, mnie również jest miło
Marek: Chciałem pani podziękować
Asia: Za co?
Marek: Ryzykowała pani życie, żeby złapać tego, który to zrobił Magdzie
Asia: Daj spokój... przepraszam, niech pan da spokój, to moja praca
Marek: Jest to trochę niezręczne, że tak już przy pierwszej rozmowie, ale... może przejdziemy na ty?
Asia: Nie mam nic przeciwko
Marek: Nie wiesz kiedy cię wypuszczą?
Asia: Nie, a co?
Marek: Dałabyś się zaprosić na kolację jak wyjdziesz ze szpitala?
Asia: Próbujesz mnie poderwać?
Marek: Nie no, skąd. To tylko takie koleżeńskie zaproszenie
Asia: Bo jak byś chciał mnie poderwać, to musisz wiedzieć, że mam narzeczonego
Marek: Aha. Sebastian nic nie mówił
Asia: Wiesz, on tylko raz go widział, a teraz martwi się o siostrę, więc nic dziwnego, że nie powiedział. Pewnie zapomniał
Marek: A nie ma go przy tobie? Chodzi mi o narzeczonego
Asia: Nie, on nawet nie wie co się stało. Jest dziennikarzem, pisze artykuły sportowe i wyjechał na jakiś mecz, z którego będzie pisał relację. Nie chciałam go martwić i ściągać przedwcześnie do Polski
Marek: Jakby co to możesz liczyć na mnie i na Sebastiana
Asia: Dzięki, jeśli będzie potrzeba to skorzystam
Marek: To ja już pójdę, na tą kolację to się jeszcze umówimy. Do zobaczenia
Asia: Na razie
Marek opuścił salę i poszedł do Sebastiana. Miał nadzieję, że jego matka jeszcze nie przyjechała, bowiem wiedział, że jej spotkanie z Sebastianem mogło doprowadzić do kłótni. Tak też było i tym razem.
Jadwiga: Jak ty jej pilnowałeś?! Jak mogłeś do tego dopuścić?!
Sebastian: To nie jest moja wina! Znalazłem tego gnoja i go przymknęliśmy, nic więcej nie mogłem zrobić!
Jadwiga: Akurat, jasne. A teraz nawet nie potrafisz się nią zaopiekować!
Sebastian: Bo ona się mnie boi. Daj mi Mateusza i idź do niej
Jadwiga: Nie dam ci dziecka, jesteś zbyt nie odpowiedzialny by choć przez chwilę się nim zajmować!
Sebastian: Nie mam zamiaru tego słuchać
Jadwiga: Wychowywałeś już córkę i co? Jak skończyła? Nie chcę by mój wnuk skończył tak samo!
Sebastian: Zamknij się!
Jadwiga: Jak ty się do matki odzywasz?!
Sebastian: Przecież nie jesteś moją matką!
Jadwiga: Jak możesz tak mówić?!
Sebastian: A co? Kłamię?
W tej właśnie chwili przyszedł Marek. Oboje zamilkli. Marek próbował się dowiedzieć o co chodzi, jednak bezskutecznie.
Sebastian: Wiesz co? Nie obraź się, ale gdyby nie wizja dwudziestu pięciu lat w pierdlu to już kilka lat temu bym ją zabił. Nie dziwię się, że ojciec się rozwiódł
Odwrócił się i poszedł. Jadwiga nadal stała oburzona jakby na cały świat i nie miała zamiaru nikogo przepraszać.
Marek: Mamo, przecież prosiłem cię...
Jadwiga: I jeszcze ty?! Nawet w obronie matki nie stanąłeś!
Marek: Przecież to mój brat
Jadwiga: Właśnie widzisz jaki to z niego brat, że twoja matkę obraża. A ty to tak łagodnie traktujesz! Powinieneś się wstydzić
Marek: Nie powinnaś go oskarżać o śmierć jego córki
Jadwiga: Cicho bądź. Nie pouczaj mnie. Zajmij się Mateuszem, ja idę do Magdy
Tymczasem Sebastian wrócił z pobliskiego kiosku. Zatrzymał się przed szpitalem, wyciągnął kupioną przed chwilą paczkę papierosów, wyciągnął z niej jednego i zapalił. Rzucił palenie kiedy miał wypadek prawie rok temu, ale teraz nie wytrzymał. Te słowa go zabolały. On przecież nigdy nie zrobiłby nic złego swojej córce, a tym bardziej nie przyłożyłby ręki do jej śmierci. I to mówi kobieta, która go wychowywała... Nie mógł w to uwierzyć. Teraz doskonale rozumiał kłótnie ojca z Jadwigą. Chwilę później poszedł do Aśki. Ochrzaniła go za palenie. Sebastian nie powiedział jej co spowodowało, że nie wytrzymał. Następnego dnia rano pojawił się na komendzie. W biurze powitał go Maciek ze stertą raportów.
Sebastian: I ja mam to wypełnić?
Maciek: Ciesz się, że się znalazł głupi co chce ci pomóc
Sebastian: Kto?

Maciek: Widzisz tu inną osobę?
Sebastian: Czyli że ty? Nie musisz
Maciek: Ale chcę. I jeszcze jedna sprawa zanim zaczniemy. Dzwoniła do mnie wczoraj Aśka
Sebastian: Niech zgadnę, kazała ci przypilnować mnie bym nie palił
Maciek: Skąd wiesz?
Sebastian: Powiedziała, że jak w pracy pójdę zapalić to i tak będzie wiedziała
Maciek: Martwi się o ciebie
Sebastian: Niepotrzebnie, to tylko jednorazowo mi się zdarzyło
Maciek: Na pewno?
Sebastian: Tak
Maciek: Wiesz, z uzależnienia jest bardzo ciężko wyjść, szczególnie kiedy po przerwie do niego powrócisz. Wiem z własnego doświadczenia
Sebastian spojrzał na niego. Na jego twarzy widać było zdziwienie.
Maciek: No nie patrz tak na mnie. Nie potrafiłem oderwać od siebie alkoholu. Teraz nie piję wcale, bo z tego wyszedłem. Tylko za późno... musiałem stracić rodzinę, żeby zauważyć swoje błędy. No trudno, życie toczy się dalej
Sebastian: Nie wiedziałem
Maciek: Bo jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wiesz
Sebastian: Inni mówią, że z ciebie to tajemnicza postać
Maciek: Coś w tym jest. Dlatego że musiałem pozostawić za sobą przeszłość i zaczynać wszystko od nowa. Ale innym razem o tym pogadamy, teraz nie mam na to ochoty
Sebastian: No to bierzmy się za raporty
Po skończonej pracy Sebastian pojechał do szpitala do Asi. Po drodze jeszcze spotkał Marka.
Sebastian: Cześć
Marek: Cześć
Sebastian: Słuchaj, przepraszam za wczoraj, poniosło mnie
Marek: W porządku, tylko proszę cię, żebyś więcej tak się nie zachowywał
Sebastian: Nie mogę tego obiecać, ale się postaram
Marek: Magda została wypisana wczoraj, wyjechała już z matką i Mateuszem
Sebastian: No tak, bo ty nie masz czasu na zajmowanie się dzieckiem, a ja jestem zbyt nieodpowiedzialny
Marek: Możesz mieszkać w mieszkaniu Magdy ile chcesz. Ja będę szedł, na razie
Sebastian: Cześć
Poszedł dalej. Był zdziwiony, kiedy wszedł do sali i zobaczył, że nie ma Aśki. Postanowił na nią zaczekać. Nie krył zdziwienia, kiedy weszła po kilku minutach gotowa do opuszczenia szpitala.
Asia: Co się tak patrzysz? Dostałam wypis
Sebastian: Już?
Asia: Wszystko jest w porządku, rana się goi, za tydzień kontrola. Ruch ręką sprawia mi trochę bólu, ale z czasem to ustąpi. Nie paliłeś?
Sebastian: Nie. Możesz zadzwonić do Maćka jak nie wierzysz
Asia: Wierzę. Maciek się wygadał, co?
Sebastian: Lepiej że mi powiedział niż miałby mnie szpiegować
Asia: Wiedziałam że się wygada. Dobra, jestem gotowa. Zawieziesz mnie do domu?
Sebastian: Jasne
Wziął od niej torbę i wyszli. Przed szpitalem Asia na widok pięknej pogody uśmiechnęła się. Na twarzy Sebastiana pozostawał jednak niepokój. W głębi duszy coś go dręczyło.

