- Poznałam go w pracy – kontynuowała brunetka spokojnym tonem – Przyjął się niecały rok temu. Po jakimś czasie zauważyłam zainteresowanie z jego strony. Był miły, ale nie tak jak dla wszystkich. Zawsze kręcił się gdzieś w pobliżu, był pomocny, a uśmiech z jego twarzy właściwie nie znikał. Myślę, że chciał bym go zauważyła... Ale minęło trochę czasu nim przyznał że mu się podobam.
Maciek cierpliwie słuchał w milczeniu. Wciąż nie mógł uwierzyć w tę historię. Naprawdę ktoś mógłby zadać sobie tyle trudu tylko po to, by poderwać kobietę, nie mając nawet pewności że ona będzie zdolna odwzajemnić uczucie? Sam był zdolny wiele zrobić dla Marty, ale to już przechodziło granice jego wyobraźni. Dlaczego właściwie w tym momencie przerwała opowieść? Czyżby dalszy ciąg nie miał być zbyt przyjemny na niego?
- Zaimponował ci, co? - rzucił markotnie, obawiając się nieco szczegółów tej relacji
- Przecież nie miałam bladego pojęcia kim jest! - zareagowała porywczo – Zresztą, to jest chore. Gdybym wiedziała, od początku trzymałabym się z daleka.
- A nie trzymałaś? - wypalił, nim zdążył ugryźć się w język. Nie wiedział dlaczego się tak zachowuje. Nie chciał przyznać że poczuł się zazdrosny, mimo sytuacji w jakiej oboje się znaleźli przez ostatnie trzy lata. Nie mógł mieć do niej pretensji. Przecież on sam próbował ułożyć sobie życie na nowo.
- Maciek, co ty chcesz przez to powiedzieć? - błyskawicznie zrozumiała jego aluzję – Nie spałam z nim, ani przez chwilę nie chciałam. Jak mogłeś w ogóle tak pomyśleć?
- Wspomniałaś niedawno że od kilku miesięcy nie musiałaś się ukrywać. Mogłaś w każdej chwili się ze mną skontaktować – zauważył z nutką nerwowości w głosie – A jednak zrobiłaś to dopiero, gdy twój ojciec zginął.
- Wiesz co, Maciek? - skrzyżowała ręce na piersi oburzona – Jesteś idiotą.
W odpowiedzi jedynie skinął głową, wyminął ją i pochylił nad Malewskim. Nie zamierzał tracić więcej czasu na nieprzyjemne wymiany zdań z Martą. Potrzebował chwili skupienia, by ułożyć sobie obraz całej sytuacji. Nadal nie pasowało mu kilka rzeczy w tej układance. Tak zawiły i skomplikowany ciąg zdarzeń i tyle ofiar nie mogło mieć tak banalnego wyjaśnienia.
- Imię i nazwisko – rzucił sucho do blondyna – Dlaczego ty mu w ogóle pomagałeś? Miał haki na ciebie?
- To mój przyrodni brat – westchnął, zdając sobie sprawę że dalsze ukrywanie faktów w żaden sposób mu nie pomoże – Kiedy nasza mama zmarła, miał 15 lat. Trafił pod opiekę swojego ojca, Krzysztofa Burynowicza. Powinno wam coś mówić to nazwisko. Miał dużo wspólnego z lokalnym półświatkiem. Tak naprawdę to on rozkręcił cały ten handel żywym towarem.
- Burynowicz – wtrącił Maciek z tajemniczym uśmiechem – Bingo.
Trzy pary oczu spojrzały na niego jednocześnie. Czarnowłosy wreszcie mógł powiązać włamanie do swojego mieszkania ze sprawą. Kiedy Marta wyjechała z Rzeszowa, Filip ruszył za nią. Zapewne chciał ją powstrzymać przed okryciem prawdy. Tylko w jaki sposób?
- Filip Burynowicz jakiś czas temu włamał się do mojego mieszkania – wyjaśnił zainteresowanym – Wiedziałem że to ma coś wspólnego z Martą... Filip przejął interes ojca, prawda?
- To był przypadek – kontynuował Malewski – Krzysztof Burynowicz zmarł niespodziewanie na atak serca. Kto wie czy faktycznie organizm sam nie wytrzymał, czy ktoś mu pomógł jakąś substancją. Filip zataił informację o śmierci ojca. Przez pewien czas udało mu się zwodzić ludzi że wszystkie decyzje podejmuje on, tylko chwilowo musi pozostać w ukryciu i kontaktuje się tylko za pośrednictwem syna. To się odbijało na jego psychice. Coraz bardziej obawiał się że straci nad tym wszystkim kontrolę. W końcu zwrócił się do mnie o pomoc.
