niedziela, 30 października 2011
Bo najważniejsze nie jest mieć coś satysfakcjonującego, ale kogoś bliskiego cz. 3
Trzy miesiące później:
Plany Sebastiana dotyczące kupna domu powiodły się bez żadnych komplikacji. Od kilku dni mieszkali już we własnym domu jednorodzinnym, lecz mimo to Asia nadal nie wyglądała na szczęśliwą. Ania postanowiła ją odwiedzić, po skończeniu pracy.
- I jak wam się mieszka? - zapytała popijając kawę z filiżanki
- Świetnie – odparła bez entuzjazmu
- Wszystko w porządku? - zareagowała na jej niezadowoloną minę
- Poza tym że cholernie mi go brakuje to tak, jest ok – wyjaśniła Asia
- Sebastiana?
- Yhy – przytaknęła i wbiła wzrok w podłogę
- Faktycznie, cały czas pracuje – przypomniała sobie brunetka
- No właśnie, mam tego dość. Chciałabym, żeby spędzał więcej czasu ze mną – wyznała
- Pogadaj z nim – poradziła jej siostra
- To nic nie da – oznajmiła
- Skąd wiesz? - rzuciła szybko
- Jakieś trzy miesiące temu rozmawialiśmy o tym. Jak widać, nic do niego nie dotarło – stwierdziła smutno
- W takim razie musisz nim wstrząsnąć – zasugerowała Ania
- Ale jak?
- Pomyślę – odpowiedziała zaczynając już myśleć o problemie
- Zostaniesz trochę z małym? Muszę dokupić cukru – poprosiła przypominając sobie o ubytkach w kuchni
- Jasne, leć – oznajmiła Ania i poszła do siostrzeńca
Droga do sklepu zajmowała około pięciu minut. Asia, będąc w połowie drogi, zaczęła mieć złe przeczucia. Im bliżej była sklepu, tym bardziej coś ją niepokoiło. Intuicja po raz kolejny słusznie jej podpowiedziała, bowiem kilka chwil później natknęła się na... swojego byłego narzeczonego. Serce zaczęło jej walić jak oszalałe, w oczach pojawił się strach, a nogi odmawiały posłuszeństwa. Przystanęła na chwilę, nie wierząc własnym oczom. Mateusz zauważył ją kątem oka i podszedł do niej.
- Cześć Asiu – rzekł z uśmiechem
- Cz... cześć – wykrztusiła po chwili
- Pewnie jesteś zdziwiona, że mnie widzisz – stwierdził
- No... trochę – odpowiedziała próbując unikać jego spojrzenia
- Tęskniłem za tobą – wyznał biorąc do ręki kosmyk jej włosów. To posunięcie zdenerwowało ją i dodało odwagi
- Tak? Ja za tobą nie – powiedziała z irytacją w głosie
- Może się spotkamy... - zaproponował szyderczo się uśmiechając
- Chyba śnisz – odparła coraz bardziej zezłoszczona
- Ślicznie wyglądasz, kiedy się złościsz
- Schowaj sobie w buty te swoje komplementy – rzuciła i ruszyła do sklepu
- Nie tak prędko moja droga – szepnął łapiąc ją za rękę
- Zabieraj tą łapę – wycedziła przez zęby
- Miło było cię znów zobaczyć – powiedział gładząc ją po policzku
- Wal się – wyszarpnęła się i poszła do sklepu. Kiedy po kilku minutach wychodziła, rozejrzała się dokładnie, szukając wzrokiem swojego byłego. Nigdzie go nie zauważyła, więc skierowała się ku domowi. Co chwilę nerwowo oglądała się za siebie, lecz za każdym razem nie zauważała czegoś niepokojącego. Dopiero gdy weszła do domu, odetchnęła z ulgą.
- Nie uwierzysz kogo spotkałam – zaczęła Asia
- Sebastiana? - zgadywała jej siostra
- Coś ty, on pewnie w pracy siedzi. Mojego byłego – oznajmiła
- Aha – odpowiedziała Ania i odwróciła wzrok
- Wiedziałaś, że wyszedł na wolność, prawda? - spytała niespodziewanie
- Nie chciałam cię martwić – wytłumaczyła
- Kiedy?
- Wczoraj. Dostał przepustkę za dobre sprawowanie – poinformowała ją
- Mam nadzieję, że więcej go nie zobaczę – powiedziała odwracając głowę. Nie chciała, by Ania zauważyła, że się boi. Nie tylko o siebie, ale także o swojego syna i o Sebastiana. Czuła, że stanie się coś niedobrego...
Czekała na Sebastiana do późnego wieczora. Starała się nie zasypiać, lecz w końcu zmęczenie wzięło górę. Obudziła się w ich sypialnym łóżku, ale męża nie było obok niej. Spojrzała na zegarek, była dopiero 6:50. Sięgnęła po telefon i wybrała numer Sebastiana.
- Gdzie ty jesteś? - spytała kiedy tylko odebrał
- Musiałem przyjechać do pracy – odpowiedział
- A wczoraj o której wróciłeś?
- Późno. Już spałaś i przeniosłem cię do sypialni – odrzekł wymijająco
- Tak dłużej być nie może – rzekła stanowczo
- Dlaczego? - jego pytanie dość mocno zirytowało Joasię
- Słuchaj, jesteś moim mężem i powinieneś poświęcać więcej czasu mi, swojej żonie, o dziecku już nie wspominając! Mam dość takiego życia! Nie, nie chcę kolejnych obietnic, bo już mi obiecałeś, że to się zmieni! Fakt, spełniłeś obietnicę, ale miało się zmienić na lepsze nie na gorsze. Jeżeli nadal będziesz spędzał tyle czasu w pracy to możesz o mnie zapomnieć! Słyszysz?! Odejdę od ciebie!
- Ale...
- Nie ma żadnego ale! - przerwała mu natychmiast, po czym się rozłączyła. Miała wielką nadzieję, że nie będzie musiała spełniać swojej groźby, ponieważ sama nie wiedziała, czy potrafi od niego odejść. Ranił ją, stawiając pracę nad żonę. Wstała z łóżka i zajęła się synem, którego obudziła krzycząc na Sebastiana.
piątek, 28 października 2011
Bo najważniejsze nie jest mieć coś satysfakcjonującego, ale kogoś bliskiego cz. 2
- Sebastian i romans? Nie żartuj – odpowiedziała po chwili namysłu Ania
- Wraca do domu bardzo późno, nie interesuje się mną i dzieckiem... tak jakby mnie unikał – wyznała siostrze
- Jak mogłaś tak pomyśleć? Dla niego tylko ty się liczysz!
- Jakoś mi tego nie okazuje – przyznała
- A to, że cię ratował? Że specjalnie dla ciebie zrezygnował z awansu? Mało? - broniła go Ania
- To dlaczego tak późno wraca do domu? - w oczach Asi pojawiła się złość
- Nie mogę ci powiedzieć – odrzekła odwracając głowę
- Dlaczego nie? - drążyła temat
- Bo... bo to niespodzianka – wykrztusiła
- Chrzanić taką niespodziankę! Wolę spędzać więcej czasu ze swoim mężem niż czekać nie wiadomo na co! Już od pół roku tak jest! Jeszcze jeden dzień i zwariuję! - wykrzyczała Asia
- Pogadaj z nim – poradziła Ania i wyszła z mieszkania. Było jej głupio, że nie mogła powiedzieć jej prawdy. Stała między młotem a kowadłem. Z jednej strony chciałaby być szczera wobec siostry, ale z drugiej obiecała przyjacielowi dochować tajemnicy. Jak widać, nie było łatwo pogodzić obie rzeczy, dlatego Ania, zaraz po wyjściu od Asi zadzwoniła do Sebastiana i nakazała mu wszystko wyjaśnić, a jeśli on tego nie zrobi, to ona go wyręczy.
- Już jestem! - krzyknął Sebastian wchodząc do mieszkania
- Chyba nareszcie jestem – poprawiła go Asia, krzyżując ręce na piersiach
- Przepraszam, wiesz jaka jest moja praca – próbował się wytłumaczyć
- Codziennie wracasz po 21:00, nie ma cię cały dzień, prawie wcale się nie widujemy. Podoba ci się takie życie? Bo mi nie! - nie ukrywała zdenerwowania
- Asiu... - zaczął
- Przestań. Masz wybór: albo ja, albo praca. Ze mną brałeś ślub czy z komendą? Zastanów się dokładnie – przerwała natychmiast
- Przygotowuję dla ciebie niespodziankę – oznajmił bezradnie
- Mam to w dupie! Nie chcę żadnych niespodzianek! - krzyknęła budząc dziecko. Sebastian, zaskoczony jej reakcją, nic się nie odezwał. Asia poszła do drugiego pokoju, by uspokoić syna, a po chwili on także tam poszedł.
- Chcę, żeby mój mąż był przy mnie – powiedziała spokojniejszym już głosem
- Tylko się staram, żebyś była szczęśliwa – bronił swojego zachowania
- Będę, jeśli będziemy spędzać razem więcej czasu – odpowiedziała kładąc syna do łóżeczka
- Przepraszam. Obiecuję ci, że się poprawię – podszedł do niej i ją przytulił
- Ja też przepraszam. To dlatego, że strasznie cię kocham i cholernie mi ciebie brakuje – wyznała
- Chyba zaczynam rozumieć, gdzie popełniłem błąd. Myślałem, że jak coś dla ciebie zrobię, to ta rzecz mnie tobie zastąpi – dodał
- Ty jesteś niezastąpiony – uśmiechnęła się lekko i pocałowała go – A co to za niespodzianka? - spytała po chwili
- Chyba nie byłaś tym zainteresowana... - przypomniał, nim zdążył się ugryźć w język
- Oj tam, wtedy nie byłam, ale teraz jestem – zignorowała jego uwagę – No więc... powiesz mi?