sobota, 16 kwietnia 2011

IV. Scen nr 10


Natychmiast złapała się za lewą rękę, w miejscu gdzie została postrzelona. Cały czas krew leciała. Kula uszkodziła tętnicę, życie Aśki zawisło na włosku.
Szef: Spadamy stąd, za 10 minut powinni tu być twoi koledzy
Asia: Nigdzie nie idę
Szef: Za 10 minut wybuchnie bomba
Asia: Nie obchodzi mnie to!
Szef: I tak cię zabiję
Aśka zauważyła przez okno, że na dole jest już samochód Sebastiana.
Asia: Dobra, wygrałeś
Szef: Wychodź z pokoju, no już, jazda
Powolnym krokiem ruszyła. Szef szedł za nią, przystawiając jej pistolet do pleców. Wyszli z klatki schodowej. Dłonie Aśki były już całe we krwi. Zobaczyła, że Sebastian siedzi w samochodzie i jest gotowy do interwencji. Szef agencji kazał jej wsiąść do samochodu i zamknął za nią drzwi.
Sebastian: Rzuć broń!
Mężczyzna odwrócił się i nie patrząc gdzie, strzelił. Sebastian schował się za samochodem, a chwilę później wychylił się i oddał strzał. Trafił idealnie jak chciał, prosto w broń napastnika, uszkadzając ją. Mężczyzna musiał się poddać.
Sebastian: Na ziemię!
Szef: Zamknij się
Sebastian: Lepiej mnie posłuchaj, bo ci łeb odstrzelę
Nie miał wyjścia. Musiał wykonać polecenie Sebastiana. Policjant skuł go, zadzwonił po karetkę i zajął się Aśką.
Sebastian: W porządku?
Asia: Tak, tylko trochę mi słabo
Przymknęła powieki. Sebastian domyślił się, co się dzieje. Wiedział, że straciła wiele krwi, dlatego najistotniejsze było jak najdłużej utrzymać ją przytomną.
Sebastian: Aśka?
Asia: Co?
Sebastian: Nie zamykaj oczu
Asia: Łatwo ci mówić. One stają się... coraz cięższe
Sebastian: Przepraszam
Asia: Za co?
Sebastian: Nie miałem prawa cię oskarżać
Asia: Byłeś zdenerwowany i nie wiedziałeś co mówisz... nie gniewam się
Sebastian: Głupio mi, naprawdę
Asia: Niepotrzebnie... nic takiego się nie stało
Sebastian: Aśka, popatrz na mnie
Asia: Nie mam siły...
Sebastian: Aśka!
Asia: Pozwól mi odpocząć...
Westchnęła i zamknęła oczy. Sebastian próbował do tego nie dopuścić, mówił do niej, potrząsał nią, jednak bezskutecznie. Straciła wiele krwi i dlatego nie miała siły. Obudziła się w szpitalu, rozejrzała się dookoła, ale nikogo nie zobaczyła. Z przerażeniem stwierdziła, że nie czuje lewej ręki. Wpadła w panikę, była gotowa nawet wstać z łóżka, ale na szczęście w porę przyszedł Sebastian i jej na to nie pozwolił.
Asia: Czy ty tego nie rozumiesz?! Nie czuję swojej ręki!
Sebastian: Uspokój się
Asia: Jak mam się uspokoić?! Czy w ogóle ja mam tą rękę?!
Sebastian: Masz, sama zobacz. Wszystko ci wytłumaczę, tylko się uspokój
Asia: Dlaczego nie czuję tej ręki, powiedz mi, powiedz!
Sebastian: Już, spokojnie, wszystko po kolei ci wyjaśnię
Asia: Dobra, mów, chcę się jak najszybciej dowiedzieć
Sebastian: Środki znieczulające jeszcze działają
Asia: Co? I ja z tego powodu robię taką awanturę?
Sebastian: Tak. Jak straciłaś przytomność to chwilę później przyjechało pogotowie i zabrali cię do szpitala. Konieczna była operacja, ponieważ kula tkwiła w twojej ręce
Asia: Czyli nie stracę ręki?
Sebastian: Nie, za jakiś czas normalnie będziesz mogła się nią posługiwać
Asia: Matko, jak ja się bałam...
Sebastian: Najważniejsze, że już z tobą w porządku. Przepraszam
Asia: Już przepraszałeś
Sebastian: Pamiętasz?
Asia: Oczywiście. Powiedz mi... co z Magdą?
Sebastian: Fizycznie dobrze, jednak psychicznie... ona się boi nawet mnie, rozumiesz?
Asia: Każdego faceta się będzie bała. Mogłabym z nią porozmawiać?
Sebastian: Ja nie mam nic przeciwko, ale nie powinnaś teraz wstawać. Straciłaś dużo krwi, więc jesteś słaba. Pozwolisz, że pójdę pogadać z Markiem? Powinien być zaraz w szpitalu.

Asia: Jasne, idź. Tylko przyjdź jeszcze do mnie
Sebastian: Ok, no to odpoczywaj
Sebastian opuścił salę. Pięć minut później, na szpitalnym korytarzu, spotkał się z Markiem.
Sebastian: Widzisz, jakoś tak wyszło, że nie mieliśmy okazji pogadać
Marek: Tak. Ale najpierw zajmijmy się Magdą. Skoro boi się i mnie, i ciebie to najlepszym wyjściem będzie, żeby mama się nią zajęła
Sebastian: Masz rację. Zadzwonisz po nią? Wiesz, że ja nie mogę
Marek: Tak, wiem. Masz z nią konflikt. Właściwie to już to zrobiłem, zajmuje się Mateuszem. A tak właściwie to co z Aśką? Słyszałem, że coś jej się stało
Sebastian: Została postrzelona w rękę. Ale wszystko zmierza w dobrym kierunku.
Marek: Ładna jest. Nawet bardzo
Sebastian: Nie zaprzeczę
Marek: Jest coś między nią a tobą?
Sebastian: Nie, tylko się... przyjaźnimy. Dlaczego pytasz?
Marek: Jak wyjdzie ze szpitala to chciałbym ją zaprosić na kolację. Nie masz nic przeciwko?
Sebastian: Nie, oczywiście że nie
Marek: To dobrze. Przejdźmy teraz do głównego tematu naszej rozmowy
Sebastian: Słuchaj... przemyślałem to wszystko. Widocznie tak miało być, ona nie była mi przeznaczona. A że musiałem przez to cierpieć... no trudno, czasu nie cofniemy. Wybaczysz mi, że się na ciebie gniewałem?
Marek: Jasne. A ty mi wybaczysz, że nieświadomie, ale jednak, poderwałem twoją dziewczynę?
Sebastian: Teraz ona nie jest moja. W porządku
Marek: Zgoda?
Sebastian: Zgoda
Uścisnęli sobie dłonie. Po 9 latach konfliktu, nareszcie się pogodzili. Obojgu było teraz lżej na duszy, mimo że wszystkie problemy nie zostały rozwiązane.

czwartek, 14 kwietnia 2011

IV. Scen nr 9


Po dwóch godzinach operacja się zakończyła. Sebastian od razu podszedł do lekarza zapytać o stan zdrowia siostry, lecz ten nic chciał z nim rozmawiać na korytarzu. Poszli razem do gabinetu, gdzie usiedli naprzeciw siebie.
Lekarz: Operacja się udała
Sebastian: Będzie żyła?
Lekarz: W tej chwili nie jestem w stanie tego powiedzieć. Najbliższe godziny będą decydujące
Sebastian: Jest tu monitoring?
Lekarz: Na korytarzu
Sebastian: Mógłby pan załatwić nagranie z kamery, z której dobrze widać wejście do sali, w której leżała moja siostra?
Lekarz: Da się zrobić. Jaki przedział czasowy?
Sebastian: Między godziną 16:00, a 18:00
Lekarz: Dobrze, jutro dostarczę panu płytę z nagraniem
Sebastian: Dziękuję
Wstał i wyszedł z gabinetu. Wyciągnął telefon i ponownie spróbował zadzwonić do Aśki. Nadal nie odbierała... Zauważył, że w jego kierunku idzie Maciek.
Maciek: Co z nią?
Sebastian: Nie wiadomo czy przeżyje. Najbliższe godziny będą decydujące
Maciek: Da radę, jest młoda i silna
Sebastian: Wierzę w to
Maciek: Słyszałem, że pokłóciłeś się z Aśką
Sebastian: Tak... Powiedziałem parę słów za dużo, ja nawet tak nie myślę. Byłem zdenerwowany i dlatego tak wyszło...
Maciek: Przeprosiłeś ją?
Sebastian: Próbowałem, ale nie odbiera moich telefonów. Gdzie ona jest?
Maciek: Pojechała do tego szefa agencji reklamowej i do tej pory nie wróciła... Cholera! Coś musiało się stać
Sebastian: Zostaniesz tutaj? Ktoś musi pilnować Magdy
Maciek: Jasne
Sebastian: Ja pojadę szukać Aśki
Niemal biegiem opuścił szpital. Wsiadł do samochodu i jechał jak szalony. Jeszcze brakowało tego, by Aśce coś się stało. Czuł, że to jego wina. Gdyby jej pozwolił się zawieźć do szpitala... Lecz czasu nie może cofnąć. Teraz musiał zdać się na swoje możliwości. Rok temu, przed wypadkiem były nieograniczone, ale teraz... Przecież nawet nie umie jeździć tak szybko jak dawniej. Nie ma już tej precyzji skrętu i szybkości reakcji co kiedyś. Zaklął w myślach i przyspieszył. Postanowił zaryzykować. Przecież teraz każdy ułamek sekundy mógł być istotny! Rozpoczął walkę z czasem. Na szczęście droga była czysta, żadnych innych samochodów. Przed nim był teraz ostry zakręt. „Cholera, nie wyrobię!” - pomyślał. Nacisnął hamulec, zjechał na przeciwległy pas ruchu, jak najbardziej do wewnętrznej, przy wierzchołku zakrętu zaciągnął hamulec ręczny, zarzuciło tyłem samochodu, szybka kontra kierownicą, w jednej chwili puścił hamulce i wcisnął gaz do dechy... udało się! Coś jednak w nim pozostało z dawnych lat. Gdyby nie szybka reakcja w zakręcie, samochód znalazłby się kilka centymetrów dalej, czyli w rowie. Chwilę później znalazł się przed agencją reklamową. W środku był tylko ochroniarz. Sebastian szybko próbował wytłumaczyć o co chodzi i pokazał mu odznakę. Pozwolił mu na przeszukanie biura, bo tylko tyle zrozumiał. Zszedł także do piwnicy. Dokładnie rozglądał się po pomieszczeniach. W jednym z nich na podłodze była niewielka plama krwi. Sebastian przymknął oczy. Nie mógł w to uwierzyć... A jeśli ona już nie żyje? To wszystko jego wina. Czy jest jeszcze nadzieja na odnalezienie jej żywej? Nie, chyba nie. Wyszedł na zewnątrz i oparł się o maskę swojego Renault Clio. Czuł się kompletnie bezsilny i nie wiedział co teraz zrobić.
Tymczasem Aśka obudziła się z ogromnym bólem głowy w jakimś mieszkaniu. Nie kojarzyła tego miejsca. Usłyszała jakieś kroki, więc postanowiła udawać, że nadal jest nieprzytomna. Przyniosło to oczekiwany skutek. Mężczyzna, który wszedł do pokoju, zaraz z niego wyszedł. Policjantka zaczęła sobie przypominać gdzie była i co się z nią działo. Sięgnęła do kieszeni... miała telefon! Co za idiota! Zostawił jej telefon. Wybrała numer do Sebastiana.
Sebastian: Aśka? To ty?
Asia: Nie, mój sobowtór. Jestem w jakimś mieszkaniu
Sebastian: To dlatego mówisz szeptem?
Asia: Tak
Sebastian: Gdzie to mieszkanie?
Asia: Nie wiem, nie pamiętam jak się tu dostałam. Namierzcie mój telefon
Sebastian: Dobra, zaraz zadzwonię do Tomka
Asia: Tylko się pośpieszcie. Aha, jeszcze jedno
Sebastian: Tak?
Asia: Co z Magdą?
Sebastian: Najbliższe godziny będą decydujące
Asia: Dobra, czekam na was
Schowała telefon do kieszeni. Myślała, że jest uratowana, wystarczy tylko poczekać, jednak się myliła.
Szef: Widzę nasza pani komisarz już nie śpi
Stał w drzwiach, opierając się o futrynę. W ręku trzymał broń, na razie skierowaną ku podłodze, jednak Aśka wiedziała, że w każdej chwili może w nią wycelować.
Szef: Jesteś idiotką. Zwabiłaś pana komisarza prosto w moją pułapkę.

