niedziela, 28 listopada 2010
III. Scen nr 33
Inspektor1: Proszę oddać odznakę i broń
Sebastian: Na jakiej podstawie twierdzicie że chciałem ją zabić?
Inspektor1: Na nożu, którym zaatakowano ofiarę są pańskie odciski palców
Odwrócił głowę. Przypomniały mu się słowa Asi. Oddał broń i legitymację. Następnie skuli go i zabrali na przesłuchanie. Przez chwilę w biurze panowała cisza. Asia, Ania i Rafał nie wiedzieli co robić, a Jola i Paweł wypełniali raporty. Sprawiali wrażenie, że ta sprawa ich nie obchodzi, jednak w rzeczywistości było inaczej.
Tomek: Aśka, stary cię wzywa
Asia: Dobra, już idę
Tomek: Tylko uważaj na to co mówisz. Jest strasznie wkurzony
Asia: Dzięki za ostrzeżenie
Niepewnym krokiem weszła do biura komendanta. Tyle razy już tu była wzywana i się denerwowała, jednak nigdy tak bardzo jak teraz. Odgarnęła z twarzy kosmyk włosów i usiadła na krześle. Stary nerwowo krążył po całym gabinecie.
Stary: Musze panią odsunąć od sprawy. Chyba pani rozumie dlaczego
Asia: Tak, rozumiem. Kto przejmie to śledztwo?
Stary: Pani Jola i pan Paweł
Asia: Kto?! Czy pan oszalał!
Stary: Nie mogłem przekazać śledztwa pani Ani i panu Rafałowi
Asia: A im pan mógł?!
Stary: Oni nie znają tak dobrze pana Sebastiana jak wy i będą bardziej obiektywni
Asia: Bardziej obiektywni?! Pan chyba jest idiotą! Oni...
Stary: Proszę się uspokoić! I wracać do pracy. A jak się dowiem że robicie coś na własną rękę, to wywalę was z takim smrodem w papierach, że pracy w policji już nie znajdziecie. To wszystko
Asia wstała i bez słowa wyszła z biura. Czuła że Sebastian jest na straconej pozycji. Była załamana. Mimowolnie z jej oczu popłynęły łzy. Po chwili się opanowała i wróciła do biura. Całą swoją nadzieję na udowodnienie niewinności Sebastiana pokładała w Paulinie. Mimo że jej stan był bardzo ciężki i najbliższe godziny były decydujące, Asia nie traciła wiary w to, że ona odzyska przytomność i zezna jak było naprawdę. Niestety, nadzieja zgasła kilka minut później.
Tomek: Mam ważne wiadomości
Ania: Co się stało?
Tomek: Ta dziewczyna, napadnięta wczoraj...
Asia: Odzyskała przytomność?
Jej głos i spojrzenie były pełne nadziei. Tomkowi zal się zrobiło dziewczyny, kiedy to zauważył.
Tomek: Nie żyje
Rafał: Co?
Tomek: Nie miała szans. Straciła zbyt wiele krwi, ale jest coś jeszcze...
Ania: Co?
Tomek: Ofiara była w trzecim miesiącu ciąży
Asia: To jest trop
Jola: Niby jaki?
Asia: Ale ty jesteś tępa. Trzeba ustalić ojca, bo on mógł nie chcieć tego dziecka
Paweł: I co z tego?
Rafał: Co za idioci...
Asia: Jeżeli ofiara chciała urodzić to dziecko, to...
Paweł: To co?
Asia: Zaraz chyba mnie szlag trafi
Jola: A co to ma do śledztwa że jak ofiara chciała urodzić dziecko to cię szlag trafi?
Asia: Nie no, ja stąd wychodzę
Rafał: Idziemy z tobą
Inspektor1: Dlaczego pan chciał ją zabić?
Sebastian: Ile razy ma panu powtarzać że ja tego nie zrobiłem
Inspektor2: To kto? Sama sobie to zrobiła?
Sebastian: Siedziałem w samochodzie. Widziałem jak wyszła z domu i ktoś do niej podbiegł. Wysiadłem z samochodu i podbiegłem tam, ale już tej osoby nie było. Potem chyba dostałem w głowę i obudziłem się w samochodzie ofiary
Inspektor1: Wszystkie dowody wskazują przeciwko tobie. Więc niby czemu mamy ci wierzyć?
Sebastian: Bo ktoś chce mnie w to wrobić. Ja tego noża nigdy nie miałem w ręce.
Inspektor1: To dlaczego są na nim twoje odciski palców?
Sebastian: Pewnie sprawca
Inspektor2: Dobra, zostajesz zatrzymany do końca sprawy
Przewieźli go do aresztu. Tymczasem na komendę wrócili Ania, Asia i Rafał. Odetchnęli z ulgą, kiedy zobaczyli że nie ma Jolki i Pawła. Jednak było coś co nadal nie dawało im spokoju. To że to oni prowadzili to śledztwo.
Ania: Cholera i co teraz?
Asia: Musimy działać na własną rękę
Rafał: No właśnie, przecież oni przez najbliższe pół roku nawet nie ruszą z tym śledztwem
Asia: Stary jak się dowie że coś robimy na własną rękę to nas wywali, dlatego jeżeli nie chcecie, to powiedzcie, nie będę miała wam tego za złe
Rafał: No coś ty Aśka, to nasz przyjaciel i mu pomożemy
Ania: No pewnie
Asia: To przez mnie on teraz siedzi
Ania: O czym ty mówisz?
Asia: Gdyby to on poszedł do sklepu, to nie zostałby w to wrobiony
Rafał: Aśka, nie mogłaś tego przewidzieć. Nie obwiniaj się
Ania: Rafał ma rację. Proponuję rozejrzeć się w okolicach miejsca zbrodni. Są tam jakieś kamery?
Asia: Nie ma. Ale mam pomysł
Rafał: Jaki?
Asia: Ja się dostanę do domu Pauliny i się rozejrzę, a wy musicie dostać się do jej telefonu
Ania: Ok, spróbujemy
Ani i Rafałowi niestety nie udało się znaleźć telefonu dziewczyny. Za to Asia bez problemu dostała się do jej domu. Rozejrzała się dokładnie, ale niczego konkretnego nie zauważyła. Włączyła komputer. Tam też niczego nie znalazła. Coś ją podkusiło by spróbować wejść na pocztę. Znalazła tam kilka gróźb od nieznanego. Ostatnia była 20 godzin przed napadem na nią. „Mam cię na celowniku. Cały czas widzę co robisz, każdy twój krok. O 17:00 masz wyjść przed dom, bo jak nie, to twój dom wyleci w powietrze. A jak cię nie będzie w domu to wybuchnie twój samochód. Więc i tak nie masz innego wyjścia. Prędzej czy później się dopadnę.” Zobaczyła na pierwszy anonim. Szukała tam wskazówki kto to może być. „Rok temu zrujnowałaś moje życie. Miałaś pomóc mojej żonie, a tymczasem po wizycie u ciebie popełniła samobójstwo. Teraz przyszedł czas zemsty. Długo się przygotowywałem, aby wszystko idealnie dopracować.” Wróciła na komendę, by podzielić się informacjami z Anią i Rafałem. To jednak niewiele pomogło...
Minęło kilka dni. Sebastian za zabójstwo został skazany na 15 lat więzienia. Jego przyjaciele nadal jednak uważali że jest niewinny, ale nie wiedzieli jak mu pomóc. Za taki rozwój spraw obwiniali Jolę i Pawła, którzy niedokładnie poprowadzili śledztwo. Sebastian całe dnie spędzał na rozmyślaniach i wspomnieniach. Oczywiście myślał o Asi i wspominał najpiękniejsze chwile z nią spędzone. Z każdym dniem było mu coraz trudniej. Na szczęście nie miał kłopotów ze współwięźniami. Kiedy tamten się dowiedział że Sebastian siedzi za zabójstwo, zyskał w ich oczach szacunek. Nie mógł już wytrzymać takiego życia. Wiele by dał by spotkać się z Asią. Nie potrafił już sobie z tym poradzić...
sobota, 27 listopada 2010
III. Scen nr 32
Teraz już nie mieli wątpliwości że ktoś czyha na życie kobiety. Mundurowi zabrali chłopaka na komendę. Asia i Sebastian nadal pilnowali pani psycholog. Kilka minut później, pokój przesłuchań:
Tomek: Co robiłeś przy tym samochodzie?
Chłopak: Chciałem mu się tylko przyjrzeć dokładnie
Tomek: Tak, jasne. A materiały wybuchowe?
Chłopak: Potrzebne nam do doświadczenia chemicznego
Tomek: Nam, czyli komu?
Chłopak: No mi i kumplowi
Tomek: Co to za kumpel?
Chłopak: Chodzimy do tej samej klasy
Tomek: Tak i bardzo wam się podoba chemia
Chłopak: No pewnie
Tomek: Przestań ściemniać
Chłopak: Nie ściemniam
Tomek: Dobra, adres tego kolegi
Chłopak: Nie dam, bo jego też przymkniecie
Tomek: Podszedłeś do tego samochodu i chciałeś podłożyć te materiały
Chłopak: Co ty chrzanisz?
Tomek: Posiedzisz trochę w celi z najgorszymi, którzy takich jak ty od razu tłuką na wstępie, to może wreszcie pomyślisz
Chłopak: Dobra. Ale nie dacie mnie do tych najgorszych?
