piątek, 31 grudnia 2010

III. Scen nr 52


Popytał sprzedawców czy coś widzieli. Jednak niestety, nie mogli mu pomóc. Jedyne co mogli dla niego zrobić to dać mu kopię nagrania z monitoringu. Sebastian wiedział, że to może nic nie dać, jednak chciał spróbować. Zabrał płytę i wrócił na komendę.
Sebastian: Kamil, masz coś?
Kamil: Nic. Telefon wyłączony, nie ma szans by go namierzyć
Sebastian: Cholera. Sprawdź to nagranie, jak coś znajdziesz to dzwoń
Kamil: Ok
Sebastian opuścił biuro. Pojechał do swojego mieszkania. Cały czas po głowie krążyła mu myśl, co miał na myśli porywacz mówiąc najciemniej pod latarnią...
Sebastian: Cześć Kaśka. I jak, grzeczna była?
Kasia: Tak, tylko wiesz, nie mogę się dodzwonić do Aśki... miała być już godzinę temu
Sebastian: Asia została porwana
Kasia: Co?
Sebastian: Kamil sprawdza nagranie sprzed supermarketu, gdzie miała być
Kasia: A jeśli w innym miejscu została porwana? Na nagraniu wtedy nic nie będzie
Sebastian: Wiem. Ale chcę sprawdzić wszystkie możliwości. Dzwonił porywacz. Powiedział że mam 24 godziny na odnalezienie Aśki, inaczej coś jej zrobi
Kasia: Mówił coś o jakimś miejscu
Sebastian: Powiedział tylko że najciemniej pod latarnią. Ale nie wiem o co mu chodzi. Słuchaj, mam do ciebie prośbę
Kasia: Tak?
Sebastian: Zostaniesz z małą?
Kasia: Jasne, ile tylko trzeba będzie
Sebastian: Dzięki i przepraszam za kłopot
Kasia: To żaden kłopot. Jedź na komendę, może coś już wiadomo
Sebastian: Dobra, jak coś się będzie działo to dzwoń
Kasia: Ok
Sebastian pojechał na komendę. Sam nie wiedział po co, bo i tak żadnego tropu nie było. Nie widział sensu by ciągle jeździć. Cały czas siedział i wpatrywał się w biurko.
Kuba: Sebastian
Sebastian: ...
Kuba: Seba
Sebastian: Mówiłeś coś?
Kuba: Wiem co czujesz. Nie matrw się, znajdziemy ją
Sebastian: No, na pewno. Tylko kiedy i czy żywą...
Kuba: Wątpisz?
Sebastian: Minęło 8 godzin, a my nic nie mamy! Nie wierzę że w ciągu 16 ją znajdziemy
Kuba: Jedź do domu, prześpij się, odpocznij
Sebastian: Po co... i tak nie zasnę.
Kamil: Seba
Sebastian: Masz coś?
Kamil: Dzisiaj rano z więzienia uciekł były Aśki
Sebastian: Czemu my się, do jasnej cholery, dowiadujemy o tym dopiero teraz?!
Kamil: Jeden klawisz był przekupiony. Wiozą go do nas na przesłuchanie
Sebastian: Już ja z niego wszystko wyduszę
Kuba: Nie. Ty zostajesz. My go przesłuchamy
Sebastian: Kuba...
Kuba: Zaufaj mi
Sebastian: Ok
Po dziesięciu minutach Kuba i Kamil rozpoczęli przesłuchanie. Sebastian stał w pokoju obok, przyglądał się wszystkiemu zza szyby.
Kuba: Czemu go wypuściłeś na wolność?
Klawisz: Bujaj się, nic wam nie powiem
Kuba: Grzeczniej! Gadaj albo posadzę cię w celi, gdzie najbardziej nienawidzą klawiszy. Gadaj!
Klawisz: Wal się
Wtedy do pokoju wszedł Sebastian. Wyciągnął broń i wycelował w zatrzymanego.
Kuba: Seba, opanuj się!
Sebastian: Cofnijcie się. Gadaj wszystko co wiesz albo ci łeb rozwalę
Klawisz: Nie zrobisz tego
Sebastian dwa razy strzelił w podłogę i ponownie skierował broń na głowę przesłuchiwanego.
Klawisz: Dobra, powiem wszystko co wiem, ale nie strzelaj
Sebastian: Gadaj
Klawisz: Kasę dostałem od Warchlaka, to jego przyjaciel. Mówił mi, że musi złapać jakąś blondynę, bo go kiedyś zostawiła. Skontaktuje się z jej mężem, by ją szukał. Jak jej nie znajdzie to ją przeleci i zabije
Sebastian: Gdzie ją przetrzymuje?
Klawisz: Nie mówił mi tego

Sebastian: Co jeszcze mówił?
Klawisz: Że jak już zabije blondynę to zabije też jej męża
Sebastian: Wszystko?
Klawisz: Tak, chyba tak
Sebastian: Chyba?
Klawisz: yyy... to wszystko
Kuba: Kamil zajmij się nim
Kamil zabrał zatrzymanego do aresztu, a Sebastian i Kuba poszli do biura
Kuba: Możesz mi powiedzieć co to miało być, do cholery?
Sebastian: Co?
Kuba: Miałeś tam stać i nie wchodzić! I jeszcze do tego grozisz mu bronią! A jakby przypadkiem strzeliła?!
Sebastian: To była broń na ślepaki. Prawdziwa jest tu, w biurku. Zresztą, nie obchodzi mnie to, zrobię wszystko by odnaleźć Asię i nikt mnie nie zatrzyma
Kuba: Cholera. Nic nie mamy. A jak ją zabije, to przyjdzie po ciebie
Sebastian: Jeżeli ją zabije to mnie też niech zabije
Kuba: Seba...
Sebastian: Albo oboje będziemy żyć, albo żadne z nas
Wstał i odwrócił się do okna. Bał się o ukochaną, bał się że ją straci. A tego nie byłby w stanie znieść. Nie wiedział co ma robić. Czas upływał, a oni nadal nic nie mieli.
Kuba: Słuchaj, może złożymy wizytę temu Warchlakowi? Skoro to jego przyjaciel, to może coś wie
Sebastian: To chyba nie będzie konieczne
Kuba: Nie mów że się poddajesz
Sebastian: Chyba wiem gdzie jest Asia
Kuba: Gdzie?
Sebastian: On spodziewa się że tam nie będziemy szukać. Powiedział najciemniej pod latarnią. Wiem już co chciał przez to powiedzieć. Przetrzymuje ją niedaleko naszego mieszkania. Bo niespodziewalibyśmy się że akurat tam się ukryje.
Kuba: Niedaleko... ale gdzie konkretnie?
Sebastian: Hmm... wiem. Piwnica
Sebastian wybiegł z biura. Kuba pobiegł za nim. Wsiedli do samochodu i pojechali pod blok. Sebastian poszedl do mieszkania. Otworzył jedną z szafek w przedpokoju. Na jednej półce brakowało drugiego klucza od piwnicy. Wziął ten, który został i zszedł po schodach na dół. Kuba poszedł za nim. Otworzył drzwi od swojego pomieszczenia. Zobaczył zakrwawioną Asię leżącą na podłodze i jej byłego, który stał i celował w jej głowę.
Michał: No, pan komisarz jest bardziej inteligentny niż myślałem. Ale jestem przygotowany na wizytę. Drugiego pana komisarza nie potrzebuje, więc lepiej będzie, jeśli zostawi nas samych
Sebastian: Kuba, wyjdź
Kuba posłusznie wykonał polecenie. Sebastian cały czas z nienawiścią patrzył w oczy Michała.
Michał: Dawaj swoją broń
Wykonał polecenie. Nie miał innego wyjścia, broń cały czas była wycelowana w Aśkę. Rzucił swoją broń na ziemię i bronią Sebastiana wycelował w jego głowę
Michał: Wiecie, mam taki genialny plan. Policjant zabija swoją żonę z własnej broni i popełnia samobójstwo. Przynajmniej tak pomyślą jak was znajdą
Wtedy Sebastian wyciągnął drugą broń z kieszeni i wycelował w Michała. Aśka cały czas patrzyła na nich, ale nie miała siły się podnieść
Sebastian: Nie. Ty wrócisz do pierdla, a my będziemy spokojnie żyć
Michał: Dostaniesz kulkę to się zamkniesz
Sebastian: Nie z tej broni. Tu są ślepaki. Zapewniam cię że w mojej broni są prawdziwe naboje. Na kolana
Michał wykonał polecenie. Sebastian skuł go i wyprowadził. Za ścianą stał Kuba, który go zaprowadził dalej, do radiowozu. Sebastian wrócił do pomieszczenia i wziął Asię na ręce.
Sebastian: W porządku?
Asia: Tak, tylko trochę jestem poobijana
Zaniósł Asię do domu. Teraz był już szczęśliwy. Wiedział, że jest już bezpieczna, że nic jej nie grozi. Szybko zasnęła. Usiadł koło niej i delikatnie odgarnął kosmyk blond włosów z jej twarzy.
Sebastian: Nawet nie wiesz jak się martwiłem. Nie wiem co bym zrobił, gdyby coś ci się stało
Pocałował ją w czoło i położył się obok niej. Byli razem, na zawsze razem, a obok, w łóżeczku spała ich córeczka. Nie potrzebowali niczego więcej do szczęścia.

czwartek, 30 grudnia 2010

III. Scen nr 51


Pojechali do restauracji „Słonecznej”, gdzie odbywało się wesele. Sala była pięknie udekorowana. Kelnerzy podali przzekąski. Jakiś czas później rozpoczęły się tańce. Ania i Rafał musieli już niestety iść, ponieważ musieli się zająć Martą (do tej pory zajmowała się nią Kaśka). Ania i Kuba od razu poszli na parkiet.
Asia: Idziemy tańczyć?
Sebastian: Za chwilę. Słuchaj... czemu nie zaprosiłaś swoich rodziców?
Asia: I tak by nie przyjechali, zresztą... nie chcę ich widzieć
Sebastian: Dlaczego?
Asia: Po prostu nie chcę...
Sebastian: Musisz mieć jakiś powód
Asia: Dobra, mam swoje powody
Sebastian: Jakie?
Asia: ...
Sebastian: No dobra, skoro nie chcesz to nie mów. Chodź, zatańczymy
Poszli na parkiet. Sebastian jednak zauważył, że ta rozmowa źle wpłynęła na Asię. Uśmiechała się tylko wtedy gdy musiała, udając że wszystko jest w porządku. Wyszła na chwilę z restauracji aby zaczeprnąć świeżego powietrza. Sebastian poszedł za nią.
Sebastian: Przepraszam
Asia: Za co?
Sebastian: Za tą rozmowę dzisiaj. Zepsułem ci humor
Asia: Nie, nic się stało
Sebastian: Nie musisz kłamać, widziałem jaka potem byłaś. Smutna, przygnębiona. Uśmiechałaś się tylko po to by sprawić wrażenie, że wszystko jest ok. Mi możesz wszystko powiedzieć
Asia: Nie utrzymuję kontaktu z moimi rodzicami... nie, rodzice tak nie postępują... zaczęło się gdy miałam 13 lat. Wszystko musiałam w domu robić, a oni tylko pilnowali bym wszystko dokładnie. Odkąd tylko wróciłam do domu ze szkoły, do późnej nocy. Nie miałam nawet kiedy odpocząć. W soboty przez cały dzień musiałam wykonywać prace domowe. Nawet jeżeli podłoga była czysta to i tak musiałam ją myć. Po dwóch miesiącach nie wytrzymałam i uciekłam. Jak mnie znaleźli to tak ojciec mnie pobił, że przez miesiąc w szkole się nie pokazywałam, bo były jeszcze ślady po tym. Potem coraz częściej mnie bili, ale tak, żeby nie było widać. Uciekłam jeszcze raz. Tym razem jak mnie znaleźli to już tam nie wróciłam. Trafiłam do domu dziecka. Od tamtej pory nie utrzymuję z nimi kontaktów
Sebastian spojrzał na Asię. Wpatrywała się gdzieś w dal. Jej twarz nie wyrażała żadnych emocji. Przytulił ją. W tej chwili potrzebowała tego. Szybko wróciła z przykrych wspomnień do teraźniejszości.
Asia: Ale teraz jestem szczęśliwa. Wracamy?
Sebastian: Tak
Weszli do restauracji. Większość gości siedziała już przy stolikach, tylko nie liczne pary jeszcze tańczyły. Wtedy stało się coś, czego nikt się nie spodziewał. Anka, podpierając się o Kubę zeszła z parkietu.
Asia: Co się dzieje?
Anka: Nic takiego
Kuba: Ania...
Anka: No dobra, trochę mi się zakręciło w głowie
Ania zamknęła oczy. Poczuła że traci siły. Straciła przytomność. Kuba wziął ją na ręce.
Kuba: Cholera. Jedziemy do szpitala
Asia: Jedziemy z wami
Pojechali do szpitala. W drodze Ania odzyskała przytomność, ale Kuba i tak się uparł, by pojechać na badania. Wyniki miałby być następnego dnia rano. Lekarz zostawił ją na noc na obserwacji. Asia i Sebastian opuścili szpital, a Kuba całą noc siedział przy Ani. Następnego dnia lekarz zawołal Kubę do swojego gabinetu.
Lekarz: Niestety, nie mam dla pana dobrych wieści
Kuba: Coś jest nie tak?
Lekarz: Najpierw muszę pana o coś zapytać
Kuba: Słucham
Lekarz: Czy pana żona miała kiedyś raka?
Kuba: Miała. Około półtora miesiąca temu zakończyła leczenie
Lekarz: No tak... czyli jest to nawrót choroby. Takie rzeczy się zdarzają. Najlepiej będzie jeśli zabierze pan żonę do tego szpitala, gdzie była leczona. Proszę, tu jest wypis
Kuba ze smutkiem opuścił gabinet. Powiedział Ani o wynikach badań. Godzinę później jechali już do kliniki. Przez całą drogę milczeli.
Mijały kolejne dni. Stan Ani był ustabilizowany, jednak nie było żadnej poprawy. Kuba martwił się tym coraz bardziej. Aż pewnego dnia... do Kuby zadzwonił telefon. Po zakończonej rozmowie komisarz zerwał się jak oparzony. Krzyknął tylko że jedzie do Ani i już go nie było w biurze. Spieszył się jak nigdy dotąd. Komisarze zastanawiali się, czemu tak szybko wybiegł z biura, ale nie doszli do żadnych wniosków, więc skupili się na raportach. Kilka minut później wbiegł do kliniki i po schodach na drugie piętro. Przed salą Ani stał lekarz.
Kuba: Co się dzieje?
Lekarz: Przykro mi, ale... już nic się nie da zrobić. Pani Ania umiera. Zadzwoniłem do pana, ponieważ chciała by pan był teraz przy niej
Lekarz odszedł. Kuba nie mógł uwierzyć w jego słowa. Przez chwilę stał nieruchomo i jeszcze raz analizował to co usłyszał. Po chwili dotarło to do niego i z trudem powstrzymując łzy wszedł do sali.
Anka: Kuba, przepraszam. Ja już nie mam siły...
Kuba: Lekarz mi wszystko powiedział
Anka: Cieszę się że przyjechałeś. Mam nadzieję że kiedyś ułożysz sobie życie, że znowu się zakochasz i że będziesz szczęśliwy
Kuba: Może i będę jeszcze kiedyś szczęśliwy. Ale nigdy tak bardzo jak z tobą
Anka: Dzięki tobie te ostatnie miesiące były najszczęśliwsze w moim życiu. Wiesz, muszę ci jeszcze coś powiedzieć
Kuba: Tak?
Anka: Slyszałeś to ode mnie juz wiele razy, ale muszę powiedzieć to jeszcze raz. Kocham cię
Kuba: Ja ciebie też
Zamknęła oczy... na zawsze. W jego uszach cały czas dźwięczały ostatnie słowa wypowiedziane przez jego ukochaną. Tyle razy od niej to słyszał, ale nigdy w takich okolicznościach. Zawołał pielęgniarkę i wyszedł z sali. Wsiadł do samochodu. Nie wytrzymał. Po raz pierwszy płakał. Kiedy ogarnął swoje myśli pojechał do domu. Powiadomił przyjaciół o tym, co się stało. Pogrzeb odbył się trzy dni później. Przyjacieli jeszcze nigdy nie widzieli Kuby w tak złym stanie. Mimo że próbowali nie udało im się go podnieść na duchu. Mijały kolejne dni. Kuba wrócił do pracy, ale nadal był strasznie przygnębiony i ponury.
Sebastian: Cholera, gdzie ta Aśka... Kuba, nie widziałeś jej nigdzie?
Kuba: Nie
Sebastian: Ją wysłać na zakupy... już dwie godziny nie wraca
Kuba: yyy... mowiłeś coś?
Sebastian: Nic szczególnego. Chcesz kawy?
Kuba: Chętnie
Po pięciu minutach Sebastian wrócił z dwoma filiżankami kawy. Usiadł na przeciwko Kuby i chciał zacząć rozmowę, kiedy zadzwonił jego telefon.
Sebastian: No nreszcie Aśka, gdzie ty jesteś?
Głos: Widzę, że pan komisarz spodziewał się kogo innego przy telefonie. Pani komisarz jest ze mną, nic jej nie jest, ale to się może zmienić. Masz 24 godziny by ją odnaleźć. Jak nie to się z nią pożegnaj. Dam ci jedną wskazówkę: Najciemniej pod latarnią
Kuba: Co jest?
Sebastian: Aśkę porwali
Kuba: Co?
Sebastian: On coś mówił że mam 24 godziny na jej znalezienie. Powiedział mi że daje mi wskazówkę – najciemniej pod latarnią. O co mu może chodzić?
Kuba: Cholera, wygląda na to że to jakiś psychol
Sebastian wyszedł z biura. Zlecił Kamilowi namierzenie telefonu Aśki i pojechał do sklepu, gdzie miała iść.