Sięgnęła do kieszeni, by wyciągnąć telefon, ale wtedy mężczyzna podniósł broń.
Szef: Nawet nie próbuj. Myślisz, że nie strzelę? To jesteś w błędzie
Asia: Dlaczego to zrobiłeś Magdzie?
Szef: Bo jest ładna. Proponowałem jej podwyżkę, w zamian za to, by spędziła ze mną noc i nic. Nic na nią nie działało. W końcu uknułem intrygę, dzięki której zostaliśmy sami w biurze. A wy... niepotrzebnie wchodzicie mi teraz w drogę
Asia: Ty myślałeś, że co?! Że sprzeda się jak jakaś dziwka?!
Szef: Nie podskakuj, zapominasz, kto tutaj ma władzę
Asia: Spi****laj
Aśka wyciągnęła telefon i wybrała numer Sebastiana. Doprowadziło to szefa agencji do szału. Nacisnął spust, nie patrząc gdzie strzela. Aśka krzyknęła z bólu i upuściła telefon na ziemię.

środa, 13 kwietnia 2011

IV. Scen nr 8


Sebastian: Jadę tam
Asia: Poczekaj, zawiozę cię
Sebastian: Nie! Już wystarczająco zaszkodziłaś
Asia: Ja?
Sebastian: Gdybyś po mnie zadzwoniła, gdy się obudziła... byłbym przy niej i nic takiego by się nie stało. To twoja wina
Asię zatkało. Jak on mógł coś takiego powiedzieć? Widziała jego zdenerwowanie, więc wolała się nie kłócić. Zresztą, trochę racji miał, gdyby po niego wtedy zadzwoniła... Ale nie powinien jej oskarżać, przecież nie zrobiła tego celowo.
Asia: Masz rację
Sebastian: Jeśli ona tego nie przeżyje... to cię zabiję
Wyszedł z mieszkania. Asia stała nieruchomo, wpatrując się w podłogę. Nie mogła uwierzyć w to co usłyszała. Po chwili się ocknęła i pojechała na komendę. Dotarła tam po 20 minutach. Od razu poszła do biura, gdzie siedzieli Ania i Kuba.
Ania: I jak wasza sprawa?
Asia: Oficjalnie to moja, wiesz dlaczego. Nie jest dobrze
Kuba: Zdradzisz jakieś szczegóły?
Asia: Wiem już kto jest sprawcą, ale trzeba zdobyć dowody, teraz ktoś próbował zamordować ofiarę i do tego pokłóciłam się z Sebastianem
Kuba: Sama widzisz, że się martwi o siostrę. Teraz nie jest w stanie się skoncentrować, nie kontroluje się i czasem nie myśli co mówi
Asia: Tak myślisz?
Kuba: Ja to wiem. Znam się trochę na psychologii. Tak więc nie przejmuj się tą kłótnią, przejdzie mu
Asia: Mam nadzieję. Dzięki Kuba
Kuba: Nie ma za co
Asia pomyślała o monitoringu w agencji reklamowej. Że też wcześniej na to nie wpadła! Pojechała do biura. Zapytała sekretarkę o szefa. Był w swoim gabinecie. Policjantka poszła z nim porozmawiać. Postanowiła obserwować jego reakcję i udawać, że nic nowego nie wie.
Asia: Witam pana
Szef: Dzień dobry pani komisarz. Dowiedzieliście się coś nowego?
Asia: Ktoś zaatakował ofiarę w szpitalu i teraz walczy o życie
Szef: Czyli ktoś naprawdę czyha na jej życie
Asia: Podejrzewamy, że widziała sprawcę i dlatego ten próbuje ją zabić
Szef: Rozmawialiście z nią?
Aśka specjalnie postanowiła nie śpieszyć się z odpowiedzią. Zauważyła niepokój na twarzy mężczyzny.
Asia: Dlaczego pan tak się zdenerwował?
Zaczynała uzyskiwać nad nim przewagę. Na jego czole zaczęły pojawiać się krople potu.
Szef: Jakoś tu tak duszno... czy mogłaby pani otworzyć okno?
Asia: Proszę bardzo
Wstała i spełniła prośbę mężczyzny. Domyśliła się, że zagrał na czas, by móc wymyślić jakąś wiarygodną wymówkę.
Asia: Odpowie pan na moje pytanie?
Szef: A muszę?
Asia: Nie, jeśli woli pan porozmawiać ze mną na komendzie
Szef: Czy ja jestem o coś podejrzany?
Asia: Nie, skądże
Szef: Więc rozmawialiście z nią czy nie?
Asia: Tak, ja rozmawiałam
Szef: Co powiedziała?
Asia: Nie muszę tego panu mówić
Szef: To chociaż niech pani powie czy wskazała sprawcę
Asia: Nie
Zauważyła, że odetchnął z ulgą, że się uspokoił. Była pewna, że ma coś na sumieniu, że to on zgwałcił i potrącił Magdę. A do drugiej próby zabójstwa mógł kogoś wynająć albo sam to zrobił. Ale czy aż tak by ryzykował? Przecież w szpitalu jest pełno ludzi, dlatego bardziej prawdopodobna była wersja pierwsza.
Asia: Czy mógłby mi pan dać nagranie z monitoringu z 24 lutego, między godziną 18:00, a 21:00?
Szef: Skoro jest to konieczne... no dobrze. Podgląd monitoringu i nagrania są w piwnicy, proszę za mną.
Aśka poszła za szefem agencji reklamowej. Nie spodziewała się jednak co spotka ją w piwnicy...
Tymczasem w szpitalu Sebastian czeka na jakieś wieści o stanie zdrowia swojej siostry. Dowiedział się tylko, że została ugodzona nożem w brzuch. W tej chwili trwała operacja. Chciał popytać lekarzy czy coś więcej wiedzą o tym zdarzeniu, ale nie miał siły na prowadzenie śledztwa. Jego myśli cały czas krążyły wokół Magdy. Wiedział, że powinien zadzwonić do Marka, ale on się opiekuje Mateuszem, więc postanowił nie przeszkadzać i zadzwonić kiedy będzie już po wszystkim. A jeśli umrze? Jak on o tym powie bratu? Nie... nie! Nie może tak myśleć! Musi wierzyć, że się uda! Choćby nawet potrzebny był cud, nie może ani na chwilę zwątpić! Ukrył twarz w dłoniach i próbował ogarnąć to, co się z nim działo. Ale nie potrafił. Było mu bardzo ciężko, wolał sam umrzeć, ale żeby Magda żyła. Tylko to się teraz liczyło, żeby przeżyła, nic więcej. Tylko to... Przy drzwiach do piwnicy szef przepuścił Aśkę by szła jako pierwsza. Weszli do korytarza, a tam mężczyzna otworzył jedno z pomieszczeń.

