środa, 7 czerwca 2017

Małżeństwo z rozsądku cz. 5

           Minęło kilka tygodni. Wakacje się skończyły, Joasia zakończyła pracę w kawiarni i rozpoczęła z entuzjazmem kolejny rok studiów. Wkraczała jednak w nowy etap. Miała chłopaka i musiała znaleźć dla niego czas, jeśli liczyła na rozwój tej relacji.
Długie spacery, rozmowy, spotkania pozwoliły im poznać się nieco lepiej. Stopniowo przenosili tę znajomość na kolejne etapy, oficjalnie zostali parą, zaczęli ze sobą sypiać, a nawet Sebastian przedstawił ją swojej babci. Mieszkał u niej, a że koleżanki Joasi po wakacjach wróciły do Krakowa, od tamtej pory spotykali się u niego. O ile babcia nie miała nic przeciwko, o tyle była bardzo ciekawa. Brunet musiał więc wyjaśnić że blondwłosa jest jego dziewczyną, że poznali się w kawiarni, że musiał się postarać zanim udało się umówić na pierwsze spotkanie. Wypytywała także o plany na przyszłość, jednak nie chciał pochopnie składać jakichkolwiek deklaracji. Najważniejsze dla niego było by wszystko dobrze się układało, jak do tej pory.
Był pewien swojego uczucia i każdego dnia byłby gotów zaproponować jej wspólne mieszkanie. Obawiał się jednak że spłoszy dziewczynę. Angażowała się, lecz nie tak szybko jak on. Potrzebowała czasu. Powoli przekonywała się do tego co robi, jakie kroki podejmuje. Wiedziała czego chce, lecz zachowywała ostrożność. Sebastian musiał więc uzbroić się w cierpliwość.