środa, 29 grudnia 2010

III. Scen nr 50


Kuba codziennie po pracy odwiedzał Anię. Zawsze, kiedy do niej jechał uśmiechał się. W pewien weekend, kiedy komisarze mieli wolne, odwiedzili Anię. Wyglądała lepiej niż na początku leczenia. Przestała chudnąć, a nawet trochę ostatnio przytyła. Jej twarz już nie była tak blada jak wtedy i co najważniejsze odzyskiwała siły. Ania i Rafał musieli pojechać szybciej, ponieważ mieli kilka spraw do załatwienia na mieście. Sebastian i Kuba wyszli z sali, zostawiając dziewczyny same.
Anka: Asia...
Asia: Tak?
Anka: Weźcie się wreszcie za ten ślub razem z Sebastianem
Asia: Nie ma mowy. Ty musisz być na tym ślubie. Poczekamy aż wyzdrowiejesz
Anka: Nie ma na co czekać. Na jeden dzień mogę wyjść, tak mówił lekarz
Asia: A ja wolę poczekać aż wyjdziesz na stałe
Anka: Aleś ty uparta
Asia: No wiadomo
Anka: Czyli zdania nie zmienisz?
Asia: Nie
Anka: Szkoda. Bo już powinniście być miesiąc po ślubie
Asia: To i tak miał być tylko cywilny. Nic straconego
Anka: Mam rozumieć że weźmiecie tylko kościelny?
Asia: Tak. Jak wyzdrowiejesz to zaczniemy przygotowania. Nie wyobrażam sobie byś nie była na moim ślubie
Anka: Obiecuję ci, będę
Asia: No. Trzymam cię za słowo. Czyli nie masz innego wyjścia jak wyzdrowieć
Anka: Racja
Sebastian: Aśka
Asia: Co?
Sebastian: Stary dzwonił, ściąga całą naszą piątkę do biura
Asia: Ehh... ten stary... dobra, trzymaj się Aniu, cześć
Sebastian: Cześć
Anka: Cześć
Kuba: Wrócę do ciebie jak tylko stary mnie wypuści
Anka: Dobra, będę czekać
Asia, Sebastian i Kuba wsiedli do samochodu i pojechali na komendę. Ten ostatni przez całą drogę uśmiechał się i gadał o tym jaki jest szczęśliwy, że Ania zdrowieje. Komisarze widząc Kubę w takim stanie tylko się uśmiechnęli. Wiedzieli, że wszystko zmierza ku dobremu. Jedyne co ich niepokoiło to było to, że stary tak nagle ich wezwał całą grupą. Kilka minut później przekroczyli próg komendy. W biurze byli już Anka, Rafał, Tomek, Bartek, Kaśka i oczywiście stary.
Stary: Dobrze że już jesteście. Czekamy jeszcze tylko na pana Kamila.
Kamil: Już jestem
Stary: No dobrze, skoro wszyscy są... To jest ostatni dzień pracy dla mnie na tej komendzie. Od poniedziałku przechodzę na emeryturę. Chciałem się z wami pożegnać. Mam nadzieję że zapamiętacie mnie z najlepszej strony, tak jak ja was zapamiętam. Nie zawsze byłem dla was sprawiedliwy, ale wiadomo, czasami emocje przejmują kontrolę nad człowiekiem.
Rafał: No cóż... był pan dobrym szefem
Stary każdemu po kolei uścisnął dłoń. Kierował się już do wyjścia z biura, kiedy zatrzymał się i odwrócił do komisarzy.
Stary: Ehh, ta skleroza...
Sebastian: W poniedziałek przyjdzie nowy komendant, tak?
Stary: Otóż nie. Zaproponowałem komendantowi wojewódzkiemu by moje miejsce zajął ktoś z naszej komendy. Powinienem ja wybrać, ale zostawiam wam wolną rękę. Wy się lepiej znacie i lepiej wiecie kto się nadaje na to stanowisko. Tylko jak wybierzecie to przyjdzie z tym do mnie, bo muszę podpisać papiery. Będę w jeszcze swoim biurze
Stary wyszedł z biura, a komisarze i asystenci tam zgromadzeni od razu rozpoczęli rozmowy.
Ania: Dobra, to kogo powinniśmy wybrać na to stanowisko
Wszyscy, łącznie z Anią, zgodnie popatrzyli na Tomka
Tomek: Czemu się tak na mnie patrzycie?
Kamil: No wiesz, ty odwalasz tutaj największą robotę
Bartek: Zasłużyłeś na to stanowisko
Asia: A do tego jesteś uczciwy
Sebastian: No i znasz tą komendę jak nikt inny
Ania: I wszyscy mamy do ciebie zaufanie
Rafał: Widzisz Tomek, nie masz wyjścia
Sebastian: Zostałeś przegłosowany
Tomek: Skoro wszyscy uważacie że powinienem... no to nie pozostaje nam nic innego jak pójść do starego
Rafał, Sebastian oraz Tomek poszli do starego. Tam załatwili wszystkie formalności. Od poniedziałku Tomek był komendantem. Wszyscy wraz ze starym mu pogratulowali nowego stanowiska. Bartek i Kaśka wrócili do pracy, a reszta opuściła komendę.
Mineło pięć miesiący. Tomek świetnie sobie radził jako komendant. Miesiąc wcześniej Asia urodziła córkę, którą ochrzcili na tydzień przed swoim ślubem. Nadali jej imię Marta. Ania wyszła ze szpitala. Ślub Asi i Sebastiana zbliżał się wielkimi krokami. Świadkami byli Kuba i Ania. Wreszcie nadszedł ten dzień. Była piękna pogoda. Słońce mocno grzało, nie było żadnych chmur na niebie i powiewał lekki wiatr. Narzeczeni spotkali się przed kościołem. Wygląd Asi jeszcze nigdy nie zrobił na Sebastianie takiego wrażenia jak dzisiaj. Może był to efekt białej sukni? Sebastian dłużej się nad tym nie zastanawiał. Nie mógł już się doczekać chwili, kiedy staną się małżeństwem. Powtarzali słowa przysięgi:
Sebastian: Ja Sebastian, biorę ciebię Joanno za żonę i ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci
Asia: Ja Joanna, biorę ciebie Sebastianie za męża i ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci
Ksiądz: Załóżcie te obrączki na znak waszej miłości... Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela. Od tej chwili jesteście mężem i żoną. Pan młody może pocałować pannę młodą
Sebastian pocałował Asię. Podczas ślubu ich córki pilnowali Ania i Rafał. Asia i Sebastian byli szczęśliwi jak nigdy dotąd. Teraz byli małżeństwem i nic tego nie mogło zmienić.

wtorek, 28 grudnia 2010

III. Scen nr 49


Sebastian: Wyjdzie z tego, zobaczysz
Kuba: Musi się poddać chemioterapii. To jest jedyna szansa
Sebastian: No to na co czekasz? Idź do niej i pogadaj z nią o tym. Poczekam tu na ciebie
Kuba: Dobra, idę
Sebastian usiadł na krześle przed salą, a Kuba wszedł do środka. Ania leżała na łózku, podłączona do różnych urządzeń. Była strasznie blada. Widać było, że ostatnio schudła.
Kuba: Ania... Jak się czujesz?
Anka: Szczerze mówiąc nie najlepiej
Kuba: Bo jest nie najlepiej
Anka: Co chcesz przez to powiedzieć?
Kuba: Musisz poddać się leczeniu...
Anka: Powiesz chociaż co mi jest?
Kuba: To nie jest łatwe. Tylko bądź spokojna
Anka: No dobra, mów
Kuba: Masz raka...
Anka: Co?
Ania wtuliła głowę w poduszkę. Z jej oczu zaczęły lecieć łzy. Kuba usiadł obok niej, na łóżku. Trzymał ją za rękę i delikatnie głaskał po głowie.
Kuba: Nie martw się, będzie dobrze. Musisz poddać się chemioterapii i wyjdziesz z tego
Anka: Wolę już umrzeć
Kuba: Nie mów tak. Znajdę odpowiednią klinikę i rozpoczniesz leczenie
Anka: Nie
Kuba: Ania, proszę cię
Anka: Nie. To i tak nic nie da. To będzie tylko złudna nadzieja na przeżycie
Kuba: Nie możesz się poddać. Musisz walczyć z chorobą. Nawet jeśli będzie tylko jeden procent szans że przeżyjesz.
Anka: A ile teraz jest szans?
Kuba: Pięćdziesiąt procent
Anka: Nie
Kuba: Ania, proszę... Zrób to dla mnie
Anka: No dobra, zastanowię się. Możesz mnie zostawić samą?
Kuba: Ok. Chcę tylko żebyś wiedziała, że nie ważne jaką podejmiesz decyzję, nie opuszczę cię i będę cię wspierał, dopóki nie wyzdrowiejesz albo nie umrzesz
Ania została w sali sama. Zaczęła rozmyślać nad decyzją. Może jednak warto spróbować? Może się uda? Jeżeli nie zgodzi się na leczenie, na pewno umrze. Jeżeli podda się chemioterapii to albo umrze, albo i będzie żyła dalej. A tego by chciał jej ukochany – spędzać z nią szczęśliwe chwile aż do starości. Pomyślała też o przyjaciołach. Z pewnością oni także by nie chcieli by umierała. Podjęła decyzję. Będzie walczyła z chorobą. Nawet jeśli nie dla siebie, to dla swojego męża.
Tymczasem on razem z Sebastianem jechał na komendę. Oboje nic nie mówili. Sebastian nie chciał przypominać Kubie o jego trudnej sytuacji, a nic innego na temat do rozmowy do głowy mu nie przychodziło. Jednak milczenie przerwał Kuba, zaczynając rozmowę o dręczącym go w myślach temacie.
Kuba: Sebastian
Sebastian: Tak?
Kuba: Trzeba będzie innym o tym powiedzieć
Sebastian: No...
Kuba: Tylko wiesz, ja nie wiem jak
Sebastian: Chyba najlepiej będzie prosto z mostu
Kuba: Tak myślisz?
Sebastian: Jak będziesz owijał w bawełnę to tylko będzie ci coraz trudniej to powiedzieć
Kuba: No dobra, jeszcze jedno
Sebastian: Tak?
Kuba: Co z tą sprawą, którą dzisiaj rano zaczęliśmy?
Sebastian: Zobaczymy. Albo ja z Aśką ją przejmiemy, albo Anka i Rafał
Kuba: Dzięki...
Sebastian: Nie ma za co
Kuba: Zaczynam już tracić głowę, nie wiem co mam robić
Sebastian: Teraz musisz czekać na decyzję Ani
Kuba: Zgodzi się, tak myślę. Jeszcze klinikę będę musiał znaleźć... cholera
Sebastian: Jak chcesz to ja mogę znaleźć
Kuba: Naprawdę?
Sebastian: Tak, zadzwonię do znajomego, on w jednej takiej pracuje, tylko musiałbym dowiedzieć się szczegółów
Kuba: Dzięki, prawdziwy z ciebie przyjaciel
Sebastian: Nie masz za co dziękować
Kuba: Ty masz swoje racje, ja mam swoje
Sebastian: Dobra, dojechaliśmy

Sebastian wysiadł z samochodu. Kuba jednak tylko odpiął pasy i nadal siedział na fotelu pasażera.
Sebastian: Wszystko w porządku?
Kuba: Tak, daj mi chwilę
Sebastian: Ok
Wpatrywał się w przednią szybę, jakby zobaczył tam, jak ma powiedzieć o wszystkim swoim przyjaciołom. Po chwili wziął głęboki oddech i wysiadł z samochodu. Razem z Sebastianem, ramię w ramię, przekroczyli próg komendy i weszli do biura. Komisarze od razu zwrócili na nich uwagę.
Rafał: No nareszcie, już zaczynaliśmy się martwić
Ania: Gdzie Anię zgubiłeś?
Kuba: Ania jest w szpitalu
Ania: Co się stało?
Kuba: Zasłabła podczas pościgu
Asia: Te zasłabnięcia nie są przypadkowe, co?
Kuba: Tak, one nie są przypadkowe
Asia: Wiadomo już co jej jest?
Kuba: Ona... przepraszam, nie mogę
Kuba szybkim krokiem wyszedł z biura. Rafał wstał i chciał iść za nim, ale Sebastian pokazał mu by usiadł.
Sebastian: Zostawmy go samego. Musi sam sobie z tym poradzić
Ania: Z Anią coś poważnego?
Sebastian: Ma raka
Asia: Co?!
Sebastian: Kuba próbował ją namówić na chemioterapię, ale czy mu się udało, to zobaczymy
Ania: Musi się zgodzić
Sebastian: Pozwólmy jej się zastanowić
Minęły dwa miesiące. Asia i Sebastian postanowili odwołać ślub ze względu na chorobę Ani. Na początku każdy kolejny dzień był straszną męką dla Kuby, który nie okazywał tego przy ukochanej. Leczenie powoli zaczynało przynosić efekty. Jej stan zdrowia już na początku udało się ustabilizować, a wreszcie z każdym dniem niewiele się poprawiał.