- Od pół roku pracuję zdecydowanie więcej, aby... kupić dla nas dom – wyznał
- Dom? - zapytała zdumiona
- Tak, będzie nam zdecydowanie wygodniej. Większa przestrzeń, własny ogród, nie będziesz musiała wnosić wózka na drugie piętro... - zaczął wyliczać, lecz Asia przerwała mu pocałunkiem
- Głupio mi, że tak na ciebie dzisiaj naskoczyłam – wyznała
- Nie gniewam się – odparł z uśmiechem
- Opowiesz mi o tym domu? - spytała nieśmiało się uśmiechając
- Oczywiście – odpowiedział i wskazał ręką na łóżko. Usiedli na nim, po czym Sebastian zaczął jej opowiadać, najpierw o tym, jak ten dom wygląda, na zewnątrz i w środku, a następnie gdzie się znajduje, jaka jest okolica i w końcu poinformował ją, skąd zamierza wziąć pieniądze na jego zakup. Przeliczył wszystkie oszczędności, jakie miał, specjalnie brał nadgodziny w pracy, by móc coś do tego dorzucić, a gdy sprzedadzą mieszkanie, wystarczy wziąć tylko 20000 zł kredytu, a wtedy będą już mieli potrzebną sumę pieniędzy. Asia jednak nie była do końca przekonana o słuszności tego pomysłu, ze względu na to, że musieliby sprzedać mieszkanie jeszcze przed kupnem domu. Martwiło ją to, ponieważ już kiedyś przeżyła podobną historię. Kiedy miała 14 lat, jej rodzice, a właściwie małżeństwo, które ją wychowywało, chcieli się przeprowadzić do większego mieszkania. By uzyskać kredyt, musieli mieć wkład własny. Po sprzedaży, okazało się, że bank uznał, że ta kwota jest za mała i nie mogli kupić mieszkania. Od tamtej pory mieszkali w wynajętym mieszkaniu, które w ostatniej chwili udało im się znaleźć, a oszczędności zostały wpłacone na lokatę. Dopiero sześć lat później przeprowadzili się na swoje, ale tylko dlatego, że dostali je w spadku po stryju. Asia doskonale pamiętała, jak bardzo się bała, że nie będą mieli gdzie się podziać. Teraz chciałaby uniknąć takiej sytuacji, tym bardziej, że ich dziecko nie miało nawet roku.
- Sebastian? - odezwała się, przerywając trwającą przez dłuższą chwilę ciszę
- Tak?
- Jesteś pewien, że wszystko pójdzie zgodnie z planem? - zapytała lekko zmartwiona
- Tego nigdy nie można być pewnym. Co najwyżej mogę ci obiecać, że zrobię wszystko, by nic złego się nie stało – powiedział i objął ją ramieniem – A dlaczego pytasz?
- Boję się, że to nie wyjdzie – wyznała
- Bądź dobrej myśli. Rozmawiałem z Anią, gdyby zaistniała taka potrzeba, to nam pomogą – oznajmił. Wiedziała, że jej siostra, jeśli chodzi o finanse, zwykle jest przygotowana na wszystko, lecz to i tak nie było w stanie jej całkowicie uspokoić
środa, 26 października 2011
Bo najważniejsze nie jest mieć coś satysfakcjonującego, ale kogoś bliskiego cz. 1
Joasia jest dziennikarką. Pewnego razu redaktor naczelny zleca jej zrobienie reportażu o proteście przeciwko wycięciu sporej części lasu na obrzeżach miasta i wybudowaniu tam supermarketu. Przez przypadek odkryła pewne przekręty Grubego, jednego z największych gangsterów w mieście. Asia wchodzi w posiadanie dokumentów obciążających mężczyznę, który postanawia pozbyć się dziennikarki. Następnego dnia dziewczyna ucieka z zasadzki i przyjeżdża na policję. Szef wyznacza Sebastianowi zadanie chronienia jej. Dla niepoznaki udają parę narzeczonych. Oboje nie są zadowoleni z tego faktu. Policjant początkowo uważa, że kobieta przesadza, jednak kiedy jedzie z nią po dokumenty, przekonuje się, że ktoś naprawdę czyha na jej życie. Podstępem odwraca ich uwagę, dzięki czemu Asia może przywieźć dokumenty na komendę. Mimo towarzystwa Sebastiana, nie czuje się w pełni bezpieczna. Tymczasem Ania rozpoznaje w niej swoją siostrę, która trafiła do domu dziecka po śmierci ich rodziców. Postanawia powiedzieć o tym dziennikarce. Badania DNA potwierdziły pokrewieństwo, z czego obie były zadowolone, ponieważ obie zawsze chciały poznać swoją siostrę. Z delegacji niespodziewanie wraca Mateusz, narzeczony Joasi. Sebastian przedstawia mu się jako jej kuzyn. Kiedy wieczorem rozmawiali w kuchni, omal nie doszło do pocałunku. Kiedy dzieliło ich już bardzo niewiele, przeszkodził im telefon. Okazuje się, że Gruby porwał Anię, gdy wyszła na spacer do parku. Asia, zgodnie z żądaniem porywacza, pojawia się we wskazanym przez niego miejscu. W ostatniej chwili Sebastian ratuje jej życie. Następnego dnia Asia i Mateusz mieli zaplanowany wspólny wieczór, lecz mężczyzna dostał wezwanie do pracy i miał wrócić dopiero rano. Osamotniona kobieta wychodzi na spacer i nieświadomie przychodzi pod mieszkanie Sebastiana. Postanawia z nim porozmawiać. Ich spotkanie kończy się następnego ranka, w sypialni. Dziewczyna wzięła prysznic i napisała list pożegnalny. Prosiła, by więcej się z nią nie kontaktował, lecz on nie mógł o niej zapomnieć. Jej także nie było łatwo. Po dwóch miesiącach Sebastian nadal rozpamiętywał chwile spędzone z Asią. Wspomnienia przerywa mu Ania, która informuje go o ucieczce Grubego z więzienia. Komisarz jedzie do jej mieszkania, by ją ratować. Po kilku minutach strzelaniny z uciekinierem przyjechało wsparcie. Przestępca został zatrzymany, ale nie to teraz interesowało Sebastiana. Nigdzie nie mógł dostrzec Asi. Po chwili zauważył, że jest na dachu i broni się przed Mateuszem. Wykorzystując chwilę nieuwagi postrzelił go i kolejny raz uratował ukochaną. Podczas szczerej rozmowy mówi, że specjalnie dla niej zrezygnował z awansu i wyznaje jej miłość. Asia informuje go, że będą mieli dziecko i przyjmuje jego oświadczyny.
Od tamtych wydarzeń minął już rok i dwa miesiące. Asia i Sebastian są obecnie małżeństwem, a ich syn ma siedem miesięcy. Dziewczyna pracowała w domu, by móc pogodzić pracę z zajmowaniem się dzieckiem. Właśnie zabierała się za pisanie kolejnego artykułu, lecz usłyszała płacz syna. Podeszła do łóżeczka, wzięła go na ręce i czule utuliła. Już po chwili przestał płakać i zasypiał w objęciach swojej mamy. Niestety, jej starania poszły na marne, ponieważ w mieszkaniu rozległo się donośne pukanie do drzwi.
- Cholera jasna, zabiję – mruknęła pod nosem i podeszła do przedpokoju
- Cześć, co słychać? - zapytała Ania wchodząc do mieszkania
- Świetnie. Właśnie zasypiał, ale jak widać nie zasnął – rzekła lekko oburzona
- Przepraszam, byłam na zakupach no i... muszę się pochwalić – wyjaśniła brunetka
- Poczekaj chwilę, dobrze? - powiedziała Asia i zniknęła za drzwiami pokoju. Ania dokładnie się rozejrzała. Nie mogła uwierzyć, że jej siostra to wszystko ogarnia, pracę, dziecko i dom
- Jestem – rzuciła wracając kilka chwil później
- Fantastycznie sobie z tym wszystkim radzisz – pochwaliła młodą matkę
- Po prostu jestem dobrze zorganizowana, jednak to wszystko nie jest takie łatwe. Nieprzespane noce, rzucanie tego wszystkiego, kiedy Michał zaczyna płakać, zajmowanie się tym wszystkim, to naprawdę męczące
- Domyślam się – odpowiedziała Ania i sięgnęła do torby z zakupami. Wyciągnęła z niej krótką, czerwoną sukienkę bez ramiączek
- Wybierasz się gdzieś? - spytała Asia
- Przyda się jak będzie okazja – odparła nie tracąc dobrego humoru
- Tak, zawsze lepiej być przygotowanym – westchnęła cicho
- A co myślisz o tym? - pokazała siostrze skórzaną torebkę
- Po co kupowałaś nową? Przecież ostatnio sobie kupiłaś torebkę – przypomniała
- Tak, ale ta jest ładniejsza – powiedziała dokładnie ją oglądając
- Yhy – przytaknęła Joasia
- Hej, co się dzieje? - zmieniła temat brunetka, zauważając przygnębienie siostry
- Nic takiego – odrzekła bez namysłu
- Przestań, przecież widzę – drążyła temat
- Obawiam się, że Sebastian mnie zdradza – wykrztusiła i wbiła wzrok w podłogę
- Że co? - spytała Ania zaskoczona
- Boję się, że mój mąż mnie zdradza – powtórzyła z naciskiem na każde słowo. Ania nie mogła uwierzyć w to, co usłyszała.
--------
piątek, 21 października 2011
Sprawa życia lub śmierci cz. 10
- Kuba będzie chciał zabić świadka – oświadczył wsiadając do samochodu
- Co? Kiedy? - spytał Rafał chowając telefon do kieszeni
- Jutro przed sądem. Chyba tego tak nie zostawimy, co? - wyraził chęć powstrzymania mężczyzny
- Oczywiście, że nie. Stary dzwonił – poinformował przyjaciela
- I co?
- Od jutra wracamy do roboty – oświadczył z radością
- Cholera, to niedobrze. Jak się wymkniemy, żeby go złapać? - rzekł zmartwiony
- Właśnie dlatego stary nam odpuścił. Jeden z ludzi Łysego się wyłamał, bo chce mniejszy wyrok. Opowiedział o wszystkich planach gangu na przyszłość. W tym właśnie pozbycie się świadka w ostatnim momencie, tuż przed procesem – opowiedział zadowolony
- Dobra, a co teraz robimy? - zapytał włączając silnik
- Jedźmy na komendę, przecież trzeba dokładniej pogadać ze starym – zaproponował entuzjastycznie Rafał. Bardzo się cieszył z powrotu do pracy, a jeszcze bardziej, że mają szansę oficjalnie zatrzymać Kubę. Zgodnie z jego podejrzeniami, to właśnie on zamordował Tomka. Kilka minut później wysiedli z samochodu przed komendą i udali się do gabinetu komendanta.
- Wejść! - krzyknął stary w odpowiedzi na pukanie do drzwi. W biurze pojawili się Rafał i Sebastian.
- A, to wy, siadajcie – powiedział unosząc wzrok znad papierów. Komisarze usiedli na krzesłach. Stary otworzył szafkę, wyciągnął z niej odznaki i pistolety, po czym podał je Sebastianowi.
- Jak już mówiłem, od jutra wracacie do pracy. Waszym zadaniem będzie powstrzymać Kubę przed zabiciem świadka, co według naszych informacji, będzie próbował zrobić tuż przed sądem. Nie ma wiele czasu, więc będzie starał się wykonać zadanie jak najszybciej, co zwiększa prawdopodobieństwo błędu. Dobrze by było, gdyby udało się wam zatrzymać go jeszcze przed przyjazdem świadka. To wszystko, możecie iść i przygotować się do akcji, chyba że wolicie w biurze, więc możecie też zostać na komendzie – objaśnił stary
- Chwileczkę – odezwał się Sebastian
- Tak?