Asia: To tutaj?
Szef: Tak, proszę wchodzić
Asia: Pan pierwszy
Szef: Spokojnie, nie zamknę pani
Asia: Nieufność to moja cecha zawodowa. Nawet sobie nie można w pełni ufać
Weszli do pomieszczenia. Kiedy szef agencji stał za Aśką, zamachnął się i z całej siły walnął ją w tył głowy. Straciła przytomność i upadła na ziemię...
W tej właśnie chwili Sebastian przypomniał sobie jak potraktował swoją partnerkę. Zdał sobie sprawę, że nie powinien tak mówić. Wyciągnął telefon i wybrał jej numer. Chciał ją przeprosić, ale nie odbierała. Westchnął, schował komórkę do kieszeni i znów skrył twarz w swoich dłoniach.

wtorek, 12 kwietnia 2011

IV. Scen nr 7


Kiedy obudził się kilka godzin później, nie wiedział co tu robi i co się stało. Dopiero po chwili zdał sobie sprawę z otaczającej go rzeczywistości. Bolała go głowa, więc nie był w stanie myśleć. Usłyszał, że ktoś puka do drzwi, więc się odwrócił. Asia pokazała mu ręką by wyszedł do niej porozmawiać. Powoli wstał i opuścił salę.
Sebastian: Macie coś nowego?
Asia: Udało nam się znaleźć jednego świadka
Sebastian: Naprawdę? Jedźmy!
Asia: Poczekaj, już z nim rozmawiałam
Sebastian: I co?
Asia: Czarne BMW, przyciemnione szyby, numery KR 6****
Sebastian: Sprawdziliście w bazie?
Asia: Maciek się tym zajmuje
Sebastian: Nie kojarzę tego samochodu, ale możliwe, że był kradziony. Rozmawialiście z pracownikami tej agencji reklamowej?
Asia: Tak, wiedzieli tylko tyle, że Magda została z szefem w biurze, nikogo więcej nie było
Sebastian: Rozmawialiście z nim?
Asia: Jeszcze go nie było, ale... teraz powinien przyjechać do pracy
Sebastian: No to jedziemy
Asia: Nie chcesz zostać przy siostrze?
Sebastian: Ma tu dobrą opiekę
Asia: Na pewno czuła by się bezpieczniejsza, gdybyś został przy niej
Sebastian: Obiecałem jej, że złapię tego gnoja
Asia: No dobra, chodź
Przez całą drogę panowała niezręczna cisza. Sebastian nie miał ochoty na żadne rozmowy, zresztą nie interesowało go nic innego, tylko rzeczy związane z jego siostrą i sprawą gwałtu oraz wypadku, a Asia nie wiedziała jak go pocieszyć. Po 20 minutach byli na miejscu i poszli do szefa agencji reklamowej, w której pracowała Magda.
Szef: Dzień dobry państwu
Sebastian: Dla kogo dobry, dla tego dobry
Szef: Tak, słyszałem co się stało, bardzo mi z tego powodu przykro, Magda była tutaj najlepsza. Państwo prowadzą sprawę jej wypadku, tak?
Asia: Właściwie to ja prowadzę, a kolega...
Sebastian: Kolega jest jej bratem. Miała jakichś wrogów?
Szef: Nie, wydaje mi się, że nie. Zresztą, zapytajcie pracowników
Asia: Rozmawialiśmy z nimi. Twierdzą, że to bardzo sympatyczna i lubiana osoba
Szef: Tak... nigdy nie widziałem, żeby się z kimś kłóciła
Rozmowę przerwał telefon Asi. Odeszła na bok i odebrała połączenie. Maciek poinformował ją, czego się dowiedział. Sebastian patrzył na szefa agencji z ukosa, jakby zaraz miał się na niego rzucić.
Asia: Gdzie w tej chwili jest pana samochód?
Szef: Nie wiem, skradziono mi go
Sebastian: Kiedy pan to zauważył?
Szef: Wczoraj wieczorem, jak wróciłem do domu
Sebastian: Zgłosił pan to na policję?
Szef: Tak, dzisiaj rano, zanim przyjechałem do pracy
Asia: Sprawca kierował pana samochodem
Szef: Chciał odciągnąć od siebie podejrzenia, dlatego ukradł samochód
Sebastian: Jeszcze jedno... wiemy, że wczoraj w biurze został pan sam z Magdą
Szef: Tak, wyszedłem jakieś dziesięć minut przed nią. Coś jeszcze?
Asia: Wracając do tego samochodu... pan wczoraj nie brał go do pracy?
Szef: Nie
Asia: Czyli ukradziono go sprzed domu>
Szef: Wygląda na to, że tak
Asia: To wszystko, dziękujemy
Sebastian chciał, by Asia zawiozła go z powrotem do szpitala, jednak ona uparła się, że powinien odpocząć i zawiozła go do domu, a sama pojechała na komendę.
Maciek: Aśka! Znaleźli samochód
Asia: Gdzie?
Maciek: Był utopiony w stawie
Asia: Cholera, wszystkie ślady się zmyły
Maciek: A jak Sebastian? Trzyma się jakoś?
Asia: Siłą go zawiozłam do domu, bo chciał wracać do szpitala. Widzę, że jest mu ciężko, ale najgorsze jest to, że nie umiem mu pomóc
Maciek: Cierpi. W końcu tu chodzi o jego siostrę
Asia: Trzeba się bliżej przyjrzeć kradzieży tego samochodu, coś mi tu nie gra. I niech ktoś obserwuje szefa tej agencji reklamowej, wydaje mi się, że on coś kręci

Maciek: Jasne
Około godzinę później Asia otrzymała telefon ze szpitala. Magda odzyskała przytomność. Od razu tam pojechała. Kobieta leżała nieruchomo na szpitalnym łóżku. Aśka delikatnie usiadła obok niej.
Asia: Spokojnie, jestem z policji. Pamiętasz co się stało?
W jej oczach pojawiły się łzy. Powoli pokiwała głową, że tak.
Asia: Wiesz kto ci to zrobił?
Odwróciła głowę i zaczęła płakać. Aśce udało się ją uspokoić, ale zajęło jej to kilka następnych minut.
Asia: Czy to był twój szef?
Tym razem spokojnie potwierdziła, kiwając głową. Poczekała jeszcze kilka minut aż zaśnie. Potem pojechała do Sebastiana, powiedzieć mu o czym się dowiedziała. Chwilę po tym jak zapukała, Sebastian otworzył jej drzwi.
Sebastian: Aśka? Wiesz coś już nowego?
Asia: Rozmawiałam z nią
Sebastian: Odzyskała przytomność? Jadę tam!
Asia: Czekaj, teraz śpi. Mogę wejść?
Sebastian: Jasne
Asia weszła do środka, a Sebastian zamknął drzwi. Oboje stali naprzeciw siebie.
Asia: To jej szef. Potwierdziła to
Sebastian: Trzeba go zgarnąć
Asia: Nie mamy dowodów
Sebastian: To musimy je zdobyć
Asia: Ale jak? Samochód był utopiony w stawie, jeden z naszych obserwuje go
Sebastian: To prędzej czy później popełni jakiś błąd, złapiemy go
Rozmowę przerwał telefon Sebastiana. Aśka uważnie go obserwowała podczas rozmowy. Z każdą chwilą jego twarz robiła się coraz bardziej blada.
Asia: Co się stało?
Sebastian: Magda... ktoś ją próbował zabić, jest w stanie krytycznym