Tomek: Zależy co powiesz
Chłopak: No więc tak. Potrzebowałem kasy. Kolega powiedział że zna gościa u którego można szybko i dużo zarobić. Polegało to na transporcie zabawek z zagranicy
Tomek: Ciekawe. Duża kasa za zabawki z zagranicy?
Chłopak: Nie wiem. Ja się na tym nie znam. Rozmawiałem z tym gościem i o powiedział że da mi robotę. Ale chciał żebym to dał do tamtego samochodu. Przyniósł mi to kolega, powiedział że to robota od szefa, jakaś paczka i osoba która ma ją dostać wie o co chodzi. Dał mi też namiary na ta osobę. Ja nie wiedziałem że to materiały wybuchowe
Tomek: Akurat, ty taki tępy jesteś? Dobra, mniejsza z tym. Jak się nazywa ten szef?
Chłopak: Nie wiem. Nic o nim nie wiem. Kasę miał mi przynieść kolega.
Tomek: A kolega jak się nazywa?
Chłopak: Nie, jego nie wsypię
Tomek: Nazwisko!
Chłopak: Nie podam! I tak już dużo ci powiedziałem
Mundurowi zabrali chłopaka, a Tomek wyszedł z pokoju przesłuchań. Nie wierzył w to co powiedział zatrzymany. Wziął telefon i zadzwonił do Sebastiana. Opowiedział mu przebieg przesłuchania, zeznania chłopaka i swoje spostrzeżenia oraz opinię. Komisarze cały czas jeździli za samochodem Pauliny. Nie wiele się ruszyli ze śledztwem. Wiedzieli tylko tyle że na pewno ktoś chce ją zabić. Siedzieli w samochodzie, przed jej domem. Pogoda nie dopisywała. Było zimno i padał deszcz.
Asia: Ale nuda...
Sebastian: I jeszcze ten deszcz... a my musimy tu siedzieć
Asia: Kilka metrów dalej jest sklep
Sebastian: To kto idzie, a kto zostaje?
Asia: Ty zostajesz, ja idę
Sebastian: Nie, bo zmokniesz. Ja pójdę
Asia: Ale wtedy ty zmokniesz. Ja pójdę i koniec
Sebastian: No dobra
Asia założyła kaptur i wysiadła z samochodu. Odpuścił jej. Dobrze wiedział jaka jest uparta. Gdyby nie ustąpił mogliby się tak spierać przez następne kilka godzin. Nagle zobaczył że Paulina wychodzi z domu. Miał tylko nadzieję, że teraz nie wsiądzie do samochodu i nie pojedzie. Zobaczył że ktoś podbiega do niej z nożem. Wysiadł z samochodu i pobiegł...
Pięć minut później Asia wróciła ze sklepu. Zauważyła że Sebastiana nie ma w samochodzie. „Cholera, gdzie on poszedł” - mruknęła sama do siebie pod nosem. Zostawiła zakupy i poszła się rozejrzeć. Zauważyła postać leżącą na ziemi. Podbiegła bliżej... była to Paulina. Wokół niej było pełno krwi. Sprawdziła puls... jeszcze żyła. Zadzwoniła po karetkę i techników. Karetka przyjechała po dziesięciu minutach. Zabrali ranną do szpitala. Asia poszła dalej szukać Sebastiana. Przeszła kilka metrów i zobaczyła samochód pani psycholog. Kierowca tego pojazdu uderzył przodem samochodu w drzewo. Na początku przeszło jej przez myśl że sprawca zaatakował Paulinę, porwał Sebastiana i chciał uciec, ale uderzył w drzewo. Otworzyła drzwi, a tam... na fotelu kierowcy siedział Sebastian. Był nieprzytomny, a głowę miał opartą o kierownicę. Na siedzeniu obok leżał zakrwawiony nóż. Prawy rękaw kurtki Sebastiana był poplamiony krwią. Asia nie wierzyła w to co widzi. On chciał ją zabić, a potem uciec? Nie, to niemożliwe! Sebastian nikogo by nie zabił! Znała go bardzo dobrze i wiedziała że nie potrafiłby czegoś takiego zrobić. Stała osłupiała i cały czas patrzyła się na Sebastiana. Tysiące myśli przechodziły przez jej głowę. Chwilę później Sebastian odzyskał przytomność. Rozejrzał się dookoła. Gdy zobaczył bladą twarz Joasi zrozumiał co jest grane.
Sebastian: Asia, ja muszę zniknąć. Sama widzisz jak to wygląda. Udowodnię swoją niewinność i wrócę, obiecuję. Ja tego nie zrobiłem. Wierzysz mi?
Asia: Wierzę. Ale nie możesz uciekać. Musisz powiedzieć jak było naprawdę
Sebastian: I tak mnie zamkną. Przecież wszystko teraz wskazuje na mnie
Asia: Zamkną, ale przecież Paulina jak odzyska przytomność to powie prawdę
Sebastian: A jak nie przeżyje?
Asia: Przeżyje
Sebastian: Cholera, technicy już tu są
Asia: Ufasz mi?
Sebastian: Tak
Asia: Nie uciekaj, nie ukrywaj się, ale powiedz jak było. Jeśli cię zamkną to obiecuję ci że udowodnię twoją niewinność
Sebastian: Ok
Poszli do techników. Tam zobaczyli że razem z nimi przyjechali Jolka i Paweł.
Asia: A wy tu po co? To my prowadzimy tą sprawę
Jola: Szef nas przysłał abyśmy się rozejrzeli
Sebastian: Raczej czegoś nauczyli
Paweł: A wy co widzieliście?
Asia: Ja poszłam na chwilę do sklepu
Jola: Opuściłaś stanowisko pracy?
Asia: Jak chcesz to możesz nawet donieść o tym staremu. On nie ma nic przeciwko takim przerwom, jeżeli znikasz tylko na chwilę i zostaje jeszcze ktoś na miejscu pracy
Paweł: A ty co widziałeś?
Sebastian: Ofiara wyszła z domu i ktoś do niej podbiegł z nożem. Pobiegłem tam, ale już nie było sprawcy. Potem obudziłem się w samochodzie, więcej nie pamiętam
Jola: Sprawdzimy to
Na ich twarzach pojawiły się podejrzane uśmiechy. Asia i Sebastian pojechali do domu. Następnego dnia przyjechali na komendę punktualnie na 8:00. W biurze siedzieli już Ania i Rafał, Jola i Paweł, którzy się dziwnie uśmiechali i jeszcze dwóch mężczyzn.
Paweł: To właśnie on
Inspektor1: Pan Sebastian Wieliński?
Sebastian: Tak, a co?
Inspektor2: Jajco. Jest pan zatrzymany pod zarzutem usiłowania zabójstwa Pauliny Milcewicz...
środa, 24 listopada 2010
III. Scen nr 31
W końcu z sali wyszedł lekarz i oznajmił komisarzom że operacja się udała. Po godzinie Asia się wybudziła. Radość Sebastiana była nie do opisania. Powoli wracała do pełni sił i zdrowia. Z każdym dniem była w coraz lepszej formie. Już dwa tygodnie później wróciła do pracy. Następne dni mijały. Na dworze było coraz chłodniej, a dzień robił się coraz krótszy. Zgłoszeń było niewiele, więc większość czasu spędzali przy raportach. Stary pozwolił im robić coraz dłuższe przerwy w pracy. Trochę uspokoiły się relacje miedzy nimi, a nowymi. Wydawało się, że już będzie spokój. Anka, Asia, Rafał i Sebastian spotkali się w kuchni by porozmawiać. Nie mogli w biurze, ponieważ w każdej chwili mogliby się pojawić Jola albo Paweł.
Asia: I jak tam na nocnej zmianie? Spokojnie?
Ania: Strasznie wiało nudą. Stary mówił że skoro teraz jest mało zgłoszeń to nie ma potrzeby by aż tylu komisarzy było w ciągu dnia
Rafał: Za tydzień wasza kolej?
Sebastian: Tak, trzeba się zaopatrzyć w zapas kawy
Wszyscy się uśmiechnęli. Jednak teraz na komendzie nie było tak wesoło jak kiedyś.
Rafał: Ciężka zmiana teraz was czeka
Asia: Niby czemu?
Rafał: No bo przecież jesteście na jednej zmianie z Jolką i Pawłem
Sebastian: Mam na nich wylane
Asia: Dokładnie
Ania: Słyszałam jak ona rozmawiała w tamtym tygodniu przez telefon. Żaliła się komuś jaka to ona pokrzywdzona że musi pracować na nocnej zmianie
Rafał: Jakby nie zauważyła, że każdy musi
Asia: A wiecie że nie ładnie tak kogoś obgadywać?
Sebastian: To zależy kogo obgadujesz
Asia: Ty i te twoje poglądy
Ania: Dziwi mnie jedno. Jesteście parą chociaż często macie odmienne zdania
Asia: Wiesz, ale jest też kilka rzeczy które nas łączy
Sebastian: A nawet jeśli, to przeciwieństwa się przyciągają
Uśmiechnął się i wyjrzał na korytarz czy czasem nikt się nie zbliża. Rafał zauważył że Ania oparła się o ścianę i zamknęła oczy
Rafał: Dobra to my już idziemy, nie Aniu?
Ania: yyy... co mówiłeś?