- Mogę zadać panu jedno pytanie?
- Oczywiście – odpowiedział stary i dumnie się wyprostował
- Co skłoniło pana do takiej nagłej decyzji, by nas przywrócić do pracy? - spytał podejrzliwie
- Cóż, uznałem, że dobrze znacie Kubę, więc mniej więcej wiecie czego się po nim spodziewać – próbował się wytłumaczyć
- Wiemy czego po nim się spodziewać? - zapytał kpiąco
- No... tak. Nie mam racji?
- Nie – odpowiedział sucho – Nikt nie wie czego się po nim spodziewać – dodał po chwili
- Faktycznie, nikt by się nie spodziewał, że może łamać prawo – stwierdził stary – Mimo to jednak uważam, że jesteście bardzo dobrymi policjantami i dacie sobie radę
- Z naszej strony to wszystko, nie mamy więcej pytań – oświadczył Sebastian
- Z mojej także, możecie już iść – powiedział szef i ponownie zajął się papierami. Komisarze opuścili gabinet komendanta, a następnie poszli do Kamila i Bartka. Po kilku minutach spędzonych na rozmowie, udali się do biura i zasiedli do swoich biurek.
- Miło tu wrócić – przerwał ciszę Rafał
- Też tak sądzę – odpowiedział Sebastian, przymykając oczy
- Szczerze mówiąc, to nawet brakowało mi raportów – wyznał
- Jeszcze będziesz narzekał na ich nadmiar – rzekł żartobliwym tonem
- Zawsze tak jest. Robisz to codziennie i myślisz, że masz już dość, ale kiedy tego nie robisz, to zaczyna ci tego brakować – stwierdził
- Nie bardzo cię rozumiem, ale stawiam, że masz rację – powiedział uciekając myślami gdzieś daleko stąd
- Prawda leży gdzieś pomiędzy
- Jak zwykle
- Dobra, to ja się zwijam do domu – rzekł Rafał, podnosząc się z krzesła
- Gdzie? - spytał wyrwany z zamyślenia
- Do swojego mieszkania – sprecyzował
- Oszalałeś? Jeżeli wrócimy do swoich domów to grozi nam niebezpieczeństwo. Kuba chce się nas pozbyć, więc może czekać na któregoś z nas – wytłumaczył Sebastian
- To gdzie mam nocować?
- Na komendzie – odpowiedział obojętnie
Przez większość nocy ani Sebastian, ani Rafał nie mogli zmrużyć oka. Nie dlatego, że dzisiejszego dnia czekała ich trudna akcja, czy że grozi im niebezpieczeństwo, ale dlatego, że po prostu spanie na krześle albo opierając się na biurku było zbyt niewygodne. Proces miał się rozpocząć o 9:00, zaś świadek miał przybyć dopiero o godzinie 10:15. Komisarze czujnie obserwowali teren już od godziny 8:30.
- Cholera, głodny jestem – narzekał Rafał
- Trzeba było jeść te bułki, co je przyniosłem ze sklepu jak byliśmy na komendzie – odpowiedział rozbawiony Sebastian
- Tutaj obok jest sklep, pójdę sobie coś kupić, a ty obserwuj teren, ok? - zaproponował
- Ok – przytaknął i spojrzał na samochód za sobą. Zauważył, że ktoś w nim siedzi, ale nie widział twarzy. Próbował ustawić lusterko, tak by móc ją zobaczyć, lecz nie udało mu się. Ostrożnie odwrócił głowę i... jego podejrzenia się nie sprawdziły, to nie był Kuba. Nagle zauważył go wybiegającego ze sklepu, a za nim Rafała. Wyskoczył z samochodu i rzucił się w pogoń za uciekinierem. Wyciągnął pistolet i oddał strzał ostrzegawczy. Kuba się zatrzymał, a Rafał podszedł, by go skuć. Wtedy nie wiadomo skąd wyciągnął nóż i przystawił komisarzowi do gardła.
- I co teraz? - spytał chytrze
- Puść go
- Odłóż broń – powiedział głośno. Sebastian powoli wykonał polecenie. Kuba popchnął Rafała przed siebie i rzucił się w dalszą ucieczkę. Na jego nieszczęście, za nim była ulica, a kiedy wybiegł na nią, nadjeżdżający samochód nie zdążył wyhamować i go potrącił.
Dwie godziny później, komenda:
- Jesteś oskarżony o współpracę z grupą przestępczą, próbę zabójstwa policjanta, zabójstwo policjanta, porwanie policjantki oraz fałszywe zeznania. Ładną kartotekę sobie narobiłeś – oświadczył stary podczas przesłuchania
- Dajcie mi spokój. Przyznaję się – odpowiedział z grymasem na twarzy
- Byłeś takim dobrym policjantem...
- No właśnie byłem. Więc przestań o tym pieprzyć – przerwał mu ze złością w głosie
- Powiedz tylko dlaczego
- Chciałem sobie zapewnić lepsze życie. Łysy bardzo dobrze płaci. Później musiałem wrobić Aśkę, bo mogła mnie zdemaskować. Na świadka miałem zlecenie, a Sebastiana chciałem zabić, bo był akurat w mieszkaniu, kiedy miało go tam nie być. Tomek namierzył moją kryjówkę, więc musiałem go usunąć, a Aśkę wtedy porwałem, bo mi przeszkadzała, ale to cholernie przebiegła dziewczyna i zdołała uciec
- I sobie zapewniłeś. Miejscówkę w pierdlu do końca życia – odpowiedział stary i opuścił pokój przesłuchań
Sprawa życia lub śmierci cz. 9
Na szczęście w piwnicy oprócz niej i Kuby nie było nikogo. Dzięki temu, mogła swobodnie poruszać się po korytarzu. Udało się jej przejść do garażu, lecz dalsza ucieczka była niemal niemożliwa, ponieważ na zewnątrz stało dwóch groźnie wyglądających facetów, którzy pracowali jako ochroniarze. Podeszła do samochodu, który stał na środku pomieszczenia, i dokładnie go obejrzała. Los się do niej uśmiechnął, w środku były kluczyki! Musiała zaryzykować, ponieważ nie miała wiele czasu. Kuba z pewnością zdążył już się pozbierać, a może nawet powiadomić ochronę. Otworzyła drzwi od garażu i wsiadła do samochodu. Kiedy odpaliła silnik, zobaczyła, że nadbiegają ochroniarze, więc niewiele myśląc ruszyła, potrącając jednego z nich. Drugi wyciągnął broń i zaczął strzelać. Asia zatrzymała samochód równolegle do bramy i wysiadła z niego. Wyczekała odpowiedni moment i gdy strzały ucichły, szybko wdrapała się na ogrodzenie i zeskoczyła na drugą stronę. Znów usłyszała strzały i zdezorientowana pobiegła przed siebie jak najszybciej, znikając z pola widzenia napastnika.
- Tomek nigdy się nie spóźniał – poinformował przyjaciela Rafał
- Każdemu może się zdarzyć – odparł Sebastian
- A może coś się stało? - zasugerował
- Daj mu jeszcze trochę czasu. Bądź cierpliwy – uspokajał go
- Powinien być tutaj dwadzieścia minut temu – upierał się przy swoim
- Ale go nie ma – komisarz także zaczynał się niepokoić
- Może lepiej pojedziemy do niego? - zaproponował
- No dobrze, nie zaszkodzi – przytaknął Sebastian i zarzucił na siebie kurtkę. Następnie zeszli z Rafałem na dół i wsiedli do samochodu. Kilka minut później zaparkowali przed domem Tomka. Samochód policjanta stał na dworze, a furtka była otwarta.
- Tomek nigdy nie zostawiał otwartej furtki – spostrzegł
- Bądź gotowy na wszystko – rzekł sucho Sebastian i podszedł do drzwi. Nacisnął klamkę i uchylił je. Wśliznął się do środka, wyciągnął broń i zaczął dokładnie się rozglądać. Pierwszym pomieszczeniem, które sprawdzili, była kuchnia.
- Zobacz – powiedział trącając Rafała w ramię. Na podłodze była duża, czerwona plama
- O cholera... - wykrztusił
- Wygląda na krew...
- Co ty robisz? - zapytał widząc schylającego się Sebastiana
- Muszę się upewnić – odpowiedział i spróbował czerwonej substancji
- Wiesz jak smakuje krew? - spytał ironicznie
- Nie, ale na pewno nie jest pikantna. To tylko ketchup – oświadczył z ulgą. Komisarze poszli po schodach na górę. W sypialni czekał na nich szokujący widok. Tomek leżał na łóżku cały we krwi, z poderżniętym gardłem.
- Spadamy – oznajmił Sebastian zachowując zimną krew
- Ale...
- Nie ma żadnego ale! Chcesz, żeby to nas oskarżyli o morderstwo? - natychmiast mu przerwał i pociągnął go za sobą. Opuścili dom jak najszybciej potrafili i pojechali do mieszkania Sebastiana. Podjeżdżając pod blok zauważyli Kubę palącego papierosa.
- Zabiję go! - krzyknął Rafał chcąc już otworzyć drzwi
- Stój. Jest zbyt pewny siebie. Z pewnością nie przyjechał sam. Nie możemy się tu pokazać – wyjaśnił i pojechał dalej. Postanowili zjeść coś na mieście i zastanowić się co dalej. Kiedy byli w barze, do Sebastiana zadzwonił telefon.
- Słucham? Tak, to ja. Ale wszystko z nią w porządku? Dobrze, przyjadę
- Co jest? - zapytał zaciekawiony
- Dzwonili ze szpitala. Aśka jest postrzelona, ale jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Wybudziła się i poprosiła, żebym przyjechał – wytłumaczył Sebastian
- Więc musimy jeszcze tylko dorwać Kubę – podsumował
- To się okaże – rzekł niepewnie. Zapłaciwszy opuścili bar i pojechali do szpitala. Rafał został w samochodzie, a Sebastian poszedł do Asi.
- Miło cię widzieć – powiedziała, kiedy wszedł do sali
- Co się stało? - zapytał siadając na skraju łóżka
- Porwali mnie. Podstępem wydostałam się z willi, ale oni rzucili się w pogoń za mną. Kuba mnie złapał, ale kiedy się zagapił to wyrwałam się i wtedy mnie postrzelił. Za rogiem była już Pomorska, więc tam uciekłam. Słyszałam też co mówił, kiedy rozmawiał przez telefon z Łysym – opowiedziała
- Co mówił?