niedziela, 10 kwietnia 2011

IV. Scen nr 6


Co jakiś czas przerywał pisanie i zaglądał do siostrzeńca. Jakiś czas później do biura przyszedł Maciek.
Maciek: Jak idzie?
Sebastian: No, nie jest łatwo robić dwie rzeczy naraz
Asia: Słuchaj, może wezmę od ciebie kilka raportów i zrobię je za ciebie?
Sebastian: Nie, nie trzeba. Jakoś sobie poradzę
Asia: To może przypilnuję dziecka?
Sebastian: Dziękuję, ale dam sobie radę
Sebastian i Maciek byli zaskoczeni jej propozycją. Coś ją ugryzło czy co? Nigdy się tak nie zachowywała, nie robiła tak dobrego wrażenia. Maciek wrócił do swojego biura, a Sebastian postanowił spróbować porozmawiać z Aśką o nie dającym mu spokoju temacie.
Sebastian: Mogę cię o coś zapytać?
Asia: Zależy o co. No dobra, mów
Sebastian: Dlaczego tak nagle złagodniałaś przy dziecku?
Asia: To źle?
Sebastian: Nie, oczywiście, że nie. Tylko nie daje mi to spokoju, że stało się to tak nagle
Asia: Odkąd skończyłam 18 lat, marzyłam by mieć dziecko
Sebastian: Ale się nie udało?
Asia: I się nie uda. Rok temu byłam na badaniach w klinice. Wykazały, że nie mogę mieć dzieci
Sebastian: Przepraszam, nie wiedziałem
Asia: W porządku, nic się nie stało
Sebastian: Dlaczego nigdy taka nie jesteś?
Asia: Jaka?
Sebastian: Taka jak teraz. Zwykle jesteś wredna i niemiła
Asia: A wiesz dlaczego? Bo jestem nieufna. Życie mnie nauczyło, żeby nie być łatwowiernym. Kiedyś dałam się oszukać i... wiele na tym straciłam. Przepraszam, ale nie chcę o tym mówić
Sebastian: Nie przepraszaj, nie musisz. Z mojej strony czy ze strony Maćka albo innych przecież ci nic złego nie grozi
Asia: Oni mnie nie lubią
Sebastian: Przez twoje zachowanie
Asia: Tak myślisz?
Sebastian: Myślę? Wiem, że tak jest, sam Maciek mi mówił
Aśka tylko pokiwała głową i wróciła do wypełniania raportów. Sebastian także zajął się pracą. Minęło kilka godzin, dochodziła już godzina 16:00. Magda miała już przyjechać po Mateusza, ale nawet nie zadzwoniła do Sebastiana.
Asia: Ile masz jeszcze tych raportów?
Sebastian: Niewiele mniej niż połowa tego, co miałem rano
Asia: Dobra, daj kilka, pomogę ci
Ich rozmowę przerwał telefon Sebastiana. To była Magda. Poinformowała go, że grupa, która pracowała nad jednym z projektów, nawaliła i musi zrobić go od nowa na jutrzejsze spotkanie z klientem. Sebastian bez wahania zgodził się zaopiekować siostrzeńcem przez jakiś jeszcze czas.
Maciek: Jeszcze nie skończyłeś?
Sebastian: Jak widać. Dobrze, że Aśka mi pomaga, bo bym do jutra z tym siedział
Maciek: Dobra, ja będę leciał. Jakby co, teraz w biurze jest Tomek
Odwrócił się i już chciał wyjść, kiedy usłyszał, że Aśka coś od niego chce
Asia: Maciek
Maciek: Tak?
Asia: Przepraszam za wszystkie złośliwości z mojej strony
Westchnął i odwrócił się w jej stronę.
Maciek: W porządku... Ja też przepraszam
Asia: Zgoda?
Wstała i wyciągnęła do niego rękę. Podszedł do niej i uścisnął jej dłoń.
Maciek: Zgoda. To ja będę leciał, trzymajcie się
Sebastian: Cześć
Około godziny 20:00 skończyli wypełnianie raportów. To był punkt zwrotny w ich relacjach. Sebastian nie sądził, że w poprawieniu relacji ze swoją partnerką pomoże mu syn siostry. Wtedy zadzwonił jego telefon. Po zakończeniu rozmowy zbladł.
Asia: Co się stało?
Sebastian: Moja siostra... jest w szpitalu, stan ciężki. Jadę tam
Asia: Czekaj. Nie możesz jechać za kierownicą, jesteś zdenerwowany, a poza tym musisz pilnować siostrzeńca. Zawiozę cię
Sebastian: Dobra chodźmy
Po 20 minutach byli w szpitalu. Sebastian cały czas trzymał Mateusza na rękach. W recepcji dowiedział się, że Magda jest operowana. Poprosił Aśkę o zajęcie się dzieckiem, a sam zadzwonił do Marka. Brat przyjechał po 15 minutach.
Marek: Co z nią?
Sebastian: Nie mam pojęcia, jest operowana
Marek: Gdzie Mateusz?
Sebastian: Z Aśką
Dopiero teraz zauważył kobietę ze śpiącym dzieckiem na ręku. Z sali operacyjnej wyszedł lekarz. Bracia od razu zapytali go o Magdę.
Lekarz: Nie mam dobrych wieści. Straciła wiele krwi i szczerze mówiąc, to teraz walczymy o jej życie. Została potrącona przez samochód, ale to nie wszystko. Wcześniej została zgwałcona
Sebastian nie mógł uwierzyć w to co słyszy. Nigdy tak nie reagował podczas rozmów z lekarzami, kiedy prowadził śledztwa. Ale teraz chodziło o jego siostrę.
Sebastian: Gdzie ją znaleźli?
Lekarz: Karetka wezwanie miała na ulicę Jabłkową
Sebastian: Marek, zaopiekujesz się Mateuszem?
Marek: Jasne
Sebastian: Aśka, jedziemy tam
Podała dziecko Markowi i poszła za Sebastianem. Po dziesięciu minutach byli na miejscu. Kręciło się tam wielu techników. Aśka dostrzegła Rafała i Anię, więc pociągnęła Sebastiana za sobą i podeszła do nich.
Ania: Co wy tutaj robicie?
Asia: Przyjechaliśmy na miejsce zbrodni. Ofiarą jest siostra Sebastiana
Rafał: No to już znamy tożsamość...
Asia: Co ustaliliście?
Rafał: Została potrącona przez samochód i wszystko wskazuje na to, że to nie był wypadek
Sebastian: To był gwałciciel
Ania: Co?
Sebastian: Pewnie widziała jego twarz i on w obawie, że Magda pójdzie na policję, spróbował ją zabić
Ania: Czyli wcześniej została zgwałcona?
Asia: Tak. Teoria Sebastiana ma sens
Sebastian: Jest jedna rzecz, która mi nie daje spokoju. Dwie ulice dalej znajduje się agencja reklamowa, w której pracuje
Rafał: Jutro to sprawdzimy, a teraz jedź do domu i odpocznij
Sebastian: Aśka, zawieziesz mnie do szpitala?
Asia: Może lepiej będzie jak pojedziesz do domu?
Sebastian: Nie, zawieź mnie do szpitala, proszę
Aśka spełniła jego prośbę. Operacja się już zakończyła, a Marek pojechał wraz z Mateuszem do domu. Stan Magdy był ciężki, ale stabilny.
Asia: To ja już pójdę
Sebastian: Poczekaj
Asia: Tak?
Podszedł do niej i przytulił ją.
Sebastian: Dziękuję ci
Asia: Nic wielkiego nie zrobiłam
Sebastian: Byłaś ze mną i się nie kłóciliśmy. Nawet nie wiesz jak mi to pomogło
Asia: Trzymaj się
Sebastian poszedł do sali, w której leżała jego siostra. Usiadł na krześle i wpatrywał się w jej bladą twarz, jakby czekając aż się wybudzi. Łza spłynęła mu po policzku.
Sebastian: Obiecuję ci, że on odpowie za to co ci zrobił
Oparł głowę na ręce, stawiając łokieć na szafce. Z czasem coraz bardziej ogarniało go zmęczenie i zasnął.

piątek, 8 kwietnia 2011

IV. Scen nr 5


Tego dnia już nie przyszła na komendę. Następnego ranka, Sebastian postanowił porozmawiać z Maćkiem o tej sytuacji.
Sebastian: Zauważyłeś to, że Aśka wczoraj przed 11 wyszła z pracy i już nie wróciła na komendę?
Maciek: Widzisz? Takiej to dobrze, wychodzi przedwcześnie i jeszcze stary nic jej z tego nie robi
Sebastian: Ta jej nieobecność to przeze mnie
Maciek: Co? Chyba nie chcesz powiedzieć...
Sebastian: Spokojnie, nic jej nie zrobiłem, tzn. nic, przez co mógłbym mieć kłopoty
Maciek: Czyli jednak coś jej zrobiłeś?
Sebastian: Można tak powiedzieć
Maciek: No to opowiadaj
Sebastian: Pokłóciłem się z nią
Maciek: Co? Nareszcie ktoś jej przygadał!
Sebastian: Nie wiem czy nie przesadziłem
Maciek: A jak to wyglądało?
Sebastian: Jak przyszedłem do biura, to ona tam się obściskiwała z jakimś facetem i jak poszedł to zapytałem ją kto to był
Maciek: Narzeczony, tak?
Sebastian: Tak. Więc ja zrobiłem zdziwiona minę i zapytałem czy był taki głupi, że się w niej zakochał. Ja tak wcale nie myślę, przyznaję, Aśka jest ładna i to nawet bardzo, ale ma wredny charakter. Powiedziałem tak jak powiedziałem tylko dlatego, żeby ją wkurzyć
Maciek: I to doprowadziło ją do łez?
Sebastian: Nie. Wtedy była już czerwona jak burak, ale dodałem, że to komenda, nie klub nocny i tu się pracuje, a nie puszcza
Maciek: No to ostro pojechałeś
Sebastian: Przesadziłem, nie?
Maciek: Chyba trochę. Ale wiesz, Aśka jest taka wredna, że z nią trzeba ostro, bo inaczej będzie podskakiwać
Sebastian: Tak też podskakuje. Trzeba ją sobie wychować
Maciek: Ja to bym najlepiej znalazł na nią jakiegoś haka
Sebastian: Szantażowałbyś ją?
Maciek: Nie, nie to miałem na myśli, ale wcisnąłbym jej jakąś bujdę, by zdobyć jej zaufanie czy też zrobić coś, by mi chociaż nie podskakiwała
Sebastian: Mało realne. Ja jednak pozostanę przy swojej metodzie, nie pozwolę jej poczuć, że jest silniejsza ode mnie. Z czasem przestanie się rzucać
Maciek: Próbuj, może się uda
Poszli do swoich biur. Kilka minut później przyszła Aśka. Sebastian wahał się czy jej nie przeprosić, tym bardziej, że dzisiaj była dla niego wyjątkowo miła. Był tym zdziwiony i wydawało mu się, że jego taktyka odniosła sukces.
Asia: Masz ochotę na kawę? Ja zrobię
Sebastian: Bardzo chętnie
Zaraz po tym jak Aśka wyszła, przyszedł Maciek.
Maciek: Czy ja się nie przesłyszałem?
Sebastian: Nie, poszła mi zrobić kawy. Chyba jednak moja taktyka zadziałała
Maciek: Możliwe, chociaż ja myślę, że ona znowu coś kombinuje i te uprzejmości to część jej planów
Sebastian: Po prostu jej nie ufasz
Maciek: Masz rację, nie ufam jej, bo znam ją na tyle dobrze, że wiem jaka jest
Sebastian: Dobra, zobaczymy
Wyszedł z biura. Po chwili Aśka przyniosła dwie kawy i jedną z nich podała Sebastianowi. Kiedy upił łyk, na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
Sebastian: Widzę, że masz dzisiaj dobry humor
Asia: Tak jest, nie wyplułeś tej kawy, czyli nie jest taka zła
Sebastian: Jest świetna
Asia: Cieszę się
Jednak po kilku minutach Sebastianowi zrobiło się niedobrze i musiał udać się do łazienki. Aśkę to ucieszyło. Jej plan się udał. Około 10 minut później wrócił do biura razem z Maćkiem, był bardzo blady i ledwo się trzymał na nogach.
Maciek: Coś ty mu zrobiła?!
Asia: Ja? Niczemu nie jestem winna
Sebastian: Chciałaś mnie otruć ty szmato!
Asia: To tylko środek przeczyszczający. Trochę będziesz rzygał, prześpisz się i będzie w porządku
Maciek: Więc jednak
Asia: Należało mu się za wczoraj. Nikt nie będzie mnie obrażał w taki sposób jak to zrobiłeś. Ze mną nie wygrasz
Sebastian: Jeszcze zobaczymy
Maciek odwiózł Sebastiana do domu. Tam położył się w swoim pokoju i zasnął. Wieczorem, kiedy się obudził, czuł się już znacznie lepiej. Wyszedł do kuchni, żeby się coś napić.
Magda: Jest coś o czym powinieneś wiedzieć
Sebastian: Tak?