Rafał: Że idziemy
Ania: A, no tak. Cześć
Sebastian: Cześć
Asia: Cześć
Rafał: Cześć
Asia i Sebastian udali się do biura. Po chwili Tomek przyniósł im raporty. Po upływie kilku minut dołączyli do nich spóźnieni Jola i Paweł. Zaraz kiedy tylko przyszli Tomek zawołał ich do starego. Chwilę później Asia i Sebastian słyszą krzyki na korytarzu.
Jola: Skąd on wiedział że się spóźniliśmy?!
Paweł: Nie wiem, może wcześniej zauważył że jeszcze nas nie ma
Jola: Jasne, pewnie któryś z tych nas podkablował. Wredota tutaj sięga szczytu. Mówiłam ci żebyś zadzwonił że się spóźnimy!
Paweł: Nie obwiniaj mnie. Wtedy i tak by nas ochrzanił
Jola: W sumie racja
Chciała coś jeszcze powiedzieć, ale na korytarzu pojawił się Tomek. Oboje poszli do biura, a Tomek za nimi. Asia i Sebastian z radością patrzyli na niezadowolone miny policjantów.
Jola: No i co się tak gapicie? Zadowoleni z siebie?
Sebastian: Z aktualnie wypełnionych raportów tak
Asia: Ochrzan od starego?
Jola: A nawet jeśli to co?
Asia: Nie umiecie wchodzić spóźnieni
Paweł: A jak się wchodzi spóźniony?
Sebastian: Tak by cię stary nie widział
Jola: Nie widział nas. Ale wy nas podkablowaliście
Tomek: Nie. To ja was podkablowałem. Stary przyszedł do mnie i zapytał czy wszyscy są. Powiedziałem mu prawdę. Przecież was uczono że trzeba zawsze mówić prawdę przełożonym. Sami nawet się do tego stosowaliście.
Zatkało ich. Zajęli się raportami i nic się nie odzywali. Tomek puścił oko do Asi i Sebastiana, po czym wyszedł. Coś musiało być w tym że nikt nie lubił Joli i Pawła. Dwie godziny później do biura wchodzi pewna kobieta.
Paulina: Nie wierzę. Ty policjantem?
Sebastian: Nie, coś ci się przyśniło. Chcesz coś zgłosić? Bo jak nie, to wyjdź i nie przeszkadzaj nam w pracy
Paulina: Wydaje mi się że ostatnio ktoś mnie obserwuje
Sebastian: No właśnie, wydaje ci się. Masz jakieś dowody?
Paulina: Dostałam smsa z pogróżkami
Sebastian: Pokaż
Sebastian przeczytał wiadomość. Jola i Paweł udawali że wypełniają raporty, a tak naprawdę przysłuchiwali się rozmowie. Asia czujnym wzrokiem spoglądała raz na Sebastiana, a raz na kobietę. Wydawało jej się że ją zna, ale nie mogła sobie przypomnieć skąd.
Paulina: No i co?
Sebastian: Nie wiesz kto mógłby chcieć się mścić na tobie?
Paulina: Nie mam pojęcia. Z życia prywatnego to nikt, a z pracy też raczej nie, bo kto by miał powód do zemsty na psychologu
Sebastian: Tego nie byłbym pewny, ale dobra, damy ci ochronę. Asia, ja idę do starego
Po chwili wrócił. Zawołał Asię i wyszli razem do kuchni.
Sebastian: Cholera. Stary powiedział że mamy za nią jeździć i jej pilnować
Asia: Dlaczego akurat my?
Sebastian: Powiedział że to muszą być najlepsi ludzie, bo ona dwa lata temu wyciągnęła jego bratanka z depresji
Asia: A ty ją znasz?
Sebastian: To przecież Paulina z mojej klasy z liceum
Asia: Ta co się do ciebie przystawiała?
Sebastian: Tak, to ta. Cały czas mnie męczyła
Asia: A ty jej nie lubiłeś
Sebastian: I nadal nie lubię
Asia: Wiedziałam ze ją skądś znam. Pamiętasz tą akcję przed świętami?
Sebastian: No pewnie. Nie wiem dlaczego się wtedy zgodziłaś
Asia: Poprosiłeś wtedy Rafała by ci coś poradził. On poprosił Anię, by ta mnie poprosiła abym wtedy udawała twoją dziewczynę jak mnie o to poprosisz.
Sebastian: A Rafał mi powiedział bym poszedł do ciebie. Teraz już wiem czego był taki pewny że się zgodzisz
Asia: Dobra, to idziemy jej pilnować?
Sebastian: A mamy inne wyjście?
Asia: Nie odpowiada się pytaniem na pytanie
Sebastian: Eee tam. No to mamy jakieś inne wyjście?
Asia: Stracić pracę
Sebastian: No to już wolę za nią jeździć
Poszli do biura, a następnie za Pauliną. Zauważyli że bardzo nerwowo prowadzi samochód. Gdy zaparkowała i poszła do sklepu, komisarze zobaczyli że do samochodu podszedł jakiś chłopak. Od razu do niego podbiegli. Nie zauważył ich, więc z łatwością go złapali. Znaleźli przy nim materiały wybuchowe. Teraz już nie mieli wątpliwości że ktoś czyha na życie kobiety...
sobota, 20 listopada 2010
III. Scen nr 30
Tomek: Zamieniamy się w słuch
Anka: Odchodzę
Wbiła wzrok w podłogę. Czekała na reakcję przyjaciół, którzy na początku myśleli, że żartuje. Jednak kiedy zobaczyli smutek i powagę na twarzy Ani, zrozumieli że ona podjęła taką decyzję i jej nie zmieni.
Rafał: Jesteś pewna swojej decyzji?
Anka: Tak. Muszę wyjechać. Nie mogę wam powiedzieć, sprawy rodzinne
Sebastian: Ok, rozumiemy. Powodzenia
Anka: Dzięki. Mogę pojechać do Asi?
Sebastian: Jasne
Ania pożegnała się z każdym po kolei, po czym wyszła z biura. Tomek i Bartek chwilę później uczynili to samo.
Rafał: Cholera. Najpierw Kuba, teraz Ania... skład nam się sypie
Sebastian: Jeszcze do tego może dojść Aśka
Ania: Przecież ona wróci
Sebastian: To nic pewnego. Po tym wypadku nie wiadomo czy wyzdrowieje. Jeżeli nie podda się operacji to na pewno nie wróci
Ania: A jaką decyzję podjęła w sprawie operacji?
Sebastian: Zastanawia się jeszcze. Jest 50% szans że operacja się uda. Jeżeli się nie uda, konieczna będzie amputacja
Ania: Czyli nie udało ci się jej przekonać?
Sebastian: Nawet nie próbowałem
Ania: Co?!
Rafał: Żartujesz?
Sebastian: Nie. To jej życie, ona sama musi podjąć decyzję. Nie możemy decydować za nią. Powiedziałem jej tylko, że niezależnie od tego jaką podejmie decyzję, będę przy niej i będę ja wspierał
Ania: Wiesz... jednak masz rację. Jesteś mądrzejszy niż myślałam
Rafał: Szybko, do raportów, stary idzie
Komisarze szybko usiedli przy biurkach, wzięli długopisy i raporty. Ale z tego pospiechu Sebastian zamiast usiąść przy swoim biurku, usiadł przy biurku Asi. Nie miał już czasu żeby się przesiąść, ponieważ stary już wchodził do biura, więc tak jak Ania i Rafał, zaczął udawać, że pisze już przez jakiś czas. Komendant wszedł i rozejrzał się po komisarzach.
Stary: Możecie sobie zrobić kilka minut przerwy
Rafał: Dziękujemy
Stary: Pani Ania już wam powiedziała że odchodzi?
Ania: Tak
Stary: Jutro dołączą do was dwaj nowi komisarze
Sebastian: Będą pracować z którymś z nas?
Stary: Nie. Wy nadal pracujecie tak jak pracowaliście. A wiadomo już czy pani Asia będzie mogła wrócić?
Sebastian: Jeszcze nie
Stary: Oczywiście miejsce będzie na nią cały czas czekać
Sebastian: Dziękuję
Stary: No to ja już wam nie przeszkadzam
Komisarze wrócili do obijania się. Zgodnie stwierdzili że stary jednak nie jest taki zły, za jakiego go uważają. Tymczasem Ania przyjechała już do szpitala. Poszła do sali, w której leżała Asia. Leżała i wpatrywała się w sufit. Kiedy zobaczyła Anię, od razu poniosła się do pozycji siedzącej. Ania podeszła do przyjaciółki i przytuliła na powitanie. Następnie usiadła na brzegu łózka.
Ania: Jak się czujesz?
Asia: Nie najgorzej. Chciałabym już stąd wyjść
Ania: Domyśliłam się. Słuchaj... chciałam się z tobą pożegnać
Asia: Wyjeżdżasz?
Ania: Tak
Asia: Na długo?
Ania: Tak
Asia: Na miesiąc? Na pół roku?
Ania: Na zawsze
Asia: Co? Ale dlaczego, co się stało?
Ania: Najwyższa pora naprawić błędy popełnione w młodości. Wiesz że nigdy nie miałam szczęścia w miłości?
Asia: Wiem, ale co to ma do tego?
Ania: Kiedyś myślałem że jest inaczej. Kiedy miałam 21 lat zakochałam się w pewnym mężczyźnie. Planowaliśmy wspaniałą przyszłość, chcieliśmy wziąć ślub, wybudować dom, mieć dzieci. Wkrótce zaszłam w ciążę. Oświadczył mi się. Byłam pewna że moje marzenia się spełniają.