- Jutro jest proces. Kuba będzie czekał przed sądem, a kiedy pojawi się świadek, będzie próbował go zabić – oznajmiła Asia
- Jesteś pewna? - zapytał
- Tak. Na sto procent
środa, 19 października 2011
Sprawa życia lub śmierci cz. 8
- Dobra. Przypilnuj pana komisarza, a ja się rozprawię z tym gnojem – oświadczył Kuba i ruszył ku drzwiom do pokoju
- Ani mi się waż! - krzyknęła swoim naturalnym głosem, wyciągając broń
- Co? - odwrócił się i zauważył, że sytuacja się całkiem odwróciła
- Asia? - zapytał Sebastian z niedowierzaniem
- Nie widać? - rzuciła zapominając, że wygląda inaczej niż dotychczas
- No właśnie nie – stwierdził powoli wstając z podłogi
- No i co się tak gapisz? - zwróciła się do Kuby
- Wiedziałem, że jesteś przebiegła. Ale nie sądziłem, że aż tak – powiedział z uśmiechem na twarzy
- I z czego się cieszysz? Posiedzisz sobie trochę w pierdlu to przestaniesz cieszyć michę – wycedziła przez zęby
- Łysy i tak dopadnie świadka. Choćbyście nie wiem co robili – oznajmił szyderczo
- Zamknij się. Na kolana i – rzekła stanowczo. Kuba posłusznie wykonał polecenie. Nagle usłyszeli jakiś wybuch przed blokiem
- O k**wa! - krzyknęła Asia, przypominając sobie, że na dole była Ania
- Nie doceniacie mnie – powiedział zadowolony
- Zabiję cię! - kiedy naciskała spust, Sebastian w ostatniej chwili złapał jej rękę i skierował broń w sufit. Kuba to wykorzystał i rzucił się do ucieczki. Asia pobiegła za nim, a Sebastian wezwał wsparcie. Wybiegli z klatki schodowej i przebiegli obok płonącego auta oraz dwóch ciał leżących na ulicy. Z każdą chwilą, dystans między nimi się zmniejszał. Kuba schował się za rogiem i kiedy nadbiegała dziewczyna, podłożył nogę, co spowodowało, że upadła. Następnie kopnął ją w głowę dwa razy, po czym widząc, że jest nieprzytomna, wziął ją na ręce i pobiegł do willi Łysego.
- Świetnie. Kuba okazał się wtyką, Ania nie żyje, Asia zniknęła, a stary odebrał nam sprawę i nas zawiesił – dwie godziny później podsumowywał zdenerwowany Sebastian, chodząc nerwowo po biurze
- A ty dostałeś w ramię – dodał Rafał
- To tylko draśnięcie. Na szczęście świadek jest cały – stwierdził
- Szkoda tylko, że stary tego nie docenił – burknął niezadowolony Tomek
- Najważniejsze, że przenieśli go w inne miejsce i jest już bezpieczny
- A co z nami? - zapytał nagle Rafał
- Nie wiem jak wy, ale ja zamierzam dorwać Kubę. Podejrzewam, że porwał Asię. Pobiegła za nim i już nie wróciła. Dla mnie to jedyne wyjaśnienie, gdyby złapali ją policjanci, to byśmy o tym wiedzieli – wytłumaczył Sebastian
- Nie wiem jak mógł nam to zrobić. I on nazywał się naszym przyjacielem? - Rafał nie krył zdenerwowania
- Widzisz, różne gnidy są na tym świecie. Nie wymagam waszej pomocy, wiecie że jak stary się dowie, to o powrocie do pracy nie ma mowy – przypomniał o możliwych konsekwencjach
- Pieprzę to. Choćby to miała być moja ostatnia akcja, pomogę ci go dorwać – zadeklarował Rafał
- Ktoś musi mu nogi z dupy powyrywać. A my idealnie się do tego nadajemy. Idę z wami! - dorzucił Tomek
- Dobra, więc jutro o dziesiątej spotykamy się u mnie. Załatwcie sobie broń – powiedział półszeptem Sebastian i opuścił komendę
Joasia leżała na podłodze w jakimś pomieszczeniu, gdzie było tylko niewielkie okno i drzwi bez klamki. Odzyskała już przytomność, lecz nie otwierała oczu, ponieważ bardzo bolała ją głowa. Przypomniała sobie, co się stało i od razu domyśliła się, gdzie może być. Była pewna, że to ostatnie godziny jej życia. Po kilku minutach odpoczynku postanowiła ocenić sytuację. Otworzyła oczy i powoli podniosła się do pozycji siedzącej, uważnie się rozglądając. Drzwi, okno, ściana, ściana i jeszcze raz ściana. Wiedziała, że jest beznadziejnie. Jednak nie było na tyle fatalnie, by nie móc próbować ucieczki. Okno było zbyt małe, a drzwi są zamknięte. Trzeba było czekać. Kolejne minuty dłużyły się Asi niczym godziny. Wreszcie, po upływie bliżej nieokreślonej ilości czasu, drzwi się otworzyły, a pojawił się w nich Kuba. Pozostawił je przymknięte i poszedł do Joasi.
- I co? Warto było ze mną zaczynać? - powiedział zadowolony z siebie
- Może warto – odpowiedziała bezmyślnie, lecz niemal natychmiast w jej głowie zrodził się plan działania
- Twoi przyjaciele cię już nie znajdą – kontynuował z uśmiechem
- Wystarczy mi silny mężczyzna u mego boku – rzekła uwodzicielsko
- Co masz na myśli? - zapytał nie podejrzewając podstępu
- Jesteśmy w tym pomieszczeniu sami. Tylko ty... i ja – puściła do niego oczko
- Chcesz powiedzieć, że... - zasugerował
- Że trzeba wykorzystać okazję – szepnęła mu na ucho i objęła go za szyję
- Też tak uważam – powiedział uśmiechnięty i zbliżył się do niej, by ją pocałować. Wtedy całkiem niespodziewanie Asia kopnęła go kolanem między nogi i wyciągnęła broń zza pasa
- Jak sobie życzysz! - krzyknęła odepchnąwszy go na ścianę. Kuba położył się na podłogę i zwijał z bólu
- Twoja przebiegłość nie zna granic – wykrztusił
- Dlatego przefarbowałam włosy na czarno – zażartowała zadowolona i szybko obmyśliła dalszą część planu
niedziela, 16 października 2011
Sprawa życia lub śmierci cz. 7
- Co to było? - zwrócił się do Marty
- Koleżanka się już niecierpliwi, właśnie robiłam jej makijaż – wyjaśniła
- Koleżanka? Pozwoli pani, że ją zobaczę – powiedział nieufnie
- Dobrze – starała się zachować spokój. Wiedziała, że to prawdziwy sprawdzian dla przemiany wyglądu kuzynki. Jeśli Sebastian jej nie pozna, to znaczy, że odniosła sukces. A jeśli nie... to najprawdopodobniej będzie musiała wrócić do więzienia. Zaprowadziła komisarza do pokoju obok.
- Proszę panie komisarzu. Jeśli myślał pan, że ujrzy pan moją siostrę cioteczną, to... był pan w błędzie – skłamała
- Faktycznie, poszukiwana ma dłuższe włosy i jest blondynką – stwierdził przyglądając się kobiecie
- Czy to już wszystko? - zapytała Marta
- Tak, do widzenia – powiedział zawiedziony i wyszedł. Dziewczyny odetchnęły z ulgą
- Nie poznał cię! - krzyknęła zachwycona
- Tak, tylko że widział mnie z czarnymi włosami. To zdecydowanie utrudni mój plan – westchnęła Asia
- Poradzisz sobie – pokrzepiła kuzynkę i wzięła się za kończenie makijażu. Kilka minut później Asia przeglądnęła się dokładnie w lustrze. Stwierdziła, że Marta wykonała fantastyczną robotę, a po bójce nie było widać ani śladu.
- Jest jeszcze tylko jedna rzecz, którą możesz dla mnie zrobić – rzekła Asia poważnym tonem
- Jaka?
- Potrzebuję broni – poinformowała lekko przyciszonym głosem
- Oszalałaś?! Skąd ja ci wezmę broń? - kuzynka nie kryła oburzenia
- Spokojnie, wiesz przecież, że o coś takiego bym cię nie prosiła. Mam jedną zapasową schowaną w moim mieszkaniu – wyjaśniła
- Dobrze, pojadę tam. Gdzie mam szukać? - zapytała
- W kuchni, w szafce przy oknie sprawdź wszystkie pojemniki z kawą – poinformowała
- Będę za kilka minut – oświadczyła i poszła się przebrać. Wzięła z sypialni zapasowe klucze i wyszła z mieszkania. Natomiast Asia usiadła na kanapie i zaczęła obmyślać szczegóły planu. Bała się, że coś przeoczy lub gdzieś popełni błąd i da się złapać. Miała zamiar ogłuszyć Kubę, kiedy będzie wieczorem wychodził z klatki schodowej i zabrać mu telefon. Następnie, poda błędny adres Łysemu i poinformuje Sebastiana o planowanym napadzie. Coś jednak tu jej nie pasowało. No pewnie! W ten sposób będzie mało prawdopodobne, że go zdemaskuje. Jedynym wyjściem było sprowokowanie Kuby do błędu. Ale jak tego dokonać?
Wieczorem, kiedy było już ciemno, wyszła z mieszkania kuzynki i udała się pod blok, gdzie w jednym z mieszkań ukrywał się świadek koronny. Ubrała kaptur i obserwowała samochód komisarzy. Siedzieli w nim Ania i Kuba.
- Nudzi mnie to siedzenie – powiedziała do partnera
- To idź do domu, ja tutaj zostanę te dwie godziny do zmiany – odpowiedział miłym tonem
- Naprawdę? Kochany jesteś, dziękuję – ucałowała go w policzek i wysiadła z samochodu
- Co on kombinuje? - szepnęła do siebie Asia. Kiedy Ania zniknęła za zakrętem, do srebrnego mondeo podjechał czarny mercedes. Wysiadło z niego dwóch wysokich, umięśnionych gości, a z forda wysiadł Kuba. Kierowca mercedesa odjechał, a cała trójka wyciągnęła pistolety. Wtedy zza rogu budynku wyszła Ania.
- Zapomniałam telefonu... - wykrztusiła widząc co się dzieje
- Cicho siedź. Młody, zostań z nią, a ja i pies idziemy na górę. Tak jak było ustalone, on zabija tego policjanta na górze, a ja zajmę się naszym przyjacielem – odezwał się jeden z mężczyzn. Asia musiała dokonać trudnego wyboru. Albo pomoże Ani, albo narazi ją, ale spróbuje uratować świadka. Nie miała dużo czasu na zastanowienie, więc niewiele myśląc wybrała tą drugą opcję. Młody, widząc że ktoś nadchodzi, schował się z Anią do policyjnego mondeo. Asia przeszła udając, że nic nie widziała i weszła do klatki schodowej. Zdjęła kaptur i wbiegła na górę po schodach. Wyciągnęła broń z kieszeni, odbezpieczyła i powoli weszła do mieszkania, dokładnie się rozglądając. Człowiek z gangu Łysego stał nad śpiącym na kanapie świadkiem i celował mu w głowę. Joasia z całej siły uderzyła go w kark. Mężczyzna upadł na ziemię, a ona podeszła pod drzwi od drugiego pokoju i lekko je uchyliła. Sebastian leżał na podłodze i trzymał się za rękę, a Kuba stał nad nim i szyderczo się śmiał.