poniedziałek, 27 grudnia 2010

III. Scen nr 48


Nadszedł poniedziałek. Ania, Asia, Rafał i Sebastian czekali już na dwójkę, która miała dołączyć do ich ekipy. Wtedy w biurze pojawili się... Anka i Kuba! Komisarze nie kryli zdziwienia.
Ania: Wy tutaj?
Sebastian: Nie no, zaskoczyliście nas
Asia: Wracacie na komendę?
Kuba: Tak, postanowiliśmy wrócić
Rafał: Nawet nie wiecie jak się cieszymy
Ania: Przynajmniej żadnych problemów nie będziemy mieli
Asia: Byli tu już tacy jedni, ale sporo krwi nam napsuli i skończyli w pierdlu
Anka: Może powiesz coś więcej?
Asia: Innym razem, bo to długa historia, a jak stary zobaczy że gadamy to nas ochrzani albo i wywali
Ania: Właśnie Ania, jak się czujesz?
Anka: W porządku, to tylko przemęczenie było. Odpoczęłam i wszystko jest już ok
Kuba: Tylko gdzieś się chyba przeziębiła
Anka: No nie przesadzaj, że kilka razy kaszlałam
Kuba: I to coraz częściej zaczyna cię męczyć
Anka: No już, wystarczy. Byłam u lekarza, przepisał mi tabletki na gardło i będzie dobrze
Tomek: Czas na raporty
Rafał: O nie...
Kuba: No nareszcie
Wszyscy spojrzeli zdziwieni na Kubę.
Kuba: No co, tylko żartowałem
Sebastian: A już myślałem, że się gdzieś w głowę uderzyłeś
Tomek: Właśnie Kuba, a co wy tu z Anką robicie?
Kuba: Pracujemy Tomku, pracujemy
Tomek: Wróciliście?
Anka: A jak myślisz? Oczywiście że wróciliśmy, na żadnej komendzie nie ma tak wspaniałej atmosfery jak tutaj
Tomek: Aha, bym zapomniał, komu dać sprawę?
Kuba: Bierzemy Aniu?
Anka: Dawno tutaj nie mieliśmy sprawy... jasne, bierzemy
Kuba: Jakieś szczegóły?
Tomek: Zabójstwo mężczyzny, dostał czymś w głowę, pęknięcie podstawy czaszki i wiadomo jaki efekt. Więcej dowiecie się na miejscu, technicy i Adam już tam są
Kuba: Tomek, czekaj!
Tomek: Co?
Kuba: Nie powiedziałeś gdzie mamy jechać
Tomek: Aha, no tak, zakręcony dzisiaj jestem. Lipowa 12
Ania i Kuba wyszli z komendy, Tomek wrócił do swojego biura, a reszta komisarzy rozpoczęła wypełnianie raportów. Minęły cztery godziny. Zaczęło ich zastanawiać czemu jeszcze na komendzie nie było Kuby i Ani. Odkąd wyszli rano, by pojechać na miejsce zbrodni, wcale nie pojawili się w biurze.
Ania: Coś długo ich nie ma
Rafał: Przecież prowadzą śledztwo
Ania: No, ale chociaż na chwilę by się pojawili na komendzie, nie?
Rafał: Może i tak, a może i nie
Sebastian: Dobra, zadzwonię do Kuby... ma wyłączony telefon
Asia: Cholera, a jeśli coś się stało?
Ania: Niestety, ale chyba masz rację
Sebastian: Czemu wy zawsze musicie układać czarne scenariusze?
Asia: Intuicja
Sebastian: Akurat, a może wy chcecie żeby tak było i to się potem sprawdza
Asia: A chcesz raportami w łeb?
Sebastian: Dobra, nie denerwuj się, już siedzę cicho
Asia: Wiem, i tak w intuicję nie uwierzysz
Rafał: Ja też nie
Ania: Rafał...
Rafał: Ja nic nie mówiłem
Powrócili do przerwanego zajęcia, czyli wypełniania raportów. Około godzinę później zadzwonił telefon Sebastiana. Był to Kuba. Prosił go, aby przyjechał do szpitala sam, bez nikogo i jak najszybciej to możliwe. Nie chciał powiedzieć o co chodzi – sprawa była zbyt poważna by rozmawiać o tym przez telefon. W jego głosie wyraźnie było słychać zaniepokojenie. Piętnaście minut później, na szpitalnym korytarzu, Sebastian usiadł obok przyjaciela.
Sebastian: Co się dzieje?
Kuba: Ania...
Sebastian: Jest tutaj, tak? Operują ją?
Kuba: Jest tutaj, ale nie na operacji
Sebastian: To co się stało?

Kuba: Pojechaliśmy na tą Lipową. Obejrzeliśmy miejsce zbrodni, pogadaliśmy z Adamem i technikami. Mieliśmy wracać na komendę i czekać na wyniki sekcji zwłok, kiedy zobaczyliśmy że dom obserwuje pewien chłopak. Podeszliśmy bliżej, a on zaczął uciekać. Pobiegliśmy za nim. I wtedy...
Wziął głęboki oddech. Ciężko mu było o tym mówić.
Sebastian: Zaczął do was strzelać, tak?
Kuba: Nie. Zwiał nam, ale... Ania upadła na ziemię. Była strasznie blada. Kaszlała krwią, rozumiesz? Robią jej teraz badania. Cholernie się o nią boję, po raz pierwszy tak bardzo się boję. Ja nie chcę jej stracić
Sebastian: Nie stracisz jej. Musisz tylko wierzyć, że cokolwiek jej jest, ona wyzdrowieje, wyjdzie z tego
Kuba: Łatwo ci mówić
Sebastian: Wiem co to znaczy stracić bliską osobę. Mój ojciec miał nowotwór. Pamiętasz jak to się skończyło?
Kuba: Tak
Sebastian: Wierzyłem że on wyzdrowieje. I byłoby tak, gdyby o miesiąc wcześniej zgłosił się do szpitala. Jeżeli choroba Ani jest we wczesnym stadium to nic straconego
Kuba: A jeśli jest zaawansowana?
Sebastian: Musisz być dobrej myśli
Lekarz zawołał Kubę. Sebastian poczekał na niego. Kilka minut później zobaczył jak zbliża się, do niego powoli, załamany i zrozpaczony. Po raz pierwszy widział łzy w oczach przyjaciela. Wiedział już, że musi być naprawdę bardzo źle
Sebastian: Co jest?
Kuba: Ona... ona ma raka

niedziela, 26 grudnia 2010

III. Scen nr 47


Następnego dnia rano, o godzinie 7:00 Aśka obudziła przyjaciółki. Nie wyglądały najlepiej po wczorajszej imprezie, dlatego Aśka obudziła je wcześniej, by miały czas się ogarnąć.
Ania: Aśka, nie krzycz tak. Która godzina?
Asia: Siódma
Ania: To czemu tak wcześnie nas budzisz
Asia: Wyglądacie koszmarnie, więc obudziłam was wcześniej, byście się ogarnęły
Anka: Dobra, ale błagam cię, nie krzycz tak, głowa mnie boli
Ania: Mnie też
Asia: Nic dziwnego, wypiłyście po jednej butelce wina
Anka: Bo ty nie chciałaś pić. A tego nie przewidziałam
Asia: Mi teraz nie wolno
Anka: Dlaczego?
Asia: Powiem ci później, bo teraz i tak to do ciebie nie dotrze. Wstawaj, jeśli nie chcesz się spóźnić na własny ślub
Anka: No dobra, dobra
Asia: Ty też. Musimy mieć czas by się przygotować
Ania: Tylko daj coś do picia, bo mnie suszy
Aśka podała jej butelkę wody mineralnej. U chłopaków sytuacja wyglądała gorzej, ponieważ cała trojka wczoraj popiła i teraz spali. Obudziło ich ciche pukanie do drzwi. Sebastian wstał i niezadowoloną miną je otworzył.
Asia: Uważajcie, bo zaśpicie
Sebastian: Ale to chyba nie powód by tak się dobijać do drzwi
Asia: Tylko cicho zapukałam
Sebastian: Nie musisz tak krzyczeć, słyszę wszystko doskonale
Asia: Ehh... kac męczy, co?
Sebastian: Nie masz pod ręką czegoś do picia?
Asia: No tak, nie pomyśleliście o tym?
Sebastian: Kuba o to nie zadbał
Asia: Co ty byś zrobił beze mnie...
Zza pleców wyciągnęła dwie butelki wody mineralnej i mu podała.
Sebastian: Musiałbym iść do sklepu. Dzięki
Asia: Nie ma za co. Obudź ich jakoś, bo się spóźnicie
Sebastian: Dobra
Asia poszła do pokoju obok. Sebastian zamknął drzwi, napił się wody i zaczął budzić Rafała i Kubę. Nie przyszło mu to łatwo, ale już po godzinie wszyscy trzej byli gotowi. Wcale nie było widać, że poprzedniego dnia przesadzili trochę z alkoholem, poza bandażem na nadgarstku Rafała. Z czasem przyjeżdżali kolejni goście. Świadkami byli brat Kuby i jego żona. Trójka komisarzy udała się piętro niżej, do restauracji, gdzie miało się odbyć wesele. Wszystko było już tam przygotowane. Rafał i Sebastian zauważyli uśmiech na twarzy Kuby. Spojrzeli porozumiewawczo na siebie. Byli pewni że wreszcie ich przyjaciel będzie szczęśliwy.

Asia: Czekaj, nie kręć się tak
Anka: No dobra, dobra. Po prostu nie mogę się już doczekać
Ania: Nie wiedziałam, że aż tak śpieszno ci do ołtarza
Anka: No to teraz wiesz. Właśnie, obiecałaś mi powiedzieć czemu nie mogłaś wczoraj pić. Masz problem z nadużywaniem alkoholu?
Asia: Coś ty. Jestem w ciąży
Anka: Naprawdę? Który miesiąc?
Asia: Drugi
Anka: Gratulacje
Asia: Dzięki. No gotowe
Ania: Kuba chyba padnie z wrażenia
Anka: Aśka, ty to jesteś mistrzynią makijażu. Anię rewelacyjnie przyszykowałaś na swoje wesele, teraz mnie i zawsze świetnie wyglądasz
Asia: Eee tam, przesadzacie
Ania: Jak będziesz brała ślub, to sama chyba sobie będziesz makijaż robiła, bo nikt lepszego nie zrobi
Asia: Dobra, dajcie spokój. Ile jeszcze czasu?
Ania: Godzina. Około 30 minut zajmie nam dojazd do kościoła
Asia: Ania, wszystko w porządku?
Anka: Tak, tak, tylko od tych perfum zakręciło mi się w głowie
Ania: Albo to stres, też trochę się stresowałam przed ślubem
Anka: Nic mi nie będzie
Asia: Na pewno?
Anka: Tak, tylko jeśli możesz to podaj mi szklankę wody
Asia: Ok, się robi
Dziesięć minut później wsiadły do specjalnie ozdobionego, białego mercedesa. Pod kościołem były na piętnaście minut przed planowanym rozpoczęciem ceremonii. Ance znowu zrobiło się słabo, ale nic nikomu o tym nie mówiła, ponieważ nie chciała niczego opóźniać. W kościele para złożyła sobie przysięgę ślubną. Stali się małżeństwem. Ich pragnienie się spełniło. Teraz tylko śmierć mogła ich rozłączyć. Wyszli z kościoła. Składano im życzenia, następnie nowożeńcy wsiedli do białego mercedesa, a goście pojechali czarnymi samochodami. Po kilku minutach dojechali. Kiedy wszyscy znaleźli się już przy stołach, ojciec Kuby wzniósł toast za parę młodą. Potem kelnerzy przynieśli obiad. Po obiedzie wręczono Ani i Kubie prezenty ślubne, a kilka minut później rozpoczęły się tańce. Podczas jednego z nich, Ania zasłabła po raz kolejny. Kuba pomógł jej dojść do stolika i przyprowadził tam Ankę, Aśkę, Rafała i Sebastiana.
Anka: Kuba, nic mi nie jest
Kuba: Ale jak trochę posiedzisz to nic ci się nie stanie. Będziemy na zmianę dotrzymywać ci towarzystwa. Co wy na to?
Sebastian: Nie mamy nic przeciwko
Kuba: No dobra, to ja pierwszy, potem Aśka, Sebastian, Rafał i Ania. Zmieniamy się co dziesięć minut, ok?
Rafał: Ok
Anka: Ale...
Kuba: Nie ma żadnego ale. Skoro jesteś przemęczona, to nie możesz tracić energii
Anka: No dobra, niech ci będzie
Na zmianę dotrzymywali towarzystwa Ance. Czuła się już dobrze, ale Kuba wolał by siedziała. Wstała jedynie, by rzucić bukiet w stronę kobiet, które były niezamężne. Bukiet złapała Aśka. Wesele można było uznać za udane, ponieważ wszyscy dobrze się bawili i byli zadowoleni.

sobota, 25 grudnia 2010

III. Scen nr 46


Reszta świąt i urlopu minęły komisarzom w spokoju. Do pracy wrócili wypoczęci i pełni energii. Powoli zbliżał się ślub Kuby. Miał się odbyć w drugą sobotę stycznia. Komisarze mieli wolne już od piątku, w ten dzień także mieli jechać do Lublina. Nie mogli już się doczekać kiedy poznają przyszłą żonę przyjaciela. Godziny nad raportami mijały bardzo powoli. Mieli tylko nadzieję że nie dostaną żadnej sprawy, bo to mogłoby pokrzyżować ich plany. Asia odetchnęła z ulgą kiedy skończyła wypełniać ostatni raport w późne czwartkowe popołudnie.
Asia: Nareszcie. Dużo wam jeszcze zostało?
Sebastian: Jeszcze dwa
Ania: Ja już skończyłam
Rafał: Tylko trzy
Asia: Dobra, no to kończcie i spadamy, bo jeszcze coś staremu się odwidzi
Stary: Dobrze że jeszcze was zastałem
Sebastian (pod nosem): Tylko nie to...
Stary: Mówił pan coś?
Sebastian: Nie, nic
Stary: No dobrze, więc...
Asia: My już właściwie skończyliśmy pracę i mamy jutro wolne...
Stary: No tak, wiem. Ale to zajmie tylko chwilkę
Ania: No to słuchamy
Stary: Od poniedziałku dojdzie do naszego wydziału dwóch komisarzy
Rafał: O nie...
Sebastian: Już to przerabialiśmy
Stary: Tak, ale tym razem to są doświadczeni komisarze, znam ich i jestem pewien że powtórki z rozrywki nie będzie. Jestem pewien że dogadacie się z nimi bez żadnych problemów
Sebastian: To się okaże
Stary: Zobaczycie, jeszcze będziecie zadowoleni
Stary wyszedł z biura, a Sebastian i Rafał wzięli się za kończenie swoich raportów. Pięć minut później opuścili budynek komendy. Pożegnali się i pojechali do swoich mieszkań. Następnego dnia, o 12:00 spotkali się pod blokiem Sebastiana. Pojechali na obiad do restauracji. Około godzinę później wyruszyli w drogę. Dojazd do Lublina zajął im 6 godzin. Zajechali pod niewielki pensjonat na obrzeżach miasta. Tam już czekał na nich Kuba. Wysiedli z samochodu i po kolei się z nim przywitali.
Kuba: No nareszcie, już myślałem że nie przyjedziecie
Sebastian: Wiesz jakie są warunki, musieliśmy jechać wolniej
Asia: Ty to tylko byś szalał na drogach
Sebastian: No co, lubię szybką jazdę
Rafał: I tak dobrze, że stary już dzisiaj dał nam wolne
Ania: Inaczej to byśmy jechali nocą
Rafał: Tak, a potem przysypiali na weselu
Asia: No dobra, to przedstawisz nam tą swoją narzeczoną?
Kuba: Właśnie się zastanawiam czy przedstawić wam ją dzisiaj czy jutro
Sebastian: Dawaj dzisiaj
Rafał: No właśnie, ładna?
W tej chwili Rafał oberwał w ramię od Ani.
Rafał: No co?
Ania: Nic
Asia: Zazdrosna jest
Ania: Ty też byś była gdyby chodziło o Sebastiana
Asia: No wiesz, nie ma miłości bez zazdrości
Sebastian: Dobra dziewczyny koniec plotek
Asia: My nie plotkujemy, my rozmawiamy
Sebastian: Na to samo wychodzi. To co Kuba?
Kuba: Myślę, że ona chciałaby pogadać z wami już dzisiaj, więc chodźcie
Podeszli do jednego z samochodów.
Rafał: No Kuba, widzę że ładny samochód sobie kupiłeś
Sebastian: No, ładny ten srebrny mercedes
Kuba: Tylko pożyczony, specjalnie na ślub
Otworzył drzwi. Z samochodu wysiadła... Ania! Komisarze byli w szoku. Tego się nie spodziewali
Kuba: Mojej narzeczonej chyba nie muszę wam przedstawiać
Asia: Ania, to naprawdę ty?
Anka: Nie, Duch Święty
Sebastian: Nie no, nie wierzę. Kuba czemu wcześniej nam nic nie powiedziałeś?
Kuba: Niespodzianka
Rafał: To może nam opowiecie jak do tego doszło, że jutro bierzecie ślub?
Anka: Chodźmy do pensjonatu
Sebastian i Rafał zabrali bagaże z samochodu i razem z resztą poszli do wnętrza budynku. Asi i Ani od razu się spodobał wystrój. Kuba wziął klucze do pokoi z recepcji, a następnie poszli do jednego z nich. Chłopaki postawili torby przy ścianie. Kiedy wszyscy usiedli, Ania i Kuba zaczęli opowiadać.
Kuba: Może zacznę od tego jak wyjechałem z Krakowa. Miałem znajomego tutaj, w Lublinie, który miał wolne mieszkanie, więc je wynająłem. Urządziłem się, więc zacząłem szukać pracy. Załapałem się na drogówkę. Tam akurat też pracowała Ania.
Ania: Dziwny zbieg okoliczności, nie? A może to było przeznaczenie? Takie myśli przechodziły mi przez głowę, kiedy się spotkaliśmy. Niestety, kilka dni później zmarła moja córka. Była chora na białaczkę. Tak, to dlatego wyjechałam z Krakowa. Tylko Aśka wiedziała. Załamałam się. Wtedy właśnie pomógł mi Kuba. Cały czas mnie wspierał i był przy mnie. Spędzaliśmy ze sobą bardzo dużo czasu
Kuba: No i zakochałem się. Ciężko mi było powiedzieć jej to prosto w oczy, ponieważ bałem się jej reakcji, bałem się że mnie nie zechce. Jednak zdobyłem się na odwagę i tego nie żałuję. Około miesiąc później się oświadczyłem, no a teraz ślub
Rafał: Zaraz, zaraz, coś mi tu nie pasuje
Kuba: Co?
Rafał: Skoro jutro ślub to dzisiaj musi być wieczór kawalerski!
Sebastian: No Rafał ma rację
Ania: Chłopaki...
Asia: No to wieczór panieński też musi być
Anka: Dobra, niech se szaleją, my też poszalejemy. Chodźcie do pokoju obok, czekają już tam na nas dwie butelki czerwonego wina
Ania wzięła klucz i razem z Aśką i drugą Anią wyszły z pokoju. Wtedy Kuba otworzył jedną z szafek i wyciągnął z niej dwie butelki wódki o pojemności 0.7l jedna.
Rafał: No widzę że także jesteś przygotowany
Kuba: No a jak. O takich rzeczach się nie zapomina
Sebastian: No to co? Zdrowie Kuby
Rafał: Zdrowie
Kuba: Zdrowie
Popijając wódkę, wspominali jak do tego doszło, że teraz są zakochani. Potem, kiedy byli już bardziej pijani nie obeszło się bez wygłupów. Około 2 wódka się skończyła, więc postanowili zakończyć imprezę.