Asia: I wtedy on zniknął bez śladu
Ania: Nie. Zginął w wypadku. Cztery miesiące później urodziłam dziecko. Nasze dziecko. Byłam za młoda by się nim opiekować, nie miałam o tym zielonego pojęcia, nie poradziła bym sobie. Do tej pory opiekowała się nim moja mama. Teraz on ma 5 lat. Najwyższy czas bym się zajęła własnym dzieckiem. Muszę wziąć za niego odpowiedzialność. Nie mogę zostać tutaj, ponieważ tutaj nie dam sobie rady. Zamieszkam u mojej mamy, mam już tam załatwioną pracę, więc sobie poradzę
Asia: Będziesz się odzywać, prawda?
Ania: Oczywiście że tak. Wracaj do zdrowia
Asia: Trzymaj się
Ania przytuliła przyjaciółkę po raz ostatni. Obie nie były w stanie powiedzieć ani słowa. Asia odprowadziła ją wzrokiem. Wieczorem do szpitala przyjechał Sebastian.
Asia: Co tam na komendzie?
Sebastian: Jutro dwóch nowych ma przyjść. Była u ciebie Ania?
Asia: Tak, wszystko mi powiedziała
Sebastian: A w sprawie operacji jaką podjęłaś decyzję
Asia: Zgodziłam się. Operacja będzie jutro o 10:00
Sebastian: Ok, przyjadę
Zapadła niezręczna cisza. Sebastian objął Asię ramieniem. Siedzieli tak nic nie mówiąc przez kilka minut. Później Sebastian pojechał do domu, a następnego dnia pojawił się punktualnie o 8:00 na komendzie. W biurze oprócz Ani i Rafała siedział jeszcze jakiś mężczyzna i kobieta. Domyślił się że to są ci nowi. Przedstawili się mu, po czym zasiedli do wypełniania raportów. Wypełniali je dwa razy dłużej niż Ania, Rafał czy Sebastian.
Sebastian: Słuchajcie, ja jadę do Asi, ona ma za pół godziny operację. Będziecie mnie kryć przed starym?
Rafał: No jasne
Ania: Zadzwoń jak będzie po wszystkim
Sebastian: Ok
Po chwili już go nie było. Jolka i Paweł (nowi komisarze) wymienili się spojrzeniami. Godzinę później Jola wyszła z biura. Po chwili wróciła, a za nią stary.
Stary: Gdzie jest pan Sebastian?
Jolka: Tak jak mówiłam, poszedł sobie
Stary: Pani Aniu, wie pani coś o tym?
Ania: Ehh... No dobrze. Sebastian pojechał do szpitala, bo Asia ma teraz operację
Stary: Dlatego też nie możecie się skupić na raportach?
Rafał: Tak
Stary: Możecie jechać do szpitala, tylko miejcie włączone telefony
Rafał: Dziękujemy
Rafał od razu zerwał się z krzesła i wziął swoją kurtkę. Kiedy wychodzili z biura Ania posłała jeszcze na chwilę się zatrzymała i posłała Jolce groźne spojrzenie. Już 10 minut później byli w szpitalu. Poszli pod salę operacyjną, gdzie siedział Sebastian. Na ich widok nie krył zdziwienia.
Rafał: Stary wie o tym. Sam nam pozwolił jechać
Ania: Jolka poszła do starego i wykablowała. Więc musieliśmy mu powiedzieć. Wiadomo już coś?
Sebastian: Są coraz mniejsze szanse na to by operacja się udała
Rafał odwrócił głowę, a Ania wbiła wzrok w podłogę. Sebastian ponownie usiadł na krześle i oparł łokcie o kolana. Życie ich przyjaciółki nie było przecież zagrożone, ale martwili się o jej stan psychiczny. Wyglądała na twardą, ale tak naprawdę w środku była delikatną i wrażliwą kobietą. Każda minuta ciągnęła się dla nich jak wieczność. Mieli już dość oczekiwania. W końcu z sali wyszedł lekarz i oznajmił komisarzom że operacja się udała...C.D.N.
środa, 17 listopada 2010
III. Scen nr 29
Właśnie skończyła się kawa. Kuba już celował w nią, kiedy w sali pojawił się Sebastian. Był gotowy do strzału w Kubę.
Sebastian: Rzuć broń
Kuba: Nie, to ty rzuć, bo jej łeb rozwalę
Sebastian spojrzał na Asię. Ona pokręciła przecząco głową, co znaczyło by nie odpuszczał.
Sebastian: Kochasz ją?
Kuba: Co za pytanie? Oczywiście, że tak
Sebastian: W takim razie nie strzelisz do niej. A jeżeli masz odwagę ją zabić, to tobie się tylko wydaje że ją kochasz
Kuba zaczął myśleć nad sensem słów Sebastiana. Rzeczywiście on miał rację. Kuba schował broń, podszedł do Sebastiana i wyciągnął ręce przed siebie.
Kuba: Skuj mnie. Powinienem zostać zatrzymany za próbę zabójstwa.
Sebastian spojrzał na Asię. Nie wiedział co ma robić. Chciał żeby to ona zadecydowała.
Asia: Ok, Kuba, masz drugą szansę
Kuba: Nie. Nie zasłużyłem na nią
Asia: Każdy zasługuje na drugą szansę
Kuba: Ale ja ją już wykorzystałem
Asia: No to masz następną
Kuba: Nie. Nie chcę znowu czegoś zepsuć
Asia: Kuba...
Kuba: Dobra. Wykorzystam kolejną szansę. Ale nie tutaj. Wyjadę i zacznę nowe życie. Za bardzo was zraniłem
Sebastian: No dobra, skoro tak chcesz. Ale odezwiesz się czasem, co?
Kuba: No pewnie. Trzymajcie się. Ja jeszcze jadę na komendę się pożegnać, a potem wyjeżdżam
Asia: Kuba?
Kuba: Tak?
Asia: Na pewno chcesz wyjechać?
Kuba: Tak, nie martwcie się, poradzę sobie
Sebastian: Powodzenia
Kuba: Dzięki. Przepraszam was za wszystko
Na koniec podał rękę Sebastianowi i Asi, po czym wyszedł. Asia zauważyła, że Sebastian nad czymś myśli i nie daje mu to spokoju.
Asia: Co się dzieje?
Sebastian: Nic
Asia: Przecież widzę, mnie nie oszukasz
Sebastian: No dobra. Zawiodłem się na tobie
Asia: Co? O czym ty mówisz?
Sebastian: Zawsze dla ciebie najważniejsza była prawda, tak?
Asia: Tak
Sebastian: A teraz udawałaś że nie wiesz kto siedział za kierownicą, chociaż dobrze to wiedziałaś
Asia: Słuchaj...
Sebastian: Co? Może znowu mi nakłamiesz? Nie chcę słuchać tych twoich bredni
Wyszedł. Asia była wkurzona. Ona gada brednie? Skłamała, ponieważ gdyby ujawniła prawdę Kuba poszedłby siedzieć. Jeżeli Sebastian nie potrafi tego zrozumieć to jest idiotą. A jak on zachowałby się w takiej sytuacji? Była niemal pewna że tak samo. Dochodził wieczór. Słońce już zaszło, a na niebie widać było księżyc. Sebastian poszedł na komendę i „wygonił” Kamila do domu, zastępując go na rozpoczętej właśnie nocnej zmianie. Na biurku leżała dzisiejsza gazeta. Zaczął ją przeglądać. Na jednej ze stron zobaczył horoskop. Głupoty i zabobony. Jednak coś go zaciekawiło i przeczytał swój. „W tym tygodniu spotka cię wiele szczęścia. Słuchaj serca, a nie rozumu, by uniknąć kłopotów”. Co za idiota to wymyślił. Było całkiem na odwrót, niż w horoskopie. Nigdy w to nie wierzył i nie miał zamiaru. W trakcie nocnej zmiany cały czas myślał o Asi. Było już po piątej, kiedy otrzymał zgłoszenie. Okazało się że to była zwykła bójka, spisał dwóch chłopaków i wrócił na komendę. To chociaż na chwilę odwróciło jego myśli od Asi. Kiedy pojawili się Anka i Rafał, poprosił ich, by go kryli przed starym i pojechał do Asi. Wszedł do sali i zobaczył że Asia już nie śpi. Wpatrywała się w okno. Słyszała że ktoś wchodzi do sali, ale nawet nie zwróciła na to uwagi. Podszedł bliżej i usiadł obok niej. Nie zareagowała.
Sebastian: Przepraszam. Nie miałem racji i wcale tak nie myślę. Przepraszam
Asia: Co ty byś zrobił na moim miejscu?
Sebastian: To samo co ty. Nie pozwoliłbym by mój przyjaciel trafił przeze mnie do pierdla
Asia: Nie mówię o tym
Sebastian: A o czym?
Asia: Jeżeli nie pójdę na operację to nie będę mogła sama chodzić
Sebastian: No to idź na operację
Asia: Wtedy jest 50% ryzyka, że się nie uda i będzie trzeba amputować nogę
Sebastian: Cholera
Z oczu Asi poleciały łzy. Sebastian delikatnie otarł je z jej policzków i objął ją ramieniem. Wtuliła się w niego. Czuła jego wsparcie. Właśnie tego teraz potrzebowała, wsparcia bliskiej osoby. Mimo że ona mu nie powiedziała co do niego czuje ani on jej, to i tak wiedzieli co między nimi jest.