- Ona była niewinna, prawda? Ukartowałeś to? - zapytał Sebastian patrząc mu prosto w oczy
- Nie spodziewałeś się, co? Nikt z was mnie nie doceniał. Do pięt mi nie dorastacie! Łysy mi obiecał niezłą premię i będę sobie żył jak lord, a ty? Co masz z tego pieprzonego przestrzegania prawa?!
- Nie zabijesz go – powiedziała Asia zmienionym głosem
- Kim jesteś?! - krzyknął odwracając się
- Łysy przysłał mnie, by cię ostrzec – rzekła wchodząc do pokoju
- To pani była u kuzynki Asi... – stwierdził Sebastian, lekko podnosząc głowę. Wziął głęboki oddech i już się nie odezwał. Kuba spojrzał na nią zdziwiony.
- Ostrzec? Przed czym? - nie ukrywał zdziwienia
- Jeden z gangu się wyłamał i odchodzi do innego. To ten, co przyjechał tu z tobą. Podmienił ci naboje na ślepe i miał zamiar zabić ciebie, zamiast świadka. Obezwładniłam go i póki co leży tam nieprzytomny – oznajmiła
- Naprawdę? - spytał niedowierzająco
- K**wa mać. To ja tu przyjeżdżam, żeby cię ratować, bo jesteś jednym z najlepszych ludzi gangu, a ty mi nie wierzysz? No to dzwoń do Łysego – powiedziała z przesadną pewnością. Kiedy Kuba wyciągnął z kieszeni telefon, wystraszyła się swoich słów. Wsadziła rękę do kieszeni i złapała za broń, by w każdej chwili być przygotowaną do ataku.
piątek, 14 października 2011
Sprawa życia lub śmierci cz. 6
Nie miała przy sobie nic, nie miała dokąd pójść, lecz przeważała w niej wola walki. Musiała zdemaskować Kubę, czuła, że tylko ona może tego dokonać, bo tylko ona widziała dowód współpracy komisarza z przestępcą. Będąc już na obrzeżach parku, zaszyła się w krzakach i zastanowiła co dalej. Przede wszystkim musi pozbyć się tych ubrań i zmienić wygląd. Kto mógłby jej teraz pomóc? Nie licząc znajomych z komendy, znała jeszcze tylko jedną osobę w Krakowie. Wiedziała, że kuzynka na pewno nie odmówi jej pomocy. Upewniwszy się, że teren dookoła jest dla niej w miarę bezpieczny, wyszła z ukrycia. Cały czas starała się biec najmniej uczęszczanymi ulicami, żeby możliwie najmniej osób ją widziało. Bała się, że zostanie złapana, co sprawiało, że musiała być bez przerwy czujna i ostrożna. Dzielił już ją jeden zakręt od bloku, w którym mieszkała jej kuzynka, kiedy nagle, gdy się wychyliła, zobaczyła dwóch policjantów przeszukujących teren. Okrążyła budynek i wychyliwszy głowę z drugiej strony, czekała aż odejdą na bezpieczną odległość. Nastąpiło to dopiero po kilku minutach, które strasznie się jej dłużyły. Był to prawdziwy sprawdzian cierpliwości dla niej. Wreszcie udało jej się przedostać do klatki schodowej, a następnie weszła po schodach na drugie piętro i zapukała do drzwi. Otworzyła jej młoda, szczupła, średniego wzrostu brunetka o brązowych oczach, ubrana w biały T-shirt i jeansy.
- Aśka? Ty tutaj? - nie kryła zdziwienia i radości
- We własnej osobie. Mogę wejść? - zapytała rozglądając się nerwowo
- Jasne – zaprosiła ją ruchem ręki i zamknęła za nią drzwi
- Przepraszam, że cię nachodzę o tej porze... - zaczęła Asia
- Nie jest jeszcze tak późno, dopiero dochodzi 21:00 – powiedziała Marta spoglądając na zegarek
- Mam kłopoty, mogę liczyć na twoją pomoc? - rzuciła prosto z mostu
- Tak. Co się stało? - zapytała siadając na kanapie. Asia opowiedziała jej o tym, jak odkryła ciemne kontakty Kuby, jak padła ofiarą jego intrygi i została zatrzymana oraz jak uciekła z więzienia.
- Dobrze, czego konkretnie ode mnie oczekujesz? - zapytała poważnym tonem brunetka
- Na chwilę obecną wystarczy mi, że będę się mogła u ciebie zatrzymać i dasz mi jakieś ubrania na zmianę – oświadczyła – mogę skorzystać z łazienki?
- Oczywiście. Czuj się jak u siebie
- Kup mi jutro farbę do włosów, dobrze? Kolor... najlepiej czarny – poprosiła kuzynkę i zniknęła za drzwiami łazienki. Stanęła przed lustrem i przyjrzała się dokładnie, co mogłaby zmienić w swoim wyglądzie. Do jednej ręki wzięła kosmyk swoich włosów, a do drugiej nożyczki. Zawahała się przez chwilę, ponieważ bardzo lubiła swoją codzienną fryzurę. Jednak po chwili walki z własnymi myślami przełamała się i zaczęła obcinać włosy. Kiedy kończyła, usłyszała pukanie do drzwi łazienki.
- Wejdź! - krzyknęła wyrównując końcówki. Marta położyła rzeczy na pralce
- I jak? - zapytała Asia odwracając się do kuzynki
- Kiedy stałaś do mnie mnie tyłem, myślałam, że to ktoś inny – powiedziała z uśmiechem
- I bardzo dobrze. Liczę na to, że po przefarbowaniu włosów będzie mnie trudniej poznać
- Przyniosłam ci ubrania i ręcznik – powiedziała o celu swej wizyty w łazience
- Dobrze, to ja wezmę prysznic – oświadczyła Asia – zaczekaj – dodała po chwili
- Co mogę dla ciebie zrobić? - zapytała z zaciekawieniem
- Będziesz potrafiła zrobić coś z tym? - odgarnęła kosmyk włosów i pokazała siny ślad na policzku
- Jasne, nie takie cuda muszę robić w pracy – odparła i zostawiła ją samą. Marta pracowała jako charakteryzatorka w teatrze i już nie raz musiała stawić czoła większym wyzwaniom, przygotowując aktorów do występu. Asia po odświeżeniu się poszła spać w wyznaczonym przez kuzynkę pokoju. Do późnych godzin nocnych nie mogła przestać myśleć o jutrzejszym dniu. Intuicja nie podpowiadała jej nic dobrego. Przydała by się broń, ale skąd miała ją zdobyć? Nagle przypomniało jej się, że ma zapasowy pistolet w domu. Problem w tym, że nie może tam pojechać, bo z pewnością policjanci będą tam na nią czyhać. Zaczęła obmyślać plan, lecz zmęczenie wzięło nad nią górę i w końcu zasnęła.
Następnego dnia, kiedy wstała z łóżka, nie zastała swojej siostry w mieszkaniu. Wróciła tam kilka minut później, jak się okazało, była na zakupach.
- Dobrze ci się spało? - zapytała wypakowując produkty z torby
- Długo nie mogłam zasnąć – odpowiedziała zamyślona
- Ale przynajmniej pospałaś długo. Twoja farba – rzekła podając jej opakowanie
- Dzięki – odrzekła Asia i zaczęła czytanie instrukcji. Potem poszła do łazienki i po kilku minutach miała już kompletnie czarne włosy. Przez cały czas starała się nie myśleć, o tym, co będzie robić potem. Głównie zastanawiało ją, jak będzie wyglądać. Po przeglądnięciu się w lustrze stwierdziła, że całkiem nieźle, lecz nie była w stanie dokonać oceny.
- Jak wyglądam? - spytała podchodząc do kuzynki
- Korzystnie. Nie powiedziałabym, że to ta sama osoba, która przyszła do mnie wczoraj – przyznała bacznie się jej przyglądając
- Taki był mój cel – oznajmiła
- Dobrze, to teraz zajmę się twoim policzkiem – wstała z kanapy i poszła przygotować się do pracy. Chwilę potem, zaprosiła Asię na fotel w drugim pokoju i zaczęła robić jej makijaż, starannie i profesjonalnie. Jej siostra cioteczna cierpliwie czekała, aż będzie mogła wstać i przejrzeć się w lustrze. Przerwało jej pukanie do drzwi.
- Zapraszałaś kogoś? - zapytała zdziwiona Asia
- Nie. Zostań tu i się nie ruszaj – odpowiedziała Marta i poszła zobaczyć kto to. Otworzyła drzwi i ujrzała mężczyznę, trzymającego w dłoni policyjną odznakę
- Dzień dobry, policja. Podkomisarz Sebastian Woliński. Zna pani Joannę Kubińską? - zapytał mężczyzna tonem oświadczającym, że nie ma żadnych wątpliwości co do odpowiedzi
- Tak, to moja siostra cioteczna – odparła Marta
- Możemy porozmawiać?
- Jasne, proszę – pokazała ruchem ręki w głąb mieszkania i zamknęła za nim drzwi
- Kiedy pani się z nią ostatnio kontaktowała? - zapytał Sebastian
- Około miesiąc temu – odpowiedziała bez zastanowienia
- A czy wie pani gdzie mogłaby być?
- Nie mam pojęcia. Dlaczego pan pyta?
- Pani siostra cioteczna została zatrzymana za zaatakowanie policjanta na służbie i... uciekła z więzienia, dlatego jej szukamy – wyjaśnił Sebastian – jeśli coś by się pani dowiedziała, proszę mnie o tym poinformować – rzekł podając jej wizytówkę. Chciał już wyjść z mieszkania, kiedy nagle z pokoju obok dobiegł jakiś hałas...
środa, 12 października 2011
Sprawa życia lub śmierci cz. 5
- Co tu się dzieje? - zapytał spoglądając to na Aśkę, to na Kubę
- Zaatakowała mnie – rzekł Kuba z grymasem na twarzy
- Aśka, odłóż nóż – zakomunikował spokojnie Sebastian
- Ale to naprawdę nie tak! - próbowała się obronić
- Odłóż nóż – powtórzył z opanowaniem. Aśka zrezygnowana rzuciła go na ziemię i podeszła do Sebastiana, który skuł ją kajdankami. Nie chciał tego robić, lecz musiał postąpić zgodnie z procedurami. Poinformował Kubę, że zajmie się nim Ania i wyprowadził Asię.