piątek, 24 grudnia 2010

III. Scen nr 45


Następnego dnia już o 8:00 Ania i Asia pojechały do galerii handlowej. Chłopaki uczynili to samo, ale pojechali później. Długo chodzili po sklepach nie mogąc nic znaleźć.
Rafał: Słuchaj, może jakieś perfumy?
Sebastian: Nie, nie tego szukam
Rafał: No dobra, ja biorę
Sebastian: Dobra, to do kasy i idziemy dalej
Rafał: Wiesz, męczy mnie już to łażenie po galerii
Sebastian: Mnie też, ale dla Asi jakoś to zniosę
Rafał: Ehh...
W kolejce do kasy stali około 20 minut. Wszędzie było pełno ludzi, wszyscy rzucili się w wir przedświątecznych zakupów. Rafał zapłacił, a następnie poszedł razem z Sebą w poszukiwaniu prezentu dla Asi. Przechodzili obok sklepu jubilera, kiedy Rafał zauważył, że Sebastian się zatrzymał. Jego uwagę przykuły piękne, niewielkie srebrno-złote kolczyki w kształcie kuli.
Sebastian: Kurczę, chyba je kupię
Rafał: Z pewnością są drogie
Sebastian: Dobra, idę się zapytać
Rafał: Ok, poczekam tu na ciebie
Sebastian wszedł do środka. Rafał stał z reklamówką w dłoni, kiedy... zobaczył że w jego stronę zbliżają się Anka i Aśka. Schował zakupy za plecy i udawał że nic nie trzyma w rękach.
Ania: O, kogo ja tu widzę? Zakupy?
Rafał: No... w sumie to tak. Sebastian gdzieś mi zniknął, powiedział bym tu poczekał
Asia: Dobra, przyznaj się. Kupujecie prezenty dla nas
Rafał: No dobra, no
Asia: My już kupiłyśmy. Zobaczycie jutro.
Sebastian: No proszę, a cóż to za pogawędki
Ania: Skoro już jesteście, to pomożecie nam w zakupach
Rafał: O nie, nie, nie. Na nas nie liczcie
Ania: Dobra, albo idziecie z nami, albo nie będziecie nic jeść na wigilii
Sebastian: No dobra, my poczekamy przed sklepem
Asia: Lepiej chodźcie, bo nie wiem czy wytrzymacie ponad godzinę stojąc i czekając
Sebastian: No dobra, wygrałyście
Po dwugodzinnych zakupach pojechali do mieszkania Asi i Sebastiana. Następnego dnia dziewczyny zajęły się gotowaniem, a chłopaki wystrojem mieszkania. Najpierw ubrali choinkę, a następnie ładnie i dokładnie wszystko wysprzątali i wyszorowali podłogę. Mieszkanie lśniło jak nigdy. Wszystko było gotowe na czas. Gdy pojawiła się pierwsza gwiazdka, każdy wziął opłatek do ręki.
Sebastian: Asiu, życzę ci wszystkiego najlepszego, dużo zdrowia, spełnienia marzeń, pomyślności, aby nasze dziecko było zdrowe i szczęścia ze mną. Oby ten nowy rok był dla nas lepszy
Asia: Ja tobie także życzę wszystkiego najlepszego, zdrowia, szczęścia, spełnienia marzeń, abyś ze mną wytrzymał
Rafał: Aniu, zdrowia, szczęścia, spełnienia marzeń, abyśmy byli razem szczęśliwi
Aniu: Aby nowy rok był lepszy
Następnie Sebastian złożył życzenia Ani, a Rafał Asi, a potem Asia Ani i Sebastian Rafałowi. Po dzieleniu opłatkiem zasiedli razem do stołu. Dziewczyny przygotowały 6 potraw: barszcz z uszkami, pierogi z kapustą i grzybami, kutię, krokiety z kapustą i grzybami, karpia, śledzie. Cały czas towarzyszyła im rodzinna atmosfera. Pierwszy raz spędzali święta z przyjaciółmi, ale czuli się jak rodzina. Żałowali jednak że nie ma z nimi Kuby i drugiej Ani. Po skończonej wieczerzy przyszedł czas na prezenty.
Ania: No dobra, to najpierw prezent dla Sebastiana
Asia wstała i wzięła spod choinki ładnie opakowany, niewielki kartonik. Na oko mógł mieć wymiary 10 cm x 10 cm x 15 cm.
Asia: Zauważyłam że często lubisz sprawdzać, która jest godzina i za każdym razem wyciągasz telefon z kieszeni, więc pomyślałam że ci się przyda
Rozpakował opakowanie. Jego oczom ukazał się błyszczący srebrny zegarek na skórzanym pasku. Widać było, że kosztował niemało. Sebastian założył go na rękę, podszedł do Asi, podziękował jej i pocałował ją w policzek.
Sebastian: No to teraz ja mam coś dla ciebie
Spod choinki wziął najmniejsze opakowanie. Asia zastanawiała się co może być w środku.
Sebastian: Jak tylko je zobaczyłem od razu pomyślałem o tobie. Będziesz w nich pięknie wyglądała.
Zerwała delikatnie kolorowy papier i otworzyła pudełko. Kolczyki, które ujrzała od razu jej się spodobały. Była nimi zachwycona. Założyła je i poszła zobaczyć je w lustrze.
Asia: Dziękuję. Z pewnością kosztowały wiele
Sebastian: Dla ciebie wszystko. Ania, pokaż co tam masz dla Rafała
Ania wzięła spod choinki płaskie opakowanie i podała je Rafałowi. Zaczął je powoli rozpakowywać.
Ania: Szczerze mówiąc to nie miałam pomysłu co ci kupić. Przyszło mi do głowy, że skoro wszystkie koszule mają jakieś niedoprane plamy po kawie, więc kupiłam ci dwie nowe
Rafał: Wiesz, najważniejsza jest pamięć. Dziękuję, przydadzą się. Idę przymierzyć
Rafał poszedł do drugiego pokoju się przebrać. Po chwili wrócił i wziął spod choinki ostatnie opakowanie.
Rafał: Często mi wspominałaś, że chciałabyś sobie kupić jakieś droższe perfumy,  ale nie możesz sobie na to pozwolić. Więc kupiłem je specjalnie dla ciebie
Ania: Dziękuję
Ania podeszła bliżej i pocałowała go. Następnie chłopaki zadzwonili do Kuby i przekazali życzenia od siebie i od dziewczyn. Natomiast dziewczyny zadzwoniły do Ani i przekazały życzenia od siebie i chłopaków. Po zakończonych rozmowach czwórka przyjaciół usiadła na kanapie i wspólnie śpiewali kolędy.

czwartek, 23 grudnia 2010

III. Scen nr 44


Minęło kilka dni. Z każdym następnym Sebastian czuł się coraz lepiej. Zbliżały się święta. Nie było sensu wracać do pracy, ponieważ i tak za dwa dni komisarze zaczynali świąteczny urlop. Wieczorem Sebastian postanowił porozmawiać z Asią na temat świąt.
Sebastian: Asiu...
Asia: No...
Sebastian: Zbliżają się święta. Zostały 4 dni, a my nic nie przygotowaliśmy poza choinką. Jedziemy gdzieś, np. do twoich rodziców czy sami przygotowujemy?
Asia: Sami
Sebastian: A może jednak byśmy pojechali do twoich rodziców? Nie rozmawiałaś z nimi na ten temat?
Asia: Nie. Święta spędzimy tutaj, koniec kropka
Sebastian: Czemu nie chcesz jechać do swoich rodziców?
Asia: Możemy o tym już nie rozmawiać?! Wiesz jaka jestem, zdania nie zmienię
Sebastian: Ok, ok, tylko już się nie denerwuj. Czyli święta spędzimy we dwójkę. Tylko nie mów że to takie romantyczne... Z jednej strony szkoda że będziemy sami na święta, ale z drugiej podoba mi się że będziemy tylko ty i ja
Asia: Mylisz się
Sebastian: Ktoś do nas przyjeżdża?
Asia: Nie. Ale święta spędzimy we trójkę
Sebastian: Jak to we trójkę?
Sebastian wpatrywał się w nią zdziwiony. Zrozumiał o co mu chodzi dopiero gdy położyła jego rękę na swoim brzuchu. Poczuł w sercu ogromne ciepło i radość.
Sebastian: Jesteś w ciąży?
Asia: Tak, to siódmy tydzień
Uśmiechnął się i przytulił ją. Jego marzenie się spełniło. Nigdy jeszcze nie był tak szczęśliwy jak teraz.
Sebastian: Powinniśmy chyba pomyśleć o ślubie
Asia: To co? Jutro jedziemy ustalić termin?
Sebastian: Ale ty musisz iść jutro do pracy
Asia: Jak wyskoczę na godzinkę, to nic się nie stanie
Sebastian: No dobra, jeszcze jedna kwestia. Ślub kościelny czy cywilny?
Asia: Wiesz... może teraz cywilny, a jak urodzi się nasze dziecko to weźmiemy ślub kościelny
Sebastian: Podoba mi się ten pomysł. Obiecasz mi coś?
Asia: Zależy co
Sebastian: Jak się zacznie czwarty miesiąc ciąży to pracujesz tylko za biurkiem, a potem jak już nie będziesz czuła się na siłach to pójdziesz na urlop
Asia: No dobra, to mogę ci obiecać. Idę wziąć prysznic
Następnego dnia Asia pojechała z Sebastianem do Urzędu Stanu Cywilnego. Na jej nieszczęście, akurat wtedy do biura przyszedł stary. Rozejrzał się po biurze. Jego mina nie wróżyła nic dobrego.
Stary: A gdzie jest pani Joanna?
Ania: yyy... źle się poczuła i... Sebastian przyjechał i zabrał ją do domu
Stary: No cóż... skoro tak to podzielcie się jej raportami. I proszę jej przekazać życzenia świąteczne ode mnie. Zdrowych, wesołych Świąt Bożego Narodzenia i szczęśliwego Nowego Roku wam życzę
Rafał: Dziękujemy, wzajemnie
Stary: I nie zapomnijcie że jutro macie wolne
Rafał: No wie pan...
Stary: No tak, wy o takich rzeczach nie zapominacie. No to jeszcze dzisiaj miłej pracy i miłego urlopu
Stary wyszedł i poszedł do asystentów, a Ania wyciągnęła z kieszeni telefon i wybrała numer Asi.
Asia: No, co jest Aniu?
Ania: Aśka, powiesz mi co za ważną sprawę teraz załatwiasz?
Asia: Przyjdziesz do nas wieczorem z Rafałem to się dowiesz. Za 20 minut będę z powrotem na komendzie
Ania: Lepiej się tutaj dzisiaj nie pokazuj
Asia: Czemu?
Ania: Stary tu był. Powiedziałam że źle się czułaś i Sebastian cię zabrał do domu.
Asia: Aha, a co z raportami?
Ania: My je wypełnimy
Asia: Dzięki wielkie
Ania: Nie ma sprawy
Asia: Po urlopie wezmę od was trochę raportów i się zrewanżuję
Ania: Nie musisz
Asia: Dobra, to wpadnijcie wieczorem
Ania: Będziemy. Cześć
Asia: Cześć. Dobra, jedziemy do sklepu
Sebastian: A nie na komendę?
Asia: Stary był w biurze. Ania powiedziała że źle się czułam, więc mam się już dzisiaj nie pojawiać na komendzie
Sebastian: No to już po mnie...
Asia: Nie martw się, bez Ani nie będę aż tak szalała po sklepach
Sebastian: Mam nadzieję

Pojechali do galerii handlowej. Na zakupy zeszło im dwie godziny. Oczywiście, wszystkie zakupy musiał nosić Sebastian. Zapakował je do bagażnika i pojechali do domu. Punktualnie o 19:00 przyjechali do nich Ania i Rafał. Przywitali się z nimi, a następnie cała czwórka usiadła w salonie, przy stole.
Ania: No to co za sprawę dzisiaj załatwiałaś?
Asia: Właściwie to załatwialiśmy. Byliśmy w Urzędzie Stanu Cywilnego. W lutym bierzemy ślub.
Ania: Naprawdę? Gratuluję
Rafał: Moje gratulacje.
Asia: Dziękujemy. Ale mamy dla was jeszcze jedną niespodziankę
Ania: Tak? A jaką?
Asia: Będziemy rodzicami
Rafał: Naprawdę?
Asia: Nie, na niby. No naprawdę
Rafał: Gratulacje
Sebastian: Dzięki
Rafał: No to musisz coś postawić
Ania: Rafał...
Sebastian: No co, ma rację
Asia: Seba...
Ania: Dobra, mniejsza z tym. Który miesiąc?
Asia: Drugi
Rafał: Dobra, a jedziecie gdzieś na święta?
Sebastian: Zostajemy tutaj
Rafał: Możemy do was dołączyć? Moi rodzice mieszkają za granicą, więc do nich nie pojedziemy, a rodzice Ani w tym roku jadą do jej siostry, która mieszka w Suwałkach.
Asia: Wiesz, to jest znakomity pomysł. Co o tym myślisz?
Sebastian: Bardzo chętnie
Asia: Dobra, to ja idę pozmywać
Ania: Pomogę ci
Dziewczyny zaniosły naczynia do kuchni. Chłopaki natomiast zostali w pokoju.
Asia: Dobra, o czym chcesz porozmawiać w tajemnicy przed chłopakami?
Ania: Nie wiem co kupić Rafałowi w prezencie. A ty co kupisz Sebastianowi?
Asia: Nie wiem, może jakąś koszulę? Też nie mam pojęcia
Ania: Musimy się jutro wybrać na zakupy, ale bez chłopaków
Asia: Z tym to akurat problemu nie będzie
W tym samym czasie, u chłopaków:
Sebastian: Słuchaj, co ty kupujesz Ance w prezencie?
Rafał: Nie wiem jeszcze. A ty Aśce?
Sebastian: Też nie bardzo wiem. Asia lubi czytać, więc może jakąś książkę
Rafał: Musimy wybrać się na zakupy
Sebastian: Tylko ani słowa dziewczynom, bo jeszcze się zabiorą z nami
Rafał: No racja. Powiedz zakupy, a już pół dnia będą cię ciągać po sklepach
Ania: Powiedziałeś zakupy? Dobry pomysł, nie Asia?
Asia: Pewnie
Sebastian: O nie, my z wami nie idziemy
Ania: I tak byśmy was nie zabrały
Asia: Popatrz, jak odetchnęli z ulgą, ale od komedii romantycznej nam się nie wywiniecie. Obietnica, to obietnica
Rafał: Dobra, jakoś przeżyjemy
Sebastian włączył płytę DVD i obok Asi usiadł na kanapie. Trochę przysypiali, ale Asia i Ania dopilnowały by nie zasnęli dopóki film się nie skończy.