Asia: Co mam zrobić?
Sebastian: Nie mogę ci powiedzieć. To musi być twoja decyzja. Tylko twoja. Nie mogę decydować za ciebie. Chcę jednak byś wiedziała, że niezależnie od twojej decyzji będę przy tobie i nadal będę cię kochał
Asia: Wiesz, nie zdążyłam ci tego powiedzieć, ale przemyślałam to co jest między nami. Kocham cię
Sebastian: Domyśliłem się. Intuicja
Asia: Eee tam, ty tego nie masz
Sebastian: I tak w nią nie wierzę
Asia: Ty w nic nie wierzysz
Sebastian: Wierzę w to co jest prawdziwe, tak jak miłość czy przyjaźń
Asia się tylko uśmiechnęła pod nosem. Sebastian pocałował ją w policzek i wrócił na komendę. Tam już na niego czekali Rafał, Tomek, Bartek i obie Anie.
Sebastian: A co to za zgromadzenie?
Rafał: No nareszcie, czekaliśmy na ciebie. Pogodziliście się?
Sebastian: Tak. No dobra, o co chodzi?
Rafał: Anka ma nam coś ważnego do powiedzenia
Tomek: Zamieniamy się w słuch...C.D.N.
piątek, 12 listopada 2010
III. Scen nr 28
Całe zajście widział pewien mężczyzna, który wezwał pogotowie...
Około godziny później Asia się budzi. Widzi biały sufit. Obróciła głowę, białe ściany. Domyśliła się już gdzie jest. Przypomniało jej się wszystko. Chciała ruszyć nogą, ale... nie mogła. Usłyszała że ktoś otwiera drzwi do sali, więc zamknęła oczy i udawała że śpi. Czuła, że osoba która weszła do sali stoi tuż przy niej. Znowu drzwi się otworzyły. Druga osoba weszła do sali.
Sebastian: Kuba
Kuba: Tak?
Sebastian: Nie wiesz kto mógłby jej to zrobić?
Kuba: Nie mam pojęcia
Sebastian: Dobra, jutro przejrzę jej papiery na komendzie, może znajdę jakiś trop
Kuba: Idę po kawę. Wziąć też dla ciebie?
Sebastian: Nie, nie musisz
Kuba wyszedł z sali. Gdy tylko Asia usłyszała że drzwi zostały zamknięte, od razu otworzyła oczy. Sebastian nie zauważył tego, ponieważ wpatrywał się w ścianę. Po wyrazie jego twarzy widać było że czymś się martwi.
Asia: Co się stało że nie pojechałeś?
Sebastian: Asia? Nareszcie, martwiłem się. Dobrze się czujesz?
Asia: Tak. Najchętniej wróciłabym do domu
Sebastian: Teraz, to już jestem pewny że z twoim samopoczuciem wszystko w porządku
Asia: No to odpowiedz na moje pytanie
Sebastian: Spóźniłem się na pociąg
Asia: No tak, mogłam się tego spodziewać. Jak ty to zrobiłeś że wcześniej wyszedłeś z domu, a i tak ja byłam szybciej od ciebie na dworcu?
Sebastian: Zostawiłem telefon w mieszkaniu i po niego wróciłem
Asia: A wiesz może jak się tutaj znalazłam? Bo pamiętam tylko jak ten samochód we mnie wjechał
Sebastian: Widziałem to zajście i zadzwoniłem po karetkę. Widziałaś kierowcę?
Asia nie odpowiedziała. Właśnie tego pytania obawiała się najbardziej. Wcale nie chciała na nie odpowiadać, mimo iż bardzo dobrze pamiętała jak wyglądał kierowca.
Sebastian: Asiu...
Asia: Nie przypominam sobie
Sebastian: Ok, w porządku
Kuba: Asia, jak miło że wszystko z tobą dobrze
Asia: Wiecie co chłopaki? Jestem zmęczona i chciałabym się zdrzemnąć
Kuba: To cześć
Sebastian: A mi to nie będzie przeszkadzało że będziesz spać
Asia: Seba...
Sebastian: Żartowałem, dobranoc
Asia: Dobranoc
Następnego dnia rano, komenda.
Anka: I co z nią?
Sebastian: W porządku
Rafał: Pamięta jakieś szczegóły?
Sebastian: Niewiele. Kolor, marka samochodu i rejestracja. Tyle to i ja wiedziałem
Rafał: A widziała kierowcę?
Sebastian: Tak, ale nie pamięta jak wyglądał
Rafał: Cholera, będzie ciężko
Anka: A może ten jej były uciekł z więzienia?
Sebastian: Wątpię, ale możecie to sprawdzić
Anka: W takim razie kto mógłby chcieć zrobić jej krzywdę?
Rafał: W naszym zawodzie wiele osób
Anka: No tak, racja
Rafał: Dobra, sprawdźmy tamtego gościa
Anka i Rafał wyszli z biura. Sebastian podejrzewał że Asia pamięta jak wyglądał kierowca, a nawet go zna. Tylko dlaczego go kryje? Nie powiedział przyjaciołom o swoich podejrzeniach, ponieważ wiedział że gdy kilka osób zacznie naciskać Asię, by to powiedziała, ona się zdenerwuje i wtedy na pewno nic nie powie. Postanowił że sam delikatnie porozmawia z Asią i dowie się prawdy. Wyszedł z komendy, wsiadł w samochód i pojechał do szpitala...
Kuba: Mówiłem że pożałujesz
Asia: Masz szczęście że cię kryję. Mam dla ciebie propozycję
Kuba: Jaką?
Asia: Ja nic nie powiem, a ty znikniesz z mojego życia na zawsze.
Kuba: Nie. Ja ci się oświadczę, a ty się zgodzisz zostać moją żoną. I nigdy o tym nikomu nie powiesz
Asia: Nie, nigdy się na to nie zgodzę
Kuba: W takim razie zamilkniesz na wieki
Asia: Grozisz mi?
Kuba: To już nie ma dla ciebie znaczenia, w tych godzinach ostatecznych
Kuba wyciągnął broń i wycelował w Asię.
Kuba: Masz jakieś ostatnie życzenie?
Asia: Yyy... tak
Kuba: Jakie?
Asia: Chciałabym... yyy...
Kuba: No mów!
Asia: Chciałabym napić się kawy
Powiedziała to co pierwsze jej przyszło na myśl. Chciała tylko by Kuba wyszedł z sali, wtedy próbowałaby uciec. Udało się, Kuba poszedł po kawę. Jednak Asia nie mogła ustać na prawej nodze. Nie miała szans na ucieczkę. Zadzwoniła do Sebastiana. W skrócie opowiedziała mu swoją beznadziejną sytuację. Niewiele zrozumiał, ale przyspieszył. Po chwili Kuba wrócił z kawą. Asia piła ją powoli, licząc że Sebastian zaraz przyjedzie. Właśnie skończyła się kawa. Kuba już celował w nią, kiedy w sali pojawił się Sebastian... C.D.N.
środa, 10 listopada 2010
III. Scen nr 27
Wpatrywała się w wagony dopóki nie zniknęły jej z pola widzenia... W jej oczach pojawiły się łzy. Właśnie zdała sobie sprawę, że straciła swoją prawdziwą miłość. Usiadła na ławce i ukryła twarz w dłoniach. Nagle poczuła, że ktoś kładzie jej rękę na ramieniu. Gwałtownie wstała i odwróciła się. Stał tam Kuba.
Asia: Czego chcesz?
Kuba: Pojechał?
Asia: Tak... Czekaj, skąd to wiesz?
Kuba: Rozmawiałem z nim przez telefon
Asia: Aha
Kuba: Asia?
Asia: Tak?
Kuba: Nie przejmuj się, masz mnie
Asia: Kuba, ale to jego kocham. Zrozum to
Kuba: Znowu mnie odrzucasz?
Asia: Tak i będę to zawsze robiła
Kuba: Żebyś tylko tego nie żałowała
Odwróciła się i poszła. Podjechała przed blok, ale nie miała ochoty wracać do mieszkania. Za bardzo przypominało jej Sebastiana. Wzięła komórkę i wybrała numer Sebastiana... niedostępny. Wyszła z samochodu i poszła się przejść. W myślach wspominała chwile z nim spędzone. Te miłe i te kiedy się kłócili...
Asia: Zanim do niego poszłam to jeszcze miałam nadzieję że nie będę pracowała z tym wrednym, zimnym, oschłym dupkiem
Gdy to mówiła Sebastian wchodził do biura i wszystko słyszał.
Sebastian: Ej, ty głupia blondyno jeżeli mówisz o mnie to zapomniałaś dodać groźnym i nerwowym
Asia gwałtownie się obróciła. Gdy zobaczyła Sebastiana cofnęła się. Patrzył na nią z ukosa, paląc papierosa, którego po chwili zabrał mu Kuba i zaciskając rękę w pięść.
Kuba: Seba, chcesz żeby cię stary wywalił z roboty? Przecież zabronił nam palić w biurze
Sebastian: Ona ma ze mną pracować, tak?
Ania: To decyzja starego
Sebastian: No to piękna współpraca się szykuje. Nie widzieliśmy się 10 lat, zresztą wtedy też mnie słabo znałaś. Więc pytam się do cholery jasnej na jakiej podstawie mnie oceniasz?! Może by tak trochę więcej szacunku do starszego?!