Magda: Wracam do pracy
Sebastian: Co? Tak wcześnie? Przecież twoje dziecko ma dopiero 3 miesiące. Kto się nim zajmie?
Magda: Wiesz, ja wiele czasu w biurze spędzać nie będę, zresztą głównie będę pracowała w domu. W agencji reklamowej nie musisz cały czas pracować w biurze. A kiedy będę musiała pojechać do biura to Marek mi pomoże
Sebastian: Na mnie też możesz liczyć
Magda: Dziękuję
Sebastian: Jestem u ciebie już kilka dni, ale nadal nie wiem jak ma na imię twój syn
Magda: Nie pytałeś. Dałam mu na imię Mateusz
Sebastian: Wiesz co?
Magda: Nie wiem
Sebastian: Tak sobie teraz myślę... chyba jednak Julka nie była mi przeznaczona. Stało się i czasu nie cofnę, ale widzisz, miałem żonę, miałem córkę, przeżyłem wspaniałe chwile i nie wiem czy teraz byłbym tutaj. A i tak nie wiadomo co mnie jeszcze czeka. Tak miało być... i chyba jednak dobrze się stało
Magda: Powinieneś porozmawiać z Markiem
Sebastian: Tak, masz rację. Ale nie jestem jeszcze na to gotowy. Musimy sobie wszystko wyjaśnić i zacząć od nowa. Nie może być tak, żebym nienawidził swojego brata
Magda: Cieszę się, że to zrozumiałeś
Sebastian: Przemyślałem parę spraw
Potem rozmowa zeszła na różne tematy „o wszystkim i o niczym”. Minął tydzień. Sebastian nadal prowadził wojnę z Aśką. Z innymi komisarzami dogadywał się bez problemów. Z Markiem umówił się na piwo na dzisiejszy wieczór, podczas tej rozmowy mieli sobie wszystko wyjaśnić.
Magda: Cześć
Sebastian: Cześć, co ty tutaj robisz?
Magda: Mam do ciebie wielką prośbę, wiem że komenda to nie jest odpowiednie miejsce dla dziecka, ale Marek dostał nagłe wezwanie do pracy, a ja muszę być dzisiaj w biurze. Zaopiekujesz się Mateuszem?
Sebastian: Jakoś dam radę
Magda: Będę około 14
Sebastian: W porządku
Magda wyszła z biura, a po chwili wszedł tam Maciek, a za nim Aśka.
Maciek: Przyniosłem wam raporty
Sebastian: Słuchaj, mam prośbę
Maciek: Tak?
Sebastian: Mógłbyś nam dzisiaj nie dawać żadnej sprawy? Muszę się zaopiekować siostrzeńcem
Maciek: W porządku. Ile ma miesięcy?
Sebastian: Około 3 i pół
Maciek: Twoja siostra szybko wróciła do pracy
Sebastian: Tak, głównie pracuje w domu, ale dzisiaj taka sytuacja wyszła
Maciek: Dobra, zajrzę później
Maciek wyszedł z biura. Aśka natomiast patrzyła się na dziecko. Nie mogła oderwać od niego oczu. Sebastian spojrzał na nią. Nigdy jej takiej nie widział, jej spojrzenie było łagodne jak nigdy.
Asia: Pilnuj żeby nic mu się nie stało
Sebastian: Spokojnie, wiem co robić
Asia: Umiesz zajmować się dziećmi?
Sebastian: Miałem córkę
Asia: Miałeś?
Sebastian: Nie żyje od jakichś 10 miesięcy
Asia: Przepraszam, nie wiedziałam
Sebastian: W porządku
Był zdziwiony jej zachowaniem. Uderzyła się w głowę czy co? Nie. To dziecko na nią tak podziałało. Gdy go zobaczyła od razu się uspokoiła i złagodniała. Ale dlaczego? To pytanie dręczyło go przez najbliższe minuty, nie mogąc skupić się na wypełnianiu raportów.

środa, 6 kwietnia 2011

IV. Scen nr 4


Godzinę później wrócił do domu. Przebrał się i pojechał do Łodzi. Podróż zajęła mu około 2 godziny. Od razu udał się na cmentarz. Od razu trafił na grób córki. Przeżegnał się i pomodlił. Poczuł coś dziwnego, jakby ktoś złapał go za rękę. Rozejrzał się dookoła, ale nikogo nie było. Stał jeszcze przez kilka minut w zamyśleniu, a potem opuścił cmentarz. Przed swoim samochodem spotkał Paulinę, która szła w kierunku, z którego on właśnie przyszedł.
Paulina: No proszę, co za spotkanie
Sebastian: Niestety...
Paulina: Wolałbyś mnie nie widzieć, co?
Sebastian: Brawo
Paulina: Ja też. Co ty tu robisz?
Sebastian: Przyjechałem, nie widać?
Paulina: Po co?
Sebastian: Nie twoja sprawa
Paulina: A może jednak moja? Byłeś na grobie mojej córki?
Sebastian: Naszej córki, nie zapominaj że to także moje dziecko
Paulina: Nagle sobie o niej przypomniałeś? A gdzie byłeś podczas pogrzebu?
Sebastian: Nie mogłem przyjechać, mimo iż chciałem. Dobrze o tym wiesz
Paulina: Nie przyjeżdżaj tu więcej
Sebastian: A jeśli przyjadę to co?
Paulina: Wtedy pożałujesz
Sebastian: Grozisz mi?
Paulina: Nie, ostrzegam. Pierwszy i ostatni raz
Sebastian wsiadł do samochodu.
Paulina: Gdzie teraz mieszkasz?
Sebastian: Nie jesteśmy już małżeństwem, więc nie muszę ci mówić
Paulina: Nie chcesz to nie mów
Odwróciła się i poszła w stronę cmentarza. Sebastian włączył silnik i odjechał. Kiedy wrócił do Krakowa, w domu oprócz swojej siostry i siostrzeńca zastał Marka.
Magda: Sebastian, dobrze że jesteś
Sebastian: yyy... ja tylko na chwilę, muszę jechać do pracy
Magda: Nie oszukuj, pracę zaczynasz od jutra. Nie ma sensu uciekać od tej rozmowy
Marek: Cześć Seba
Wyciągnął do niego rękę. Sebastian powiedział cicho cześć, ominął go i usiadł na kanapie. Jego zachowanie wyraźnie pokazywało, że nie ma ochoty na tę rozmowę.
Marek: Sebastian, powiedz, co ty do mnie masz?
Sebastian: Z tobą gadać nie będę
Magda: No dobra, dlaczego nie chcesz z nim rozmawiać?
Sebastian: Po tym co mi zrobił jeszcze jest mi w stanie spojrzeć w oczy?
Magda: Ale co ci zrobił? Wtedy nagle zerwałeś z nim kontakt, a potem jeszcze wyjechałeś
Sebastian: 8 lat temu, pamiętasz Julkę?
Magda: Oczywiście, zerwałeś z nią bo cię zdradziła
Sebastian: Właściwie to ona już nie potrafiła ze mną rozmawiać, dlatego nasz związek nie miał już sensu i oboje chcieliśmy to zakończyć
Magda: Co ona ma do tego?
Marek: Już wiem. Seba, nie wiedziałem, że Julka to twoja dziewczyna
Magda: Wyjaśnicie mi to?
Sebastian: To z nim zdradziła mnie Julka. Zaciągnął ją do łóżka
Magda: Co? Marek, spędziłeś noc z dziewczyną swojego brata? I ty się dziwisz czemu on nie chce cię znać?!
Marek: Ja naprawdę nie wiedziałem, że ona...
Sebastian: Zamknij się! Albo ty stad wyjdziesz, albo ja stąd wychodzę
Magda: Marek, wyjdź. Pogadamy jutro
Marek: Ja naprawdę nie kłamię. Przepraszam Sebastian, nie chciałem cię zranić
Opuścił mieszkanie. Niezręczną ciszę przerwał płacz dziecka. Sebastian poszedł do swojego pokoju i siedział tam do końca dnia. Jak by dalej potoczył się ich związek, gdyby nie Marek? Czy teraz on i Julka byliby szczęśliwi? A może jednak nie byli sobie przeznaczeni? Nie potrafił odpowiedzieć. Następnego dnia przyjechał wściekły na komendę. Poszedł do starego i podpisał papiery. Potem idąc do biura postanowił wstąpić do kuchni, by zrobić sobie kawy. Maciek wytłumaczył mu wszystkie zasady, że kiedy się skończy kawa kupuje następna osoba, zgodnie z kolejką, tak samo z cukrem. W kuchni zastał Maćka, który pokazał mu, gdzie może zostawić swój kubek.
Maciek: Poranna kawa, co?
Sebastian: Tak. Coś dzisiaj nie mam humoru, może kawa mnie trochę podniesie
Maciek: Może to i lepiej, bo Aśka to ci raczej humoru nie poprawi
Sebastian: No raczej nie
Wtedy przez przypadek Sebastian strącił kubek stojący na stole. Właśnie w tej chwili do kuchni weszła Asia, która na widok swojego kubka, leżącego na podłodze w kilku kawałkach zrobiła się cała czerwona.
Asia: I coś ty narobił?! Pierwszy dzień, a już są szkody!