           Nadeszła zima, święta. Pierwsza dłuższa rozłąka w związku. Joasia na całą przerwę od zajęć, czyli przez Boże Narodzenie aż do końca roku, wyjechała do rodziców. Sebastian został z babcią w Krakowie. Jego rodzice po raz kolejny spędzali święta w Anglii, gdzie od trzech lat pracowali i mieszkali. Mógłby do nich pojechać i zostać tam na parę dni, lecz nie chciał zostawić babci samej.
Z Joasią pisali do siebie dziesiątki smsów. Nawet zwykłe „nic” w odpowiedzi na pytanie „Co robisz?” było niczym woda dla spragnionego. Blondwłosa raczej wolała otrzymywać informacje od niego niż dzielić się swoimi. Przygotowania do świąt niczym nie różniły się w porównaniu z tymi sprzed lat, kiedy to dziewczyna mieszkała jeszcze w domu rodzinnym. Rutynowe wręcz działania w jej mniemaniu nie zawierały nic interesującego, czym mogłaby się podzielić ze swoim chłopakiem. Wraz z siostrą zajęły się sprzątaniem, podczas gdy matka królowała w kuchni, a ojciec wybrał się poszukiwanie choinki.
- Ktoś chyba nie może o tobie zapomnieć – zauważyła siostra, kiedy ponownie rozległ się dźwięk telefonu blondwłosej
- Przepraszam – mruknęła, pospiesznie odpisując na wiadomość
- Nie przepraszaj, tylko mów co to za jeden.
- A skąd wiesz że to facet? A może tylko koleżanka?
Zmierzyła wzrokiem brunetkę, która uśmiechała się tajemniczo. Miała wrażenie że kobieta wszystko wie, że czyta z niej jak z książki i nie potrzebuje już żadnego potwierdzenia. Asia odwróciła głowę i nieco szybciej niż dotychczas zaczęła myć podłogę.
- Aśka, jestem twoją siostrą. Starszą siostrą – podkreśliła – Widzę jak się gapisz w ten telefon, jak ci się oczy błyszczą, jak twoje kąciki ust wędrują do góry...
- Dobrze – westchnęła – Ale wieczorem. Kupię jakieś wino i pogadamy sobie... jak za dawnych czasów.
Przypomniały się jej wakacje sprzed trzech lat. Siostra miała przerwę na studiach, a ona miała dopiero zacząć od października. Joasi podobał się jeden chłopak ze szkoły, ale po zakończeniu liceum kontakt się urwał. Kiedy trafiła się okazja by go odnowić, poprosiła brunetkę o radę. Marta wyciągnęła wtedy butelkę wina i przeprowadziła z nią długą, poważną rozmowę. Zawsze mogła liczyć na pomoc starszej siostry, lecz tym razem wyglądało to inaczej. Brunetka zdradziła jej nieco swoich doświadczeń oraz wniosków, czego nigdy wcześniej nie robiła. Długo analizowała sytuację, na podstawie tego co mówiła Joasia. Blondwłosa po pewnym czasie zrozumiała, że to był przełom. Przestała być niedojrzałą nastolatką, Marta zrozumiała wtedy że jej siostra jest już dorosła i jej podejście do życia nabiera powagi. Do końca wakacji częściej zdarzało im się przeprowadzać takie rozmowy, jednak tym razem już w obie strony. Poznała siostrę z nieco innej strony. Bariera wieku przestała się liczyć, już nie były tą młodszą i tą starszą. Dawne kłótnie, zazdrości, pretensje pozostały jedynie wspomnieniem i przejawem młodzieńczej głupoty.
Na studiach utrzymywała kontakt telefoniczny z siostrą, jednak to już nie było to samo. Kilkanaście minut rozmowy raz w tygodniu, było bardziej dobrą odskocznią od wiru chaotycznej codzienności niż okazją do podzielenia się swoimi przeżyciami. Dopiero kiedy spotykały się w domu, mogły nadrobić zaległości. Niejednokrotnie zdarzało im się przegadać całą noc. Na te kilka dni znów były siostrami, znów wiele je łączyło, znów spędzały ze sobą czas. A potem Marta jechała do Warszawy do swojego życia, a Joasia do Krakowa do swojego.
Wieczorem usiadły w dawnym pokoju Marty przy słabym świetle lampki, tak jak przed laty. Joasia rozpoczęła wprowadzenie do historii, opowiadając o swoich przedwakacyjnych planach, o pracy w kawiarni i o tym jak po raz pierwszy pojawił się tam Sebastian.
- Prawie jak z filmu. Albo z książki.
- Marta... - blondwłosa spojrzała na siostrę z politowaniem
- No dobrze – westchnęła – Co z tym Sebastianem? Jesteście razem?
- W sumie to tak.
- W sumie? - uniosła brwi
- Spotykamy się, ale nie mieszkamy razem.
- Przez prawie pół roku spotykacie się i nic więcej? - trudno było jej ukrywać zdumienie
- No... sypiamy ze sobą od czasu do czasu.
Ku jej zaskoczeniu siostra odetchnęła z ulgą. Obawiała się że będzie musiała wysłuchać morałów, skoro nie od matki, której nic nie powiedziała, to od starszego rodzeństwa.
- Już się bałam że coś z nim albo z tobą nie tak. No co? Naturalna kolej rzeczy. Kolejnym krokiem będzie wspólne mieszkanie.
Wymieniły się spojrzeniami. Joasia zrozumiała że brunetka chce usłyszeć coś więcej o przyszłości. Plany, przewidywania, marzenia... cokolwiek. Przedłużająca się cisza była wyraźnym sygnałem że nie wszystko jest tak proste, jak mogłoby się wydawać.
- Hej, co jest? - spytała ciepłym głosem Marta – Coś nie tak?
- Chodzi o to mieszkanie – przyznała cicho – Nie jestem przekonana.
- Czemu? Nie macie możliwości czy co?
- Niby mamy, Sebastian mieszka z babcią... Nawet ją poznałam. Sympatyczna starsza osoba.
- To w czym problem?
- We wszystkim i w niczym – rzuciła tajemniczo – Kurde, Marta... Na początku myślałam że się zakochałam. Fajnie nam się gadało, intrygował mnie, potrafił być twardy, ale też czuły i wrażliwy. Nadal mnie pociąga, ale... ja nie wiem czy to ten jedyny.
Choć brunetka zacisnęła zęby i dołożyła wszelkich starań by się nie roześmiać, nie udało się jej. Nawet gdy czuła na sobie zabójcze spojrzenie siostry, nie zdołała się opanować. Potrzebowała chwilę, podczas gdy Asia najchętniej zapadłaby się pod ziemię.
- Wybacz – powiedziała, obejmując dziewczynę ramieniem – To jeszcze nie ślub. Wspólne mieszkanie jeszcze niczego nie oznacza. Wręcz przeciwnie, to prawdziwy test dla pary.
- Palnęłam, co? - westchnęła, wciąż czerwona ze wstydu
- Nie zaprzeczę. Pamiętasz Patryka? Właśnie wspólne mieszkanie uświadomiło nam że więcej nas dzieli niż łączy. A przedtem wydawało się że tworzymy zgraną parę... - przypomniała jej swój ostatni związek
- Nie o to mi chodziło – zauważyła, ku zaskoczeniu brunetki – Źle się wysłowiłam. To jest coś takiego że... jakby ci to wytłumaczyć...
Zamilkła na chwilę, bezskutecznie szukając odpowiednich słów, by kolejny raz nie skompromitować się przed siostrą. Marta cierpliwie czekała, nie przerywając ciszy ani słowem. Rozlała kolejną porcję wina do lampek, licząc na to iż alkohol pomoże blondynce rozwiązać język.
- To nie jest to samo co na początku – zaczęła niepewnie – Nadal mnie pociąga, ma w sobie coś. Ale sama nie wiem czy coś do niego czuję, czy po prostu jest mi z nim dobrze i dlatego brnę w ten związek... Rozumiesz różnicę?
- Że to niekoniecznie miłość, a dobra zabawa?
- Mniej więcej, ale nie zabawa – sprostowała, choć wciąż nie wiedziała jak to określić – Raczej stabilizacja. Może coś w stylu... współlokator i kochanek?
- Współlokator – powtórzyła jak echo – Czyli jednak rozważasz wspólne mieszkanie?
- Sama powiedziałaś że to test. Może wtedy się przekonam co tak naprawdę jest między nami...
- Aśka, odpowiedz sobie na jedno ważne pytanie. Chcesz z nim być?
Szybko przechyliła lampkę, do której uprzednio nalała wina. To pytanie miało pomóc siostrze określić czego tak naprawdę chce i oczekuje od tego związku. Brunetka wcale nie potrzebowała odpowiedzi. Zdawała sobie sprawę, że ona może nie paść dzisiaj ani nawet za tydzień lub miesiąc. Ku jej zaskoczeniu, blondwłosa odezwała się już po kilku chwilach.
- Nie wiem. Ale na pewno nie jest mi obojętny.