wtorek, 21 grudnia 2010

III. Scen nr 43


Najgorsze było to że nie miał planu. Musiał szybko podejmować decyzję. Musiał wykorzystać każdą nadarzającą się okazję. Nie było to łatwe ponieważ od tego co zrobi zależało życie jego i innych zakładników. Sebastian zabrał napastnikowi broń. Mieli także kajdanki, co go zdziwiło. Nie zastanawiał się nad tym, tylko zabrał kluczyki od nich, skuł go i posadził na podłodze. Jednemu mężczyźnie polecił pilnować, aby tamten się nie odzywał. Musiał jeszcze załatwić czterech zakładników. Drugi stał za rogiem i rozmawiał przez telefon. Z rozmowy Sebastian wywnioskował że jest jeszcze jeden, który przygotowywał wszystko do ucieczki. Komisarz przystawił mu broń do skroni i wyłączył telefon. Zrobił z nim to samo co z pierwszym. Dwóch było jeszcze przy wejściu, a jeden w magazynie. Na razie poszło gładko. Ten w magazynie nic nie usłyszy, jeżeli nie będzie strzałów. Czyli trzeba było obezwładnić pozostałą dwójkę.
Tymczasem przed supermarketem: dziennikarze byli coraz bardziej upierdliwi. Policjanci mundurowi próbowali załagodzić sytuację, ale bez skutku. Komisarze z każdą minutą byli coraz bardziej zdenerwowani. Minęła już godzina od napadu, a oni nawet nic się nie odezwali, nie podali żadnych żądań. Wtedy z budynku rozległ się odgłos strzałów.
Ania: Cholera. Zaczęli strzelać do zakładników, a my nic nie możemy zrobić
Rafał: Nawet nie przedstawili żadnych żądań
Asia: Musi być jakieś wyjście z tej sytuacji
Rafał: Tylko że cały czas próbujemy coś zrobić. Przydałby się Sebastian, on coś by wymyślił
Ania: Cholera, nadal nie odbiera
Asia: Musimy sobie poradzić bez niego. Jest tu jakiś megafon?
Ania: Idę spytać mundurowych
Jednak wołanie do uczestników napadu nie przyniosło skutku. Nadal się nie odzywali. Wydawało się że sytuacja może nie być gorsza. Ale jednak się mylili. Kilka minut później jeden z nich wyszedł ze sklepu i zaczął strzelać dookoła. Dziennikarze uciekali w popłochu, jednocześnie próbując filmować to zdarzenie, policjanci także gdzieś zniknęli, a komisarze schowali się za swoim samochodem. Asia delikatnie wychyliła głowę i zobaczyła że zza sklepu wyjechał jakiś samochód dostawczy do którego szybko wskoczyli napastnicy. Gdy tylko odjechali Aśka i Ania pobiegły do sklepu, a Rafał gdy porozumiał się z centralą i podał numery samochodu, dołączył do nich. Ludzie cały czas siedzieli na podłogach, byli przerażeni. Dwóch mężczyzn leżało we krwi. Rafał sprawdził puls. Jeden już nie żył, natomiast drugiego, w ciężkim stanie zabrało pogotowie. Policjanci powoli wyprowadzali ludzi, którzy byli w szoku. Jedna z zakładniczek powiedziała Asi, że jeszcze w magazynie jest jeden ranny mężczyzna. Rozejrzała się za Anka i Rafałem, ale nigdzie ich nie widziała, więc pobiegła sama. Gdy tylko weszła na zaplecze zobaczyła ślady krwi. Poszła za nimi. Im dalej szła, tym więcej było krwi. Przechodząc między produktami spożywczymi zobaczyła mężczyznę siedzącego na podłodze, opartego o ścianę. Obok niego była wielka plama krwi. Prawą ręką trzymał się za lewe ramię. Był strasznie blady, ale przytomny. Aśka podbiegła do niego. Dopiero bliżej zauważyła że to jest Sebastian.
Asia: Co ty tu robisz?
Sebastian: Byłem w środku, kiedy oni przyszli. Próbowałem ich obezwładnić
Asia: Sam jeden?
Sebastian: Widzisz jak to się skończyło
Asia: Długo tu siedzisz?
Sebastian: Nie wiem
Asia: Dasz radę wstać?
Sebastian: Nie mam siły
Asia: Poczekaj, biegnę po Rafała. Zaraz wracam, zaczekaj tu na mnie!
Sebastian: Ok i tak bym nie miał siły nigdzie pójść
Po chwili wróciła, ale sama. Sebastian zobaczył na jej twarzy niepokój i strach.
Sebastian: Co jest?
Asia: Drzwi się zacięły... a tutaj nie ma zasięgu...
Sebastian: Cholera
Asia: Musimy czekać aż nas znajdą. Mam nadzieję że nie będzie to trwało długo. Ile jeszcze możesz wytrzymać?
Sebastian: Niewiele. Nie mam siły, chce mi się spać
Asia: Nie zamykaj oczu! Słyszysz? Patrz na mnie!
Sebastian: Przepraszam. Nie dam rady
Asia: Nie rób mi tego, proszę!
Spojrzał na nią. Ona cały czas z nadzieją wpatrywała się w jego oczy. Wyciągnął coś z kieszeni i podał Asi do ręki.
Sebastian: Trzymaj. Należy do ciebie
Był do pierścionek, który tego dnia rano ze złością ściągnęła z palca. Żałowała tego. Doszła do wniosku że to przez nią są teraz uwięzieni w magazynie, a Sebastian jest ranny i walczy o życie. Gdyby nie oddała mu pierścionka nie znalazł by się w tym czasie w sklepie. Obwiniała się za to. Gdyby mogła, cofnęłaby czas. Cały czas patrzyła w jego oczy i trzymała go za rękę. Spojrzał na nią i szczerze, od serca powiedział do Asi:
Sebastian: Wybacz mi. Wybacz, że przez mnie cierpiałaś. Kocham cię i zawsze będę kochał.
Zamknął oczy. Nie miał już siły by dłużej walczyć z osłabionym organizmem. Obudził się kilka godzin później. Spostrzegł że jest w szpitalu. Właśnie w tym momencie weszła Asia. Jej serce przepełniała ogromna radość. Sebastian zauważył, że ma założony na palcu pierścionek.
Asia: Myślę, że powinniśmy porozmawiać
Sebastian: Też tak uważam
Asia: Ty mi już wszystko wyjaśniłeś, więc teraz proszę cię byś posłuchał mnie uważnie i nie przerywał
Sebastian: Zamieniam się w słuch
Asia: Nie powinnam się tak zachować wczoraj rano. To przez mnie zostałeś postrzelony
Sebastian: To nie twoja wina
Asia: Miałeś nie przerywać
Sebastian: Zaczynasz gadać głupoty to musiałem przerwać
Asia: Tak?
Sebastian: Dobra, no to krótko zwięźle i na temat. Spróbujemy jeszcze raz?
Asia: Pewnie że tak. Kocham cię
Sebastian: Ja ciebie też
Następnego dnia Sebastian czuł się o wiele lepiej i wypisał się na własną prośbę. Asia wolała żeby został w szpitalu, ale obietnica złożona przez niego, że w domu będzie wypoczywał, sprawiła że odpuściła. Oboje wyszli ze szpitala, wsiedli do samochodu i pojechali do ich wspólnego mieszkania. Ich związek pokonał kolejne trudności i znowu byli szczęśliwi.

niedziela, 19 grudnia 2010

III. Scen nr 42


Ania: Aśka zaczekaj!
Asia: Chcę być sama!
Ania: Aśka...
Asia: Powiedz staremu że źle się czułam i poszłam do domu, cześć
Aśka odeszła. Ania stała przez chwilę przed komendą, po czym wróciła do biura.
Ania: Sebastian coś ty jej zrobił?!
Sebastian: Ja? Ja nic nie zrobiłem
Ania: To czego ona jest tak wkurzona na ciebie?
Sebastian: Nie wiem, czego mnie o to pytasz?
Ania: Powiedz prawdę. Byłeś u Dominiki?
Sebastian: Nie byłem
Ania: To czemu Aśka twierdzi że byłeś?
Sebastian: Nie wiem, do cholery, jej o to zapytaj!
Wyszedł wkurzony z biura. Rafał spojrzał z ukosa na Anię.
Ania: No co?
Rafał: Przesadziłaś. Nie widzisz że on też cierpi?
Ania: Aśka musiała mieć jakiś powód żeby tak twierdzić
Rafał: Nie wiem, może ktoś jej coś nagadał. Pogadaj z nią
Ania: Pojadę do niej po pracy
Kilka minut później do biura wrócił Sebastian. Nie mógł wcale skupić się na pracy. Miał wielką ochotę wziąć te wszystkie akta i wywalić je przez okno. Ale gdyby to zrobił, straciłby pracę. Ta świadomość powstrzymywała go od zrobienia tego. Nie mógł wytrzymać. Cały czas zastanawiał się dlaczego Asia posądza go o coś czego nie zrobił. Wieczorem Ania pojechała do Asi.
Asia: Przepraszam cię za moje zachowanie dzisiaj rano, byłam mocno wkurzona
Ania: Nic się nie stało. Powiedz mi, dlaczego twierdzisz że Sebastian był wczoraj u Dominiki?
Asia: Musimy o tym rozmawiać?
Ania: Tak. Jak się wygadasz, będzie ci lżej
Asia: Wątpię, ale dobra. On ma z nią romans
Ania: Skąd wiesz?
Asia wyszła na chwilę i wróciła z kopertą, którą podała Ani.
Ania: Co to jest?
Asia: Sama zobacz
Ania: Zdjęcia?
Asia: Zobacz kto na nich jest
Na zdjęciu było widać jak Sebastian całuje się z Dominiką
Ania: O cholera...
Asia: No właśnie, cholera
Ania: Ale to nie znaczy że mają romans
Asia: Nawet jeśli nie mają romansu, to nie zmienia faktu, że Sebastian się z nią całował
Ania: Może to była tylko chwila słabości?
Asia: Może. Ale powinien być ze mną szczery i powiedzieć mi o tym
Ania: On cię naprawdę kocha
Asia: Tak mnie kocha że mnie rani? To ja dziękuję za taką miłość
Ania: Nie mógł się zdecydować, ale już wybrał. Wybrał ciebie
Asia: No to musi zmienić decyzję i niech wybiera Dominikę
Ania: Mam mu tak powiedzieć?
Asia: Tak. I powiedz mu jeszcze coś. Nie chcę go więcej znać i niech zniknie z mojego życia raz na zawsze
Ania: Asia...
Asia: Tak mu powiedz
Ania: Może lepiej sama mu powiesz?
Asia: Nie chcę go więcej widzieć
Ania: Boisz się że nie będziesz miała odwagi spojrzeć mu prosto w oczy i powiedzieć, tak?
Asia: Nie
Ania: No to się z nim spotkaj i mu to powiedz
Asia: Nie. Przekaż mu to
Ania: A może ty nie jesteś pewna tego co powiedziałaś?
Asia: Przemyślałam to i zdania nie zmienię
Ania: No to się z nim spotkaj i mu powiedz
Asia: Nie spotkam się z nim i koniec. Przekażesz mu to co powiedziałam?
Ania: No dobra. Ale pamiętaj, miłość wszystko wybacza
Ania wyszła, a Asia myślała nad tym co powiedziała jej przyjaciółka na koniec. Tymczasem Sebastian błąkał się po parku. Nerwowo czekał na telefon od Ani. Usiadł na ławce i przymknął oczy. Nie przeszkadzało mu to że jest zimno. Wszystko mu było obojętne. Marzył by wszystko dobrze się ułożyło. Wyobrażał sobie jakby to było za kilka lat. Wraca do domu z pracy, tam czeka na niego już Asia z dziećmi. Ale to były tylko marzenia... Z zamyślenia wyrwał go dźwięk zamyślenia.
Sebastian: Dowiedziałaś się czegoś?
Ania: Podobno całowałeś się z Dominiką. Aśka dostała zdjęcia
Sebastian: To nie było tak...
Ania: Dobra, dobra, mi się nie tłumacz, przed Aśką będziesz się tłumaczył
Sebastian: Wróci do mnie?
Ania: Nie chciała, ale przekonałam ją by się jeszcze zastanowiła. Jakby co na razie mieszka u nas
Sebastian: Aha. Dzięki, cześć
Ania: Cześć
Nie powiedziała mu całej prawdy. Nie chciała przekreślać ich związku, ponieważ nadal miała cichą nadzieję że Aśka zmieni zdanie. Sebastian jednak był pewien że Aśka zdania nie zmieni. Ona jak coś postanowiła to nie sposób było ją przekonać by zmieniła zdanie. Kiedy wracał do domu, wstąpił jeszcze do supermarketu. Zaraz po nim wpadło pięciu zamaskowanych mężczyzn. Każdemu zabrali telefony, ale nie przeszukiwali zakładników. Dzięki temu Sebastian nadal miał broń przy sobie. Rozejrzał się dokładnie. Jeden z napastników zabierał pieniądze z kas, drugi kręcił się przy wejściu, trzeci poszedł do magazynu, a pozostałych dwóch pilnowało ludzi. Kilka minut później supermarket był już otoczony przez policję, a kawałek dalej gromadzili się dziennikarze, którzy próbowali wyciągnąć od policjantów jakiekolwiek informacje.
Asia: Napastnicy kontaktowali się z wami?
Rafał: Jeszcze nie. Ale pewnie będą mieli jakieś żądania
Ania: Cholera...
Rafał: Co jest?
Ania: Nie mogę dodzwonić się do Sebastiana, akurat kiedy jest nam potrzebny...
Asia: Przepraszam na chwilę
Aśka odeszła kilka metrów dalej. Nie chciała słuchać o Sebastianie. Opanowała się i skupiła wyłącznie na pracy. Tymczasem jeden z napastników, którzy pilnowali zakładników, gdzieś poszedł. Sebastian wykorzystał to i w chwili nieuwagi drugiego napastnika przystawił mu broń do głowy.