Asia: Właściwie to masz rację. Ale to jest tylko moje zdanie i nikt nie musi się z nim zgadzać. Zapomniałam jeszcze dodać przemądrzały. I wcale nie jestem głupia!
Sebastian: To też była moja opinia i nie mam zamiaru w tej chwili jej zmieniać. I jak już będziemy razem pracować...
Rafał: Już razem pracujecie
Sebastian: No to masz się mnie słuchać
Asia: Co?! Chyba żartujesz! Niby dlaczego mam się ciebie słuchać?!
Sebastian: Bo pracuję w policji o rok dłużej od ciebie
Asia: To nie znaczy że jesteś lepszy i możesz mną rządzić!
Sebastian: Zamknij się! Masz wykonywać moje polecenia!
Asia: Nie!
(Scen 1 – 2, 5 – 7 września 2010)
Wiele by dała, aby znów się z nim spotkać. Gdyby teraz się taka sytuacja powtórzyła, odpuściłaby, a przede wszystkim teraz nie powiedziałaby tak o nim. Szła nadal przed siebie. Potem „zawieszenie broni” na ślubie Anki i Rafała. To jak uratował ją przed wcześniej nieuchwytnym „iksem”. Następnie konflikt Sebastiana z Kubą...
Asia: Cześć
Sebastian: Cześć
Asia: Mogę wejść?
Sebastian: Jasne
Usiedli na kanapie w salonie. Przez chwilę panowała cisza, którą przerwał Sebastian.
Sebastian: Ty też mi nie wierzysz, co?
Asia: Wierzę. Nawet z tego powodu pokłóciłam się z Anką i...
W tej chwili przerwała, bo przypomniała sobie, że miała mu nic nie mówić o swoich problemach mieszkaniowych.
Sebastian: I co? Wyrzuciła cię z mieszkania, tak?
Asia: Właściwie to powiedziała coś, co zabrzmiało jakbym miała się wyprowadzić, przynajmniej ja tak to zrozumiałam
Sebastian: I nie masz gdzie mieszkać?
Asia: Tak
Sebastian: No to mam dla ciebie propozycję
Asia: Naprawdę? Jaką?
Sebastian: Zamieszkasz u mnie, drugi pokój jest przecież wolny
Asia: O nie, nie, nie
Sebastian: A masz lepsze wyjście?
Asia: No właściwie... w tej chwili nie. A jak na komendzie się dowiedzą, to będą gadać, że niby jesteśmy razem
Sebastian: Przejmujesz się tym? Ważne że my wiemy jak jest naprawdę
(Scen 9, 26 września 2010)
Teraz była pewna. Już wtedy coś do niego czuła, już wtedy się w nim zakochiwała. Wtedy by w to nie uwierzyła. Porównała swoje zachowanie, kiedy zaczynała pracę z Sebastianem i kiedy wprowadzała się do niego. Nie sądziła że miłość może aż tak zmienić człowieka. Teraz musiała przyznać że ten pomysł z mieszkaniem bardzo jej się podobał. Potem było porwanie Seby i oczywiście jego powrót, następnie odnalezienie się Kuby i właśnie ta jego uporczywość w swoich uczuciach. Cały czas Sebastian był przy niej i wpierał w trudnych chwilach. To się musiało tak skończyć. Miłością, bo bardzo szybko ich relacje się poprawiły, a nieszczęśliwą, bo dla niej to było zbyt piękne, by mogło być prawdziwe. Do pełni szczęścia brakowało jej tylko jednej osoby, osoby którą darzy wielką miłością. Ale go tu nie ma. Była tylko ona i wspomnienia. Wspomnienia, które wywołały u niej smutek i przygnębienie. Tylko to jej zostało. Skierowała swoje myśli na inny temat. Jednak na niczym innym nie mogła się skupić. Zrobiło jej się zimno, więc postanowiła wrócić do domu. Gdy szła na przejściu, prosto w nią wjechał rozpędzony samochód. Zdążyła jeszcze tylko obrócić się i zapamiętać kierowcę, zanim straciła przytomność. Całe zajście widział pewien mężczyzna, który wezwał pogotowie... C.D.N.
niedziela, 7 listopada 2010
III. Scen nr 26
Zobaczył Kubę, który całował się z Asią! Odwrócił się i wyszedł. Poszedł prosto przed siebie. „To już koniec” - pomyślał. „Zakochała się w nim, przegrałem zakład. Ale co tam, najważniejsze by była szczęśliwa”. Szedł przez park mijając kolejne drzewa. Wiele razy tak chodził rozmawiając z Asią. Zastanawiał się co ma teraz zrobić. Powinien jej powiedzieć o swoich uczuciach, ale nie chciał psuć jej szczęścia. A jeśli to był tylko przypadek? Jeżeli jej się tylko wydaje że kocha Kubę? Nawet nie miał podstaw by mieć pewność, że tak jest. Nie wiedział co ma zrobić. Tysiące myśli przechodziło przez jego głowę. Każda związana z Asią. Zadzwonił do szefa i poinformował go że nie pojawi się w pracy.
Asia: Kuba, możemy chwilę pogadać?
Kuba: Jasne, o co chodzi?
Asia: To dzisiaj rano co to miało być?
Kuba: Ale co?
Asia: Nie udawaj idioty. Dobrze wiesz o co mi chodzi
Kuba: To raczej ja ciebie powinienem zapytać. Nagle oderwałaś się ode mnie i wyszłaś
Asia: Słuchaj. Nagle zacząłeś mnie całować, nawet nie byłeś pewny czy tego chcę i ty się dziwisz że się wyrwałam i wyszłam?!
Kuba: Przecież wiesz że cię kocham
Asia: Powtarzasz się
Kuba: Wiem, moje uczucia się nie zmieniły
Asia: Moje także nie. Tyle razy już ci to tłumaczyłam i nadal nie zrozumiałeś? Więc powtórzę to kolejny raz. Nic do ciebie nie czuję, nigdy nie będziemy razem, możemy pozostać przyjaciółmi. Dla mnie to jest aż przyjaźń, ale dla ciebie to tylko przyjaźń
Kuba: Daj mi szansę. Zobaczysz, pokochasz mnie
Asia: K**wa, Kuba! Nie denerwuj mnie! Wyjaśniłam ci już wszystko, czy ty jesteś aż taki tępy że tego nie rozumiesz?!
Kuba: Asia...
Asia: Daj mi spokój!
Kuba: Kocham cię
Asia: Jeszcze raz to powiesz, a cię zabiję, rozumiesz?!
Kuba: Nie potrafiłabyś do mnie strzelić
Asia: Mylisz się
Kuba: Nie potrafiłabyś strzelić do mężczyzny którego kochasz
Asia: Tu masz rację, ale to nie ty jesteś tym mężczyzną
Asia poszła do kuchni. Po tej rozmowie była tak wkurzona, że miała ochotę coś rozwalić. Wzięła swój kubek i chciała go rzucić o ścianę, ale pomniała sobie że przecież dostała go od Sebastiana, kiedy miała imieniny. Od razu się uspokoiła. Sama w to nie wierzyła, nawet kawa czasami nie potrafiła jej uspokoić. Zdała sobie sprawę, że coś chyba do niego czuje, coś więcej niż przyjaźń. Wróciła do biura i usiadła przy swoim biurku, na którym leżało jeszcze wiele raportów do wypełnienia. Wiedziała że Kuba na nią patrzy, ale opanowała swoje emocje.
Ania: Asia
Asia: Tak?
Ania: Anka do mnie dzwoniła. Pogodziła się z Rafałem, znowu są razem
Asia: To świetnie
Ania: A może opowiesz mi coś o tym facecie, z którym masz dzisiaj randkę?
Asia już miała odpowiedzieć, że przecież na żadną randkę nie idzie, ale zrozumiała o co chodzi przyjaciółce. Chciała dać wyraźnie do zrozumienia Kubie, że Aśka jest zajęta. Dla Ani też by było korzystne, ponieważ łatwiej by jej było zwrócić na siebie uwagę Kuby.
Asia: No cóż... jak dla mnie to ideał. Jest miły, czuły, wrażliwy, troskliwy... mogła bym tak wymieniać bez końca. Chyba się zakochałam
Ania: Poszczęściło ci się. Kiedy ślub?
Asia: Nie rozmawialiśmy jeszcze o tym, na razie planujemy zamieszkać razem
Kuba wyszedł z biura. Asia i Ania miały nadzieję że jednak coś wreszcie do niego dotarło. Pisząc raporty kontynuowały rozmowę.
Ania: A tak naprawdę to co? Masz jakiegoś faceta na oku?
Asia: Szczerze?
Ania: Jak najbardziej
Asia: Podoba mi się pewien mężczyzna, chyba nawet się zakochałam
Ania: Opowiesz mi coś o nim?
Asia: Nie muszę. Ty go znasz
Ania: Sebastian
Asia: Tak
Ania: Naprawdę? To wspaniale!
Asia: Wspaniale by było gdyby on odwzajemniał moje uczucia, ale czy tak jest... tego nie wiem
Ania: Powinnaś mu powiedzieć
Asia: A wiesz że to wszystko zmieni. Albo będzie sielanka, albo rozpacz
Ania: Chyba warto zaryzykować
Asia: Może i masz rację
Dziewczyny skończyły pracę o 18:00, po czym pojechały każda w swoją stronę. Asia pojechała do domu. Gdy weszła do swojego pokoju, na biurku znalazła kopertę, na której napisane było „Do Asi”. Otworzyła kopertę, wyciągnęła kartkę i zaczęła czytać.