- To nie było tak jak on mówi! - zaprzeczała, kiedy wsiedli do samochodu
- Asia, nie wiem co mam o tym myśleć. Znam go wiele lat i nigdy mnie nie okłamał...
- Ale tym razem to zrobił! - przerwała mu lekko spanikowana
- ...z drugiej strony nie wierzę, że potrafiłabyś go zaatakować nożem – dokończył
- To dlaczego mnie skułeś i wieziesz na komendę? - spytała podchwytliwie
- Nie mogę nic schrzanić. Muszę przestrzegać wszystkich procedur. Nienawidzę tego, ale tym razem nie mam innego wyjścia – wyznał
- Co teraz ze mną będzie? - zapytała załamana
- Przede wszystkim zostaniesz odsunięta od sprawy. Jeśli Kuba złoży zawiadomienie, aresztują cię. Powinnaś go przeprosić, wtedy może ta cała sytuacja się dla ciebie najlepiej skończyć – poradził Sebastian
- Po moim trupie! - krzyknęła zdenerwowana
- Asia, zrozum że to może być jedyne wyjście dla ciebie, więc zastanów się czy nie lepiej schować sobie honor w buty na jakiś czas i uratować się czy wolisz oglądać świat w kratkę i zniszczyć sobie resztę życia – próbował przekonać ją by się ratowała
- Tak poza tym, chciałem cię przeprosić za swoje wcześniejsze zachowanie – powiedział skruszony
- W porządku, nie gniewam się – odpowiedziała obojętnie, zmartwiona tym, co czeka ją w najbliższym czasie. Kiedy zatrzymali się przed komendą, Sebastian rozkuł Asię i skierowali się do pokoju przesłuchań. Zamierzał wysłuchać jej wersji wydarzeń i odwieźć ją do domu. Niestety, na korytarzu czekała na nich niemiła niespodzianka, a mianowicie stary, we własnej osobie.
- Pani Joanno, zapraszam do pokoju przesłuchań. A pan niech wraca do pracy... no już, natychmiast! - w jego głosie słyszalne było zdenerwowanie. Poszedł z Asią do pokoju przesłuchań, natomiast Sebastian do pomieszczenia obok, gdzie obserwował przesłuchanie.
- Pan Jakub już mnie poinformował o tym zajściu. To było oficjalne zgłoszenie. Co ma pani do powiedzenia na ten temat? - zapytał patrząc na nią z ukosa. Asia milczała
- Co ma pani do powiedzenia?! - był coraz bardziej zdenerwowany
- I tak mi pan nie uwierzy. Będę rozmawiała tylko z Sebastianem – odpowiedziała wpatrując się bezmyślnie w swoje dłonie
- Naprawdę nie chce się pani bronić? Nie wierzę – odrzekł stary
- Panu nic nie powiem – przypomniała
- W takim razie porozmawia pani z kolegami z wydziału spraw wewnętrznych – zakomunikował i zostawił ją samą
Trzy dni później Sebastian pojechał zobaczyć się z Asią. Niestety, została umieszczona w celi z trzema morderczyniami, co bardzo martwiło komisarza. Był to efekt tego, że nie chciała nic mówić. Na widzenie szła z opuszczoną głową i twarzą zakrytą włosami, prowadzona przez strażnika więziennego. Kiedy usiadła naprzeciw Sebastiana, odgarnęła kosmyk, żeby go zobaczyć.
- Wyglądasz fatalnie – stwierdził kiedy zobaczył ślady bójki na jej twarzy
- No chyba nie myślałeś, że pobyt tutaj będzie mi służył – rzekła przygaszona
- Załatwić ci przeniesienie? - zapytał zaniepokojony
- Przecież wiesz, że nic nie wskórasz – stwierdziła
- Asia, zacznij wreszcie mówić – zasugerował
- I tak mi nie uwierzą – odpowiedziała bez przekonania – a jak tam sprawa?
- Nie mogę ci powiedzieć – zakomunikował odwracając wzrok
- Powiedz tylko czy wszystko jest ok
- Na chwilę obecną tak, wszystko idzie zgodnie z planem – poinformował ją
- Rozumiem, że odsunąłeś Kubę od sprawy ze względu na zdrowie? - zapytała szepcząc
- Nie. To było tylko lekkie draśnięcie. Dlaczego pytasz?
- Bo on stanowi zagrożenie dla świadka. Ma kontakty z gangiem Łysego. Nie mam żadnych dowodów, więc musisz być czujny. Odkryłam to i dlatego upozorował tę sytuację, że go zaatakowałam, by się mnie pozbyć, ponieważ stanowiłam dla niego zagrożenie – opowiedziała, po czym wstała z krzesła
- Koniec widzenia – zwróciła się do strażnika, który skuł ją i poprowadził w kierunku celi. Wiedziała, że jeśli ktoś może zdemaskować Kubę to tylko ona. Musiała stąd uciec. Bardzo szybko opracowała plan działania. Nagle kiedy szli, zatrzymała się i złapała za brzuch, a po chwili upadła na ziemię. Symulowała ból brzucha. Po kilku minutach była już badana przez lekarza w szpitalu. Korzystając z okazji, że lekarz na chwilę wyszedł, wyszła przez okno na parapet, a następnie skoczyła na jedną ze stojących pod szpitalem karetek. Nogi ją zabolały, bowiem spadła z wysokości dwóch metrów, lecz nie zastanawiała się długo i zeskoczyła z karetki na drogę, po czym uciekła przez znajdujący się niedaleko park.
niedziela, 9 października 2011
Sprawa życia lub śmierci cz. 4
Sebastian szedł w odległości kilku metrów za świadkiem, który wymknął się z mieszkania. Był już późny wieczór, a on nie wiadomo dokąd zmierzał, więc komisarz postanowił go śledzić. Nie wiedział, że za nim idzie także Asia. Kiedy skręcił w boczną uliczkę, nagle usłyszał strzał i coś zapiekło go w klatce piersiowej. Upadł na ziemię i patrzył na wprost. Widział nogi jakichś trzech osób i usłyszał nad sobą głosy.
- Widzisz psie, po co ci było wtrącać się w nieswoje sprawy? - odezwał się jeden z nich
- Dobra robota Paweł – dodał drugi
- Tak, niepotrzebnie mnie sprawdzaliście. Mówiłem wam, że go wystawię – odpowiedział. Sebastian rozpoznał ten głos. Chciał coś powiedzieć, lecz padły kolejne strzały. Z trudem się odwrócił i zobaczył Asię.
- Błagam cię, pomóż mi – wykrztusił
- Przykro mi, ale jestem zbyt głupia by wiedzieć jak to zrobić – rzekła opierając się o ścianę jednego z budynków
- Doskonale wiesz, że... do tej pory tak myślałem i... i byłem w błędzie – mówienie sprawiało mu coraz więcej trudu
- Taa – przytaknęła wyciągając z torebki pilniczek i zaczęła piłować sobie jeden z paznokci
- Asia... błagam... - wyciągnął do niej drżącą rękę
- Sp***dalaj – rzuciła odtrącając jego rękę nogą
- Asia...
- Zamknij mordę – powiedziała nie przerywając swojego zajęcia
Nagle poczuł ból głowy i otworzył oczy. Rozejrzał się dookoła, po czym stwierdził, że na szczęście to był tylko sen i znajduje się w mieszkaniu wynajętym tymczasowo, gdzie ukrywał się ich świadek koronny. Był to średniego wzrostu mężczyzna po pięćdziesiątce, lekko siwawy, trochę przy kości. Sprawiał wrażenie miłego i kulturalnego pana. Wśród cech charakteru wyróżniały się u niego inteligencja i spryt, lecz łatwo było go wystraszyć, szczególnie kiedy stał się bardzo ważnym świadkiem. Jak do tego doszło? Po prostu znalazł się w niewłaściwym miejscu i niewłaściwym czasie i zobaczył coś, czego wolałby nigdy nie zobaczyć, a mianowicie natknął się na melinę pewnej bandy, a na zewnątrz dwóch gangsterów zabijało czterech nastolatków. Na szczęście, oni go nie wiedzieli. Natychmiast pobiegł na komisariat policji i opowiedział o tym co widział, a ze strachu spędził tam resztę dnia i całą noc. Oprócz Sebastiana i pana Jana w mieszkaniu była tylko Joasia, która właśnie weszła do pokoju.
- Co ty, na podłodze spałeś? - spytała z uśmiechem
- Widzę, że humor pani komisarz dopisuje – odparł także się uśmiechając – ładnie wyglądasz w tym artystycznym nieładzie – dodał puszczając do niej oczko
- Nie nabijaj się, zaraz będę czesała te swoje włosy – rzekła pogardliwie
- Ależ ja się nie nabijam – oświadczył poważnym tonem
- W takim razie dziękuję za komplement – odpowiedziała i wyciągnęła lusterko i grzebień ze swojej kosmetyczki
- Zrobiłaś jakieś śniadanie? - zapytał przeciągając się
- Nie, naszym ekspertem od wyżywienia jest Rafał – poinformowała go Asia
- Nie wiem czy to najlepszy pomysł – stwierdził z zamyśleniem
- Twój – przypomniała
- Co mój?
- Pomysł
- Kiedy tak powiedziałem? - spytał próbując sobie przypomnieć tę sytuację
- Trzy dni temu, wieczorem, kiedy piliście we trójkę, był z wami jeszcze Kuba, ale on pewnie też nie pamięta – uśmiechnęła się i przeniosła wzrok na niego. Mina jej partnera sprawiała, że z trudem powstrzymywała się od śmiechu
- Więc zostaliśmy bez jedzenia, Rafał z pewnością także nie pamięta – podsumował i skierował się ku drzwiom od łazienki
- Nie martw się, ja mu przypomniałam! - krzyknęła do niego Asia i zajęła się ułożeniem fryzury
Przypadek sprawił, że Asia i Kuba mieli takie same telefony i właśnie teraz leżały obok siebie na stole. Dziewczyna nie pamiętała już czy jej telefon leżał z prawej strony, czy z lewej, więc wzięła ten z prawej, ponieważ wydawało jej się, że to ten był jej. Na wyświetlaczu widniał napis jedna nowa wiadomość, więc nacisnęła klawisz by ją odczytać. „No to dawaj adres tego świadka, sprzątniemy go i po krzyku”. Nie mogła uwierzyć, w to co przeczytała. Wiadomość była od numeru zapisanego jako Łysy. Nie miała wątpliwości, że się pomyliła i wzięła telefon Kuby. Sprawdziła ostatnią wiadomość wysłaną pod ten numer. „Mam coś co ci się z pewnością spodoba. Wiem gdzie jest ten, którego szukasz.” Nie mieściło się jej to w głowie. Właśnie do salonu wszedł Kuba. Asia podała mu telefon.