piątek, 17 grudnia 2010

III. Scen nr 41


Następnego dnia rano, szybko, kiedy Asia jeszcze spała, poszedł na komendę. Cały czas nie wiedział którą z nich ma wybrać. Obie je kochał i żadnej nie chciał sprawić przykrości. Jeżeli wybierze jedną, druga będzie nieszczęśliwa. A tego nie chciał. Nie potrafił się zdecydować. Z niecierpliwością czekał kiedy Rafał przyjdzie do pracy. Kiedy ten wreszcie przyszedł, zostawili Ankę samą w biurze i poszli do kuchni.
Rafał: Jeszcze nic nie wymyśliłem
Sebastian: Już nie musisz
Rafał: Podjąłeś decyzję?
Sebastian: Tak
Rafał: Którą wybierasz? Aśkę?
Sebastian: Nie
Rafał: Dominikę?
Sebastian: Nie
Rafał: Masz jakąś inną?
Sebastian: Nie. Nie wybrałem żadnej z nich, ponieważ jeżeli wybiorę Dominikę to skrzywdzę Aśkę, a jak wybiorę Aśkę to skrzywdzę Dominikę. A ja nie chcę krzywdzić ani Dominiki, ani Asi
Rafał: Nie zauważyłeś jednego. Jeżeli nie wybierzesz żadnej skrzywdzisz je obie
Sebastian: Może i masz rację. Ale to jest najlepszym wyjściem, ponieważ... no nie potrafię ci tego wytłumaczyć
Rafał: Zastanów się dobrze
Sebastian: Już się zastanowiłem. Całą noc nie spałem i myślałem tylko o tym
Rafał: Wiesz co?
Sebastian: Co?
Rafał: Mam pomysł, ale nie będziemy o tym gadać w pracy. O 19:00 u mnie, ok?
Sebastian: Ok. Ale...
Rafał: Spokojnie. Ankę wyślę do Aśki, będziemy mogli spokojnie pogadać
Sebastian: Nie wiem co ty wymyśliłeś, ale mam nadzieję że to pomoże
Rafał: Nie wszystkim, ale tobie i twojej przyszłej żonie tak
Rafał zaparzył cztery kawy i razem z Sebastianem poszedł do biura. Tam oprócz Ani, była także Aśka, która miała niezbyt zadowoloną minę.
Asia: Dlaczego pojechałeś na komendę beze mnie?
Sebastian: Nie chciałem cię budzić
Asia: No, wielkoduszny jesteś. A dlaczego przyjechałeś na komendę tak szybko?
Sebastian: Wczoraj nie wypełniłem raportów i musiałem nadrobić zaległości
Asia: A wczoraj wieczorem też wypełniałeś raporty?
Rafał: Byliśmy na piwie
Asia: No tak, mogłam to przewidzieć
Przez resztę dnia wypełniali raporty. Wieczorem Ania przyjechała do Asi.
Ania: Wiesz, jakoś nie widzę byś walczyła o Sebastiana
Asia: Pokochał zwykłą, prostą Aśkę, więc jestem sobą. Zresztą nikogo nie można zmusić do miłości. Jeżeli mnie kocha, to będzie ze mną szczęśliwy, a jeżeli nie...
Ania: To wasz związek wtedy nie ma sensu
Asia: Dokładnie
Ania: Wiesz, bardzo bym chciała żeby to ciebie wybrał
Asia: Ale jeżeli ma wybrać mnie i nie być ze mną szczęśliwy to lepiej niech wybierze Dominikę
Ania: Ty go naprawdę kochasz
Asia: Po czym to poznałaś?
Ania: Jego szczęście jest dla ciebie ważniejsze niż swoje
Asia: Ale wiesz że moja cierpliwość ma też swoje granice
Ania: Wiem. Nie chcesz zbyt długo być trzymana w niepewności
Tymczasem u Rafała i Sebastiana:
Rafał: Opowiedz mi jak to się stało że związałeś się z Dominiką
Sebastian: Od początku znajomości czy odkąd mi się spodobała?
Rafał: Od początku waszej znajomości
Sebastian: Więc wszystko się zaczęło 7 lat temu, kiedy jeszcze wy tutaj nie pracowaliście. Została moją partnerką. Od początku dobrze się dogadywaliśmy. Jednak wtedy nie patrzyłem na nią jak na kobietę. To była tylko koleżanka z pracy. Ale pewnego razu została postrzelona. Wtedy zobaczyłem że w środku jest delikatną kobietą i zdałem sobie także sprawę z tego, że jej się podobam. Zacząłem poświęcać jej coraz więcej czasu. Poznawałem ją coraz bardziej, coraz częściej o niej myślałem, aż w końcu się zakochałem. A resztę to już znasz
Rafał: A jak doszło do tego że jesteś z Asią?
Sebastian: To chyba wiesz
Rafał: Ale chodzi mi o twój punkt widzenia i twoje uczucia
Sebastian: No dobra. Poznaliśmy się w liceum, dzięki tobie i Ani. Właściwie to nie rozmawialiśmy, nie dogadywaliśmy się. Jednak kilka razy zdarzyło się że musieliśmy współpracować i efekty tej współpracy były dobre. Potem nasze drogi się rozeszły. Zapamiętałem ją uśmiechniętą, tylko z tych chwil, kiedy udało nam się nawiązać jakąkolwiek rozmowę. Dopiero wtedy zdałem sobie sprawę z uczucia, jakim ją darzę. A kilka lat później się okazało, że jest moją nową partnerką w pracy. Była jeszcze piękniejsza niż przedtem, ale jej charakter... W końcu nawiązaliśmy kontakt. Ale cały czas nie miałem odwagi powiedzieć jej co czuję. A kiedy już byliśmy parą trafiłem do więzienia, chciałem popełnić samobójstwo, na szczęście nie udało mi się, potem nie mogłem pozbierać się psychicznie. Ale w końcu udało mi się, znów żyłem normalnie. Tyle razem przeszliśmy i nadal byliśmy razem. Zdałem sobie sprawę, że nic nie jest w stanie zniszczyć mojej miłości do niej. Nic nie jest w stanie... Nic... No właśnie! Nic nie jest w stanie zniszczyć mojej miłości do niej! To ją tak naprawdę kocham! Dzięki Rafał! Lecę do niej!
Rafał nawet nie zdążył nic powiedzieć, bo Sebastiana już nie było. Uśmiechnął się sam do siebie, usiadł na kanapie i włączył telewizor. Sebastian, gdy był już na klatce schodowej, spotkał Anię
Ania: Zasnęła. Pośpiesz się z tą decyzją z którą chcesz być, bo Asia też ma swoją cierpliwość
Sebastian: Już podjąłem decyzję. Dzięki Rafałowi. Jeszcze raz mu podziękuj
Ania: No dobra, nie wiem co on takiego zrobił, ale przekażę
Ania poszła do domu, a Sebastian po schodach, na górę. Wszedł, zdjął buty i kurtkę i zajrzał do sypialni. Asia spała na boku przykryta kocem. Był to niemal identyczny widok jak wtedy, gdy po próbie samobójczej zrozumiał jak wielka jest jego miłość do Asi. Czuł to samo co wtedy.
Następnego ranka Asia przez cały czas miała zły humor i nic się odzywała. Sebastian także nic nie mówił, ponieważ wiedział, że każde słowo jest w stanie zdenerwować narzeczoną. Weszli do biura. Tam jednak, po tym jak Anka spojrzała na niego z ukosa, postanowił wreszcie porozmawiać z Asią.
Sebastian: Asia, co ty dzisiaj tak zła jesteś?
Asia: Przyznaj się, byłeś wczoraj u Dominiki!
Sebastian: Nie, nie byłem z nią
Asia: Nie kłam, nie umiesz tego robić. Spałeś z nią?
Rafał: Aśka, Seba był wczoraj wieczorem u mnie
Asia: Przymknij się! Nie z tobą rozmawiam! Wiem że jako przyjaciel go kryjesz, ale ja już znam prawdę
Sebastian: Ale właśnie to jest prawda
Asia: Chcesz z nią być? Nie mam nic przeciwko, tylko mnie nie krzywdź!
Sebastian: Asia...
Asia: Zostaw mnie w spokoju!
Zdjęła z palca pierścionek zaręczynowy. Rzuciła go na biurko. Ze łzami w oczach wybiegła z biura. Ania pobiegła za nią. Sebastian usiadł na krześle. Nie wiedział o co jej chodziło, dlaczego się tak zachowywała. Wiedział tylko, że w tej chwili stracił ukochaną.

środa, 15 grudnia 2010

III. Scen nr 40


Wszystkim w skrócie opowiedziała o życiu świadka koronnego. Sebastian przez cały czas się nie odzywał.
Dominika: Sebastian
Sebastian: Tak?
Dominika: Przejdziemy się na spacer? Wszystko ci wytłumaczę
Wszyscy dookoła byli w szoku. Z wyjątkiem jednej osoby. Asia wcale nie była z tego zadowolona. Dla niej nie oznaczało to nic dobrego. W głębi duszy bała się, że straci ukochanego. Cały czas z ukosa patrzyła na dziewczynę. Kiedy wszystko się już układało, nagle nie wiadomo skąd ona się pojawia! I jak gdyby nigdy nic zaprasza Sebastiana na spacer!
Sebastian: Dobrze, chodźmy
Wyszli z biura. Od razu zaczęły się rozmowy na temat Dominiki. Po chwili w biurze została już tylko Asia i Ania.
Ania: Co ty taka czerwona?
Asia: Nie, nic
Ania: Zazdrosna jesteś? To znaczy że go naprawdę kochasz
Asia: Co z tego?
Ania: Przecież to podstawa waszego związku
Asia: Co z tego, skoro ona mi go odbierze? Widziałam jak na nią patrzył. Najchętniej to bym jej oczy wydrapała. Zresztą Sebastian mówił, że żadnej kobiety tak jak jej nie pokocha
Ania: Kiedy ci to mówił?
Asia: Kilka dni po tym jak zaczęłam pracę tutaj, kiedy zaczęliśmy się dogadywać
Ania: Oj, Aśka. Od tego czasu się wiele zmieniło. Wiesz co?
Asia: Co?
Ania: Musisz o niego zawalczyć
Asia: Ale jak?
Ania: Dam ci kilka wskazówek
Rafał: Jakich wskazówek?
Asia: To takie nasze sprawy
Rafał: No tak, jak zwykle plotkujecie
Asia: A wy to nie?
Rafał: My rozmawiamy, nie plotkujemy
Ania: To jest to samo
Rafał: Ale rozmawiamy brzmi lepiej
Uśmiechnął się. Ania pokręciła głową i przytuliła się do męża. Następnie usiedli przy swoich biurkach by zmierzyć się ze stertą raportów.
W tym samym czasie, park:
Sebastian: Nic się nie zmieniłaś, nadal wyglądasz tak ładnie jak kiedyś
Dominika: Ty też nie
Sebastian: Nawet nie wiesz co przeżywałem, kiedy usłyszałem że nie żyjesz
Dominika: Przepraszam cię za to. Nikt nie mógł znać prawdy. Nawet ty. To byłoby zbyt wielkie zagrożenie dla mojego życia. Tak było najlepiej. Kiedy tylko było to możliwe, zabrali mnie do szpitala do Włoch. To tam mieszkałam. Niestety, nasz syn tamtego wypadku nie przeżył...
Sebastian: A to że teraz tu jesteś nie jest zagrożeniem?
Dominika: Nie. Już złapali całą szajkę
Sebastian: Po pięciu latach...
Dominika: Byli bardzo liczną grupą, dlatego tyle czasu zeszło. Właściwie już po 4 latach mogłam wrócić, ale było jeszcze ryzyko że jednak kogoś przeoczono. Wolałam nie ryzykować. Ale widzę, że niespecjalnie się cieszysz z mojego powrotu
Sebastian: Jestem w szoku, to dlatego. Powiedz mi... czy my nadal jesteśmy małżeństwem?
Dominika: W świetle prawa twoja żona nie żyje, więc nie jesteśmy małżeństwem. Mimo to ja się nadal czuję twoją żoną
Sebastian: Wracajmy już, bo stary jak zobaczy że mnie nie ma, to mogę mieć przerąbane u niego
Dominika: Ok
Wracali w milczeniu. Dominika pojechała spod komendy do wynajętego wcześniej mieszkania, a Sebastian poszedł do biura. Dołączył do komisarzy i wypełniał swoją część raportów. Jednak szło mu bardzo ciężko, ponieważ miał mętlik w głowie. Cały czas myślał, to o Asi, to o Dominice.
Sebastian: Rafał?
Rafał: Tak?
Sebastian: Masz dzisiaj czas wieczorem?
Rafał: Zależy o co chodzi?
Sebastian: Pójdziemy na piwo? Muszę z kimś pogadać...
Rafał: Aniu w takiej sytuacji to chyba nie masz nic przeciwko?
Ania: Nie, skądże
Sebastian: To co? O 20:00 tam gdzie zawsze?
Rafał: Ok, to jesteśmy umówieni
Sebastian: Asiu, zrobisz nam kawy?
Asia: Sam sobie zrób leniu

Wstała i wyszła wkurzona z biura. Sebastian popatrzył pytająco na Ankę. Ona tylko wzruszyła ramionami i poszła za Asią.
Ania: W taki sposób to go przy sobie nie zatrzymasz
Asia: Może mam być dla niego miła i skakać na każde jego zawołanie?!
Ania: Nie denerwuj się. Nerwy tu w niczym nie pomogą
Asia: Przepraszam. Nie panuję nad sobą. Ja nie chcę go stracić
Ania: Nie baw się w zazdrośnicę czy uwodzenie. Po prostu zrób coś, by widział że mu na tobie zależy
Asia: Już wiem. Dzięki Aniu
Ania: Nie ma sprawy. I uważaj na tą Dominikę, bo ona będzie chciała was skłócić. Rafał dzisiaj porozmawia z Sebą, a ja wyciągnę z niego co trzeba i jutro ci przekażę. A teraz wracajmy, bo jeszcze stary wparuje do biura i nas ochrzani
Wróciły do biura. Asia przeprosiła narzeczonego. Czas przy pracy szybko im zleciał. Punktualnie o godzinie 20:00 Sebastian i Rafał spotkali się w swoim ulubionym barze. Zamówili po piwie i usiedli przy stoliku.
Sebastian: Co jak co, ale jak chodzi o piwo to jesteś punktualny
Rafał: Wiesz, to nie to co praca. Ale dobra, chciałeś pogadać więc słucham
Sebastian: Tobie raczej się to nie zdarzyło, ale powiedz mi czy...
Przerwał ponieważ kelnerka przyniosła dwa kufle wypełnione piwem. Gdy odeszła kontynuował.
Sebastian: No więc czy można kochać dwie kobiety na raz?
Rafał: Że co? Dobrze się czujesz?
Sebastian: Tak. To jest dla mnie bardzo trudna sytuacja, ja nie wiem co mam robić
Rafał: Cholera, no to masz poważny problem. Którą z nich bardziej kochasz?
Sebastian: Szczerze?
Rafał: Jak najbardziej
Sebastian: Nie potrafię tego określić. Myślałem też że może coś mi podpowie, która z nich jest mi przeznaczona
Rafał: Do jakich wniosków doszedłeś?
Sebastian: To Dominika jest mi przeznaczona. Nagle okazało się że ona żyje. Los znowu połączył nasze drogi
Rafał: Czyli zrywasz zaręczyny?
Sebastian: Daj mi dokończyć. Z drugiej strony, Aśkę znam już bardzo długo. I tyle czasu się kłóciliśmy, a jednak jesteśmy razem. Dominika mówiła że mogła wrócić 4 lata temu. Gdyby Asia nie była mi przeznaczona, to Dominika wróciłaby jeszcze przed jej przyjściem na nasza komendę. Ja naprawdę nie wiem co mam robić.
Rafał: A ja nie wiem co ci doradzić
Sebastian: Co byś zrobił na moim miejscu?
Rafał: Hmm... Kochasz je obie?
Sebastian: Tak
Rafał: Z Dominiką byłbyś szczęśliwy?
Sebastian: Tak
Rafał: A z Asią byłbyś szczęśliwy?
Sebastian: Też
Rafał: Więc wybierz tą, która bardziej zasługuje na twoja miłość
Sebastian: To znaczy? Bo nie bardzo rozumiem
Rafał: Wybierz tę, która cię bardziej kocha
Sebastian: Skąd mam to wiedzieć?
Rafał: Musimy to jakoś sprawdzić...
Sebastian: Ale jak?
Rafał: Jeszcze nie wiem. Ale obiecuję ci że coś wymyślę
Sebastian: Dzięki Rafał
Rafał: Chyba się trochę pospieszyłeś. Jeszcze nic nie wymyśliłem
Sebastian zapłacił rachunek. Następnie razem z Rafałem wyszli z baru.