Asiu. Widziałem cię dzisiaj rano jak całowałaś się z Kubą. Wydaje mi się że jesteś z nim szczęśliwa. Mam nadzieję, że tak jest naprawdę. Nie miałem odwagi powiedzieć ci tego prosto w oczy, ale uznałem że musisz to wiedzieć. Nie dawno zdałem sobie sprawę z tego co do ciebie czuję. Kocham cię. Chcę żebyś była szczęśliwa, dlatego postanowiłem zniknąć z twojego życia, aby nie niszczyć twojego szczęścia z Kubą. Miłość jest źródłem szczęścia... dla mnie będzie także, jeżeli będziesz szczęśliwa. Może jeszcze kiedyś się spotkamy. Jeszcze dzisiaj wyjeżdżam, o 19:04 mam pociąg. Powiadomiłem cię o tym, ponieważ nie mam pewności czy kochasz Kubę, jeżeli jednak to mnie kochasz, przyjedź na dworzec. Może to co napisałem jest dziwne i pokręcone, ale to dlatego, że pisałem to co myślę i czuję. Twój Sebastian
W jej oczach pojawiły się łzy. Rzuciła kartkę, wzięła kluczyki od samochodu i klucze od mieszkania i wybiegła. Nigdy jeszcze tak się nie śpieszyła. Od tego czy zdąży zależało jej szczęście. Gdy tylko dojechała, wyskoczyła z samochodu, zerknęła z którego peronu odjeżdża pociąg o 19:04 i pobiegła na peron. Tam zobaczyła odjeżdżający pociąg. Spóźniła się. Przyjechała o jedną minutę za późno. Wpatrywała się w wagony dopóki nie zniknęły jej z pola widzenia... C.D.N.
piątek, 5 listopada 2010
III. Scen nr 25
Mężczyzna trzymał zapalniczkę obok jej włosów... Już chciał ją zapalić kiedy... zapalniczka z hukiem rozpadła się na drobne kawałki! Cud? Nie. Ktoś strzelił centralnie w zapalniczkę! Wszyscy odwrócili się w kierunku skąd padł strzał. Stał tam pewien mężczyzna, który trzymał broń w ręce. Asia wykorzystując chwilę nieuwagi walnęła łokciem w brzuch swojego byłego. Skrzywił się z bólu i puścił ją. Odsunęła się kawałek i patrzyła jak policjanci skuwają go i zabierają. Cały czas patrzył się w jej twarz wzrokiem, jakby zaraz miał się na nią rzucić. Kiedy policjanci zabrali przestępcę, wszyscy zwrócili uwagę na postać, która uratowała Asię. Mężczyzna nadal stał w tamtym miejscu. Sebastian podszedł do niego, a reszta obserwowała przebieg zdarzeń. Zobaczyli jak podają sobie dłonie i podchodzą do nich. Był to... Rafał. Tomek już wcześniej o tym wiedział, ponieważ widział się z nim 5 minut przed akcją i wszystko opowiedział. Po tym jak się z każdym przywitał, poczekał aż zostanie sam z Sebastianem. Poszli na piwo.
Rafał: Wiesz, muszę ci podziękować
Sebastian: Tak? A za co?
Rafał: Świetnie mi doradziłeś. Wszystko przemyślałem
Sebastian: I co?
Rafał: Porozmawiam z nią. Życie bez niej jest dla mnie bezwartościowe
Sebastian: Rafał
Rafał: Tak?
Sebastian: Ty jeszcze nie rozmawiałeś z Anką?
Rafał: Nie, jeszcze nie
Sebastian: No to na co ty jeszcze czekasz, idź teraz z nią pogadać
Rafał: Ale ja nie wiem co mam jej powiedzieć
Sebastian: To co czujesz. Po co masz wymyślać jakieś teksty, co masz jej powiedzieć. No idź do niej
Rafał: Ale mieliśmy pogadać o tobie, obiecałem ci
Sebastian: Później pogadamy, twoje małżeństwo jest ważniejsze
Rafał: Dzięki
Wypił resztę piwa i wybiegł z knajpy. Sebastian także dokończył swoje piwo, zapłacił i wyszedł. Miał przecież pogadać szczerze z Aśką, pamiętał o tym, ale w tej chwili bardziej chciał wiedzieć co z małżeństwem przyjaciela. Zresztą sam nie wiedział jak ma jej powiedzieć o swoich uczuciach. Rafała skarcił za takie postępowanie, a sam tak robił. To wywołało uśmiech na jego twarzy. Wrócił do domu, chwilę pomyślał i... zdecydował jednak wszystko teraz powiedzieć Asi. Delikatnie uchylił drzwi do jej pokoju. Spała. Po cichu wszedł w głąb pokoju, przykrył ją kocem i wyszedł...
Rafał był już przed samymi drzwiami mieszkania. W tej chwili brakło mu odwagi. Odwrócił się i zaczął schodzić po schodach na dół. Ale przypomniały mu się słowa Sebastiana, więc wrócił przed drzwi. Chciał zapukać, ale przypomniało mu się, że ma przecież klucze od mieszkania. Otworzył drzwi i wszedł do środka. Ani nie było w mieszkaniu. Obejrzał się dookoła. Wszystko było dokładnie wysprzątane. Usiadł w fotelu i włączył telewizor. Postanowił na nią zaczekać. Przyszła po piętnastu minutach.
Anka: Rafał?
Rafał: Cześć Aniu
Anka: Cześć
Rafał: Możemy porozmawiać?
Anka: Jasne. Napijesz się czegoś?
Rafał: Może wody
Anka: Ok, zaraz przyniosę
Po chwili wróciła ze szklanką wody. Postawiła ją na stole, przed Rafałem.
Anka: Przepraszam że musiałeś czekać, ale musiałam wyskoczyć na chwilę do sklepu
Rafał: Nie szkodzi, mam dużo czasu
Anka: O czym chciałeś porozmawiać?
Rafał: O nas
Anka: Tak myślałam...
Rafał: Przemyślałem to wszystko i...
Anka: Przepraszam na chwilę
Wybiegła z pokoju, prosto do łazienki. Rafał odwrócił się i przez przypadek trącił ręką szklankę, rozbijając ją. Podniósł rozbite szkło i wyrzucił je do kosza na śmieci. Zobaczył tam pudełko po teście ciążowym. Zaczynał coś podejrzewać. Wydawało mu się że Ania trochę przytyła, do tego wymioty i jeszcze to pudełko... Postanowił że nic nie będzie mówił Ani o swoich podejrzeniach. Po chwili wróciła.
Anka: Przepraszam cię, nie najlepiej się dzisiaj czuję
Rafał: Rozumiem
Anka: Możesz już kontynuować
Rafał: Doszedłem do wniosku, że życie bez ciebie nie ma sensu. Kocham cię. Wybacz mi że cię zostawiłem
W oczach Ani pojawiły się łzy. Nie mogła uwierzyć że Rafał chce dać jej drugą szansę. Przez chwilę nie była w stanie nic powiedzieć. Rafał źle to zrozumiał i wstał. Chciał wyjść, ale Ania złapała go za rękę.
Anka: Ja też cię kocham. Ja nie mam ci czego wybaczać, to ty mi wybacz
Patrzyli sobie w oczy. To był ich wieczór. Oboje siebie nawzajem zrozumieli i zaczęli się całować. Znów byli razem, znów się rozumieli bez słów, znów byli szczęśliwi...
Następnego dnia Sebastian nie zastał Asi w domu. Na stole w kuchni zostawiła kartkę że stary kazał jej wcześniej przyjść i wypełniać zaległe raporty (Sebastian nie miał żadnych zaległości, dlatego nie został wezwany razem z Asią). Pojechał na komendę i poszedł do biura. Wszedł do środka i zamurowało go. Zobaczył Kubę, który całował się z Asią! Od razu odwrócił się i wyszedł... C.D.N.
środa, 3 listopada 2010
III. Scen nr 24
An – Anka
A – Aśka
S – Sebastian
K – Kuba
T – Tomek
-------
(...)
Wiedział już kiedy ma zamiar zaatakować Aśkę... Napisał coś na kartce, aby się upewnić czy dobrze liczy, po czym poszedł do pokoju obok
S: Asia
A: Co?
S: Wiem już jak działa ten psychopata. Zaatakuje cię jutro punktualnie o 18:46
A: Że co? Skąd to wiesz?
S: Wiesz jaki jest związek między godzinami w których przyszły listy, czyli 7:00, 11:02, 14:43 i 18:03?
A: Nie widzę żadnego związku. Może mi to wytłumaczysz?
S: Z przyjemnością. Godziny w których przychodzą listy nie są przypadkowe. Pierwszy przychodzi o 7:00. Następne zgodnie ze wzorem x – 21. x to różnica czasu pomiędzy dostarczeniem listów, a w 21 to czas w minutach. Każdy następny list przychodził po czasie o 21 minut mniejszym niż poprzedni od jeszcze wcześniejszego
A: Nie bardzo rozumiem, ale dobra, kontynuuj
S: Nie martw się kolejnymi listami, jutro przyjdzie ich aż 9, punktualnie o 7:00, 9:38, 11:55, 13:51, 15:26, 16:40, 17:33, 18:05 i 18:16
A: O matko... Jesteś pewien że tak będzie?