Sebastian: Przepraszam, nie chciałem
Asia: Jasne! Widziałam, zrobiłeś to specjalnie!
Maciek: Aśka, daj spokój, to tylko kubek
Asia: Nie odzywaj się, nie gadam z tobą, tylko z nim
Sebastian: Spokojnie, to tylko kubek
Asia: I w czym ja teraz będę pić kawę?!
Sebastian: Odkupię ci ten kubek
Asia: Ale on nie będzie ten sam
Maciek: Aśka, nie dramatyzuj
Asia: Walcie się
Aśka poszła do biura. Sebastian i Maciek na początku westchnęli, ale potem gdy spojrzeli na siebie, zaczęli się śmiać. Dokończyli pić kawę i wzięli się za pracę. Sebastian drugą parę komisarzy, czyli Ankę i Rafała, a także pozostałych asystentów – Tomka, Kamila i Bartka. Po około 2 godzinach wypełniania raportów Sebastian zrobił sobie przerwę. Poszedł do asystentów. Anka i Rafał byli w terenie, a Anka i Kuba mieli na popołudnie. Kiedy wrócił do biura, Aśka tam całowała się z jakimś mężczyzną. Od razu oderwali się od siebie, a tamten pożegnał się z Asią, która się uśmiechnęła i wyszedł.
Sebastian: Ty się uśmiechasz, niemożliwe
Asia: I tak nie do ciebie
Sebastian: Kto to był?
Asia: Mój narzeczony, a co ci do tego?
Sebastian: Ty masz narzeczonego? Że też znalazł się taki głupi, który cię zechciał
Powiedział tak, chociaż wcale tak nie uważał. Gdyby miał mówić prawdę to bez wahania przyznałby, że jest bardzo ładna. Chciał ją wkurzyć i dlatego tak powiedział. Udało mu się. Aśka usiadła przy biurku cała czerwona ze złości.
Sebastian: I jeszcze jedno
Asia: Co?
Sebastian: To jest komenda, nie klub nocny i tu masz pracować, a nie się puszczać
W jej oczach pojawiły się łzy, jednak Sebastian tego nie zauważył. Asia wstała i wybiegła z biura.

niedziela, 3 kwietnia 2011

IV. Scen nr 3


Sebastian wstał dopiero wieczorem. Jego siostry nie było w domu. W kuchni na stole znalazł kartkę z informacją od niej, że poszła do Marka i zostawiła mu w lodówce obiad do odgrzania, jeśli jest głodny. Jednak nie miał ochoty na jedzenie. Wrócił do pokoju, wziął kartkę papieru, długopis i usiadł przy biurku. Napisał podanie o przyjęcie do pracy w policji. Z torby z ubraniami wyjął teczkę i tam je schował. Miał także przygotowane inne dokumenty. Zaczął się wypakowywać i chować ubrania do szafki. Następnie wziął ręcznik i poszedł wziąć prysznic. Kiedy wyszedł z łazienki zegarek wskazywał już godzinę 20:30. Magdy jeszcze nie było. Sebastian się tym zbytnio nie przejął, przecież jego siostra jest dorosła, a poza tym, nie miał w zwyczaju się martwić, kiedy ktoś długo nie wracał do domu. Dopiero jak mijała większa ilość czasu zaczynał się niepokoić. Takie przyzwyczajenie zawodowe, że najpierw musi minąć 48 godzin, potem szukanie. Pół godziny później ogarnęła go senność, więc postanowił nie czekać na siostrę, tylko poszedł spać. Następnego dnia rano na telefonie zobaczył wiadomość od siostry, z godziny 22:43. Napisała, że zagadała się z Markiem i zostanie u niego na noc. Sebastian ubrał koszulę, krawat i garnitur, po czym wziął z szafki teczkę z dokumentami i wyszedł z mieszkania. Po 20 minutach był na komendzie.
Maciek: Pan do kogo?
Sebastian: Szukam gabinetu komendanta
Maciek: Źle pan trafił, to jest piętro wyżej, jak będzie pan szedł od schodów to drugie drzwi po prawej
Sebastian: Dziękuję
Maciek: Można wiedzieć w jakiej sprawie?
Sebastian: Podobno potrzebujecie pracownika
Maciek: Tak, to prawda. Powodzenia
Sebastian: Nie dziękuję, żeby nie zapeszyć
Maciek: Niech pan poczeka
Sebastian: Tak?
Maciek: Stary będzie pytał czy lubi pan wypełniać raporty. Co pan odpowie?
Sebastian: Prawdę, że nie, że bardziej lubię prowadzić śledztwa
Maciek: Nie przyjmie pana. Inni chętni podobnie odpowiadali
Sebastian: Mam odpowiedzieć, że lubię?
Maciek: Tak. Stary kocha papiery i jeśli nie lubisz raportów to nie masz tu czego szukać. Ale zawsze można kłamać, przecież tutaj nie tylko wypełnia się papiery
Sebastian: Dzięki
Maciek: Trzymam kciuki
Sebastian poszedł piętro wyżej i zapukał do drzwi komendanta. W odpowiedzi usłyszał: proszę wejść i nacisnął klamkę. Stary siedział przy biurku. Miał lekko siwawe włosy, na oko miał 45 – 50 lat. No i był trochę przy kości. Ostre rysy twarzy wskazywały, że jest bezkompromisowy i nieugięty.
Stary: Pan Sebastian, tak?
Sebastian: Tak, rozmawialiśmy wczoraj przez telefon
Stary: No dobrze, niech pan pokaże dokumenty
Sebastian podał mu teczkę. Stary uważnie czytał każde słowo, aby nie przeoczyć żadnych szczegółów.
Stary: Widzę, że pan ma już doświadczenie w pracy w policji. To niewątpliwie działa na pana korzyść. Dlaczego pan wcześniej zrezygnował, a teraz chce wrócić?
Sebastian: Miałem poważny wypadek, lekarze nie dawali mi szans na powrót do pełni zdrowia, więc uznałem, że nie ma sensu by to miejsce na mnie czekało. Jednak wyzdrowiałem, a że bardzo lubiłem tę pracę, a tu jest wolne miejsce, postanowiłem się do pana zgłosić
Stary: Lubi pan wypełniać raporty?
Sebastian: Tak
Stary: Hmm... Właśnie kogoś takiego szukałem. Jest pan przyjęty, jutro rano przychodzi pan do mnie podpisać umowę i od 8:00 zaczyna pracę, tak?
Sebastian: Tak
Stary: A dzisiaj może pan obejrzeć komendę, pani Joanna będzie pana partnerką, więc pana oprowadzi. To wszystko, do widzenia
Sebastian: Do widzenia
Sebastian wyszedł z gabinetu komendanta i zszedł piętro niżej. Tam, na korytarzu czekał na niego Maciek.
Maciek: Jak poszło?
Sebastian: Dostałem tę pracę
Maciek: Wiedziałem. Skoro mamy razem pracować to nie ma sensu mówić sobie na pan. Maciek jestem
Wyciągnął do niego rękę. Sebastian ją uścisnął
Sebastian: Sebastian
Maciek: Kto będzie twoją partnerką?
Sebastian: Stary powiedział, że jakaś Aśka
Maciek: Masz przerąbane. Wredna blondynka, myśli że jest nie wiadomo kim, jest zapatrzona w siebie. Ona jest w porządku, inni nie – taką zasadę wyznaje. Jak wytrzymasz z nią więcej niż 3 dni to masz niesamowitą cierpliwość
Sebastian: Pracowałeś z nią?
Maciek: Tak. I nie wytrzymałem. Ja jestem na to zbyt nerwowy. Poszedłem do starego i powiedziałem, że już wolę pracować jako asystent niż jako komisarz razem z nią
Sebastian: Więc pracujesz jako asystent?