- To twój – rzekła zawiedziona
- Co robiłaś z moim telefonem? - spytał lekko poddenerwowany
- Pomyliłam się, ten jest mój – wzięła ten leżący na stole i schowała go do kieszeni
- Radzę ci, byś nie mówiła Sebastianowi o tym, co przeczytałaś – wycedził przez zęby
- Zrobię to co będę uważała za stosowne – poinformowała go i przeszła do części kuchennej (salon był połączony z kuchnią). Kuba poszedł za nią
- Taka odważna jesteś? Uważaj, żeby nie spotkało cię coś nieprzyjemnego
- Grozisz mi? - odwróciła się do niego i spojrzała mu prosto w oczy złowrogim spojrzeniem, że aż cofnął się krok do tyłu. Wzięła do ręki nóż i chciała zabrać się do krojenia cebuli, lecz gdy usłyszała klucz przekręcany w zamku, Kuba złapał ją za rękę i pociągnął do siebie, wbijając ostrze w swój brzuch. Następnie odepchnął ją lekko i złapał się w miejscu rany, zaś Asia, trzymając zakrwawiony nóż, patrzyła obłędnym wzrokiem raz na niego, a raz na Sebastiana, który właśnie wszedł do kuchni.
piątek, 7 października 2011
Sprawa życia lub śmierci cz. 3
Przygotowania do zadania polegającego na ochronie świadka koronnego poszły szybko i sprawnie. Ania nie zgodziła się na współpracę, ponieważ Sebastian nadal nie przeprosił Asi. Jako szóstą osobę do grupy komisarz wziął jednego z asystentów, Tomka, lecz ten zgodził się pod warunkiem, że będzie pełnił funkcję łącznika. Dowódca nie był z tego zadowolony, więc postanowił osobiście dopilnować Asi i wziąć pełną odpowiedzialność za jej ewentualne błędy. Po świadka musieli wyjechać aż do Rzeszowa, ponieważ zgodnie z regułami programu ochrony świadków tak ważna osoba dla procesu, ze względów bezpieczeństwa co pewien przebyty odcinek drogi musiał zmieniać środek transportu. I tak po czwartej przesiadce był już w jednym z samochodów komisarzy. W pierwszym samochodzie jechali Asia i Sebastian, w środku jechali Tomek i Rafał ze świadkiem, a tyłu pilnowali Ania i Kuba.
- Dziękuję, że dałeś mi szansę – przerwała ciszę Asia
- Nie masz za co dziękować – odpowiedział bez zaangażowania
- Mam. Zaufałeś mi – uśmiechnęła się nieśmiało
- Zaufałem, bo musiałem. Gdyby Ania nie odmówiła, a Tomek zgodziłby się na pełnienie innej roli, całą akcję siedziałabyś na komendzie i informowała nas o różnych sprawach i sprawdzała dane. Jeśli koniecznie chcesz podziękować, to nie mi, ale właśnie im – jego słowa natychmiast sprowadziły ją na ziemię. Przez chwilę pomyślała, że jej los się odmieni, że nareszcie będzie mogła swobodnie jeździć na akcje. Brak doświadczenia i presja wywierana przez kolegów z pracy, w szczególności przez Sebastiana, zdecydowanie utrudniały jej wydobycie z siebie pełni potencjału
- Spróbuję dać z siebie wszystko – wyznała nerwowo bawiąc się palcami
- Mam nadzieję, że to co do tej pory pokazywałaś to była tylko niewielka część tego wszystkiego – rzekł zamyślony. Wyobrażał sobie, gdzie leży granica jej możliwości i umiejętności
- Zawsze się staram, ale coś mnie blokuje – podzieliła się swoją opinią
- Sama siebie blokujesz – przyznał zerkając na nią
- Ja? Ale jak? - nie rozumiała co chce przez to powiedzieć
- Wiem, że uważasz mnie za złego i wrednego i takie tam, nie ma sensu wymieniać. Ale ostatnio przyglądałem ci się uważniej niż na początku – wyznał
- W jakim celu?
- Możesz mi wierzyć albo nie, ale postanowiłem ci pomóc. Doszedłem do wniosku, że reagujesz właściwie, lecz za późno. Nie masz czasu by się dokładnie zastanowić nad tym co robisz, nie masz czasu by to przemyśleć. Musisz działać instynktownie – poradził Sebastian
- Nie wiem czy będę potrafiła – opuściła głowę i przymknęła oczy
- Będziesz. Uwierz w siebie, zobaczysz, że dasz radę – pocieszał ją
- Stoi przede mną bardzo trudne wyzwanie – stwierdziła
- Ono nie jest trudne. Ono takie ci się wydaje. Wiesz dlaczego nie mogłem sobie wyobrazić ciebie na granicy twoich możliwości?
- Nie – odparła z zaciekawieniem
- Bo nie twoje ciało ją wyznacza, a twój umysł – odpowiedział z uśmiechem
- I wierzysz, że będę dobrą policjantką? - jej humor także się poprawił
- Tak, ale moja wiara nic nie da, jeśli ty w to nie będziesz wierzyć – zapewnił – Być może kiedyś będziesz lepsza ode mnie – dodał po chwili
- Czas pokaże – rzekła z nadzieją, że kiedyś będzie w stanie dorównać poziomem swojemu partnerowi. W połowie drogi pierwszy i ostatni samochód zamienił się kolejnością, czyli na początku jechali teraz Kuba i Ania, a na końcu Sebastian i Asia.
- Czy ten samochód za nami nie wygląda podejrzanie? - zapytała kiedy byli już niedaleko Krakowa, po raz kolejny zaglądając w lusterko
- Czarne BMW, przyciemniane szyby... nie wszystkie takie samochody oznaczają to samo – stwierdził Sebastian
- Jedzie za nami tak od około połowy drogi – dodała z lekkim niepokojem. Nagle BMW wyprzedziło ich i znalazło się pomiędzy ich samochodem a samochodem Tomka i Rafała, gdzie jechał świadek. Aśka wzięła sobie do serca radę Sebastiana i wiedząc, że on nie będzie mógł zareagować, ponieważ siedzi za kierownicą, uchyliła okno i położyła rękę na broni, by w każdej być przygotowaną.
- Cholera, nie wyprzedzimy go. Nie zostawił wystarczająco miejsca przed sobą – Sebastian nie ukrywał niezadowolenia. Ku jego uciesze kierowca BMW szykował się do wyprzedzania, dzięki czemu mieliby znów na widoku samochód ze świadkiem koronnym. Wtedy stało się coś, czego się nie spodziewał. Czarny samochód zjechał na przeciwległy pas ruchu, a przez okno wychylił się mężczyzna z bronią w ręku. Chciał krzyknąć coś do Aśki, lecz usłyszał dwa strzały. Przez głowę przebiegły mu najgorsze myśli.
- Zatrzymaj się! - usłyszał głos swojej partnerki. Dopiero teraz zauważył, że trzyma broń w ręce, a BMW ma przebitą oponę i pozbawione przyczepności, zwalnia. Komisarze wyskoczyli z auta i podbiegli do czarnego samochodu. Zatrzymali kierowcę oraz rannego w rękę pasażera. Kiedy przyjechali mundurowi, polecili im zabrać jednego do szpitala i dobrze go pilnować, a drugiego na komendę i przygotować go do przesłuchania.
- To twoja robota? - zapytał Sebastian kiedy odjeżdżali swoim samochodem
- Wolałam być przygotowana – odpowiedziała nieśmiało
- Świetnie się spisałaś. Gdyby nie ty to mielibyśmy już po akcji – puścił do niej oczko
- Po prostu wykonałam poprawnie swój obowiązek – rzekła skromnie
- Dobra, dobra. Ja swoje wiem. Oby tak dalej, zachowałaś się w pełni profesjonalnie – pochwalił jej postawę. Na jej twarzy pojawił się delikatny rumieniec. Sebastian to zauważył, lecz wolał udawać, że nic nie widział. Miał nadzieję, że teraz wreszcie Aśka się odblokowała i będzie sobie dobrze radzić. Był zadowolony i dumny ze swojej partnerki, jednak w środku coś go niepokoiło.
środa, 5 października 2011
Sprawa życia lub śmierci cz. 2
Minął miesiąc. Aśka wiele się przez ten czas nauczyła, lecz mimo to nadal popełniała błędy. Sebastian z całych sił starał się to znosić, jednak z każdym dniem sprawiało mu to coraz więcej trudności. Pewnego dnia stary wezwał całą szóstkę do swojego gabinetu. Jak zwykle, przed drzwiami powstał spór kto ma pukać. Obie Anie twierdziły, że powinien pukać Sebastian, ponieważ pracuje tu najdłużej, Rafał i Kuba twierdzili, żeby to ich partnerki zapukały, Sebastian wskazał na Aśkę, zaś ona wstrzymała się od głosu. Ich dyskusja została przerwana przez samego starego, który uchylił drzwi do gabinetu i zaprosił ich do środka. Stanęli w jednym rzędzie, spodziewając się najgorszego.
- Kto według was, z waszej szóstki, jest najlepszy? - zapytał szef wygodnie rozsiadając się przy swoim biurku
- Sebastian – odpowiedział bez namysłu Kuba
- Zgadzam się – dodała Ania, a zaraz za nią druga pokiwała głową twierdząco
- Też tak sądzę – powiedział Rafał
- A pani jak sądzi, pani Joanno? - spytał komendant widząc Aśkę stojącą nieruchomo, z wbitym wzrokiem w podłogę
- Skoro sądzą, że Sebastian, to tak jest – rzekła nieśmiało
- W takim razie pan zostaje, a reszta może wracać do pracy – odprawił ich
- Ale jak to? - komisarz nie ukrywał zdziwienia
- Proszę usiąść i uważnie mnie posłuchać – powiedział spokojnie. Sebastian wykonał polecenie – Mam dla pana zadanie specjalne... - kontynuował
Po kilku minutach Sebastian wrócił z dość niezadowoloną miną do biura. Jego zły nastrój od razu został zauważony przez przyjaciół.
- Ej, co jest? - zapytał Rafał
- Powiedz mi, jak to możliwe? - zwrócił się do Aśki
- Ale co? - podniosła wzrok znad raportów
- Nie udawaj, że nie wiesz – powiedział stanowczo
- O co ci w ogóle chodzi? - w jej głosie było słychać jednocześnie zdziwienie i irytację
- Stary powiedział, że obowiązkowo masz być grupie na zadanie specjalne – rzucił kpiąco
- Pierwszy raz o tym słyszę
- Jakim cudem cię przydzielił do takiego zadania? Przecież ty nawet przesłuchać podejrzanego nie umiesz! - zarzucił jej Sebastian
- Ja nie umiem?! To się mylisz! - odparła jego zarzut
- Chcesz się założyć?