- Dlaczego w takim razie nie rozpracowaliście szajki?
- Rozpracowaliśmy, ale nie od razu. Filip nie był gotowy by od razu zeznawać. Chciał najpierw przygotować sobie drugą tożsamość, by wyjść z tego cało. I wtedy pojawiła się ona – zacisnął wargi i pokiwał głową – Wszystko się zmieniło. Nagle w Filipa wstąpiły nowe siły, zyskał pewność siebie. Nie wiedziałem jeszcze dlaczego. Na początku myślałem że działania wobec Marty to zwyczajne wyeliminowanie jej na kilka miesięcy, by nie pokrzyżowała jego planów. Mógł przez nią trafić za kratki tak jak reszta. Byłem pewien że za jakiś czas wszystko wróci do normy, że ona wróci do ciebie, do dawnego życia. Długo nie zdawałem sobie sprawy że Filip mnie zmanipulował. Od początku doskonale wiedział co robi. Byłem mu potrzebny do jego gry, a kiedy to zrozumiałem, nie mogłem się wycofać. Za dużo zrobiłem, gdybym przeszedł na drugą stronę to straciłbym wszystko.
- No tak, wolałeś ratować swój tyłek niż walczyć o sprawiedliwość – skwitował poirytowany Maciek. W końcu to on stracił miłość swojego życia, a cały jego świat się zawalił – Oficjalnie Filip Burynowicz wyjechał po procesie i nie wrócił do Polski. Jakiego nazwiska obecnie używa?
Malewski milczał przez moment. Był zły na brata że ten wciągnął go we współpracę, ale w tym momencie zdał sobie sprawę że go wydał. Maciek najwyraźniej był żądny zemsty i nie zamierzał odpuścić. Blondyn nie chciał stawać po żadnej ze stron, ale było już za późno. Wyjawił wystarczająco dużo informacji.
- Bartłomiej Michalski – wykrztucił po dłuższym namyśle. Czarnowłosy obrócił się w stronę Marty. Chciał uzyskać potwierdzenie że właśnie pod takim nazwiskiem Burynowicz zamieszkał w Rzeszowie. Kobieta zignorowała go i zwróciła się do Malewskiego.
- Chciał do mnie dotrzeć? Spotkać się, tak? - brunetka postanowiła przejąć inicjatywę. Odniosła wrażenie że Maciek może tak gadać w nieskończoność, zamiast dopaść sprawcę całego zamieszania. Rafał w odpowiedzi skinął głową.
- Dobrze – odparła ku zaskoczeniu jego i Maćka – Chcę dowiedzieć się co siedzi w tej jego chorej głowie, co takiego ma mi do powiedzenia. Chcę usłyszeć co sobie wyobraża po tym jak zabił mojego ojca, jak w ogóle może myśleć że to co robi ma rację bytu... Chcę mu spojrzeć prosto w oczy, chcę żeby wiedział że popełnił pasmo cholernych błędów i nie ma szans bym mu kiedykolwiek wybaczyła.
- Okej, skontaktuję się z nim, tylko musicie mnie rozkuć.
- Po prostu powiedz gdzie on jest – Marta starała się myśleć trzeźwo i nie nabrać się na żaden podstęp
- Nie wiem, nie powiedział mi – pokręcił głową – Ale... Wybierz jakieś miejsce, napiszę do niego wiadomość że tam będziesz. Na pewno przyjdzie.
- Dobrze – przystała na jego propozycję – Napisz że zatrzymałam się w hotelu Alfa. Maciek, będziesz mi potrzebny – zwróciła się nagle do czarnowłosego
- I tak nie puściłbym cię samej – przyznał, na co brunetka przewróciła oczami – Mati, weźmiemy samochód. Poradzicie sobie?
- Pewnie – Mateusz lekko uniósł kąciki ust, po czym spojrzał na Malewskiego – To co, spacerek?
Kilkanaście minut później Maciek zaparkował samochód niedaleko wskazanego przez Martę hotelu. Przez jakiś czas obserwowali okolicę pozostając w pojeździe. O tej porze ruch nie był duży, co ułatwiało im zadanie. Mieli nadzieję iż Burynowicz niebawem pojawi się przy budynku, a oni będą mogli go zaskoczyć.