Maciek: Tak
Sebastian: Idę do tej Aśki, żeby mnie oprowadziła po komendzie
Maciek: Odmówi ci, ale muszę to zobaczyć
Sebastian: To chodź
Poszli do biura. Była tam tylko jedna osoba – Aśka. Na pierwszy rzut oka spodobała się Sebastianowi. Ładna, zgrabna, delikatna cera... tylko jaki ma charakter? Z tego co Maciek mówił jest wredna, ale może nie bez powodu i dla niego będzie miła? Podniosła głowę znad raportów i spojrzała na mężczyzn.
Asia: Maciek, to komenda policji, a nie bar, nie sprowadzaj kolegów do mojego biura i nie, nie zrobię wam kawy
Maciek: Nic przecież jeszcze nie powiedziałem. A to jest twój nowy partner, Sebastian
Wyciągnął do niej rękę. Ona tylko wzruszyła ramionami i zajęła się kolejnym raportem.
Asia: Spadaj mi z tą łapą, zajęta jestem
Maciek: Oprowadź go po komendzie
Asia: Nie widzisz, że mam robotę? Nie mam czasu na głupoty
Maciek: Aśka, to nie są głupoty
Asia: Zamknij się, bo nie mogę się skoncentrować na pracy
Maciek: Chodź Sebastian, idziemy
Odwrócili się i wyszli. Sebastian był zawiedziony postawą Aśki, jednak Maciek go ostrzegał. Miał ochotę jej przywalić, ale jego zasady mu nie pozwalały. Maciek oprowadzał go po komendzie, jednak niewiele do niego docierało, był myślami w innym miejscu. Zastanawiał się, dlaczego Aśka się tak zachowuje.

piątek, 1 kwietnia 2011

IV. Scen nr 2


Szedł przez miasto mijając kolejne ulice. Ruch w tej chwili był niewielki, dużo ludzi o tej porze było w pracy. Przydało by się coś znaleźć do roboty, przecież nie będzie siedział bezczynnie u siostry. Ale teraz o tym nie myślał. Zastanawiał się, dlaczego wcześniej mu nic nie powiedziała. Bała się? Nie miała do niego zaufania? Przecież by jej pomógł. Chociaż... kiedy miał rehabilitację niewiele mógłby zrobić. Szedł w zamyśleniu, kiedy nagle wpadł na mężczyznę, który właśnie wychodził ze sklepu. Spod kurtki wypadła mu broń i worek z pieniędzmi. Ze sklepu usłyszał krzyk: „Łapcie go, to złodziej!” Facet rzucił się do ucieczki. Sebastian niewiele myśląc pobiegł za nim. Wiedział, że to amator. Co za idiota napadł by na sklep w ciągu dnia, do tego ściągając kominiarkę tuż przed wyjściem na ulicę? Zbliżał się do niego, wtedy on przebiegł przez przejście dla pieszych na czerwonym świetle. Wtedy pościg się skończył, jeden z nadjeżdżających samochodów nie zdołał go ominąć. Kierowca próbował wyhamować, jednak to też mu się nie udało i uciekający wylądował na ulicy. Sebastian podniósł mężczyznę z asfaltu i pomógł mu dojść do ławki, na której usiadł. Sebastian zadzwonił po policję i przypilnował go do ich przyjazdu.
Asia: Dzień dobry panu
Sebastian: Dzień dobry
Asia: Pan go złapał?
Sebastian: Z pomocą jednego z kierowców, który potrącił go, gdy mu wybiegł przed ulicę. Prosił przekazać, że skontaktuje się z wami po południu
Asia: No dobrze, teraz będą mi potrzebne pana zeznania
Sebastian: Szedłem przez miasto, zamyśliłem się i wpadłem na tego mężczyznę, który wychodził ze sklepu. Spod kurtki wypadła mu broń i worek z pieniędzmi, a ze sklepu ktoś krzyknął, że to jest złodziej. Więc pobiegłem za nim, wpadł pod jeden z samochodów i zadzwoniłem po was
Asia: W porządku. Dokument tożsamości poproszę, muszę spisać dane osobowe, takie są procedury, rozumie pan?
Sebastian: Oczywiście, ale nie mam dokumentów przy sobie
Asia: A gdzie?
Sebastian: W domu
Asia: Ehh... No dobrze, pojedziemy do pana po ten dowód, proszę za mną
Poszli do samochodu. Asia zawiozła go pod blok, w którym mieszkała jego siostra. Poczekała na dole, a Sebastian poszedł po swój dowód osobisty. Kiedy tylko wszedł do mieszkania od razu podeszła do niego siostra.
Magda: Musimy pogadać
Sebastian: Poczekaj chwilę
Sięgnął do kieszeni swojej kurtki zawieszonej w przedpokoju, wyciągnął z niej dowód i skierował się ku drzwiom.
Magda: A ty dokąd?
Sebastian: Policja mnie spisuje, zaraz wracam
Po pięciu minutach wrócił. Magda stała przy oknie, ze swoim synem na rękach.
Sebastian: Już jestem
Magda: Co zrobiłeś? Co zrobiłeś, że cię spisali?
Sebastian: Złapałem złodzieja
Magda: Co? Ty chyba nigdy się nie uwolnisz od przestępców
Sebastian: Może ta praca to moje przeznaczenie? Jutro idę na Pomorską, składam papiery
Magda: Co?
Sebastian: No nie patrz tak na mnie jak bym robił coś złego. Słyszałem jak ta policjantka z kimś rozmawiała, że potrzebują kogoś do pracy na Pomorską, więc nie mam zamiaru bezczynnie siedzieć w twoim mieszkaniu. No dobra, teraz pogadajmy o tobie. Kiedy dowiedziałaś się, że jesteś w ciąży?
Magda: Dzień przed twoim wypadkiem. Miałam zamiar przyjechać do ciebie, kiedy się przyzwyczaję do myśli, że będę miała dziecko. Ale straciłam kontakt z tobą. Potem jak się dowiedziałam, co się z tobą działo, postanowiłam nie zawracać ci głowy sobą
Sebastian: Czyli niedawno urodziłaś?
Magda: Dwa miesiące temu
Sebastian: Radzisz sobie?
Magda: Tak, Marek mi pomaga
Sebastian: To Marek też mieszka w Krakowie?!
Magda: Tak. Powinieneś go odwiedzić
Sebastian: Przecież wiesz, że ze sobą nie rozmawiamy
Magda: Najwyższa pora, żebyście zakończyli ten konflikt
Sebastian: On mnie nigdy nie przeprosił, mimo że poważnie mnie wtedy zranił, to nigdy nie pomyślał o tym, co ja czuję. Czy tak się zachowuje brat?
Magda: Mógłbyś mu już odpuścić, co? Tyle lat minęło
Sebastian: To, że minęło 9 lat nie znaczy, że rany się zagoiły
Magda: Dobra, widzę że nie odpuścisz
Sebastian: Wróćmy do poprzedniego tematu naszej rozmowy. Jesteś mężatką?
Magda: Nie. Narzeczonego też nie mam
Sebastian: A ojciec dziecka? Był żonaty?
Magda: Nie. Jak się dowiedział, że jestem w ciąży to powiedział, że nie zamierza brać dodatkowej odpowiedzialności za dziecko i mnie zostawił. Zrzekł się praw rodzicielskich
Sebastian nic się nie odzywał tylko patrzył na Magdę i swoją siostrzenicę. Kobieta trochę się zaniepokoiła tą ciszą.
Magda: Czemu nic nie mówisz? Możesz mnie ochrzanić, jestem na to gotowa
Sebastian: Nie zamierzam cię ochrzaniać. To twoje życie i masz prawo decydować o sobie. I niezależnie od tego co zrobisz to będę cię wspierał. Zawsze możesz na mnie liczyć
Magda: Dziękuję
Sebastian: Powiedz mi tylko... nie żałujesz że masz dziecko?
Magda: Nie żałuję. Jestem szczęśliwa, że mam córkę. Nie potrafię tego opisać, ale to wspaniałe uczucie. Nawet jeśli na początku myślałam inaczej
Sebastian: Doskonale o tym wiem, jak to jest być rodzicem
Magda: Bardzo wtedy cierpiałeś?
Sebastian: Nie jestem w stanie tego określić. Wszystkie moje myśli skupiały się wokół niej. Nawet przestała mnie obchodzić rehabilitacja, ale... ona chciałaby żebym był zdrowy. I to mi dodawało siłę do walki. Lekarze nie dawali szans, że ta ręka będzie tak sprawna jak dawniej. A jednak... Wiesz co? Jutro po rozmowie na Pomorskiej jadę do Łodzi, na cmentarz. Do tej pory byłem tam tylko dwa razy, kiedy wyszedłem ze szpitala i kiedy przyjechałem na rozprawę rozwodową. Zastanawiam się czy Paulina nie miała racji. Chyba nie byłem dobrym ojcem
Magda: Przestań. Przecież córka zawsze była dla ciebie najważniejsza, kochałeś ją. I ona o tym wiedziała. Starałeś się jak mogłeś i dlatego byłeś dobrym ojcem
Sebastian: Tak myślisz?
Magda: Tak myślę
Sebastian: Pożyczysz mi swój samochód?
Magda: Nie. Dam ci go w prezencie
Sebastian: Że co? Nie, nie mogę się na to zgodzić
Magda: Właśnie, że możesz. Masz niewiele oszczędności, a samochód ci się przyda
Sebastian: A ty? Czym będziesz jeździć?
Magda: Za 2 dni kupuję nowy samochód. Nie wiedziałam co z tym zrobić, ale... teraz trafi w dobre ręce. Trzymaj
Podała mu kluczyki od srebrnego Renault. Przez chwilę się wahał, jednak widząc spojrzenie Magdy wziął je od niej.
Sebastian: Dzięki siostra, jesteś kochana. Nie wiem jak ci się odwdzięczę
Magda: Wystarczy, że będziesz. Możesz tu zostać ile chcesz
Sebastian: Z Krakowa wyjeżdżać nie zamierzam. Ale będę musiał poszukać sobie mieszkania do wynajęcia, nie mogę ci tak siedzieć na głowie
Magda: Jeszcze jedno
Sebastian: Tak?
Magda: Nie dałam ci kluczy od mieszkania i nie pokazałam pokoju
Sebastian: No tak... całą noc nie spałem to zakręcony teraz jestem
Magda: To na co ty czekasz? Twój pokój to ten naprzeciw kuchni, kładź się spać, odpocznij
Sebastian: Chyba masz rację, dopiero teraz zaczynam odczuwać zmęczenie
Magda: Klucze leżą na szafce, w twoim pokoju
Sebastian: Ok, dzięki
Po chwili zniknął za drzwiami pokoju. Magda położyła syna do łóżka i poszła do kuchni przygotować coś do jedzenia.