niedziela, 12 grudnia 2010

III. Scen nr 39


(...)
Godzinę później Asia siedziała na kanapie w mieszkaniu Sebastiana. Lekarze chcieli ją zostawić na obserwacji, ale uparła się żeby jechać do domu. Sebastian krzątał się po kuchni. Dołączyłaby do niego, ale miała kłopoty z chodzeniem. Wszystko opowiedziała Sebastianowi. Następnego dnia, oboje wstali późno. Razem zrobili zakupy i razem zrobili obiad. Później Sebastian szykował kolację. Asia powoli ruszyła w stronę kuchni.
Asia: Co tam dobrego gotujesz?
Sebastian: Asia, miałaś odpoczywać
Asia: Przecież cały czas to robię
Sebastian: No nie wiem czy chodzenie w twoim stanie jest odpoczynkiem
Asia: Ja zwariuję jak będę tak cały czas siedzieć
Sebastian: Słyszałaś co lekarz mówił?
Asia: Że chociaż dwa dni mam leżeć
Sebastian: No właśnie
Asia: Nic mi nie będzie. Aha, idziemy jutro do pracy?
Sebastian: Ja idę, ale ty zostajesz
Asia: Dlaczego?
Sebastian: Tak będzie lepiej dla twojego zdrowia
Asia: Bo ty wiesz co jest dla mnie najlepsze, tak?
Sebastian: Martwię się o ciebie. Nie chcę żeby coś ci się stało. Masz zwolnienie i dobrze by było żebyś je wykorzystała
Asia: Ale nie wykorzystam. Idę jutro do pracy czy tego chcesz czy nie
Sebastian: Asia...
Asia: Nie. Ja już swoje zdanie powiedziałam i go nie zmienię
Sebastian: No dobra, ale obiecaj mi że przez następny tydzień siedzisz za biurkiem
Asia: No dobra, niech już ci będzie
Odetchnął z ulgą. Wiedział że nie jest w stanie nic więcej wynegocjować. Nie z nią. Asia wróciła do salonu i zadzwoniła po Anię i Rafała. Zadzwoniła także do Kuby, ale on już musiał wyjeżdżać z Krakowa. Około 40 minut później zadzwonił dzwonek. Sebastian otworzył drzwi i wrócił do kuchni. Za nim poszedł Rafał, a Ania weszła do salonu, gdzie siedziała Asia.
Ania: Cześć
Asia: Cześć
Ania: Jak się czujesz?
Asia: Świetnie, nawet jutro idę pracy! Nie, Sebastian?
Sebastian: Taa...
Ania: Ty jej na to pozwoliłeś?
Sebastian: A co ja miałem zrobić? Znasz ją, nie dała za wygraną. Udało mi się tylko wynegocjować że będzie siedziała za biurkiem
Asia: No cóż... czasem trzeba ustąpić
Ania: No i dobrze. I wszyscy zadowoleni. Seba, idź sprawdzić czy cię nie ma w kuchni
Sebastian: Dobra, dobra, poplotkujcie sobie
Ania: Przeglądałam program telewizyjny na dzisiejszy wieczór
Asia: I co tam ciekawego znalazłaś?
Ania: Jest komedia romantyczna
Asia: Świetnie. Zmusimy chłopaków by obejrzeli z nami
Ania: Jest też problem. O tej samej porze transmitują mecz...
Asia: Mam pomysł
Ania: Jaki?
Asia: Zaraz zobaczysz
Asia włączyła telewizor i zmieniła ustawienia, przez co kanał, na którym miał być transmitowany mecz, nie działał. W tym samym czasie u chłopaków:
Rafał: Przeglądałem dzisiaj program telewizyjny
Sebastian: I co tam ciekawego znalazłeś?
Rafał: Mecz
Sebastian: No to świetnie, obejrzymy sobie
Rafał: Jest też problem. O tej samej porze będzie komedia romantyczna... Dziewczyny nie odpuszczą, będą chciały byśmy oglądali
Sebastian: Mam pomysł
Rafał: Jaki?
Sebastian: Zobaczysz, tylko przekonaj dziewczyny by opuściły salon
Rafał: Załatwione. Dziewczyny!
Ania: Czemu tak krzyczysz?
Rafał: Mamy tutaj mały problem. Możecie podejść i nam pomóc?
Ania: Dobra, już idziemy
Asia oraz Ania zajęły się resztą przygotowań do kolacji, a chłopaki poszli do salonu. Sebastian włączył telewizor i zmienił ustawienia. W efekcie kanał, na którym miała być komedia romantyczna, przestał działać. Wyłączyli telewizor i usiedli na kanapie.
Sebastian: Mój autorytet kucharza ucierpi w oczach dziewczyn
Rafał: Ale za cenę obejrzenia meczu warto, nie?
Sebastian: No pewnie
Ania: A wy co się tutaj tak rozsiadacie? Szykujcie talerze. Seba, marny z ciebie kucharz. Na przyszłość pamiętaj by nie zapomnieć o przyprawach, albo zostaw gotowanie Aśce
Sebastian: Dobra, dobra, każdemu może się zdarzyć zapomnieć
Ustawili stół, rozłożyli obrus i postawili talerze. Ania przyniosła przygotowane jedzenie. Cała czwórka zasiadła do kolacji. Później Sebastian pozmywał naczynia. Asia chciała mu pomóc, ale on się na to nie zgodził. Następnie jeszcze raz zastanowił się co powiedzieć Asi i poszedł do salonu. Wyciągnął z kieszeni czerwone pudełeczko, otworzył je i uklęknął przed Asią.
Sebastian: Kocham cię i chcę spędzić z tobą resztę życia. To ty nadajesz mu sens. Nie wyobrażam sobie życia bez ciebie. Jesteś dla mnie najbliższą osobą, mimo że na początku nasza znajomość na to nie wskazywała. Ważne jest to co do ciebie czuję. Wyjdziesz za mnie?
Asia była wzruszona. Nie spodziewała się tego. Nie była w stanie nic powiedzieć. Kiwnęła twierdząco głową. Z jej oczu popłynęły łzy. To były łzy szczęścia. Sebastian założył pierścionek na jej palec, wstał i pocałował ją. Delikatnie otarł palcem łzę z jej policzka. Przytulił ją. Zapomnieli o całym świecie. Teraz liczyli się tylko oni. Staliby tak przez następne kilka godzin, gdyby nie Ania i Rafał, którzy do tej pory w ciszy, z uśmiechami na twarzach przyglądali się całej scenie.
Rafał: No to widzę że ślub nam się szykuje
Sebastian: No, jeszcze musisz trochę poczekać
Rafał: To może obejrzymy coś w telewizji?
Ania: Świetny pomysł
Rafał: Akurat zaraz będzie mecz
Dziewczyny uśmiechnęły się porozumiewawczo.
Sebastian: Nie macie nic przeciwko?
Asia: Nie, skądże
Na twarzach Rafała i Sebastiana pojawiło się zadowolenie, które zamieniło się w zdziwienie, kiedy zobaczyli że meczu nie obejrzą. Uśmiech na twarzach dziewczyn poszerzył się. Zniknął kiedy Asia przełączyła na kanał, gdzie miała być komedia romantyczna.
Asia: Chyba będziesz musiał zrobić coś z anteną
Sebastian: Rzeczywiście. Sprawdź co jest na innych kanałach
Rafał: Zostaw tutaj!
Ania: Nie, ja horroru oglądać nie będę
Asia: Ja też nie
Ania: No to mam najlepszy pomysł
Rafał: Jaki?
Ania: Mamy już 21:00, a jutro rano musimy pojawić się na komendzie, więc po prostu pójdziemy spać
Asia: Ania ma rację. Jestem strasznie zmęczona
Rafał: To my już pójdziemy do siebie.
Ania i Rafał pożegnali się z Asią i Sebastianem i wyszli. Narzeczeni natomiast od razu położyli się spać. Następnego dnia oboje punktualnie o 7:00 byli już na komendzie. W biurze czekali na nich asystenci i pozostali komisarze.
Asia: A co wy tutaj takie zgromadzenie?
Bartek: To wy nic nie wiecie?
Sebastian: Co mamy wiedzieć?
Kamil: Dzisiaj przyjeżdża na naszą komendę świadek koronny, była policjantka. Podobno ją znamy, bo pracowała tu kiedyś, ale ja jakoś sobie nic nie przypominam
Rafał: Ja też nie. Ale zaraz się dowiemy, powinna już być
W tej samej chwili do biura weszła szczupła brunetka, około 170 cm wzrostu, o czarnych oczach i długich włosach sięgających do ramion. Sebastian od razu ją poznał. Nie wierzył że jego żona, która pięć lat temu zginęła w wypadku samochodowym, stoi teraz przed nim.

piątek, 10 grudnia 2010

III. Scen nr 38


Wrócili na komendę. Tomek, który szedł akurat korytarzem, zauważył na ich twarzach niepokój. Cała trójka była przygnębiona. Poszli do biura i usiedli na krzesłach. Chwilę później dołączył do nich Tomek, przynosząc trzy kawy.
Ania: Dzięki Tomek, ty wiesz czego człowiekowi potrzeba
Tomek: Seba, nie martw się. Znajdziemy ją całą i zdrową
Sebastian: Mam nadzieję
Tomek: No przecież w powietrzu się nie rozpłynęła. Patrole jej szukają w całym mieście.
Rafał: Wiecie już kto ją porwał?
Tomek: Podejrzewamy że to Paweł i jej brat, właściciel klubu. U nas w komputerze były właśnie otwarte ich dane po wyjściu Aśki z biura
Sebastian: To moja wina. To przeze mnie ją porwali
Ania: Co ty mówisz, przecież to że ciebie wplątali w całą tą historię to nie twoja wina.
Sebastian: Asia chciała bym pojechał z nią dzisiaj do pracy. Ja jednak zostałem w domu
Ania: Nie mogłeś przecież przewidzieć co się wydarzy
Sebastian: Mogłem. Przecież doskonale wiedziałem że on jest niebezpieczny. A znając Aśkę, powinienem się domyślić, że ona się zaangażuje w to śledztwo
Ania: Seba...
Sebastian: Koniec tematu. Lepiej pomyślmy gdzie mogą z nią być niż gadać o pierdołach. Jeżeli oni ją zabiją to ja nie wiem co sobie zrobię. A może już ją zabili
Ania: Nawet tak nie myśl! Asia żyje i ją znajdziemy
Sebastian: Zawsze byłaś przesadną optymistką
Ania: A ty przesadnym pesymistą
Sebastian: Nie, ja jestem realistą
Ania: Jakoś nie widać. Zawsze trzeba być dobrej myśli
Sebastian: Nie. Zawsze trzeba patrzeć na wszystko realistycznie. Oni nawet ani chwili się nie zawahają jej zabić
Rafał: Dobra, przestańcie. Mieliśmy jej szukać, a tymczasem siedzimy tutaj sobie bezczynnie i gadamy o rzeczach, które w tej chwili wcale nie są istotne
Tomek: Idę popytać patroli czy coś mają, zaraz wracam
Rafał: Ok. Mam nadzieję, że przyniesiesz nam dobre wieści
Zostali w biurze we trójkę. Zapanowała niezręczna cisza. Ania upiła łyk kawy, Rafał bawił się długopisem, a Sebastian wstał i podszedł do okna. Wpatrywał się w przejeżdżające samochody, tak jakby to miało mu pomóc odnaleźć Asię. Zamknął oczy i stał tak przez chwilę. Następnie odwrócił się i wyszedł. Usiadł w samochodzie. Wyciągnął z kieszeni kurtki małe czerwone pudełko. Otworzył je. W środku był piękny pierścionek z niewielkim brylantem. Wpatrywał się w niego. Już kilka dni temu miał zamiar oświadczyć się Joasi. Ale wtedy trafił do więzienia, potem był w nie najlepszym stanie psychicznym, a teraz, kiedy miał zamiar przyszykować w domu uroczystą kolację przy świecach i oświadczyć się Asi, ona została porwana. Może jednak nie jest mu przeznaczona? Może los nie chce by byli razem? To czemu w takim razie ich złączył? Może mieli być tylko przyjaciółmi? Może zbyt wiele chcieli od losu? Może wspólne szczęście nie było im pisane? Próbował sobie odpowiedzieć na te pytania. Jego wzrok cały czas skierowany był na pierścionek. Pierścionek, który już kilka dni temu na palcu powinna mieć jego ukochana. Nigdy nie czuł się tak przygnębiony i zdołowany. Siedział tak już kilka minut. I siedziałby nawet kilka godzin, gdyby nie pukanie w szybę, które wyrwało go z zamyślenia. Zamknął pudełeczko i schował je do kieszeni. Wysiadł z samochodu.
Kuba: Cześć
Sebastian: Cześć
Kuba: Co ty, nie cieszysz się że mnie widzisz?
Sebastian: Cieszę
Kuba: Jakoś tego po tobie widać
Sebastian: A no bo więcej powodów do radości to ja nie mam, tylko zmartwienia
Kuba: Co się dzieje?
Sebastian: Aśkę porwali
Kuba: Co? Żartujesz?
Sebastian: Nie. Z takich spraw nigdy nie żartuję
Kuba: Ale dlaczego, jakiś przestępca się na niej mści czy co?
Sebastian: Dłuższa historia, chodź na komendę
Oboje poszli do biura. Ania i Rafał na widok Kuby choć trochę się uśmiechnęli. Rafał opowiedział mu całą historię.
Rafał: I tak widzisz, poza tym nie mamy żadnego punktu zaczepienia. Tak jakby się rozpłynęli w powietrzu. Wszystkie patrole ich szukają po całym mieście i nie mogą ich znaleźć
Kuba: A jeśli są poza miastem?
Rafał: Nie ma takiej możliwości. Obstawiliśmy wszystkie wylotówki z miasta.
Kuba: Cholera, no to faktycznie ciężka sprawa
Rafał: No dobra, a co tam u ciebie?
Kuba: W porządku. Właściwie, to przyjechałem by was zaprosić na mój ślub
Rafał: Naprawdę? Żenisz się? Nie wierzę. Gratuluję
Sebastian: Ja też
Ania: Ja także. A narzeczoną gdzie zgubiłeś?
Kuba: Niestety nie mogła przyjechać
Rafał: A jaka ona jest?
Kuba: Piękna
Ania: A jakieś inne cec