- Nie muszę się zakładać, by wiedzieć na co mnie stać – odrzekła stanowczo
- Przespałaś się z nim? - zapytał szyderczo. Przyglądające się temu Anie oraz Rafał i Kuba wstrzymali oddech
- Co powiedziałeś? - głęboko oddychała i z trudem próbowała zachować spokój
- Pytam czy się z nim przespałaś – powtórzył z szyderczym uśmiechem na twarzy
- Odwołaj to – ton wypowiedzi i spojrzenie Aśki nie wróżyły nic dobrego
- Nie mam zamiaru – kontynuował denerwowanie jej, co sprawiało mu satysfakcję. Asia podeszła do niego i zamachnęła się, lecz on zdążył złapać jej rękę
- Widzisz, nie jesteś w stanie mi nic zrobić – rzekł półszeptem zadowolony. Zamachnęła się drugą ręką, ale tym razem on także był szybszy. Odepchnął ją lekko, odwróciła się i z płaczem wybiegła z biura. Anka wstała, podeszła do Sebastiana i spojrzała mu prosto w oczy z niewielkiej odległości
- Przesadziłeś – rzuciła i wyszła za Joasią
- No co? Do roboty, potem wam powiem o tej akcji – oznajmił i usiadł przy swoim biurku.
Anka nalegała, żeby Sebastian przeprosił Asię, lecz on nie miał takiego zamiaru. Taka myśl nawet nie była w stanie przejść mu przez głowę. W biurze panowała grobowa cisza. Ania zdecydowanie stanęła za koleżanką, zaś druga Ania, Rafał i Kuba woleli zachować neutralność, jednak ich nastawienie do współpracy z Asią, podczas zadania specjalnego, jak to nazwał stary, nie było optymistyczne.
- Dobrze, możecie mnie przez chwilę posłuchać? - zapytał Sebastian, wstając z krzesła
- Nie – rzuciła dobitnie Ania
- Ok, nie chcesz słuchać, nie musisz – stwierdził. Ania opuściła biuro.
- Możesz mówić, my chętnie posłuchamy – zapewnił Kuba
- Za tydzień przyjeżdża ważny świadek koronny na proces. Stary zlecił mi całą akcję pilnowania go, podczas jego pobytu w Krakowie. Mam do tego wybrać sześcioosobową grupę, czyli do obsadzenia mamy jeszcze cztery miejsca. Mieszkanie jest już wynajęte, trzy osoby będą musiały tam nocować, dwie będą pomagać w ciągu dnia, a jedna będzie łącznikiem z komendą... - przerwał na chwilę i spojrzał na Aśkę – ten podział to wymyśliłem sam, myślę, że jest całkiem niezły – kontynuował
- Pomysł z łącznikiem jest świetny – ku jego zaskoczeniu odezwała się Asia
- To posada specjalnie dla ciebie – powiedział z uśmiechem
- Miło z twojej strony, że o mnie pomyślałeś – ponownie zaskoczyła go jej odpowiedź
- To jak? Mogę na was liczyć? - zapytał po chwili
- Oczywiście – odpowiedział Rafał
- Wchodzę w to – rzekł Kuba
- A ty Aniu?
- Tak, możesz na mnie liczyć – odrzekła po chwili namysłu
- Świetnie, w takim razie idę załatwić szóstego do grupy – poinformował z zadowoleniem i wyszedł z biura
niedziela, 2 października 2011
Sprawa życia lub śmierci cz. 1
Poniedziałek, pierwszy dzień tygodnia, czyli z reguły najmniej lubiany przez pracujących. Na dworze było chłodno i padał deszcz, co sprawia, że nikomu w taką pogodę nie chce się wychodzić z domu. Na komendę policji przy ulicy Pomorskiej właśnie przyszedł jeden z komisarzy, Sebastian. Był to wysoki, przystojny, ciemnooki brunet, o wyglądzie budzącym strach lub respekt albo też i jedno, i drugie. Przyjaciele, którzy go bardzo dobrze znali, wiedzieli że dopóki jest spokojny to nie ma się czego bać. Kiedy był zdenerwowany, wiedzieli że to musi być coś poważnego, gdyż naprawdę nie łatwo było wyprowadzić go równowagi i nie przejmował się błahostkami. Powiesił swoją kurtkę na wieszaku i usiadł przy biurku.
- Kuba, gdzie ta kawa? - zapytał widząc tylko stos raportów i długopis na swoim biurku
- Zaraz, dopiero się woda gotuje – odpowiedział mu i poszedł do kuchni. Komisarze, zawsze borykając się z problemem robienia kawy ustalili między sobą dyżury. Zgodnie z kolejką przez cały tydzień jedna osoba robiła rano wszystkim kawę, a po niej przychodziła kolej na kogo innego. Nagle do biura wszedł stary. Na widok nic nie robiących komisarzy lekko się skrzywił, ale pracowali tu już na tyle długo, że zdążył się przyzwyczaić, że bez kawy nie będą w stanie pracować w pełni swoich sił i możliwości. Nikt nie zareagował na jego przyjście, toteż chrząknął znacząco.
- Mogę panu polecić dobry lek na gardło – odezwała się Ania, która nie zrozumiała intencji starego
- Ania, przestań bujać w obłokach i skup się. Stary... szef chyba chciał nam coś powiedzieć – zgadywał Rafał
- Czy są wszyscy? - zapytał szef rozglądając się po biurze
- Jeszcze ja! - wrzasnął Kuba wychodząc z kuchni niosąc tacę, na której miał pięć filiżanek kawy. Stary go przepuścił i poczekał aż usiądzie
- Chciałem wam kogoś przedstawić – zaczął powoli
- Tą blondynę na korytarzu? - przerwał mu Kuba i natychmiast ujrzał karcące spojrzenie Sebastiana. Stary nie znosił kiedy mu przerywano i uwielbiał za to dodawać karne raporty. Tym razem jednak raczył darować
- Tak, właśnie ją. To nowa partnerka pana Sebastiana. Młoda, ambitna, zdolna. Świeżo po studiach. Proszę was, abyście ciepło ją przywitali i byli dla niej wyrozumiali przez kilka pierwszych dni, tygodni – kontynuował stary – Panie Sebastianie, proszę pokazać jej na czym polega wypełnianie raportów, a kiedy skończycie to oprowadzi ją pan po komendzie. Zaraz tu przyjdzie – dokończył i wyszedł. Sebastian zerwał się z krzesła jak oparzony i sięgnął do kieszeni w poszukiwaniu papierosa.
- Przecież rzuciłeś palenie – przypomniał mu Kuba
- No tak, zapomniałem – rzekł odwracając się do okna
- O co ci chodzi? - zapytała spokojnie Ania
- Zatrudniałem się tu jako policjant. Nie jako nauczyciel czy też przewodnik – odpowiedział rozkładając ręce
- Każ jej mówić do ciebie panie profesorze – zaironizowała
- Niezły pomysł – powiedział bezmyślnie. Ania westchnęła i zabrała się do swoich raportów. Chwilę potem w biurze pojawiła się średniego wzrostu blondynka o niebieskich oczach, szczupła, zgrabna o rumianej cerze. Włosy opadały jej na ramiona, a grzywka sięgała brwi. Sebastian odwrócił się, by zobaczyć z kim przyszło mu pracować, lecz natychmiast zakrył oczy ręką i pokręcił głową z niedowierzaniem.
- Coś nie tak? - zapytała nieśmiało dziewczyna
- Przyszłaś pracować w policji czy w agencji modelek? - zapytał kąśliwie Sebastian
- Ale że co? - nie rozumiała jego negatywnego nastawienia
- Wiesz, ładna to ty jesteś, ale w tej pracy nie wygląd jest najważniejszy – wtrącił Kuba
- Zdejmuj te szpilki – powiedział Sebastian łagodniejszym tonem
- To w czym ja mam chodzić? - spytała po chwili, gdy zauważyła że to nie był żart
- Na boso – odpowiedział i stanął obok niej – oddam ci je po pracy – dodał widząc jej skwaszoną minę. Joasia niechętnie podała mu buty
- Siadaj – rzekł stawiając krzesło przy swoim biurku – czas na poznanie się będzie potem, teraz pokażę ci jak się wypełnia raporty – starał się wykrzesać z siebie choć odrobinę entuzjazmu
- Czego tym razem nie rozumiesz?! - krzyknął wściekły zrywając się z krzesła. Przez godzinę tłumaczył jej o co chodzi w wypełnianiu raportów, a ona co chwila o czymś zapominała i zadawała kolejne, banalne pytania
- Mógłbyś być trochę milszy – zasugerowała
- Trzymajcie mnie, bo nie wiem co zrobię! - krzyknął i wyszedł z biura. Asia spojrzała zdezorientowana na Anię, która tylko wzruszyła ramionami. Sebastian wrócił po kilku minutach z mokrymi włosami
- Wziąłeś zimny prysznic? - zapytała rozbawiona Ania
- U nas nie ma pryszniców – przypomniała jej imienniczka, partnerka Kuby
- To był kran – poprawił ją Sebastian – Dla ciebie mam kilka rad – zwrócił się do Asi
- Słucham – powiedziała spoglądając na niego
- Po pierwsze, nie przychodź do pracy w szpilkach. One są tu zdecydowanie zbędne. Wyobrażasz sobie pościg za przestępcą w takich butach? Bo ja nie. Po drugie, pamiętaj żeby przychodzić do pracy punktualnie. Stary oprócz tego jak ktoś mu przerywa, najbardziej nienawidzi właśnie spóźnień
- A kto to ten stary? - zapytała przerywając jego wypowiedź
- Szef – odpowiedział wywracając oczami – Jak już się spóźnisz, to musisz przejść do biura tak, by cię nie zauważył, co zazwyczaj nie jest trudne... - zamyślił się na chwilę – przynajmniej dla nas. Po trzecie, wykaż więcej chęci i zaangażowania, bo bez tego niewiele się nauczysz. Po czwarte, przyda ci się ściąga do wypełniania raportów, póki nie nauczysz się robić tego samodzielnie – dokończył podając jej kartkę i długopis. Kiedy wreszcie skończyła pisać i stwierdziła, że jest to dla niej zrozumiałe, Sebastian by wymigać się od dość sporej części raportów, nakazał jej wypełnić większość w domu, by złapać wprawę do tego. Żeby nie musiał po niej poprawiać, postanowił pokazać jej jak on to robi, a następnie Asia wypełniła pięć kolejnych w jego obecności. Na koniec oprowadził ją po komendzie (przed tym oddał jej buty), a kiedy już wiedziała gdzie co jest poinformował ją, że widzą się w pracy jutro o ósmej i poszedł do domu. Tak wyglądał pierwszy dzień Asi w pracy.
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)