S: Tak
A: Bo wiesz... ja się jednak trochę boję
S: Nie masz czego, cały czas będę przy tobie. Zaufaj mi
A: Dziękuję
S: Nie masz za co dziękować
A: Ale jak ty na to wpadłeś?
S: Robiąc porządki trafiłem na swój stary podręcznik z matmy, zobaczyłem funkcje, rozpisałem sobie godziny, w których odstęp był coraz mniejszy. Zauważyłem że różnica między godzinami zmniejsza się za każdym razem o tyle samo, ustaliłem wzór i obliczyłem
A: Jesteś genialny
S: Eee tam
Asia przytuliła się do niego. W tej chwili poczuła się całkowicie bezpieczna, poczucie zagrożenia zniknęło. Od razu zasnęła ze zmęczenia. Sebastian odsunął ją od siebie, wstał, położył przyjaciółkę na kanapie i przykrył kocem. Wykonywał to delikatnie, tak aby jej nie obudzić. Następnie poszedł do kuchni, zrobił sobie herbaty, wypił ją, po czym poszedł do swojego pokoju. W drodze jeszcze na chwilę zatrzymał się i spojrzał na Asię. Zależało mu na niej, ale najbardziej na jej szczęściu. Postanowił, że po jutrzejszej akcji szczerze z nią porozmawia. Następnego dnia już o 6:30 komisarze pojawili się na komendzie. Czekali na pierwszy z dzisiejszych listów.
An: Jeszcze 10 minut
K: Dlaczego mi wcześniej nie powiedzieliście? Czy ja muszę o wszystkim dowiadywać się ostatni?
S: Taka była wola Asi
A: Kuba daj spokój
K: A jakby ci się coś stało?
A: Ale nic się nie stało
K: Ale mogło
A: Sebastian był ze mną
K: Akurat wiele by ci pomógł
An (szeptem do Asi): Jest zazdrosny
S: A ty akurat więcej byś zdziałał
K: No wiadomo
S: Ten psychopata zaatakuje ją o 18:46
K: Skąd wiesz?
S: Rozpracowałem jego logikę
K: To ty jesteś psychopatą?
S: Licz się ze słowami bo ci...
An: Chłopaki, spokój. Kuba idź zrobić kawy
K: On niech idzie
An: Jak dziecko...
A: Kuba, zrób cztery kawy
K: No dobra
S: Już 7:00
A: I co Tomek masz list?
T: Nie, mam dla was raporciki
S: Nic więcej?
T: Nic
An: Odpuścił sobie?
A: Wątpię. Próbuje nas przechytrzyć. Dobra, weźmy się za raporty
Po chwili Kuba przyniósł kawę. Komisarze jednak nie mogli skupić się na raportach, cały czas myśleli o groźbach. Punktualnie o 7:20 Tomek wszedł do biura.
T: Aśka, list do ciebie
A: Groźba?
T: Na to wygląda
A: Tak. To jest to na co czekamy
An: Spóźnił się?
S: Specjalnie to zrobił. Następne będą więc o 9:58, 12:15, 14:11, 15:46, 17:00, 17:53, 18:25 i 18:36. Czyli zaatakuje Asię o 19:06
Słowa Sebastiana się potwierdziły. Następne listy przychodziły o godzinach podanych przez niego. O 19:05 Asia wyszła z komendy, taki był plan. Teren dookoła był obstawiony przez wielu policjantów. Ania cały czas patrzyła na zegarek. Kiedy tylko wskazówki zegarka wskazały godzinę 19:06, nie wiadomo skąd wybiegł mężczyzna w kierunku Asi. W tej samej chwili wybiegł Sebastian, ale to tamten był pierwszy przy niej. Ramieniem złapał jej szyję, a drugą ręką wyciągnął zapalniczkę. Asia próbowała się wyszarpnąć, ale nie miała na tyle siły. Strasznie się bała, czuła że to już koniec, że nie ma ratunku dla niej. Mężczyzna trzymał zapalniczkę obok jej włosów... C.D.N.
poniedziałek, 1 listopada 2010
III. Scen nr 23
An – Anka
A – Aśka
S – Sebastian
K – Kuba
-------
(...)
W pokoju rozległ się dźwięk telefonu Aśki. Znowu dostała smsa... Z całej siły rzuciła telefonem o podłogę.
An: No to masz telefon do wymiany
A: I tak bym zmieniła numer
An: Przez te smsy?
A: Tak. Mój były wysyła mi groźby w tych smsach. Niedawno spotkałam go w parku i skopałam, więc teraz otwarcie pisze że mnie zabije
An: Aśka, oszalałaś?! Musisz o tym powiedzieć Sebastianowi
A: W sumie to masz rację, ale on jest na mnie obrażony
An: Za Kubę? Przejdzie mu
A: Mam nadzieję. Mogę zostać u ciebie na noc?
An: Jasne
Tymczasem Sebastiana zaczęła martwić nieobecność Aśki. Nic nie mówiła gdzie idzie, a telefon nie odpowiada. Chciał jej poszukać, ale niby gdzie? Przecież mogła być wszędzie. Chwilę się zastanowił, po czym pojechał do Kuby.
S: Cześć
K: Cześć, a co ty tu robisz o tej porze
S: No właśnie, przepraszam cię że o tej porze, ale musimy pogadać. Dla mnie to bardzo ważne
K: No dobra, o co chodzi?
S: Dlaczego ty zawsze musisz zakochać się w tej samej kobiecie co ja?
K: Możesz jaśniej?
S: W liceum, pamiętasz?
K: No... pamiętam
S: A przed twoim zniknięciem?
K: Rozumiem do czego zmierzasz. Zapewniam cię, że nie zrezygnuję z Asi
S: Tym razem ci nie odpuszczę
K: Dobra, ustalmy jedną rzecz
S: Jaką?
K: Jeżeli ty pierwszy skutecznie poderwiesz Aśkę, wiesz o co mi chodzi, to ja się wycofuję, a jak ja pierwszy ją poderwę to ty się wycofasz
S: No dobra, niech ci będzie. To ja spadam, cześć
K: Cześć... Sebastian
S: Tak?
K: Przegrasz
S: Nie, to ty przegrasz
Noc minęła spokojnie. Temperatura powietrza około 3 stopni Celsjusza i deszcz – tak rozpoczął się kolejny dzień. Każdy najchętniej zostałby w domu i popijał kawę przed telewizorem. Niestety, nie wszyscy w sobotę mają wolne. Sebastian zanim pojechał do pracy, kolejny raz zadzwonił do Asi. Schował telefon do kieszeni, mruknął coś pod nosem i pojechał do pracy. Nawet nie potrafił opisać swojej radości, kiedy w biurze zobaczył całą i zdrową Asię, siedzącą przy raportach.
S: Asia, gdzie ty byłaś? Martwiłem się
A: Naprawdę? Wczoraj byłeś na mnie wściekły
S: Wczoraj było wczoraj, dzisiaj jest dzisiaj
A: Byłam u Ani
S: Nie mogłem się dodzwonić, coś z twoim telefonem?
A: Muszę kupić nowy
An: Bo ten rozwaliła
A: Anka, miałaś nic nie mówić
An: Ty i tak nic byś nie powiedziała
S: Dobra, a czemu rozwalony?
An: Bo dostała kolejną groźbę
S: Że co? I ja się dopiero teraz o tym dowiaduję?
A: Miałam ci wczoraj powiedzieć, ale byłeś wkurzony
S: No dobra, a domyślasz się kto te groźby wysyła?
A: Nie, ja jestem pewna kto te groźby wysyła. Mój były mąż
An: Dzisiaj rano przyszła kolejna, tym razem jako list
S: Pokaż
Anka położyła na biurku wydrukowaną kartkę z komputera. „Zginiesz suko, za to co mi zrobiłaś. Chciałem ci wybaczyć, ale ty mnie skopałaś. Spodziewaj się listów od 7:00 do 20:00. pół godziny po jednym z listów zginiesz”
S: To jakiś pieprzony psychopata
A: Już dawno to zauważyłam
An: Co robimy?
S: Przede wszystkim nie wiemy po którym z listów ma zginąć, więc po każdym z nich trzeba jej pilnować. Mam takie wrażenie że można rozszyfrować kiedy chce ją zabić. Dobra, idę do Kamila by załatwił ci ochronę
A: Nie! Nie chcę ochrony, chyba że...
S: Że?
A: Że to ty będziesz mnie pilnował
S: No dobra, ok
Wcale nie chciała tego powiedzieć. Tak sobie tylko pomarzyła i przez przypadek powiedziała to na głos. Jednak była zadowolona że tak się stało. Nie potrafiła sobie wytłumaczyć dlaczego sprawiło jej to taką radość. Do końca dnia przyszły jeszcze dwa listy z groźbą, o godzinie 11:39 i 16:02. Sebastian uważał że jest jakiś związek między godzinami, w których przyszły listy. Dlaczego akurat punktualnie o tych godzinach? Na to pytanie przez cały wieczór próbował sobie odpowiedzieć. Następnego dnia były cztery listy. O 7:00, 11:02, 14:43 i 18:03. Wieczorem Sebastian postanowił zrobić porządek w swojej szafce. Znalazł swój stary podręcznik od matematyki, którą tak bardzo lubił. Akurat przez przypadek otworzył na funkcjach i... olśniło go! Wiedział już kiedy ma zamiar zaatakować Aśkę... C.D.N.
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)