(...)
hy wymienisz?
Kuba: Miła, inteligentna, wyrozumiała, ma delikatne uczucia, chociaż wcale tego nie widać, jest moim ideałem kobiety i nie wyobrażam sobie życia bez niej
Ich rozmowę przerwał Tomek, który nagle wbiegł do biura z czymś w ręce. Podszedł z tym do Sebastiana.
Tomek: Czy ten naszyjnik należy do Asi?
Sebastian: Tak. Skąd to masz?
Tomek: Przed chwilą patrol przywiózł Pawła i Mariusza, jego brata. Znaleźli to w bagażniku ich samochodu. Była też tam krew. Można ich już przesłuchać. Kuba, przepraszam, ale mam dużo roboty, później pogadamy.
Kuba: Spoko, rozumiem
Sebastian: Już ja sobie z nimi pogadam!
Ania: Nie. Lepiej ty nie idź, bo jeszcze ich pozabijasz
Tomek: Anka ma rację. Rafał przesłuchasz ich?
Rafał: Dobra, już ja ich sobie przeczołgam
Rafał wyszedł z biura. Kuba wyszedł do kuchni, a Ania poszła do pokoju obok tego do przesłuchań, oglądać przesłuchanie. Tomek także już miał wychodzić, ale Sebastian go zawołał.
Sebastian: Gdzie ich złapali?
Tomek: Na wylotówce na Warszawę. Chcieli zwiać z miasta. Niestety nie znaleźliśmy jeszcze Asi
Sebastian: Cholera, mam nadzieję że Rafał coś z nich wydusi
Tomek poszedł do biura asystentów. Sebastian przez chwilę został sam. Niecierpliwie czekał na koniec przesłuchania. Kiedy Rafał i Ania weszli do biura od razu wstał i podszedł do Rafała.
Sebastian: Co powiedzieli?
Rafał: Przyznali się. Chcieli ją zabić, ale im uciekła. Trafili ją w nogę, tak więc daleko uciec nie mogła
Sebastian: Cholera, musimy ją jak najszybciej znaleźć!
Rafał: Uciekła im gdy byli w lesie przy wylotówce na Katowice
Sebastian: Tomek!
Tomek: Co jest?
Sebastian: Bierz Bartka i mundurowych, jedziemy do lasu przy wylotówce na Katowice. Tam powinna być Asia
Tomek: Dobra
Kuba: Ja też wam pomogę
Rafał: Ok, chodź
Pół godziny później już byli w lesie, z latarkami, ponieważ już robiło się ciemno, gotowi do poszukiwań. Podzieli się na pięć grup, w każdej po 4 mundurowych i jeden dowodzący. Pierwszą grupą kierował Rafał, drugą Ania, trzecią Tomek, czwartą Bartek, a piątą Sebastian. Do tej ostatniej przyłączył się Kuba. Po dwóch godzinach przeszukali pół lasu. Nie znaleźli ani śladu Asi. Poszukiwania utrudniał im padający śnieg. Sebastiana ogarniał coraz większy niepokój. Każda minuta była teraz ważna. Przecież Asia była ranna, do tego było bardzo zimno i z pewnością była głodna.
Kuba: Seba!
Sebastian: Co jest? Masz coś?
Kuba: Tu jest krew. Asia mogła tu być
Sebastian: Dobra. Szukamy następnego śladu krwi w okolicy!
Kuba: Jest!
Sebastian: Dobra, teraz szukamy następnego!
Następne ślady krwi były coraz większe. Szukając kolejnych, w końcu dotarli do Asi. Sebastian zdjął z siebie kurtkę i założył na Asię. Była nieprzytomna. Wziął ją na ręce i wraz z całą grupą poszli do samochodu. Kuba poinformował pozostałych że akcja zakończyła się powodzeniem. Kilka minut później Asia miała już opatrzoną nogę, odzyskała przytomność i wraz z Sebastianem siedziała w samochodzie. Mimo że nie chciała, Sebastian zawiózł ją na badania.

środa, 8 grudnia 2010

III. Scen nr 37


Następnego dnia Asia obudziła się wcześnie. Tym razem spała spokojnie. Rozejrzała się dookoła. Nie przypominała sobie, że kładła się w sypialni. Także nie przykrywała się kocem. Po jej prawej stronie leżał Sebastian. Spojrzała na niego. Wydawało jej się, że uśmiecha się przez sen. Wydawało, ponieważ on już nie spał. Otworzył oczy, podniósł się i przytulił Asię.
Sebastian: Przepraszam. Bardzo cię przepraszam. Wczoraj będąc na spacerze uświadomiłem sobie jak bardzo cię kocham. I że nic nie jest w stanie zniszczyć tego uczucia
Asia: Ja też cię kocham
Po jej policzkach popłynęły łzy.
Sebastian: Czemu płaczesz?
Asia: To łzy szczęścia. Już zaczynałam wątpić w nasze szczęście
Sebastian: Chciałbym być z tobą cały czas. Musisz iść do pracy?
Asia: No niestety. A może pójdziesz ze mną
Odsunął się od niej. Cały czas wpatrywał się w okno. Nie wiedział jak wytłumaczyć, sam nawet nie był w stanie określić dlaczego nie chce przebywać z innymi, tylko z Asią.
Asia: Przepraszam
Sebastian: Nie masz za co. Po prostu... potrzebuję czasu. Zrobiłem już jeden krok, więc z upływem czasu zrobię też kolejny.
Asia: Dobrze. No to ja idę pod prysznic
Asia poszła do łazienki. Sebastian wstał i poszedł do kuchni. Zrobił jej śniadanie i ponownie się położył. Pół godziny później został już sam. Miał mieszane uczucia. Smutno mu było, ponieważ nie było przy nim Asi, ale jednocześnie cieszył się, że jej obecność przestała być dla niego uciążliwa. Zrobił sobie drzemkę.

Asia siedziała w biurze. Poza nią nie było tam nikogo. Popatrzyła na teczki leżące na biurku Rafała. Wzięła jedną do ręki. Otworzyła ją. W środku były dane Pawła. Odrzuciła teczkę na bok. „Obiecuję ci, że cię odnajdę, a wtedy pożałujesz że kiedykolwiek mnie spotkałeś.” Poszła do biura asystentów i zaczęła szukać czegoś w komputerze. Kiedy znalazła, wybiegła jak oparzona. Kilka minut później była na miejscu. Weszła do klubu „6 and 66” (nazwa wymyślona).
Szef: Ej, otwarte od 12:00
Asia: Dla mnie zawsze jest otwarte. Policja
Pokazała mu odznakę
Szef: Słucham pani komisarz
Asia: Szukam tego mężczyzny
Wyciągnęła zdjęcie
Szef: To Paweł, mój brat. Pracuje w policji tak jak pani
Asia: Wiem. Chcę tylko wiedzieć kiedy i gdzie ostatni raz pan go widział
Szef: Jest na górze w pokoju
Asia: Mogę do niego iść?
Szef: Oczywiście, proszę tędy
Pokazał na schody. Asia poszła pierwsza. On szedł tuż za nią. Nagle Joasia poczuła straszny ból głowy, zrobiło jej się ciemno przed oczami i upadła. To szef klubu uderzył ją czymś w głowę. Straciła przytomność. Razem z Pawłem znieśli Aśkę do piwnicy.

Mariusz: I co teraz z nią zrobimy?
Paweł: Trzeba ją zabić. Innego sposobu by nic nie wyśpiewała nie ma
Mariusz: A może by jej tak uciąć język?
Paweł: Lepiej zabić, łatwiejsza robota, bo potem się pozbędziemy ciała
Mariusz: Słuchaj, może lepiej stąd ją zabrać
Paweł: Po co?
Mariusz: Przez inni zauważą że jej nie ma. Zaczną jej szukać, a jak tu wpadną, to będzie po nas
Paweł: Ale od razu ją załatwimy
Mariusz: Dobra, jedziemy do lasu, tam ją załatwimy
Wtedy zadzwonił telefon Asi. Gdy Paweł chciał go wyciągnąć z kieszeni, przez przypadek nacisnął jeden z klawiszy i odebrał połączenie (Aśka miała włączoną w telefonie opcję odbioru dowolnym klawiszem). Sebastian usłyszał kawałek ich rozmowy.
Paweł: No, przestał dzwonić
Mariusz: Dobra, weź wyciągaj ten telefon!
Paweł: A co ja robię?
Mariusz: Grzebiesz się jak cholera. Musimy szybko się pozbyć telefonu i ją załatwić
Szybko się rozłączył, by nie zauważyli że słyszał ich rozmowę. Pięć minut później był już w drodze na komendę i dzwonił do Tomka.
Sebastian: Słuchaj, jadę do was na komendę
Tomek: Coś się stało?
Sebastian: Aśkę porwali. Szybko mi namierz jej telefon!
Tomek: Robi się!
Chwilę później Sebastian był już na komendzie. Nie miał ani trochę ochoty, aby przebywać z innymi ludźmi, ale życie Asi było ważniejsze. To tylko przyspieszyło to co miało się stać, czyli spotkanie z innymi komisarzami i przełamanie tej niechęci, która cały czas go dręczyła.
Ania: Sebastian? Ty tutaj? Przecież masz urlop
Sebastian: Kij tam urlop. Aśkę porwali!
Rafał: Co?!
Tomek: Jej telefon znajduje się w klubie 6 and 66
Sebastian: Po drodze wam wszystko wyjaśnię, chodźcie!
Już po piętnastu minutach dojechali na miejsce. Klub był zamknięty. Komisarze wyważyli drzwi. Jednak tam już nie było ani porywaczy, ani Aśki.

niedziela, 5 grudnia 2010

III. Scen nr 36


Tym razem śniło jej się, że była szczęśliwa z Sebastianem. Ale tylko do czasu. Zachowywał się dziwnie. Zgadzało się to z rzeczywistością. Oświadczył się jej i kupił piękny naszyjnik. Kiedy go zapinał na szyi Joasi, zaczął ją dusić. Obudziła się blada jak trup i zlana potem. Wstała i poszła wziąć prysznic. Zastanawiała się nad znaczeniem tego snu. Znała trzy teorie dotyczące tego. Pierwsza mówiła o tym, że śni się nam to, czego nie chcielibyśmy przeżyć w rzeczywistości. Według drugiej w snach występują marzenia. A ostatnia to sny prorocze. Obawiała się tego by się nie sprawdziła ta trzecia. Serce jej mówiło że to ta pierwsza. Mimo że próbowała, nie udało jej się odciągnąć myśli od dzisiejszego snu. Kilka minut później zjadła coś i pojechała na komendę. Tam byli już Ania i Rafał. Przywitali się z nią. Cała trójka usiadła przy swoich biurkach.
Ania: Stary powiedział że mamy wszystko związane z tamtą sprawą wyjaśnić
Asia: I co? Macie już coś?
Rafał: Na razie mamy lekarza który sfałszował papiery. Wiesz, umożliwił porwanie Pauliny
Asia: Przyznał się?
Rafał: Tak. Dodatkowo udało się nam znaleźć dowody obciążające go. Przyjmował łapówki od mafii i wypisywał im fałszywe skierowania na pobyt w szpitalu. Ale tą sprawą nie tylko my się będziemy zajmować. Musimy tylko złapać Pawła i prawdziwego sprawcę napadu na Paulinę
Ania: Lekarz się wygadał. Za tym wszystkim stoi banda łysego. Udało nam się dowiedzieć że jego żona chodziła na terapię do Pauliny. Około rok temu, kilka dni po zakończeniu leczenia, popełniła samobójstwo
Asia: To by się zgadzało. W groźbach, które dostawała ofiara było o tym wspomniane
Tomek: Słuchajcie, udało się nam namierzyć kryjówkę łysego
Ania: Świetnie, jedziemy!
Ania, Rafał i Tomek wybiegli z biura. Asia spojrzała na stertę raportów leżących na rogu biurka. Pomyślała że raporty przecież nie zając i nie uciekną. Siedziała na krześle i cały czas myślała. Myślała o Sebastianie. Kilka minut później wrócili Anka i Rafał. Asia nawet nie zauważyła kiedy weszli do biura i podzielili się jej raportami.
Asia: I co?
Ania: Mamy łysego, nawet zdążyliśmy go przesłuchać. Nie wypowiadał się o niej w pozytywnym tonie, ale się przyznał
Rafał: Aśka, a ty jeszcze tutaj?
Asia: No przecież tu pracuję
Rafał: A ja myślałem że pojedziesz do Sebastiana
Asia: Najpierw muszę skończyć raporty... Cholera, gdzie one zniknęły? Przed chwilą tu były
Rafał: Dostały nogi i poszły
Ania: Oj, Rafał
Rafał: No co?
Ania: Nic. Asia, my je wypełnimy, a ty jedź do Sebastiana
Asia: On nie chce mnie widzieć
Ania: Eee tam, pewnie nie może się doczekać aż cię zobaczy
Rafał: A kiedy go wypisują
Asia: Dzisiaj. Dobra dajcie mi trochę raportów bo się zanudzę tutaj do popołudnia
Rafał: Czyli jednak nie jedziesz do niego teraz?
Asia: Powiedział bym przyjechała po południu, więc przyjadę po południu
Rafał westchnął i dał jej kilka raportów. Kolejne dała jej Ania. Około 16:00 Joasia była już w szpitalu. Poszła do lekarza, gdzie od razu dostała wypis dla Sebastiana. Poszła do sali, w której leżał. Spodziewała się, że na jej widok przynajmniej się uśmiechnie. Niestety, myliła się. Cały czas wpatrywał się w okno, był jakby nieobecny. Miał już spakowane rzeczy. Poszli do samochodu. Przez całą drogę ani razu się nie odezwał. Kiedy byli już w domu, usiadł na kanapie i cały czas wpatrywał się w jeden punkt. Mówił sobie w duchu, że musi się wziąć w garść, jednak nie potrafił tego wykonać. Może brakowało mu motywacji? Może potrzebował czasu? Nie potrafił sobie odpowiedzieć na te pytania. Najlepiej działała na niego samotność.
Asia: Masz ochotę na coś do jedzenia?
Sebastian: Nie. Wiesz, ja chyba się przejdę
Asia: Pójdę z tobą
Sebastian: Nie. Yyy... to znaczy... chcę pobyć samemu
Asia: Rozumiem
Opuściła głowę i wpatrywała się w podłogę.
Sebastian: Przepraszam. Nie panuję nad sobą. Nie wiem co się ze mną dzieje
Asia: Może powinieneś pójść do psychologa?
Sebastian: Oszalałaś! Ja nie jestem żadnym psychopatą!
Wyszedł trzaskając drzwiami. Asia westch


nęła cicho i położyła się na kanapie. Nie takiego Sebastiana kocha. Nie takiego Sebastiana zna. Zaczęła się zastanawiać nad swoją dalszą przyszłością i sensem ich związku. Tymczasem on szedł jedną z wielu alejek parkowych. Wiedział że nie powinien tak krzyczeć na Asię. Sam siebie nie poznawał. Nawet papierosy przestał palić. Dla niego przecież to było niewyobrażalne. Palił już w liceum i jego rodzice nie raz z tego powodu byli wzywani do szkoły. Wiele by dał by znowu być tym miłym, zawsze opanowanym i uśmiechniętym Sebastianem, sprzed pobytu w więzieniu. Ale to było nie możliwe. Usiadł na jednaj z ławek. Było mu ciężko. Zadzwonił jego telefon.
Rafał: Cześć
Sebastian: Cześć
Rafał: Słuchaj, może wyskoczymy dzisiaj na piwo
Sebastian: Nie mam ochoty
Rafał: Coś cię gryzie, tak? Zawsze możesz mi powiedzieć
Sebastian: Tyle że ja sam nie wiem
Rafał: No to może jednak się spotkamy? Co dwie głowy to jedna
Sebastian: Wolę zostać z tym sam
Rafał: Ale jak się komuś wygadasz to będzie ci łatwiej
Sebastian: Wątpię. Nie chcę o tym z nikim rozmawiać, to jest mój problem. I muszę go sam rozwiązać
Rafał: No dobra, ale jak coś to zawsze możesz przyjść do mnie
Sebastian: Dzięki. Kończę, cześć
Rafał: Cześć
Od razu po zakończonej rozmowie wyłączył telefon. Wstał i szedł dalej. Co chwila mijał zakochane pary. Coś w nim drgnęło. Po raz pierwszy odkąd wyszedł z więzienia nie chciał być sam. Teraz najbardziej mu zależało na tym by być z Asią i ją przeprosić. To chyba był ten moment, kiedy zaczął się przełamywać. Pojawiło się jednak w jego głowie pytanie czy to nie jest chwilowe. Ale z każdą minutą jego chęć bycia z Asią, przytulenia jej, rozmowy z nią była coraz większa. Uśmiechnął się sam do siebie. Po raz pierwszy od kilku dni. Zawrócił. Biegiem mijał kolejne drzewa. Chciał jak najszybciej znaleźć się przy Asi. Uczucie miłości na nowo w nim odżyło. Wbiegł zdyszany do domu. Szybko zdjął kurtkę i buty i wszedł do salonu. Zobaczył że Asia śpi. Wpatrywał się w nią przez chwilę. Rozwiał swoje wątpliwości. Kocha ją i nic nie jest w stanie zniszczyć tego uczucia! Delikatnie wziął ją na ręce, by jej nie obudzić. Zaniósł ją do sypialni i położył na łóżku. Następnie przykrył ukochaną kocem i pocałował w policzek.