- Malewski twierdził że Burynowicz nie chce ci zrobić krzywdy – zagaił czarnowłosy, przerywając uporczywą ciszę – Też tak uważasz?
- Nie wiem – rzuciła krótko, nie odwracając się nawet w jego stronę
- Jesteś na mnie zła, prawda? Przepraszam.
- Maciek, to nie jest dobry moment na rozmowę – skarciła go – Skup się.
- Okej, okej – westchnął cicho – Nie stoimy trochę za daleko?
- Dalej nie ma miejsca – rzuciła sucho poirytowana. Owszem, była zła na Maćka, ale w tym momencie zmuszona była odsunąć na bok wszelkie emocje. Nie mogła zawalić współpracy, tym bardziej w tak istotnym momencie, tylko dlatego że mężczyzna powiedział o jedno zdanie za dużo.
- Miałem na myśli że pójdę się rozejrzeć – wyjaśnił błyskawicznie – Zobaczę, może już jest w hotelu...
- Dobrze, tylko dyskretnie – przyznała po chwili namysłu – Bartek... znaczy Burynowicz raczej wie jak wyglądasz i kim jesteś.
- Tym gorzej dla niego – mimowolnie uniósł kąciki ust – Chyba że wolisz żebym został z tobą?
- Nie trzeba. Idź, może faktycznie coś zauważysz – mruknęła bez przekonania. Nie sądziła by zwiad przyniósł jakikolwiek efekt, ale nie zamierzała trzymać Maćka na siłę, skoro nie mógł wysiedzieć. Kiedy mężczyzna wyszedł z samochodu, wydarzenia potoczyły się bardzo szybko. Maciek ledwie zdążył zrobić parę kroków. Był w połowie drogi, przechodząc na drugą stronę ulicy. Po przeciwnej stronie, chodnikiem szła młoda dziewczyna, ale uwagę brunetki przykuła jednak zakapturzona postać, która wyłoniła się z jednej kamienic. Nie byłoby w tym nic podejrzanego, gdyby nie to że ta osoba miała w ręku broń i mierzyła do Maćka. Nie zastanawiała się ani chwili.
- Maciek! - krzyknęła, wyskakując z samochodu. Odwrócił się w jej stronę. Nie miała czasu na wyjaśnienia. Rzuciła mu się na szyję, a kiedy złapał ją w swoje objęcia, padły dwa strzały. Jedna z kul trafiła kobietę. Napastnik rzucił się do ucieczki, podczas gdy zszokowany Maciek wciąż trzymał brunetkę w swoich ramionach. Delikatnie przesunął dłoń po jej plecach, a kiedy uniósł ją na wysokość wzroku, zobaczył krew.
- Marta? - spytał drżącym głosem – Co z tobą?
- Wszystko dobrze – uśmiechnęła się, choć jej oddech był nieco cięższy niż zazwyczaj.
Z hotelu wybiegł zaniepokojony hałasem ochroniarz. Na polecenie Maćka wezwał karetkę, podczas gdy on sam zajmował się ukochaną. Próbował zatrzymać krwawienie, lecz z marnym skutkiem. Cały czas pilnował brunetki, lecz ona była coraz słabsza.
- Patrz na mnie – powtarzał stanowczo, by utrzymać z nią kontakt – Jesteś silna, dasz radę.
- Tak, tak... - mruknęła jakby do siebie. Przechyliła głowę i skupiła swój wzrok na mężu – Dzięki za wszystko – wyszeptała – Jesteś... jesteś najlepszym co mnie spotkało.
- Proszę cię – zaśmiał się drwiąco – Chyba najgorszym.
- Nie myśl o mnie źle – oparła się na jego ramieniu. Kiedy nie poruszyła się przez dłuższą chwilę, Maciek potrząsnął nią lekko. Próbował ją ocucić, lecz był zupełnie bezradny. Kobieta straciła przytomność, a jej stan z minuty na minutę się pogarszał.
- Gdzie ta karetka?! - krzyczał głos w jego głowie, jednak nie wydobył się on na zewnątrz. Czarnowłosy słyszał już dźwięk syreny, ale w zasięgu jego wzroku wciąż nie było pojazdu pogotowia ratunkowego.
Nie mam zadnych zastrzezen, jesli chodzi o ta czesc. Zdecydowanie na ogromny plus, zasluguje koncowka.
OdpowiedzUsuńMarta strasznie mnie irytowała, ale mam nadzieję, że przeżyje. Maciek już i tak swoje wycierpiał. Fajnie, że sprawa wskaż jest w toku.
OdpowiedzUsuń